Na zdjęciu: Hala B 48
Muzeum Sztuki Współczesnej w postoczniowej Hali B48
Wyzwanie projektowe i kulturowe
Rada Muzeum Narodowego w Gdańsku w lutym 2026 roku wyraziła zgodę na podjęcie przez dyrekcję działań zmierzających do przejęcia postoczniowej hali B48, zlokalizowanej na terenie Młodego Miasta w Gdańsku, z przeznaczeniem na utworzenie Muzeum Sztuki Współczesnej. Z perspektywy środowisk artystycznych Gdańska jest to niezwykle ważna decyzja, a adaptacja hali wpisuje się w szerszy paradygmat przekształceń terenów postindustrialnych, polegający na ich ponownym włączaniu w strukturę miasta poprzez nadawanie im nowych funkcji społeczno-kulturowych.
Ponadto, jest to drugi obiekt – obok planowanej nowej opery, choć o wyraźnie mniejszej skali – który zrealizowany mógłby pretendować do miana ikony miasta. Trudno nie wykorzystać tej szansy, by w Gdańsku powstał projekt naprawdę wyjątkowy, dzięki któremu nasze miasto mogłoby dołączyć do grona miejsc rozpoznawalnych dzięki spektakularnym realizacjom architektonicznym.
Istnieje wiele stosunkowo niewielkich obiektów, powstałych przy ograniczonym budżecie lub będących adaptacjami budynków poprzemysłowych, które zyskały miano ikon architektonicznych.
Aby nawet niewielki projekt miał realne szanse na wymiar ikoniczny, konieczne jest powierzenie jego realizacji pracowni, za którą stoi architekt światowej renomy i doświadczenia — najlepiej laureat Nagrody Pritzkera. To powinna być pracownia, która nie tylko potrafi przekształcić przestrzeń, ale przede wszystkim nadać jej znaczenie i charakter. Koszt zatrudnienia takiej pracowni, w odniesieniu do skali projektowanego obiektu i uzyskanego efektu, jest absolutnie do zaakceptowania.
Z pewnością wielu architektów, a także środowisko skupione wokół Stowarzyszenia Architektów Polskich, zapyta z oburzeniem: dlaczego mielibyśmy preferować architektów zagranicznych, skoro mamy własnych, utalentowanych projektantów, którzy również potrafią tworzyć projekty o wysokiej jakości, często nie gorsze niż te autorstwa ich słynnych kolegów z czołowych magazynów architektonicznych. Dajmy im szansę.
Odpowiedź wydaje się jednak dość oczywista. Od ponad trzydziestu pięciu lat Gdańsk zabudowywany jest intensywnie, w ogromnej większości według projektów polskich, często lokalnych architektów lub innych architektów, dla których Gdańsk jest tylko miejscem zarabiania pieniędzy. Efekty tej działalności widzimy na co dzień. W niemal wszystkich nowych realizacjach brakuje kreatywnej koncepcji architektonicznej lub unikalnej formy, które nadawałyby im charakter i wyróżniały na tle przeciętnej zabudowy.
Szczególny niepokój budzi powstające Młode Miasto, gdzie zlokalizowana jest hala przeznaczona na muzeum. Intrygujący obiekt muzealny mógłby wzbogacić monotonną architekturę, która powstaje tam w zastraszającym tempie. Pojawiają się zespoły mieszkaniowe przypominające skalą i powtarzalnością blokowiska znane z osiedli lat 70., jak choćby z Dużego Przymorza. Różnica polega jedynie na tym, że tamte powstały w epoce socjalistycznego modernizmu przed sześćdziesięciu laty. Jeśli za kolejne sześćdziesiąt lat dzisiejsza zabudowa będzie oceniana w sposób podobny do tego, jak dziś postrzegamy Przymorze, nie będzie to jeszcze najgorszy scenariusz. Obawiam się jednak, że przyszła ocena może okazać się znacznie bardziej surowa.
Dlatego potrzebny jest powiew świeżych idei – z najwyższej półki. Warto zaprosić do projektowania architektów, którzy obecnie wyznaczają kierunki rozwoju współczesnej architektury. Nie po to, by zastąpić lokalnych projektantów, lecz by wprowadzić do miasta twórczy impuls, który przełamie rutynę powtarzalnych rozwiązań i nadać nowej zabudowie wyrazisty charakter.
W krajach Europy Zachodniej miasta nie obawiają się zapraszać zagranicznych architektów do projektowania budynków o ambicjach ikonicznych. Widać to szczególnie w Hiszpanii czy we Włoszech, gdzie nawet niewielkie miasta decydują się na taki krok, traktując to jako inwestycję w swoją przyszłą tożsamość.
Czy oznacza to, że w tych krajach brakuje dobrych lokalnych architektów? Oczywiście nie. We Francji, Hiszpanii czy we Włoszech działa wielu wybitnych projektantów. A jednak miasta potrafią zaprosić twórców z innych części świata – choćby z Japonii.
Nie chodzi bowiem o zastępowanie miejscowych architektów, lecz o coś znacznie ważniejszego, o konfrontację różnych sposobów myślenia o architekturze. Zewnętrzne spojrzenie przynosi nowe idee, pobudza wyobraźnię lokalnego środowiska i często staje się impulsem do twórczej rywalizacji. Jednocześnie miasto zyskuje coś jeszcze – budynek, który może stać się jego nową ikoną i punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń architektów.
W architekturze nowe idee rodzą się najczęściej tam, gdzie spotykają się różne tradycje i różne sposoby myślenia o przestrzeni, a miasto, które nie dopuszcza do siebie nowych idei, skazuje się na powtarzanie w nieskończoność tych samych form. Wielka architektura prawie zawsze rodzi się z dialogu, a nie z zamknięcia.
Kilka lat temu, podróżując po Wybrzeżu Amalfitańskim, trafiłem do niewielkiego Ravello – miejsca, które wielu uważa za jeden z najpiękniejszych punktów tego niezwykłego wybrzeża. Miasteczko powstało wysoko nad morzem, na skale wznoszącej się około 360 m ponad linię brzegową. Od dawna przyciągało artystów. Zachwycali się nim między innymi Richard Wagner, Joan Miró, J.M.W. Turner czy holenderski grafik Maurits Cornelis Escher.
Największymi skarbami Ravello są dwie historyczne rezydencje: Villa Cimbrone, której początki sięgają co najmniej XI wieku, oraz Villa Rufolo, zachowująca układ wywodzący się z XIII stulecia. Ich ogrody i tarasy otwierają się na rozległy pejzaż wybrzeża, od wieków fascynujący podróżników.
Wielu odwiedzających po zwiedzeniu willi i spacerze wąskimi uliczkami miasteczka kieruje się jednak dalej, na jego obrzeża. Tam, na krawędzi skarpy, stoi niewielkie Auditorium Oscara Niemeyera, zaprojektowane przez brazylijskiego architekta. Oddany do użytku około 2010 roku budynek ma formę białej, krzywoliniowej bryły wkomponowanej w górzysty krajobraz, często porównywanej do „betonowej mandoliny”. Jego falująca, nowoczesna forma kontrastuje z historyczną tkanką Ravello, a jednocześnie sprawia wrażenie, jakby była kolejnym tarasem zawieszonym nad morzem.
Z kolei, jeżeli pojedziemy do Bad Oeynhausen, uzdrowiskowego miasta w Nadrenii Północnej-Westfalii, natrafimy na zabudowania, które od razu przyciągają wzrok. Energie Forum Innovation – niewielki kompleks administracyjno techniczny – powstał w połowie lat 90. jako centrum zarządzania siecią energetyczną, a jednocześnie stał się eksperymentem w formie i przestrzeni dzięki Frankowi Gehry’emu. Architekt potraktował obiekt jak rzeźbę. Falujące bryły i nieregularne elewacje dialogują z otoczeniem, nie dominując nad nim.
Ten niewielki budynek pokazuje, że ikoną architektury można stać się niezależnie od skali. Liczy się pomysł, narracja i relacja z miejscem. Miasto stało się punktem odniesienia na mapie architektury, a lokalni projektanci mają okazję konfrontować się z inną myślą twórczą. Mała architektura staje się wielka. Nawet skromny budynek może inspirować, kształtować przestrzeń i zostawić trwały ślad w historii miasta.
Decyzja o zaproszeniu Gehry’ego była przemyślanym ruchem wizerunkowym. Inwestor chciał, by budynek był wizytówką nowoczesnej energetyki, prezentował innowacje technologiczne i budował prestiż firmy oraz regionu. Lokalni decydenci pragnęli stworzyć obiekt rozpoznawalny w mediach branżowych, który pokazywałby, że nawet niewielki ośrodek może myśleć „globalnie” i inwestować w architekturę najwyższej klasy. Dzięki tej odwadze i wizji, zwykła przestrzeń zyskała niezwykły sens.
Dwóch wielkich architektów stworzyło niewielkie, kubaturowo skromne projekty w małych, niepozornych miejscowościach, a mimo to ich dzieła funkcjonują niczym rzeźby wpisane w krajobraz. Teraz, gdy obaj odeszli, ich realizacje zachowują moc przyciągania – stając się ikonami, które nie tyle definiują przestrzeń, ile nadają jej znaczenie i opowieść. Obie realizacje stanowią przykład, że mimo niewielkich budżetów tych miejscowości udało się zrealizować niezwykle atrakcyjne, ikoniczne budowle.
W samym sercu Paryża, w dzielnicy Les Halles, stoi Bourse de Commerce – zabytkowy, okrągły budynek, którego historia sięga XVI wieku, gdy mieścił pałac Katarzyny Medycejskiej. W 1767 roku powstała tu imponująca Halle au Blé, Hala Zbożowa z monumentalną kopułą, a w 1889 roku budynek przekształcono w giełdę towarową. W XX wieku pełnił funkcje handlowe i administracyjne, pozostając świadkiem przemian miasta i jego życia gospodarczego.
W latach 2016–2021 obiekt przeszedł gruntowną adaptację, stając się przestrzenią wystawienniczą Pinault Collection, prezentującą kolekcję francuskiego kolekcjonera François Pinaulta i jego fundacji. Projekt przebudowy opracował Tadao Ando, japoński architekt słynący z minimalistycznych, betonowych interwencji w historycznej tkance. Centralnym elementem jego interwencji jest cylindryczna betonowa struktura w rotundzie, tworząca nową przestrzeń wystawienniczą pod historyczną kopułą.
Dziś Bourse de Commerce łączy przeszłość i współczesność w harmonijną całość. Budynek opowiada historię Paryża, a jednocześnie staje się ikoną współczesnej architektury – symbolem dialogu między dziedzictwem a nowoczesnością.
CaixaForum Madrid to wielofunkcyjne centrum kulturalne i społeczne w samym sercu Madrytu, przy Paseo del Prado. Budynek mieści się w dawnej elektrowni Mediodía, którą przekształcili w charakterystyczną przestrzeń Jacques Herzog i Pierre de Meuron.
Obiekt wyróżnia się „lewitującą” bryłą oraz pionowym ogrodem – pierwszym takim w Hiszpanii – autorstwa Patricka Blanca, nadającym miejscu ekologiczną i wizualną świeżość. CaixaForum stanowi przykład udanej rewitalizacji dziedzictwa przemysłowego XX wieku. Wnętrza o powierzchni mieszczą wystawy sztuki starożytnej, nowoczesnej i współczesnej, koncerty, festiwale poetyckie, cykle filmowe, debaty, warsztaty edukacyjne oraz wydarzenia rodzinne. Połączenie dziedzictwa przemysłowego, nowoczesnej architektury i działalności edukacyjnej sprawia, że CaixaForum Madrid jest jednym z najważniejszych punktów kultury w stolicy.
Doskonałym przykładem rewitalizacji zrujnowanego obiektu na potrzeby kultury jest Kunsthaus Tacheles w Berlinie. W zniszczonym, starym budynku powstało oddolne centrum sztuki alternatywnej, okupowane przez artystów w latach 1990–2012. Dzięki ich inicjatywie budynek został przekształcony w nowoczesny kompleks Am Tacheles, który stał się siedzibą wielu instytucji kulturalnych.
Pięciokondygnacyjny budynek w konstrukcji żelbetowej, zwieńczony kopułą, wzniesiono w latach 1907–1908 między ulicami Friedrichstraße i Oranienburger Straße, z wejściami od obu ulic. Architektura wczesnomodernistyczna łączyła się z wystrojem zawierającym elementy gotyku i klasycyzmu. Na przestrzeni stu lat budynek pełnił różne funkcje: mieścił się tu dom towarowy, biura członków NSDAP, po wojnie była szkoła cyrkowa, zakład fryzjerski dla psów, szkoła handlu zagranicznego, a nawet działało kino „Camera”.
Po upadku Muru Berlińskiego zrujnowany budynek został zajęty przez artystów, którzy przekształcili go w bastion subkultury, z tworzącymi się studiami, kinem oraz ogrodem rzeźb. W 1980 roku podjęto decyzję o jego rozbiórce, jednak została ona wstrzymana przez Inicjatywę Artystyczną Tacheles – organizację skupiającą artystów. W 1992 roku udało im się doprowadzić do wpisania budynku na listę zabytków. Artyści zagospodarowali przestrzeń, tworząc sale wystawowe, pracownie oraz galerie sztuki współczesnej.
W 2018 roku rozpoczęła się budowa wielofunkcyjnego zespołu Am Tacheles, obejmującego nie tylko rewitalizację zachowanego obiektu, ale także realizację 10 nowych budynków. Za projekt całej inwestycji odpowiedzialne było światowej renomy szwajcarskie biuro architektoniczne Herzog & de Meuron. Powstał nowoczesny kompleks, który z zachowaniem historycznej fasady stał się symbolem przemian w berlińskiej dzielnicy Mitte.
W latach 2018–2024 obszar wokół dawnego budynku został przekształcony w nową dzielnicę mieszkaniowo-biurową, zaprojektowaną przez tę samą pracownię – Herzog & de Meuron. Przypadek Am Tacheles przypomina naszą halę, w której ma powstać Muzeum Sztuki Współczesnej. Dawny budynek Tacheles został odrestaurowany i zaadaptowany, a w jego otoczeniu powstały nowoczesne apartamentowce. Podobnie dzieje się wokół ulicy Narzędziowców. Warto podkreślić, że cały projekt prowadziła szwajcarska pracownia architektoniczna, mimo że w Niemczech i samym Berlinie znajduje się wielu doskonałych architektów. W demokratycznych strukturach władze samorządowe jednoznacznie stoją po stronie interesów miasta i jego mieszkańców, ponieważ to właśnie przez nich zostały wybrane, by reprezentować ich potrzeby. Dbają o poziom architektury miasta poprzez wpływ na wybór pracowni projektujących budynki publiczne. Dbają również o to, aby inwestycje, o których powstaniu decydują, były najwyższej jakości i miały charakter rozpoznawalnych symboli, ponieważ takie obiekty kształtują tożsamość miasta.
Jan Grzanka


Am Tacheles

Am Tacheles

Am Tacheles

Audytorium Oscara Niemeyera w Ravello

Bourse de Commerce

CaixaForum w Madrycie

Energie-Forum-Innovation (EFI) w Bad Oeynhausen wg projektu Franka Gehry’ego