Rafineria nastawiona na ciągły rozwój
Rozmowa z Adrianem Szkudlarskim, prezesem zarządu Rafinerii Gdańskiej
Jubileusz 50-lecia i uhonorowanie statuetką Orła Pomorskiego to nieprzypadkowy zbieg okoliczności. Co ten symboliczny rok mówi o tożsamości rafinerii – o jej korzeniach, znaczeniu i kierunku, w którym idzie?
Powiem szczerze: rzadko w życiu spółki zdarza się moment tak symboliczny jak ten. 50 lat temu, 8 grudnia 1975 roku o godzinie 13:00 podano pierwszą ropę na instalację destylacji atmosferycznej. Tak rozpoczęła się historia przerobu w Gdańsku, a wraz z nią ruszył rozwój zakładu, który w ciągu kolejnych dekad czterokrotnie zwiększał swoje moce przerobowe. Przez te pół wieku rafineria stała się też nierozerwalną częścią gospodarczego DNA Pomorza.
Ten jubileusz ma dla mnie także wymiar osobisty. Prawie 20 lat temu rozpocząłem swoją karierę zawodową w Biurze Utrzymania Ruchu Rafinerii. Dziś jestem prezesem zarządu. To nie tylko wyróżnienie, ale też odpowiedzialność – za każdego pracownika i za dalszy rozwój zakładu.
Oczywiście ogromnie cieszy nas również to, że właśnie w tym roku otrzymaliśmy nagrodę Orła Pomorskiego. Traktujemy ją jako wyraz uznania dla całej naszej historii – i dla tych, którzy ją współtworzyli. Dla tysięcy ludzi, którzy przez pięć dekad budowali renomę tego miejsca.
Dla nas jubileusz nie jest wyłącznie świętowaniem. To także moment, w którym patrzymy w lustro i pytamy: „Czy jesteśmy gotowi na kolejne 50 lat?”. A biorąc pod uwagę dotychczasową drogę, odpowiedź brzmi: tak – choć z pełną świadomością wyzwań, jakie stoją zarówno przed naszym przedsiębiorstwem, jak i przed całą branżą.
Zanim o wyzwaniach, proszę powiedzieć trochę o tej drodze, jaką przeszła rafineria w ciągu tych pięciu dekad?
Zacznę może od tego, że rafineria w Gdańsku była pierwszym zakładem przemysłowym w PRL-u zbudowanym na zachodnich technologiach. Początki nie były łatwe: zakład powstawał na terenach podmokłych, więc zanim w ogóle zaczęto budowę instalacji, trzeba było wykonać potężne prace ziemne. 80 km rur drenażowych, tysiące studni, niemal 300 tysięcy metrów sześciennych torfu do usunięcia – trudno dziś w ogóle wyobrazić sobie skalę tego przedsięwzięcia.
Pod koniec lat 70., po uruchomieniu Bloku Olejowego, zakład dysponował mocami przerobowymi rzędu niespełna 3 mln ton ropy rocznie. W latach 90. wystartował Program Rozwoju Technicznego. Te i kolejne modernizacje przyniosły w 2005 roku zwiększenie mocy do 6 mln ton. Rok później ruszył Program 10+ – największa inwestycja w historii zakładu. Powstał wtedy drugi ciąg technologiczny a moce przerobowe wzrosły pod koniec 2009 roku do 10,5 mln ton ropy rocznie. W 2019 roku zakończono z kolei Projekt EFRA (od słów Efektywna Rafinacja). To dzięki tym wszystkim inwestycjom jesteśmy dziś jednym z najnowocześniejszych zakładów produkcyjno-processingowych w tej części Europy.
W sumie przez 50 lat przerobiliśmy ponad ćwierć miliarda ton ropy. To robi wrażenie. Ale ważniejsze jest to, że stale się uczyliśmy, inwestowaliśmy i udoskonalaliśmy procesy. Dzięki temu dziś możemy konkurować z innymi europejskimi rafineriami o znacznie większej skali i nie mamy żadnych kompleksów.
Jak wygląda rafineria dzisiaj, z perspektywy technologii i modelu biznesowego?
Od końca 2022 roku działamy w modelu joint venture z dwoma właścicielami – Orlenem i Aramco – którzy posiadają odpowiednio 70% i 30% udziałów. Równolegle funkcjonujemy jako rafineria processingowa, co oznacza, że nie kupujemy ropy i nie sprzedajemy produktów. Przerabiamy surowiec dostarczany przez właścicieli, a naszym zadaniem jest zapewnienie dostępności instalacji, bezpieczeństwa procesowego, wysokiej efektywności energetycznej i optymalnej struktury produktów. To duża zmiana, wobec tego jak zakład działał przez pierwsze dekady – i jednocześnie podejście, które wymusza dyscyplinę operacyjną na światowym poziomie.
Jak już wspomniałem – rocznie możemy przerobić ok. 10,5 mln ton ropy. Kluczowe jest jednak to, co z tej ropy uzyskujemy. Rafineria jest skonfigurowana pod produkcję średnich destylatów – przede wszystkim oleju napędowego, który jest absolutnie kluczowy dla polskiego transportu i gospodarki. Jednocześnie potrafimy przerabiać ponad 60 gatunków ropy, co w świecie pełnym geopolitycznych turbulencji jest ogromną przewagą.
Powiedział Pan, że rafineria jest nierozerwalną częścią pomorskiego DNA.
Zacznę może od tematu, który niektórzy woleliby przemilczeć. Mamy pełną świadomość, że nasza działalność oddziałuje na otoczenie. Jesteśmy zakładem przemysłowym – emitujemy hałas, zapachy, przetwarzamy substancje, które wymagają najwyższej ostrożności.
Jednocześnie, i chciałbym to podkreślić, spełniamy wszystkie normy środowiskowe, prowadzimy stały monitoring emisji i inwestujemy w rozwiązania, które zmniejszają wpływ rafinerii na otoczenie. Traktujemy to jako element naszej odpowiedzialności wobec regionu, w którym funkcjonujemy. Towarzyszy temu stały dialog z przedstawicielami lokalnych władz odpowiedzialnych za kwestie środowiskowe.
Rozwijamy także nasze działania związane z odpowiedzialnością społeczną – chcemy jeszcze mocniej angażować się w projekty, które realnie służą mieszkańcom. Uważam, że duży przemysł powinien być partnerem miasta, a nie sąsiadem ukrytym za płotem.
Nasza obecność w Gdańsku to także konkretne liczby. W samym 2024 roku przekazaliśmy ponad 120 milionów złotych podatków do lokalnych budżetów. To środki, które przekładają się na transport publiczny, drogi, infrastrukturę społeczną i edukacyjną to elementy, z których korzystamy wszyscy, również nasi pracownicy.
Ogromnie zależy nam również na przygotowaniu przyszłych kadr. Dowodem na to jest współpraca z uczelniami, m.in. z Politechniką Gdańską czy Uniwersytetem Gdańskim, jak również szkołami technicznymi. Wspólnie tworzymy kierunki studiów, nasi pracownicy prowadzą zajęcia na uczelniach, gościmy wycieczki szkolne jak również zapraszamy studentów na praktyki i staże, gdzie około 60 % naszych stażystów znajduje potem u nas zatrudnienie. Chcemy pokazać, że w regionie można znaleźć nowoczesne miejsca pracy w przemyśle – takie, które dają rozwój i perspektywy. Widzę, jak wielu młodych inżynierów przychodzi dziś do rafinerii świadomie i z przekonaniem, że to miejsce, gdzie mogą budować swoją przyszłość.
Rafineria to również pracodawca. Jakim miejscem pracy jesteście i czym chcecie zachęcić do siebie młodych ludzi?
Zatrudniamy obecnie około 1350 osób, a jeśli doliczyć firmy serwisowe, kontraktorów i dostawców – to robi się z tego kilka tysięcy miejsc pracy, które bezpośrednio lub pośrednio przyczyniają się do rozwoju rafinerii. Jesteśmy jednym z największych i najbardziej stabilnych pracodawców na Pomorzu.
Rafineria to wymagające miejsce pracy, ale jednocześnie dające ogromne możliwości i dużo satysfakcji. Jesteśmy zakładem o strategicznym znaczeniu dla funkcjonowania państwa. Produkcja prowadzona jest 24 godziny na dobę, 365 dni w roku, w środowisku wysokich standardów bezpieczeństwa. Ale właśnie dlatego pracownik zdobywa tu unikatowe kompetencje, które są bardzo cenione na całym świecie.
Po zmianie modelu biznesowego zbudowaliśmy podejście do zarządzania ludźmi praktycznie od nowa. Dzięki zaangażowaniu zespołu HR i dobrej współpracy z biznesem powstał spójny system rozwoju pracowników – od przemyślanego onboardingu, przez wsparcie w podnoszeniu kwalifikacji i naukę języków, po programy rozwojowe dopasowane do potrzeb konkretnych obszarów.
Szczególną uwagę poświęcamy rozwojowi talentów, planowaniu sukcesji oraz przygotowaniu kadry menedżerskiej. Wiemy, jak istotna jest rola liderów w budowaniu angażującego i bezpiecznego środowiska pracy. Ten system realnie działa – widać to po rosnącej dojrzałości przywódczej, poprawie jakości zarządzania zespołami oraz niskiej rotacji. Najlepszym dowodem jest także fakt, że część pracowników, którzy zdecydowali się odejść, po czasie wraca do rafinerii i dalej współtworzy jej rozwój.
Jako zakład produkcyjny przykładamy ogromną wagę do kultury bezpieczeństwa, której poziom regularnie badamy. Ostatnie wyniki pokazują wyraźny postęp – szczególnie w zakresie świadomości zagrożeń i gotowości do reagowania. Każdego roku realizujemy szereg inicjatyw z obszaru BHP, które wzmacniają proaktywne podejście pracowników i pomagają zapobiegać wypadkom. Przyświeca nam prosta zasada: nie ma takiego wypadku, któremu nie dałoby się zapobiec. To fundament funkcjonowania naszego zakładu.
I jeszcze jedno: dbamy o dobrostan. Opieka medyczna zarówno w zakresie zdrowia fizycznego, jak i psychicznego, sport, wsparcie rodzin, elastyczność tam, gdzie to możliwe. Wyniki ostatniego badania opinii satysfakcji naszych pracowników są jednoznaczne – 67% z nich deklaruje zadowolenie z pracy, a połowa poleciłaby rafinerię jako pracodawcę. To dobry wynik, który mobilizuje nas do dalszej pracy. Mało tego, nie włożyliśmy tych wyników do szuflady. W ostatnim roku wdrożyliśmy szereg inicjatyw, które zostały zgłoszone przez naszych pracowników, aby pracowało im się lepiej.
Co – z perspektywy prezesa – jest dziś największą siłą rafinerii?
Bez żadnych wątpliwości: ludzie. Można mieć najlepsze instalacje i najbardziej dopracowane procedury, ale to nasi pracownicy – profesjonaliści w swoich dziedzinach – decydują o tym, czy zakład działa bezpiecznie i efektywnie. Rafineria to żywy organizm – każdy dzień to setki decyzji podejmowanych przez operatorów, technologów, mistrzów, specjalistów utrzymania ruchu.
Naszą siłą jest synergia doświadczenia i młodej energii. Mamy ekspertów z kilkudziesięcioletnim stażem i młodych inżynierów, którzy wnoszą świeże spojrzenie, kompetencje cyfrowe i odwagę. To połączenie sprawia, że wchodzimy w transformację energetyczną z realną przewagą.
To w takim razie – jaka przyszłość rysuje się przed Rafinerią Gdańską?
Przyszłość będzie wymagająca, ale wiemy, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. Chcemy jeszcze długo pozostać w gronie najbardziej konkurencyjnych rafinerii w Europie – takich, które dzięki efektywności i elastyczności mają realne perspektywy utrzymania się w branży, gdy słabsi gracze nie wytrzymują presji kosztowej i regulacyjnej. To nie dzieje się samo. To wymaga konkretnych działań i długofalowego planu działania.
Nasza strategia do 2035 roku opiera się na trzech filarach: maksymalizacji wartości, odporności na koszty regulacyjne oraz budowie rafinerii przyszłości. Realizujemy dziesiątki inicjatyw – od projektów niskoemisyjnych po cyfryzację – a część ich efektów jest już widoczna. Budujemy elektrolizer do produkcji zielonego wodoru, przeprowadziliśmy udaną produkcję zrównoważonego paliwa lotniczego (SAF), a kolejne projekty efektywnościowe realnie obniżają koszty funkcjonowania zakładu. I co chcę podkreślić, redukcji kosztów szukamy w procesach produkcyjnych a nie w etatach. Wszystko to ma przygotować rafinerię na warunki, w jakich będzie funkcjonował europejski przemysł w nadchodzących dekadach.
W najbliższych latach kluczowym zadaniem będą postoje remontowe 2026/2027, do których cała organizacja intensywnie się przygotowuje. Najpierw jedną połowę zakładu zatrzymamy w 2026 roku, a potem drugą rok później. Postój to planowana przerwa w pracy wybranych instalacji, podczas której sprawdzamy „stan zdrowia” rafinerii: usuwamy osady procesowe, prowadzimy badania dozorowe, wymieniamy zużyte elementy i katalizatory oraz realizujemy modernizacje, których nie da się przeprowadzić podczas normalnej eksploatacji. Choć mamy duże doświadczenie w prowadzeniu takich operacji (aktualnie robimy to co 5 lat), każdy postój pozostaje wymagającym testem koordynacji, precyzji i współpracy wielu zespołów. To również szansa na dalsze unowocześnienie instalacji i przygotowanie ich do bezpiecznej, efektywnej pracy w kolejnych latach.
Pół wieku rafinerii to piękny jubileusz. Czego życzyć na kolejne 50 lat?
Naszej rafinerii życzyłbym przede wszystkim jednego: żeby wciąż potrafiła się rozwijać i odważnie odpowiadać na zmiany wokół nas. Wierzę, że siła tego miejsca tkwi w dorobku kolejnych pokoleń – w doświadczeniu, które zbudowało solidne fundamenty, i w zdolności do adaptacji, która sprawia, że jesteśmy zakładem nowoczesnym, elastycznym i bezpiecznym.
Korzystając z okazji, pragnę złożyć wszystkim pracownikom Rafinerii Gdańskiej, ich rodzinom, a także czytelnikom „Magazynu Pomorskiego” najlepsze życzenia na nadchodzące Święta i Nowy Rok. Niech ten wyjątkowy czas będzie chwilą wytchnienia i radości w gronie najbliższych, a rok 2026 przyniesie zdrowie, pomyślność oraz satysfakcję z codziennych działań – tych zawodowych jak i prywatnych.


