„Gdynia. Spacerownik”
Miasto poznaje się w rytmie własnych kroków
Są miasta, które „sprzedają się” same. Gdynia do nich nie należy — i bardzo dobrze. Tu pierwsze skrzypce grają światło, wiatr i linia horyzontu; zamiast ornamentu jest funkcja, zamiast patyny wieków — przekonanie, że XX-wieczna tkanka też potrafi opowiadać historię. Z takiej intuicji wyrasta „Gdynia. Spacerownik”: przewodnik do chodzenia, nie do odhaczania. Powstał we współpracy z lokalnym samorządem; jego przygotowanie wsparli gdyńscy partnerzy — Port Gdynia i OPEC. Towarzyszące tekstom fotografie Krzysztofa, wykonane wiosną 2025 roku, łapią ulotny rytm miasta.
Forma przewodnika jest nowoczesna i przyjazna. Zamiast encyklopedii obiektów dostajemy osiem spójnie poprowadzonych tras z konkretnymi podpowiedziami dotyczącymi dystansu i dostępności. Większość śródmiejskich wędrówek przeszła test wózków dziecięcych i inwalidzkich; tam, gdzie teren bywa wymagający — jak na klifie — autorka podsuwa bezpieczne warianty. Ewa Jaroszyńska tłumaczy modernistyczny idiom bez szkolnej suchości i przypomina, że w Gdyni piękno wynika z zadania: z potrzeby światła, przejrzystości układów i prostoty rozumianej jako świadomy wybór.
Z kart „Spacerownika” wyłania się Gdynia bez kompleksów: port i salon, letnisko i miasto pracy, modernistyczne śródmieście, zielone tarasy parków, pamięć Grudnia ’70, sztuka w skali fasad i trolejbusy — rzadkość w skali kraju. To uczciwy, gdyński ton: zamiast efektownych skrótów — nauka uważności. Trasy układają się w opowieść bez hierarchii, za to z wyraźnymi tytułami i przebiegiem. Gdyński modernizm jest alfabetem śródmieścia: prosta geometria, gładkie elewacje i miękko zaokrąglone narożniki tworzą jedyny w Polsce tak spójny zespół urbanistyczny moderny — ocalały z wojny i rozsądnie uzupełniany współczesnymi realizacjami. Kiedy się tę logikę usłyszy, naturalny jest krok ku wodzie. Gdynia portowa zmienia perspektywę z estetycznej na inżynierską: hale, magazyny i nabrzeża pokazują urodę wynikającą z funkcji, przepływu towarów i skali. To wędrówka szerokim planem: rytm dźwigów na horyzoncie i linie nabrzeży aż proszą się o kadr.
Miasto z portem w tle potrzebuje oddechu — i ma go więcej, niż się sądzi. Gdynia na zielono prowadzi przez Park Centralny i ścieżki Kamiennej Góry do Parku im. Marii i Lecha Kaczyńskich, kończy zaś w Parku Rady Europy. Niemal połowa powierzchni miasta to lasy, a kolejne procenty zajmują urządzone zieleńce, więc spacer bywa tu krótkim urlopem w obrębie miasta. Z tarasów Kamiennej Góry widać kwartały modernizmu, pas bulwaru i szerokie otwarcie na wodę. Gdy rytm kroków się wyrówna, pora sprawdzić, jak ląd spotyka się z Bałtykiem. Na orłowskim klifie idzie się raz górą, raz dołem Kępy Redłowskiej; rezerwat istnieje tu od 1938 roku, a klif z glin i iłów, rzeźbiony przez morze, uczy pokory. Łagodniejszy odcinek przy molo w Orłowie jest dostępny dla każdego; reszta wymaga dobrych butów i rozsądku.
Nie wszystkie wędrówki przechodzi się lekko... Gdyński Grudzień prowadzi śladem wydarzeń 1970 roku: od przystanku SKM przy stoczni po gmach Urzędu Miasta. Trasa nie trzyma się sztywnej chronologii, lecz z miejsc układa w pamięci ciąg dramatycznych dni — od nagłego ogłoszenia podwyżek cen żywności po rozkazy, po których padły strzały. To spacer, po którym zwykle jest mniej słów. Naturalnym dopełnieniem bywa powrót do wody. Trasa Gdyni z morza i marzeń biegnie od Skweru Kościuszki przez marinę na koniec Bulwaru Nadmorskiego: to łagodny, bezbarierowy szlak z wieloma miejscami na zdjęcia, gofry i moment patrzenia, jak łodzie wpływają do mariny.
Gdynię można podglądać także zza szyby: Gdynia trolejbusowa pokazuje miasto wzdłuż osi północ–południe: od Śródmieścia po Kolibki. To półspacer, półprzejażdżka, którą warto zaplanować z wyprzedzeniem — pejzaż zmienia się szybciej niż akapity. W tej perspektywie widać historię komunikacji: od przedwojennych autobusowych wyścigów po powojenną odbudowę sieci trakcyjnej i dumę z elektrycznych „trajtków”. Na finał — kolor i skala. Gdyńskie murale startują przy dworcu Gdynia Główna, biegną Starowiejską przez okolice portu i uliczki Śródmieścia aż po Wzgórze św. Maksymiliana. To galeria pod gołym niebem; obrazy nie są wieczne, więc warto je zobaczyć i utrwalić teraz.
Do kogo mówi ta książka? Do mieszkańców, którzy z „Spacerownikiem” zobaczą sensy ukryte w oczywistościach; do rodzin szukających zielonych ścieżek lub łagodnego bulwaru; do piechurów wybierających klif; do miłośników architektury zanurzających się w modernizm; do łowców kadrów polujących na murale; także do przyjezdnych, którzy chcą pierwszy kontakt z miastem odbyć bez presji odhaczania. Wystarczy dopasować trasę do nastroju i pogody: dwie godziny w Śródmieściu, by jasna architektura odsłoniła detale; Kamienna Góra i Park Centralny na oddech; bulwar z myślą o wózku; klif, gdy ma zabrzmieć żywioł; Grudzień, jeśli ma wybrzmieć historia; trolejbus, kiedy chcemy zobaczyć całość jednym rzutem oka.
Dlaczego właśnie teraz? W 2026 roku Gdynia będzie świętować stulecie praw miejskich. Modernistyczne Śródmieście ze zbyt młodego stało się pełnoprawnym dziedzictwem, zieleń — strategią miasta, port wciąż rysuje gospodarczy horyzont, klif przypomina, że geologia nie pyta o budżety, a pamięć Grudnia przenika codzienność. „Gdynia. Spacerownik” trafia w ten moment idealnie: nie ustawia miasta do zdjęcia, tylko ustawia nas — czytelników i spacerowiczów — w kadrach, w których widać najwięcej.
Gdynia mówi dziś: „Chodź, przejdźmy się”. Ten przewodnik po prostu dotrzymuje jej kroku.

Ewa Jaroszyńska – autorka gdyńskiego spacerownika jest przewodniczką turystyczną po Trójmieście, licencjonowanym pilotem wycieczek, harcerką i germanistką. Choć urodziła się na Kujawach, dzieciństwo spędziła w Dolinie Dolnej Wisły, lata szkolne na Warmii, a na dorosłe życie wybrała Trójmiasto. Od lat włóczy się po Polsce i Europie, najczęściej z namiotem i plecakiem. To wędrowanie stało się też jej sposobem na życie – z powodzeniem prowadzi firmę świadczącą usługi przewodnickie i pilotażowe. Pracuje zarówno z grupami zorganizowanymi, jak i turystami indywidualnymi, zapraszając na krótsze i dłuższe wędrówki po Trójmieście i okolicy: piesze i rowerowe, samochodem lub komunikacją publiczną, do miejsc znanych i mniej oczywistych. Podobno nałogowo czyta wszystko, co wpadnie jej w ręce (choć nie wiadomo, kiedy ma na to czas). „Spacerownik Gdynia” to przewodnik osobisty – autorska propozycja odkrywania i przeżywania Gdyni. Autorce udało się połączyć rzetelność historyczną z lekkością opowieści i dbałością o detal, dzięki czemu każdy spacer ma swój rytm i scenariusz. W przewodniku proponuje trasy do przejścia własnym tempem, z praktycznymi wskazówkami i podpowiedziami do dalszych odkryć, nie przytłaczając jednak czytelnika historycznymi faktami i przydługimi narracjami.
Krzysztof Nowotarski – gdańszczanin, społecznik i autor fotografii do „Spacerownika Gdynia”. Radny Dzielnicy Kokoszki i wieloletni członek jej władz, zaangażowany w sprawy zachodnich dzielnic Gdańska. Jest założycielem i prezesem Stowarzyszenia Miłośników Kolei Kokoszkowskiej, które promuje dziedzictwo kolejowe i lokalną historię Gdańska. Zawodowo związany jest od lat z branżą kreatywną i reklamową. Współorganizował m.in. konkurs fotograficzny „Kokoszki w fotografii”. Jego pasją są wędrówki i odkrywanie nowych miejsc – tych bliższych i dalszych – z aparatem w ręku. Praca nad tą publikacją stała się dla niego okazją do świeżego spojrzenia na „miasto z morza i marzeń”; zdjęcia powstałe wiosną i wczesnym latem 2025 roku dopełniają opowieść Ewy Jaroszyńskiej, prowadząc czytelników zarówno znanymi, jak i mniej oczywistymi trasami.