Felieton - Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców
Rok, w którym przedsiębiorcy uczyli mnie uważności
Kiedy myślę o mijającym roku, nie zauważam w pierwszej kolejności ustaw, paragrafów czy tabel z danymi. Widzę ludzi. Ich głosy, telefony odbierane w biegu, maile wysyłane późnym wieczorem, spotkania w regionach, na które przedsiębiorcy przychodzili nie po to, by narzekać, tylko żeby zrozumieć, co jeszcze można zrobić, by ich firma przetrwała, urosła albo po prostu działała spokojniej.
2025 był rokiem, który w wielu momentach wymagał ode mnie uważności — takiej prawdziwej, głębokiej, wyciszającej wszystkie inne bodźce. Przedsiębiorcy nie proszą o rzeczy spektakularne, nie oczekują rewolucji. Chcą zrozumiałych przepisów, przewidywalnych decyzji i komunikacji, która nie zostawia ich samych z interpretacjami. Ja staram się towarzyszyć im właśnie w tej codzienności.
Energia, która stała się tematem codziennych rozmów
Nie ukrywam, że to był rok, w którym wśród wielu spraw, z jakimi mierzyli się przedsiębiorcy, kwestie energetyczne powracały wyjątkowo często. Prowadzący firmy kierowali pytania o przekroczenia mocy, wezwania, które budziły niepokój, zasady pomocy de minimis, które nagle okazywały się mniej oczywiste, niż mogłoby się na starcie wydawać.
Najbardziej zapadły mi w pamięć głosy ludzi pełnych obaw, czy przez drobną pomyłkę formalną będą zmuszeni oddać całe wsparcie. Za każdym razem powtarzałam sobie, że nikt nie może zostać z tym sam. Dlatego zespół Biura Rzecznika reagował natychmiast — wyjaśnialiśmy, interweniowaliśmy, prosiliśmy organy o doprecyzowania, publikowaliśmy komunikaty, które miały przynieść przedsiębiorcom oddech.
Kiedy w Europie rozgorzała dyskusja o blackoucie w Hiszpanii, temat odporności energetycznej nabrał nowego znaczenia. Uświadomił nam, że bezpieczeństwo przedsiębiorców to nie „oczywista oczywistość” czy teoria, tylko zestaw bardzo praktycznych procedur i decyzji, które mogą przesądzić o być albo nie być wielu firm. Dlatego wspólnie z Ministerstwem Obrony Narodowej rozpoczęliśmy prace nad przewodnikiem, który pomoże MŚP przygotować się na sytuacje kryzysowe. Wiem, że przedsiębiorcy czekają na takie narzędzia, i czuję odpowiedzialność, by je im dostarczyć.
Między cyfryzacyjnym entuzjazmem a niepewnością
Drugim wielkim tematem tego roku okazała się być cyfryzacja. Wszyscy wiemy, że jest konieczna. Słuchając przedsiębiorców, mam świadomość, że dla wielu cyfrowa transformacja przypomina wejście do ogromnego, nieznanego budynku bez mapy.
Statystyki pokazują, że zdecydowana większość firm widzi w niej przyszłość, ale niewielki procent realnie korzysta z AI czy zaawansowanej analizy danych. Wcale mnie to nie dziwi. Cyfryzacja dzieje się szybko, a przedsiębiorcy pracują w tempie, które wymaga ogromnej uważności na bieżące sprawy. Zrozumiałe jest, że trudno znaleźć czas na strategiczne wdrażanie technologii, gdy codzienność wzywa natychmiast.
Z tej przyczyny tak mocno postawiłam w tym roku na edukację — webinar za webinarem, materiał za materiałem, rozmowa za rozmową. Wierzę, że prosty język i dostępne wyjaśnienia są dziś najważniejszym pomostem między małymi firmami a technologiami, które w przyszłości staną się dla nich naturalnym narzędziem pracy.
Deregulacja, czyli pragnienie świętego spokoju
Od lat powtarzam, że polscy przedsiębiorcy nie oczekują przywilejów tylko tzw. świętego spokoju. Potrzebują prawa, które nie zmienia się nagle, nie mnoży wątpliwości, nie wprowadza obowiązków bez sensu i bez wyjaśnień.
W mijającym roku każda rozmowa, spotkanie czy panel potwierdzały to samo – regulacje, choć potrzebne, muszą być przemyślane. Przedsiębiorca nie powinien budzić się rano z myślą ciekawe, co dziś się zmieniło?”, to nie jest klimat do prowadzenia firmy.
W efekcie tak wiele energii poświęciliśmy opiniowaniu ustaw i wskazywaniu miejsc, które wymagają uproszczenia. Nie zawsze udaje się wszystko, ale mała zmiana, doprecyzowanie, każdy wycofany zbędny obowiązek stanowi realną ulgę dla tysięcy osób.
Rok rozmów, niekończących się pytań i bardzo konkretnych obaw
Praca Rzecznika nie dzieje się wyłącznie z perspektywy biurka. Jestem wśród ludzi, którzy mnie potrzebują, ręka w rękę z przedsiębiorcami, którzy piszą, dzwonią, przychodzą. Czasem chcą tylko upewnić się, że dobrze rozumieją przepis, często szukają wsparcia w sporze z instytucją, bywa, że pytają, czy ich firma przetrwa kolejny miesiąc. Są chwile, gdy przyjeżdżają po prostu po to, by powiedzieć: „proszę nas wysłuchać”.
Są też momenty trudnych rozmów. Wbrew pozorom to podczas nich rodzą się najlepsze diagnozy i najbardziej potrzebne rozwiązania. Dzięki nim mam pewność, które obszary regulacyjne wymagają pilnej korekty. Wiem, gdzie przedsiębiorcy czują się zagubieni i co powinnam powiedzieć decydentom, gdy pytają mnie o priorytety. Rozmowy są moim kompasem, były nim przez cały mijający rok.
W stronę nowego roku bez wielkich haseł, za to z nadzieją
Kiedy patrzę naprzód, nie formułuję wielkich list ani postulatów. Wierzę, że najważniejsze zmiany rodzą się z codziennych działań, a nie z deklaracji. Widzę jednak bardzo wyraźnie trzy obszary, które będą wymagały naszej wspólnej uwagi: wzmocnienie odporności przedsiębiorców, szczególnie w obszarze energii; cyfryzacja, ale prowadzona tak, by nie zostawiać nikogo w tyle; dalsze upraszczanie prawa, bo stabilność jest walutą, bez której żadna gospodarka nie rośnie.
Nie marzę o rewolucjach, a o tym, by polscy przedsiębiorcy mogli robić to, co potrafią najlepiej — pracować, rozwijać swoje firmy i tworzyć miejsca pracy bez poczucia, że świat regulacji działa przeciwko nim.
Rok 2025 był rokiem pytań, obaw, niepewności, ale także czasem, w którym przedsiębiorcy po raz kolejny pokazali niezwykłą siłę. Ich determinacja najlepiej przypomina mi, dla kogo wykonuję tę pracę. Mail, interwencja, nawet krótka rozmowa ma dla mnie znaczenie, dzięki temu, wiem, że warto.
Wierzę, że nadchodzący rok przyniesie przedsiębiorcom więcej stabilności, oddechu i poczucia, że ich głos naprawdę ma znaczenie. Obiecuję, że nigdy nie zostawię go bez odpowiedzi.