POWRÓT/WSTECZ
Mam nadzieję, że hossa niedługo nadejdzie

Z Tomaszem Limonem, prezesem Pracodawców Pomorza, rozmawia Alina Kietrys.

 

Pandemia trwa już ponad rok. Panie Prezesie, jakie są w tej chwili najważniejsze problemy przedsiębiorców pomorskich?
Najpoważniejszym problemem w prowadzeniu działalności gospodarczej jest lockdown i zamknięcie gospodarki w wielu branżach, np. gastronomicznej, hotelowej, turystycznej czy w branżach usługowych. Rekompensata, która trafia do tego typu firm, jest zdecydowanie za mała, żeby można było je utrzymać. Mam bezpośredni kontakt z przedsiębiorcami, rozmawiam z nimi codziennie i ostatnio jeden z nich powiedział, że co prawda dostał rekompensatę z kolejnej tarczy, ale musiał spłacić długi, które narosły w ciągu poprzednich miesięcy, kiedy jego przedsiębiorstwo było zamknięte, i jego długi znowu gwałtownie rosną. 


Przedsiębiorcy mają poczucie odpowiedzialności i nie chcą zwalniać swoich pracowników. Ale jeśli ten kryzys jeszcze potrwa, to wtedy będą zmuszeni do podejmowania bardzo trudnych decyzji z likwidacją firmy włącznie. To są takie trochę hamletowskie decyzje, np. czy nie funkcjonować w okresie pandemii i oczekiwać na, nawet niewystarczające, wsparcie ze strony rządu, czy też otworzyć firmę wbrew rządowym zarządzeniom. To naprawdę dramatyczne decyzje i teraz właśnie to się dzieje w wielu branżach. 
Są też branże, które paradoksalnie świetnie sobie radzą w tej pandemii. Odnotowujemy wzrost sprzedaży produkcji przemysłowej. Dobrze, że chociaż w tej dziedzinie jest jakaś nadzieja, że gospodarka się odbije. Zgodnie z zasadami ekonomii zawsze po takiej bessie następuje hossa. I mam nadzieję, że już w niedługim czasie ten okres hossy nadejdzie i będziemy mogli wrócić do normalności.

Na stronie internetowej Pracodawców Pomorza umieściliście Państwo informacje, które mogą pomagać pracodawcom na co dzień. Które tematy najczęściej są przeglądane przez pracodawców?
Najgorzej było w początkowej fazie pandemii, w marcu ubiegłego roku, kiedy 13 marca zamknięto gospodarkę i nastąpił całkowity lockdown, a w całym kraju było zaledwie około stu chorych, jak podawały oficjalne statystyki. Dzisiaj te liczby są wielokrotnie wyższe. Nam się wydaje, że to całkowite zamknięcie gospodarki w marcu było na wyrost. Należało z tym jednak poczekać. Przedsiębiorcy zostali po prostu postawieni przed faktem. Wtedy rząd jeszcze nie chciał rozmawiać z przedsiębiorcami. I właśnie w marcu urywały się do mnie telefony, słano maile z podstawowymi pytaniami: co mamy robić?, jak reagować?, jakie podejmować działania? Nie znano zasad postępowania, nie było żadnego wsparcia ze strony rządu, żadnych tarcz antykryzysowych, bo były one zaledwie w fazie przygotowawczej. Przedsiębiorcy przed rokiem z dnia na dzień utracili swoje przychody, niektórzy od razu o sto procent. I szukali pomocy. Takie organizacje jak właśnie nasza sprawdziły się w tych ekstremalnych warunkach, bo informowaliśmy, podpowiadaliśmy. Zgłosiły się do nas kancelarie prawne, które są również członkami naszej organizacji Pracodawcy Pomorza i zaoferowały bezpłatną pomoc, bezpłatne usługi dla przedsiębiorców w tak trudnych czasach. I rekomendowaliśmy przedsiębiorcom te usługi. Potem zaczęły się pojawiać tarcze antykryzysowe: druga, trzecia, czwarta, potem jesienią piąta, szósta i kolejne. Trzeba było poznać wszystkie przepisy i myśmy w tym pomagali naszym członkom. Organizowaliśmy konsultacje z instytucjami, które przyznawały przedsiębiorcom środki finansowe: z ZUS-em, z Powiatowymi Urzędami Pracy, a także z Wojewódzkim Urzędem Pracy. Zorganizowaliśmy również konsultacje z Polskim Funduszem Rozwoju. To były niezwykle potrzebne spotkania, o czym informowali nas sami przedsiębiorcy. Pozwalały one bowiem na bieżące korzystanie z wsparcia rządowego i samorządowego. Na podkreślenie zasługuje fakt, że wiele samorządów zwracało się do nas z pytaniem, jakiego wsparcia potrzebujemy dla naszych firm, które może zaoferować samorząd. O spotkanie w tej sprawie poprosił na przykład zastępca prezydenta Gdańska Piotr Grzelak. Bardzo aktywny jest marszałek województwa pomorskiego. Nie ukrywam, że wiele instytucji dopiero się uczyło, ponieważ podejmowane działania były dla nich nowe. To, co nastąpiło w zeszłym roku, tak naprawdę było szokiem i dla instytucji wspierających, i dla biznesu. Pojawiały się nowe przepisy, których musiały się uczyć obie strony. Muszę też przyznać, że wszystkie instytucje i urzędy stanęły na wysokości zadania. Sprawdziły się. Oczywiście dyskusyjne jest, na ile ta pomoc dla poszczególnych przedsiębiorców była skuteczna, ale w wielu przypadkach na pewno pomogła. I przedsiębiorcy doceniali te wypłacane odszkodowania, bo tak określam tę pomoc.


Firma Drutex SA zaproponowała hasło „Jesteśmy razem. Pomagamy”, które znalazło się na stronie internetowej Pracodawców Pomorza. Czy przedsiębiorcy Pomorza realizowali to hasło?
Jak najbardziej. Przedsiębiorstwa, które nie zostały zamknięte, pokazały solidarność ze służbą zdrowia i swoim środowiskiem gospodarczym. Pomagali tym, którzy potrzebowali wsparcia. Pan prezes Leszek Gierszewski z Drutexu SA, firmy z Bytowa, zainicjował akcję, która rozpowszechniła się nie tylko na Pomorzu, ale w całej Polsce. Przyłączyły się do tego „bycia razem i pomagania” dziesiątki firm, uzbierano przeszło 50 mln zł na cele związane z walką z pandemią, szczególnie w tym wypadku na pomoc materialną służbie zdrowia. Solidarność firm była naprawdę duża i ważna. Pytała mnie np. dobrze prosperująca firma, jak może kupić respiratory dla szpitala. Udało nam się to szczęśliwie sfinalizować i respiratory trafiły do szpitali. Był też szereg działań wspierających naszych przedsiębiorców. Ważna była istotna pomoc dla branży gastronomicznej, która od wielu miesięcy jest naprawdę w trudnej sytuacji. Nasi pomorscy gastronomicy podjęli się gotowania dla seniorów, Domów Pomocy Społecznej, dla lekarzy i personelu medycznego w szpitalach, a inni przedsiębiorcy płacili za produkty niezbędne dla ich przygotowania. Oczywiście włączyliśmy się w tę akcję. Udało się nam zmobilizować firmy, które finansowały zakup artykułów spożywczych, a gastronomicy dawali nieodpłatnie swoją pracę. Taka współpraca funkcjonowała naprawdę dobrze przez kilka miesięcy. Brały w niej udział nasze lokalne restauracje oraz Międzynarodowe Targi Gdańskie. 


W pierwszym półroczu ubiegłego roku, opierając się na swojej wiedzy i na podstawie kontaktów z innymi województwami, mogę powiedzieć, że u nas w Pomorskiem była wyjątkowo duża solidarność przedsiębiorców. I był to naprawdę ewenement w naszym regionie. Ta więź między przedsiębiorcami i organizacjami w naszym regionie jest istotna i daje konkretne efekty.

Wiem, że organizacja Pracodawców Pomorza aktywnie uczestniczy w pracach specjalnego sztabu kryzysowego.
W marcu minął rok od powołania i funkcjonowania Sztabu Kryzysowego Pomorskich Przedsiębiorców, w którego skład weszło 11 organizacji gospodarczych z otoczenia biznesu w tym: związki pracodawców, izby gospodarcze oraz kluby biznesowe. Jednym głosem nasze środowisko apelowało w najważniejszych sprawach i starało się nieść pomoc przedsiębiorcom. Apelowaliśmy do władz państwowych i samorządowych, wojewódzkich i centralnych walcząc o najbardziej poszkodowanych przedsiębiorców. Do tej pory odbyło się blisko 50 posiedzeń sztabu. Pomimo że te różne organizacje biznesowe na co dzień konkurują ze sobą, różniąc się poglądami w wielu sprawach, potrafiły w tych trudnych miesiącach się zjednoczyć i działać wspólnie. I to się sprawdziło. W listopadzie ubiegłego roku podpisaliśmy porozumienie o współpracy. Teraz już zrezygnowaliśmy ze słowa „kryzysowy” i funkcjonujemy jako Sztab Pomorskich Przedsiębiorców. To gremium podejmuje rozmowy na ważne tematy. Dla przykładu teraz dyskutujemy na temat strategii rozwoju województwa pomorskiego oraz o nowym planie odbudowy kraju przygotowywanym przez rząd. Jesteśmy, jak na razie, jedynym takim sztabem w kraju.

Panie Prezesie, a czego teraz aktualnie najbardziej potrzebują przedsiębiorcy?
Oczywiście, przede wszystkim bieżącego zabezpieczenia płynności finansowej naszych firm, której ciągle brakuje. Ciągle brakuje pieniędzy w tych najbardziej dotkniętych kryzysem pandemii branżach. Przede wszystkim brakuje środków na płace dla pracowników. Pomagamy w miarę naszych możliwości w działaniach umożliwiających przyspieszenie przepływów finansowych pomorskich przedsiębiorstw. Ponadto prowadzimy seminaria i webinaria dla przedsiębiorców, które pomagają im na bieżąco rozwiązywać problemy. Pomagamy też w wypełnianiu wniosków pomocowych i staramy się uświadamiać pracodawcom, że nie są sami w tym bardzo trudnym czasie i zawsze mogą liczyć na swoją organizację. 

Czy nadal współpraca z samorządami układa się tak jak na początku pandemii?
Współpracujemy nadal z samorządami, by w miarę ich możliwości działały na rzecz przedsiębiorców. Samorządy też mają własne poważne problemy, choć starają się obniżać przedsiębiorcom czynsze czy podatki od nieruchomości. Samorządy straciły sporo środków w wyniku wprowadzonych przez rząd zmian podatkowych uszczuplających dochody samorządów, szczególnie z podatku CIT. Poza tym samorządy nie mają rekompensaty ze strony państwa w czasie pandemii. Każdy więc samorząd działa na własną rękę. Nie ma systemowego działania. Oczywiście u nas marszałek województwa pomorskiego apelował do samorządów o obniżenie różnych opłat koncesyjnych (np. od alkoholu, bo nie działa branża gastronomiczna) i obniżenie podatków. Ale nie zostało uregulowanych wiele spraw na szczeblu krajowym, centralnie – np. sprawy dotyczące opłaty dla ZAIKS-u przez hotele, restauracje, kluby za wykorzystywanie nagrań muzycznych czy opłat za abonament radiowo-telewizyjny. Wbrew pozorom nie są takie małe kwoty.

Ta sytuacja pandemiczna ma też wpływ na relacje pracodawcy–pracobiorcy. 
Całe szczęście wskaźnik bezrobocia w naszym województwie nie podniósł się znacząco w okresie pandemii. To może się zmienić w tym roku. Wszystko zależy od tego, jaki będzie stan pandemii, która jest nieprzewidywalna i nie wiadomo, jak gospodarka będzie reagowała. Na pewno branże najbardziej dotknięte pandemią nadal będą odczuwać poważne problemy, ale generalnie nie pogorszyły się znacząco relacje pomiędzy pracodawcami a pracownikami. Mogą one dać o sobie znać w okresie późniejszym, jak pogorszy się sytuacja na rynku pracy. Nie ma jednak w naszym województwie sygnałów o masowych zwolnieniach grupowych w branżach przemysłowych. Wiemy, że w grudniu 2020 w porównaniu do grudnia 2019 nastąpił skok sprzedaży produkcji przemysłowej o przeszło 10 procent. Pomimo pandemii nie było takiego wzrostu w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Można powiedzieć, że przemysł trochę nadrabia za inne działy utrzymując dobry, ogólny wynik gospodarczy kraju. Pandemia dotknęła naszą gospodarkę bardzo nierównomiernie. 
Widać też skok w sprzedaży dóbr materialnych. Nieźle ma się branża budowlana i poprawił się rynek nieruchomości. Dla przykładu lokale kupowane są w większości przypadków bez zaciągania kredytu przez nabywcę – informował nas jeden z gdańskich deweloperów. Odczuwana jest też różnica w sprzedaży samochodów. Spadła liczba sprzedawanych samochodów klasy średniej, natomiast wzrósł popyt na samochody luksusowe. To są pewne, obserwowane teraz tendencje. Wiele procesów gospodarczych z pewnością będzie się zmieniać w zależności od dalszego przebiegu pandemii.

Dziękuję za rozmowę.


 

POWRÓT/WSTECZ