POWRÓT/WSTECZ
Własne doświadczenia w poznawaniu obcej kultury są niezwykle ważne

 

Pan Fan Xiaodong jest nowym konsulem generalnym Chińskiej Republiki Ludowej w Gdańsku. Rozpoczął służbę dyplomatyczną na Pomorzu w listopadzie 2020 roku. Pochodzi z prowincji zachodniej Shanxi, studia skończył w Pekinie. Od 1991 roku pracuje w dyplomacji, był na wielu palcówkach, m.in. w Syrii, Ammanie, Chicago i Vancouver. Był radcą dyplomatycznym CHRL w Sierra Leone. Był też zastępcą dyrektora generalnego Międzynarodowych Targów w Singciang. 

 

Panie konsulu, ma Pan duże doświadczenie dyplomatyczne.
Dziękuję, że Pani to dostrzegła.

Trzydzieści lat temu skończył Pan studia. Czy przygotowywały one Pana do pracy w dyplomacji?
Skończyłem studia w Szanghaju na Uniwersytecie Języków Obcych. To był Wydział Literaturoznawstwa, Amerykanistyki i Anglistyki. Studiowałem cztery lata. Te studia raczej nie przygotowywały do pracy w dyplomacji. To studia dla wszystkich, na tym wydziale mógł studiować każdy. Urodziłem się w zachodniej prowincji Shanxi. Pochodzę ze wsi, moi dziadkowie byli rolnikami, rodzice się kształcili i byli potem nauczycielami w szkole podstawowej. To właśnie rodzice motywowali mnie do solidnej nauki. Byłem bardzo dobrym uczniem. W 1987 roku Chiny zaczęły otwierać się na świat, a ja świadomie wybrałem na studia język angielski. Myślałem też o tym w młodości, że kiedyś może będę zwiedzał i podróżował. Byłem ciekawy – to fakt, ale nie sądziłem, że będę dyplomatą.

Więc jak Pan znalazł się w dyplomacji, były jakieś dodatkowe studia?
Nie, nie kończyłem dodatkowej szkoły. Do 1990 roku w ChRL młodym ludziom po studiach państwo gwarantowało pracę, ale ja skończyłem studia rok później, w momencie, w którym nastąpiła reforma i musieliśmy sami szukać sobie pracy. Niektórzy absolwenci trafiali w tym czasie do firm, które miały już strukturę joint venture, część absolwentów zostawała na uniwersytecie z myślą o pracy naukowej. Ja miałem szczęście. To był też czas, kiedy ministerstwo spraw zagranicznych wybierało na wielu uniwersytetach najlepszych studentów studiujących języki obce. Wymagano bardzo dobrego zdania egzaminów językowych. Zdałem te egzaminy i tak objęła mnie rekrutacja do Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Generalnie w Chinach mamy jedną uczelnię przygotowującą do pracy w dyplomacji – jest to Wyższa Szkoła Dyplomatów w Pekinie, ale było tam zbyt mało absolwentów. Ministerstwo Spraw Zagranicznych potrzebowało szerszych kadr i stąd nabór na różnych innych uniwersytetach. Potem odbyłem specjalny kurs, na którym uczono nas, jak być dyplomatą, co należy do naszych obowiązków, jak powinniśmy reprezentować nasz kraj i jaką mamy misję.

Pracował Pan też jako zastępca dyrektora międzynarodowych targów.
Tak, a to dlatego, że w Chinach funkcjonuje specjalny system pracy dyplomatów. Z Ministerstwem Spraw Zagranicznych jestem związany od 30 lat. Po 15 latach pracy w różnych ambasadach i pobycie na różnych placówkach dyplomatycznych na świecie zostałem skierowany do Sinciangu – w Chinach dyplomaci są wysyłani do instytucji w różnych prowincjach. W Sinciangu jako zastępca dyrektora międzynarodowych targów zajmowałem się organizacją kadr i strukturą organizacyjną firmy. Tam pracowałem trzy lata. W naszym systemie chodzi o to, żeby dyplomaci rozumieli i znali sytuację krajową. W czasie, kiedy pracowałem w Sinciangu, rząd wysłał do różnych prowincji 660 osób. To bardzo ważne obopólne działanie i wspólny interes: dla tych firm, w których pojawiają się delegowane osoby, które szkolą lokalne kadry i pomagają w organizacji. A równocześnie jest to ważne dla nas, kiedy po kilkunastu latach pracy poza krajem poznajemy stan aktualny gospodarki w danej prowincji. Korzyści – jak widać – są obopólne.

Spójrzmy na relacje polsko-chińskie, których efekty widoczne są na Pomorzu. Biuro Chipolbroku Chińsko-Polskiego Towarzystwa Okrętowego w Gdyni funkcjonuje już 70 lat. To chyba najstarsza placówka w polsko-chińskich kontaktach.
Zanim porozmawiamy o lokalnych relacjach polsko-chińskich, chciałbym powiedzieć o naszej współpracy między krajami. Stosunki między naszymi krajami rozwijają się stabilnie. My Chińczycy zawsze podkreślamy, że Polska jest jednym z tych krajów, które najwcześniej uznały Chińską Republikę Ludową. Generalnie w dziedzinie kultury, oświaty mieliśmy zawsze dobrą współpracę. W 2015 roku prezydent Andrzej Duda złożył wizytę w Chinach, a w następnym roku 2016 nasz prezydent Xi Jinping był goszczony w Polsce. I właśnie w 2015 roku zostało podpisane ważne memorandum o współpracy. W tym dokumencie ważna jest współpraca drogowa i morska między Polską a Chinami. Dziewięćdziesiąt procent pociągów z Chin do Europy jedzie przez Polskę. W ciągu ostatnich 14 lat mamy bardzo bliską współpracę gospodarczą.
Wracając do mojej pracy Konsula Generalnego w Gdańsku. Nasz konsulat obejmuje swoim działaniem 4 województwa: pomorskie, zachodniopomorskie, kujawsko-pomorskie i warmińsko-mazurskie. Taką firmą z rzeczywistymi tradycjami współpracy jest Chipolbrok – firma, która była pierwszym joint venture w Chinach. W tym roku obchodzimy 70-lecie współpracy z Gdynią. Na Pomorzu istnieje wiele takich pierwszych podjętych wspólnych inicjatyw, np. siostrzane miasta: Szanghaj i Gdańsk – współpraca trwa od 1985 roku, zaprzyjaźniony też jest Port Gdański z portem w Szanghaju. Na Pomorzu mamy pierwszy na północy Instytut Konfucjusza, choć w Polsce to już piąta taka placówka. Mamy też Klub Harbińczyków [nazwa wywodzi się od miasta Harbin w Mandżurii, które pod koniec XIX wieku założył Adam Szydłowski, gdy budowano Kolej Wschodniochińską – przyp. red.]. Do tego klubu należał pan Edward Kajdański – wybitny sinolog, znawca chińskiej kultury, pisarz i dziennikarz też urodzony w Harbinie, który niestety zmarł w Gdańsku w ubiegłym roku. Pan Kajdański bardzo przyczynił się do rozwijania dobrej współpracy między np. Szanghajem a Pomorzem. Mamy więc podstawy do dobrego współdziałania.

A jakie są najważniejsze teraz działania Pana Konsula Generalnego?
To są cztery obszary działania. Pierwszy i bardzo ważny właśnie teraz dotyczy wspólnej walki z pandemią. Kiedy w Chinach zaczęła się pandemia, to polski rząd złożył nam wyrazy współczucia i włączył się w niesienie nam pomocy. Teraz, kiedy my już kontrolujemy naszą sytuację z pandemią, a Polsce potrzebna jest pomoc, to się staramy pomagać. Chipolbrok wyasygnował 250 tys. dolarów na zakup potrzebnych sprzętów medycznych do ratowania ludzi na Pomorzu. 

Drugim moim działaniem jest współpraca w dziedzinie infrastruktury i w tej dziedzinie mamy szansę na wspólny duży projekt np. związany z drogami, myślimy też o wspólnym centrum logistycznym. W grudniu minionego roku zostało podpisane porozumienie między Chinami a Unią Europejską. W tych ramach mogą się znaleźć projekty w województwie pomorskim, dotyczące np. rozwoju i rozbudowy portu w Gdańsku.

Trzecim moim zadaniem jest wzmacnianie współpracy handlowej i inwestycyjnej. W zeszłym roku mieliśmy pierwszy pociąg z Polski do Chin. Importowaliśmy produkty mleczne, był to wzrost o 40 procent i zarazem bardzo ważny początek. Mamy bardzo duży plan importowania różnych produktów do Chin. Nasza wzbogacona chińska klasa średnia jest bardzo zainteresowana produkcją różnych towarów z Europy, w tym również z Polski. Dotyczy to zarówno produktów żywnościowych, jak i przemysłowych. Wiem, że możliwości są duże, np. w farmacji, ale także np. w budowie statków. To nasza perspektywa.

Czwartym elementem jest współpraca humanistyczna. Uniwersytety w Polsce mają bardzo dobrą jakość kształcenia i zależy nam, by wykorzystać możliwość wzajemnej wymiany studentów. Mam też plan na wspólną organizację festiwalu kultury, by ludzie w Polsce mogli na własne oczy się przekonać, czym dysponujemy, jakie mamy osiągnięcia i by mogli je sami lepiej ocenić. Na Uniwersytecie Gdańskim działa Instytut Konfucjusz, który umożliwia naukę języka chińskiego i promowanie chińskiej kultury; mamy na tym uniwersytecie sinologię. Ten kierunek tworzyła pani profesor Wu Lan, która zajmuje się teraz kształceniem polskich studentów, mając na uwadze to, że młodzi sinolodzy staną się pomostem między naszymi kulturami. Studenci mogą też studiować w Chinach, dostają miejsce w akademiku i stypendium. Mogą także podróżować po Chinach, by rozszerzać swoją wizję naszego kraju. Profesor Wu Lan jest również tłumaczką literatury polskiej na język chiński, bo w Chinach kształcą się poloniści, którzy będą promowali polską kulturę w Chinach. Tak rosną szanse na lepsze porozumienie. 


Ważnym elementem jest wymiana turystyczna i większa liczna Chińczyków zwiedzających Pomorze. To piękny region Polski. A wiem, że w 2019 roku 150 mln Chińczyków podróżowało po świecie, więc warto zachęcać ich do przyjazdów również do Północnej Polski. I zależy mi także na rozwoju turystyki z Polski do Chin, by jak najwięcej Polaków odwiedziło nasz kraj. Własne doświadczenia są niezwykle ważne. I cenne jest własne doświadczenie, by Polacy mogli zobaczyć, jak w ciągu ostatnich 40 lat zmieniły się Chiny. Taka wymiana może się znacznie przyczynić do wzajemnego zrozumienia i poznania się. W tej materii jest bardzo dużo do zrobienia. 

Dziękuję za rozmowę i w imieniu „Magazynu Pomorskiego” życzę realizacji wszystkich zamierzeń.


***
Z konsulem generalnym Chińskiej Republiki Ludowej w Gdańsku rozmawiała Alina Kietrys, która dziękuję pani profesor Wu Lan za pomoc w trakcie spotkania.

 

 

 

POWRÓT/WSTECZ