Na zdjęciu: 50 lat European Nuclear Society. Wiedeń 2025. Pośrodku Emilia Janisz. Fot. Arch. Emilia Janisz
Było „Kobiety na traktory!”. Będzie „Kobiety na reaktory!”
O tym, jak Emilia Janisz buduje przyszłość energetyki jądrowej
Emilia Janisz – ekspertka od energetyki jądrowej, wieloletnia lobbystka w Brukseli, feministka, założycielka platformy atoMy oraz prezeska Women in Nuclear Polska. Przez ponad dwie dekady mieszkała i pracowała za granicą, współtworząc europejską debatę o przyszłości atomu.
Dziś wraca do Polski, do Gdyni, z bardzo konkretną misją: budować mosty między przemysłem, nauką i społeczeństwem oraz promować rzetelną edukację jądrową – od przedszkola po seniora. W świecie, który dopiero uczy się rozmawiać o energetyce jądrowej bez strachu i mitów, ona robi to już od 15 lat. Jak sama mówi: „Miałam może niewielki, ale realny wpływ na zmianę europejskiej narracji o atomie”.
Kobieta, która odczarowuje słowa „atom” i „lobbing”
Przez ponad dekadę Emilia Janisz pracowała w Brukseli jako lobbystka sektora jądrowego – i mówi o tym otwarcie, bez kompleksów. Jej zdaniem to właśnie przejrzystość i profesjonalizm są kluczem do zrozumienia, jak naprawdę powstaje europejskie prawo.
„Lobbying to nie zakulisowe gry. To dostarczanie decydentom wiedzy i argumentów we właściwym momencie procesu legislacyjnego. W Brukseli to codzienność – europejscy decydenci potrzebują informacji od tych, którzy znają branżę od środka” – podkreśla Emilia Janisz. Dzięki tej pracy zrozumiała, że o rzeczach skomplikowanych trzeba mówić prosto. I że jeśli polskie podmioty – rządowe, samorządowe, biznesowe – chcą współdecydować o regulacjach, muszą BYĆ w Brukseli, a nie tylko się w niej pojawiać od czasu do czasu. „Zasada »nic o nas bez nas« nie działa w Brukseli. Tam trzeba być – codziennie, nie od święta” – mówi Emilia. Przypomina, że nawet 70 procent polskiego ustawodawstwa wyrasta z regulacji unijnych, a wiele firm i instytucji z Pomorza wciąż traktuje obecność w Brukseli jak elegancki dodatek, a nie konieczność – mimo że region ma swoją reprezentację zaledwie 300 metrów od Parlamentu Europejskiego.
Dziewczyna z atomem w oczach
Jej historia z atomem zaczyna się w 2010 roku, kiedy jako młoda, pełna energii absolwentka trafia do Europejskiego Stowarzyszenia Jądrowego – największej organizacji atomowej w Europie, zrzeszającej około 15 tys. pracowników sektora jądrowego: naukowców, inżynierów i ludzi z przemysłu, w tym z Polski. „Chciałam zrozumieć atom od każdej strony: od medycyny, przez odpady, po bezpieczeństwo” – wspomina.
Wchodzi w ten świat jak do ogromnej biblioteki. A potem przychodzi rok 2011. Fukushima. Strach, chaos informacyjny, tsunami emocji. Wiele organizacji zaczyna unikać tematu. Emilia – przeciwnie. „To była próba. Przez lata mogliśmy mówić głównie o atomistyce, odpadach, składowiskach i bezpieczeństwie. Ale ktoś musiał tę rozmowę poprowadzić mądrze. I my to robiliśmy” – mówi.
Od tego momentu jej praca koncentruje się na promocji badań jądrowych, medycynie jądrowej, bezpieczeństwie, gospodarce odpadami i edukacji. Z czasem dochodzi do wniosku, że energia jądrowa to nie tylko reaktory, ale cały ekosystem wiedzy i kompetencji – od szpitali po przemysł kosmiczny, od rolnictwa po sztukę i produkcję prądu. Patrząc dziś wstecz, może z przekonaniem powiedzieć, że miała „mały, ale realny” wpływ na to, jak instytucje europejskie patrzą na atom. To zdanie nie pada u niej lekko.
W Brukseli trzeba być, nie bywać
Druga twarz Emilii to lobbystka – nie z politycznych thrillerów, lecz ta, która pracuje na argumentach, danych i relacjach. „Europejscy decydenci liczą na głos ekspertów. Ale trzeba wiedzieć, z kim i kiedy rozmawiać. To nie przypadek, to praca” – podkreśla. Proces legislacyjny w UE jest długi i złożony, a „okna wpływu” pojawiają się kilkukrotnie – na etapie koncepcji, konsultacji, poprawek. Kto tego nie rozumie, ten spóźnia się na własną przyszłość. Doświadczenie z pracy w komisjach, grupach roboczych i licznych spotkaniach Emilia zabrała ze sobą do Polski.
Od Brukseli do Gdyni: nowy rozdział, ten sam atom
Po 21 latach spędzonych za granicą Emilia wraca do Polski. Z powodów rodzinnych wybiera Gdynię, ale ani na chwilę nie porzuca energetyki jądrowej. Dziś jest ekspertką w międzynarodowym think tanku Clean Air Task Force, działającym głównie w Stanach Zjednoczonych. Jej obszar odpowiedzialności to Europa Środkowa i Wschodnia – region, który dopiero uczy się myśleć o atomie jako o realnym narzędziu polityki klimatycznej i bezpieczeństwa energetycznego. „Pomagamy rządom, analitykom i firmom zrozumieć, jak wdrażać i rozwijać projekty jądrowe efektywnie i bezpiecznie. To nie są szybkie procesy, ale są konieczne” – mówi.
Równolegle zakłada platformę atoMy – swój kolejny projekt-dziecko. Jej celem jest promocja polskich firm gotowych wejść do łańcucha dostaw dla sektora jądrowego, także z Pomorza. Dzięki wsparciu ministerstwa powstaje 20 filmów prezentujących przedsiębiorstwa z imponującym doświadczeniem, często sięgającym jeszcze czasów Żarnowca. „Cieszę się, że mogę prowadzić ten projekt. Wykorzystuję swoje szerokie kontakty jądrowe do promocji polskiego know-how, również pomorskiego” – podkreśla. Filmy pokazano na World Nuclear Exhibition w Paryżu, gdzie wzbudziły duże zainteresowanie światowych dostawców technologii.
Women in Nuclear Polska – siła kobiet w atomie
Emilia jest prezeską Women in Nuclear Polska (WiN Polska) – stowarzyszenia, które skupia prawie 100 kobiet z całego sektora jądrowego: naukowczynie z NCBJ i IChTJ, specjalistki z ZUOP i PAA, prawniczki, inżynierki, ekspertki od zarządzania, komunikacji i marketingu. Globalnie sieć Women in Nuclear liczy około 40 tysięcy członkiń. W tym roku, 15 grudnia, polska organizacja obchodzi 10-lecie. Z tej okazji Emilia wraz z zarządem organizuje galę rocznicową w Warszawie pod patronatem Ministra Energii oraz – jak mówi – „małą rewolucję”: zaproszono największe instytucje i spółki energetyczne do podpisania deklaracji na rzecz równości szans i wspierania kobiet w sektorze jądrowym. „Tematy feministyczne zawsze były mi bliskie. Wiem, że równość można wprowadzać oddolnie – dobrymi praktykami – i odgórnie, ustawami. »Women on board« to jedno z takich rozwiązań. Ważne, żeby działać” – zaznacza. Prywatnie jest mamą trójki „Brukselek” – jak mówi o swoich dzieciach – i razem z mężem wychowuje je w duchu równości oraz szacunku dla różnorodności.
Kobieta w akcji
Bruksela to nie tylko atom i prawo. To także miejsce, gdzie Emilia rozwinęła skrzydła jako aktywistka społeczna. Do lutego br. liderowała platformie Elles pour Elles, wspierającej Polki doświadczające przemocy. Organizacja działa nadal, prowadzona przez wolontariuszki – często pracowniczki instytucji europejskich.
Przez ponad 10 lat była członkinią zarządu Elles sans Frontières, feministycznej organizacji polonijnej organizującej Kongresy Kobiet. Przez te wydarzenia przewinęło się wiele ważnych pisarek, artystek, naukowczyń i polityczek z Polski i świata. Emilia współorganizowała liczne wydarzenia i protesty w obronie wolnych sądów, konstytucji, prawa do aborcji i edukacji seksualnej. Z czasem angażuje się w światową akcję One Billion Rising – Nazywam się Miliard, taniec przeciwko przemocy wobec kobiet. W 2025 roku organizuje pierwszą edycję tego wydarzenia w Gdyni, kolejną zapowiada na 14 lutego 2026 roku na Skwerze Kościuszki. „Nie trzeba znać kroków. Trzeba chcieć powiedzieć NIE przemocy” – uśmiecha się.
Jej marzenie? Atomowa edukacja od przedszkola po seniora
Emilia wierzy, że energetyka jądrowa może stać się ważnym elementem tożsamości Pomorza – ale tylko wtedy, gdy mieszkańcy naprawdę zrozumieją, czym jest atom. Marzy o Atomowym Centrum Nauki – miejscu na wzór gdyńskiego „Eksperymentu”, ale poświęconym w całości zastosowaniom atomu. „Eksperyment w Gdyni pokazuje, że naukę można opowiadać ciekawie i prosto. Ja chcę to zrobić z atomem – żeby ludzie zobaczyli, ile daje nam na co dzień: od medycyny nuklearnej, przez kosmos, sztukę i rolnictwo, aż po wytwarzanie ciepła i prądu” – mówi. Ma już pomysły na materiały edukacyjne, spotkania w domach kultury, świetlicach gminnych, warsztaty dla szkół. „Rozmawiałam o tym z wojewodą Rutkiewicz. Usłyszałam: To jest potrzebne. I wiem, że jest” – dodaje. Jej wizja jest prosta i jednocześnie ambitna: edukacja jądrowa od przedszkola do seniora.
Czy w Polsce będzie reaktor?
„Na pytanie o daty powstania pierwszego reaktora w Polsce reaguje ostrożnie. – Procesy jądrowe są długie, wymagają odpowiedzialności i szerokiego konsensusu. Ale Polska jest dziś bliżej atomu niż kiedykolwiek wcześniej” – mówi. I dodaje: „Mamy kompetencje, mamy firmy, mamy ludzi. Teraz potrzebujemy edukacji i odwagi”.

Emilia Janisz. Fot. Ewa Janisz
Rozmowa z Emilią Janisz
Jak ocenia Pani gotowość Polski – a w szczególności Pomorza – do wejścia w duże projekty jądrowe?
Polska jest dziś dobrze przygotowana. Ministerstwo zidentyfikowało ponad 400 firm gotowych wejść do łańcucha dostaw w sektorze jądrowym. Mój projekt atoMy pokazuje, że wiele z nich ma już doświadczenia z realizacji na całym świecie. Najbardziej zaangażowanych w pierwszym etapie budowy polskiej elektrowni jest sześć firm, w tym Energomontaż Północ Gdynia, które przechodzą proces certyfikacji jakościowej. Zapowiadane 40% „local content” jest realne, głównie poza tzw. wyspą jądrową. Firmy, które dziś inwestują w kompetencje i certyfikaty, będą mogły pracować nie tylko przy polskim reaktorze, ale także na rynkach zagranicznych.
Czy wierzy Pani, że w Pomorskiem powstanie reaktor – i kiedy realnie moglibyśmy się go spodziewać?
Tak, wierzę – i mówię o tym w Brukseli od 2010 roku. Dziś jednak po raz pierwszy mogę powiedzieć: to naprawdę idzie zgodnie z planem. Mamy wybraną technologię i partnera, trwają końcowe negocjacje kontraktowe. Zakończono kluczowe badania środowiskowe i geotechniczne, teren pod trzy reaktory jest przygotowany, zabezpieczono finansowanie (w tym ok. 60 mld zł w budżecie państwa).
Czekamy na decyzję Komisji Europejskiej w sprawie zgodności pomocy publicznej z prawem unijnym, potem na decyzję Państwowej Agencji Atomistyki i zgodę wojewody. Według harmonogramu pierwszy beton powinien zostać położony w 2028 roku. To naprawdę „już wkrótce”.
Jakie najczęstsze obawy dotyczące energetyki jądrowej wciąż pokutują w polskim społeczeństwie – i jak można je mądrze oswajać?
Badania Ministerstwa Przemysłu pokazują, że poparcie dla energetyki jądrowej sięga 93%. Problemem nie jest więc sam atom, tylko zaufanie – do państwa, do projektów i do tego, czy zostaną one dokończone i będą bezpieczne. Na Pomorzu wciąż żywa jest pamięć niedokończonego Żarnowca. Kluczowe są konsekwencja, realizacja kolejnych etapów i transparentna komunikacja. Jako WiN Polska byłyśmy w tym roku z edukacyjnym stoiskiem na dożynkach w Choczewie – padało wiele pytań o promieniowanie. To temat, z którym trzeba wychodzić do ludzi od najmłodszych lat.
Jak wygląda codzienna praca lobbystki przy instytucjach europejskich – ile w niej polityki, ile wiedzy eksperckiej, a ile dyplomacji?
Dobra lobbystka musi znać branżę i proces legislacyjny. Wiedzieć, kto jest sprawozdawcą, jakie są terminy, gdzie są sojusznicy i jak budować koalicje wokół konkretnych argumentów. W Brukseli zarejestrowanych jest ponad 30 tysięcy lobbystów. Udział w konferencjach, pracach think tanków, spotkaniach eksperckich to codzienność – tam buduje się sieci kontaktów. Przykład z mojej pracy w nucleareurope: współtworzyliśmy zapisy Unii Energetycznej, które po raz pierwszy tak wyraźnie wskazały rolę energetyki jądrowej w dekarbonizacji UE do 2030 roku. To była konkretna, merytoryczna robota, a nie „lobbying z filmów”.
Dlaczego edukacja jądrowa od przedszkola do seniora jest dziś kluczowa?
W badaniach aż 96% respondentów wskazało, że potrzebne są programy edukacyjno-informacyjne. Dzieci w wieku 5 lat są w stanie zrozumieć, skąd bierze się prąd – trzeba tylko mówić ich językiem. Seniorzy z kolei pamiętają lęk związany z Czarnobylem, często są też pacjentami onkologicznymi. Dla nich tematy promieniotwórczości i bezpieczeństwa są szczególnie ważne. Kluczowe jest dopasowanie treści do wieku i grupy: inne materiały dla przedszkola, inne dla liceum, inne dla Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Odwiedzałam różne centra edukacji jądrowej w Europie i za każdym razem odkrywałam coś nowego. Pomorze zasługuje na własne.
Jak wyobraża sobie Pani Atomowe Centrum Nauki na Pomorzu – co powinno się w nim znaleźć?
Marzy mi się miejsce, w którym można „dotknąć” atomu wszystkimi zmysłami. Ścieżka pokazująca cały cykl paliwa: od wzbogacania uranu, przez pracę reaktora, aż po składowanie zużytego paliwa. Proste wizualizacje, ile terenu potrzeba na budowę reaktora, ile wody do chłodzenia, jaka jest gęstość energii. Chciałabym, żeby odwiedzający mogli zobaczyć efekt Czerenkowa, dowiedzieć się, że banan promieniuje z powodu potasu, a jedna „pastylka jądrowa” może zasilać dom przez rok. I nie mam nic przeciwko temu, żeby to miejsce nazywało się… atoMy.
Jak wygląda sytuacja kobiet w sektorze energetyki jądrowej w Polsce i na świecie?
Globalnie kobiety stanowią około 1/4 pracowników sektora jądrowego – jeszcze mniej na stanowiskach technicznych i kierowniczych. W Polsce jest podobnie, choć dzięki inicjatywom takim jak Women in Nuclear Polska ich obecność rośnie. Wciąż mamy problem z tzw. „panelami dziewięciu panów”, brakiem liderek, niewystarczającą reprezentacją przy decyzjach. Z drugiej strony – sektor intensywnie się rozwija, więc presja na różnorodność i włączanie kobiet będzie coraz większa. Mam nadzieję, że już niedługo standardem staną się panele i zarządy, w których kobiety nie są „kolorowym wyjątkiem”, tylko pełnoprawnymi współdecydującymi.
Po co nam oficjalne deklaracje równości od prezesów spółek energetycznych – co zmieniają w praktyce?
Wierzę w siłę symboli. Zdjęcie, na którym prezesi firm stoją przy podpisanej deklaracji równości, to komunikat do całego sektora: „to jest kierunek”. Na galę 10-lecia WiN Polska zaprosiłyśmy m.in. Aleksandrę Karasińską, autorkę książki „Czy feminizm nam się opłaca?”, żeby wybrzmiały też argumenty ekonomiczne – zróżnicowane zarządy to lepsze decyzje i lepsze wyniki. Nie zrobię rewolucji feministycznej w rok, ale wierzę, że takie kroki stopniowo przesuwają granice tego, co uznajemy za normę. Zarażam pomysłem deklaracji kolejne oddziały WiN, więc szykuje się jądrowa paneuropejska rewolucja równościowa.
Czy równości da się uczyć w domu, na przykładzie wychowania Pani „trzech Brukselek”?
Zdecydowanie tak – ale tylko, jeśli oboje rodzice grają do jednej bramki. Zaczyna się od języka: używania feminatywów, zwracania uwagi na drobne komentarze, dzielenia obowiązków domowych. Mój syn potrafi mnie poprawić: „Mamo, Ty jesteś strażaczką, a nie strażak”. Uczymy dzieci stawiania granic – także w kontekście ciała i rozwoju. Pierwsze lata w wielokulturowej Belgii bardzo im pomogły. Tam naprawdę widać, że nieważne, skąd jesteś – ważne, jakim jesteś człowiekiem. Po powrocie do Polski musieliśmy się oswoić z tym, jak bardzo jesteśmy „jednokolorowi”.
Jak powinna wyglądać – w idealnym świecie – polityka jądrowa Polski na najbliższe 20 lat?
Idealnie byłaby ponadpartyjna, przewidywalna i konsekwentna. Opierałaby się na miksie niskoemisyjnym, w którym energetyka jądrowa współpracuje z OZE, a nie z nimi konkuruje. Powinna uwzględniać rozwój dużych reaktorów, ale też małych jednostek SMR, inwestycje w kadry, edukację i lokalne łańcuchy dostaw. Krótko mówiąc: mniej sinusoidy politycznej, więcej długofalowej strategii. Prognozy Polskich Sieci Energetycznych mówią wyraźnie o sporych lukach w podaży energii po wyłączeniu bloków węglowych, dlatego duże i małe reaktory są niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju i utrzymania przemysłu.
Nad czym pracuje Pani dziś – zawodowo i społecznie – co najbardziej Panią ekscytuje i co chciałaby Pani zrealizować w pierwszej kolejności?
Zawodowo – nad tym, żeby projekty jądrowe w naszym regionie były mądrze zaprojektowane i realnie wdrażane, a nie tylko „ogłaszane”, oraz nad tym, jak przemysł energochłonny może zdekarbonizować się efektywnie. Społecznie – nad wzmocnieniem WiN Polska i doprowadzeniem do tego, by głos kobiet w energetyce stał się słyszalny, a nie tylko obecny. A prywatnie? Marzy mi się, żeby Atomowe Centrum Nauki na Pomorzu przestało być marzeniem, a stało się adresem, który wpisuje się w Google Maps.
Rozmawiała
Aldona Długokięcka-Kałuża

Emilia Janisz podczas wizyty studyjnej ITER, Cadarache, 2023

Emilia Janisz podczas Europejskiego Forum Energii Nuklearnej. Bratysława, październik 2025. Fot. Arch. Emilia Janisz

Women in Nuclear Polska przy lokalizacji jądrowej w Choczewie. Sierpień 2025. Od prawej Emilia Janisz. Fot. Arch. Emilia Janisz