BotanicHELP – naturalnie z apteki
Historia pomorskiej marki nagrodzonej Orłem Pomorskim

BotanicHELP to stworzona przez Bioxon Laboratorium marka, która łączy naturalne składniki z farmaceutyczną jakością. Jej założyciel, Grzegorz Kuźniar, od początku stawia na produkty odpowiadające realnym potrzebom pacjentów – nie chwilowym trendom. Dzięki konsekwencji, rzetelności i innowacyjnemu systemowi sprzedaży bezpośredniej BotanicHELP stał się jedną z najciekawszych pomorskich marek zdrowia i pielęgnacji, wyróżnioną nagrodą Orła Pomorskiego.
BotanicHELP specjalizuje się w produkcji preparatów aptecznych, kosmetyków naturalnych oraz suplementów diety. Produkty opierają się głównie na składnikach roślinnych. Kosmetyki mają lekką konsystencję, szybko się wchłaniają, a jednocześnie pozostawiają na skórze delikatną warstwę ochronną. W ofercie znajdziemy m.in. żele do masażu, kremy do twarzy, rąk i stóp, żele myjące, pomadki do ust oraz suplementy diety – wszystkie projektowane z myślą o komforcie i zdrowiu użytkowników. Marka stawia na naturalne składniki i bezpieczeństwo – zgodnie z wymogami prawa kosmetycznego UE produkty są wolne od substancji CMR (rakotwórczych, mutagennych, reprotoksycznych).
Sukcesy i pozycja na rynku
Firma zdobyła uznanie wśród klientów i farmaceutów. Produkty BotanicHELP obecne są w aptekach, sklepach medycznych, zielarniach oraz na platformach sprzedażowych online. Marka zyskała reputację producenta kosmetyków naturalnych o bardzo dobrym stosunku jakości do ceny, co przekłada się na rosnącą popularność i lojalność klientów.
BotanicHELP nie ogranicza się tylko do kosmetyków – dzięki suplementom diety i produktom prozdrowotnym trafia także do osób świadomie dbających o zdrowy styl życia. Marka jest powiązana z podmiotem produkcyjno-rozwojowym Bioxon Laboratorium, co wzmacnia ją wiarygodnością i gwarancją wysokiej jakości.
Prezes i DNA marki
Grzegorz Kuźniar, założyciel i prezes, zbudował filozofię BotanicHELP wokół realnych potrzeb klientów. Tak powstała misja firmy: naturalna pielęgnacja, skuteczność i bezpieczeństwo. To prezes, który zamiast wielkich słów wybiera konsekwentne działanie. W pracy jest analityczny i uporządkowany, wobec produktów – wymagający, w relacjach z ludźmi – spokojny i konkretny. Nie buduje firmy na haśle, lecz na jakości, którą można zmierzyć i zobaczyć w efektach działania kosmetyków.
Ceni przejrzystość, uczciwość i partnerstwo. To lider, który słucha, zanim odpowie, i często zadaje kluczowe pytanie: „Czy to jest naprawdę potrzebne klientowi?” – BotanicHELP powstał z potrzeby – nie biznesowej, ale ludzkiej. Chciałem tworzyć produkty, które nie udają, tylko działają – mówi Grzegorz Kuźniar.
W jego sposobie myślenia widać doświadczenie lat spędzonych w branży farmaceutycznej. Zamiast pośpiechu – konsekwencja i szacunek do faktów. Kosmetyki mają być „dla ludzi” – rozwiązywać konkretne problemy skóry i wspierać zdrowie, a nie jedynie nadążać za trendami. W firmie znany jest z empatycznego stylu zarządzania. Często powtarza: „Zespół to nie ludzie zatrudnieni na stanowiskach. To ludzie, którym wspólnie zaufaliśmy.” Pod jego kierunkiem BotanicHELP stało się marką, która wyrosła z pasji, a pozycję ugruntowała dzięki jakości. – Najbardziej porusza mnie to, gdy klient mówi: „Ten produkt naprawdę mi pomógł”. Wtedy wiem, że wszystko idzie w dobrym kierunku – dodaje.
Firma warta uwagi
BotanicHELP pokazuje, że w polskim sektorze kosmetycznym można osiągnąć sukces, łącząc naturalne składniki, rzetelność oraz umiejętność słuchania klientów. Firma od 2014 roku konsekwentnie trzyma się swojej strategii i jakości produktów, dzięki czemu zdobyła rozpoznawalność i grono wiernych użytkowników. W czasach, gdy coraz więcej osób zwraca uwagę na skład, bezpieczeństwo i wpływ kosmetyków na zdrowie, BotanicHELP odpowiada właśnie na takie potrzeby. Naturalne preparaty, szeroka gama produktów, suplementy diety i pielęgnacja skóry sprawiają, że marka trafia zarówno do tradycyjnych odbiorców, jak i do klientów wymagających, świadomych jakości.
Prezes Grzegorz Kuźniar udowadnia, że przy odpowiednim połączeniu wiedzy o rynku farmaceutycznym i pasji można budować markę o trwałych fundamentach. W rozmowie opowiada o swoich wyborach, wyzwaniach i planach.

Rozmowa z Grzegorzem Kuźniarem, prezesem Bioxon Laboratorium i twórcą marki BotanicHELP
Bioxon Laboratorium powstał w 2014 roku. Jak wyglądał moment, w którym pojawił się pomysł na stworzenie własnej marki? Co było iskrą zapalną?
Bioxon Laboratorium powstał jako odpowiedź na sytuację rynku aptecznego. Apteki zaczęły mocno odczuwać konkurencję sieci drogeryjnych i dyskontów, które wprowadzały produkty „apteczne” do swoich półek. Od 2012 roku współtworzyłem grupę zakupową polskich aptek. Z bliska widziałem, czego brakuje pacjentom i farmaceutom. Naturalnym krokiem było stworzenie własnej marki – takiej, która przywraca aptekom przewagę: produkty wysokiej jakości, oparte na naturze, ale przygotowane według standardów farmaceutycznych. Tak narodził się Bioxon i BotanicHELP.
Ilu pracowników zatrudnia dziś firma i jak działa system DSS?
Zespół Bioxon Laboratorium to obecnie kilkanaście osób w części operacyjnej i zarządczej, plus stali partnerzy zewnętrzni – od logistyki po specjalistów IT i produkcję. Kluczowe było stworzenie własnego systemu sprzedaży bezpośredniej DSS (Direct Selling System). To zintegrowana platforma informatyczna pozwalająca sprzedawać bezpośrednio do aptek – bez tradycyjnego kanału hurtowego.
DSS jest naszym „kręgosłupem”: łączy logistykę, rozliczenia, magazyn, zamówienia. Dzięki temu obniżamy koszty o ponad 50%, a produkty BotanicHELP mogą być dostępne w większości aptek w Polsce. System jest przygotowany także na sprzedaż w aptekach w całej UE – obecnie pracujemy nad wdrożeniem we Włoszech. Od 2026 roku DSS będzie dostępny w formie abonamentu dla innych producentów i dystrybutorów, którzy chcą prowadzić własną sprzedaż bezpośrednią.
Jakie wyzwania towarzyszyły budowaniu marki naturalnych kosmetyków, gdy „eko” nie było jeszcze tak modne jak dziś?
W 2014 roku moda na „eko” dynamicznie rosła w drogeriach i sklepach internetowych, ale w aptekach nadal dominowały marki, które z naturalnością miały niewiele wspólnego. Pacjenci szukający naturalnych rozwiązań często omijali apteki. Zobaczyliśmy w tym szansę. BotanicHELP miał przyciągać pacjentów z powrotem do aptek – jako marka, której można zaufać: naturalna, skuteczna, bezpieczna. Wyzwanie polegało na tym, by nie dopisać się tylko do modnego hasła „eko”, ale stworzyć produkty, które faktycznie działają i spełniają wysokie standardy jakości. I tego się trzymamy do dziś.
BotanicHELP stawia na naturalność i bezpieczeństwo. Co te pojęcia znaczą w praktyce – w formule produktu, produkcji i komunikacji z klientami?
Naturalność zaczyna się od receptury. Punktem wyjścia są sprawdzone ekstrakty roślinne o udokumentowanym działaniu, a nie egzotyczne składniki „pod modę”. Używamy surowców o znanym profilu bezpieczeństwa i w stężeniach, które mają sens w praktyce – nie tylko na etykiecie.
Bezpieczeństwo traktuję jak warunek konieczny: eliminujemy składniki kontrowersyjne lub zbędne; formuły są możliwie proste, by zmniejszyć ryzyko podrażnień, a każdy produkt przechodzi badania dermatologiczne i testy stabilności.
W produkcji korzystamy ze standardów zbliżonych do farmaceutycznych: pełna identyfikowalność partii, kontrola jakości na każdym etapie, rygor higieniczny. W komunikacji stawiam na uczciwość. Nie obiecujemy cudów w 7 dni. Mówimy wprost, co produkt robi, dla kogo jest i jakie ma ograniczenia. Jeśli coś „wspomaga”, tak to nazywamy. Uważam, że spokojna, rzetelna komunikacja i realnie działające produkty budują zaufanie lepiej niż najgłośniejsza kampania.
W branży kosmetycznej łatwo iść za trendami. Pan często podkreśla, że tworzy produkty „potrzebne, nie modne”. Jak wybieracie, co powstanie jako następne?
Zaczynamy nie od trendu, tylko od problemu. Słuchamy farmaceutów, właścicieli aptek, sklepów zielarskich i samych użytkowników. Często impuls to jedno zdanie: „Przydałoby się coś, co…”. Pytamy wtedy: czy istnieje realna luka na rynku? Czy możemy zaproponować coś obiektywnie lepszego, a nie „prawie to samo”? Czy da się utrzymać wysoką jakość i bezpieczeństwo w skali? Czy produkt obroni się bez modnych haseł?
W efekcie częściej wybieramy projekty, które niekoniecznie trafią na okładki magazynów, ale realnie pomogą osobom z bólem stawów, problemami krążenia czy wrażliwą skórą. Produkty BotanicHELP mają służyć człowiekowi, a nie statystyce sprzedaży w jednym sezonie. Myślimy długoterminowo – o relacji z pacjentem i farmaceutą.
Jak wygląda praca w duecie małżeńskim? Kto jest bardziej wizjonerem, a kto realistą? Jak dzielicie się rolami?
Od początku mieliśmy jasno podzielone role – i to nas ratuje na co dzień. Ja odpowiadam za wizję, kierunki rozwoju i stronę merytoryczną: produktową, farmaceutyczną, sprzedażową. To ja zaprojektowałem system DSS i strategię obecności w aptekach. Mirella dba o fundamenty – administrację, księgowość, windykację, organizację. Dzięki niej Bioxon stoi na solidnych nogach: liczby się zgadzają, procedury działają, zobowiązania są dopilnowane.
W sprawach strategii ja częściej jestem wizjonerem, a Mirella zadaje kluczowe pytania: Czy to się spina? Czy to realne?. Z kolei w obszarze wizerunku i opakowań to ona bywa odważniejsza, a ja bardziej zachowawczy. Najważniejsze, że w firmie nie rozmawiamy jako mąż i żona, tylko jako współwłaściciele z jednym celem. Emocje odkładamy na bok, stawiamy na merytorykę.
Co każde z Was wniosło do BotanicHELP? Jak się uzupełniacie?
Ja wniosłem doświadczenie z rynku aptecznego i farmaceutycznego: znajomość realiów pracy farmaceutów, potrzeb pacjentów i mechanizmów dystrybucji. Z tego zrodziła się filozofia BotanicHELP – produktów naturalnych, ale projektowanych według wysokich standardów jakości. Moją mocną stroną jest analityczne myślenie, uporządkowanie i koncentracja na skuteczności i bezpieczeństwie.
Mirella wniosła stabilność organizacyjną i estetykę. To ona pilnuje administracji, finansów i porządku w firmie. Ma także wyjątkowe wyczucie stylu – współtworzy opakowania, dba o spójność wizerunku, detale. Można to ująć tak: ja odpowiadam za to, co jest w opakowaniu i po co powstaje produkt, a Mirella – za to, jak firma działa na co dzień i jak marka wygląda w oczach świata. Dzięki temu BotanicHELP jest jednocześnie merytoryczna i „dopieszczona” wizualnie.
Na rynku jest mnóstwo kosmetyków naturalnych. Co wyróżnia BotanicHELP? Który produkt uważa Pan za najbardziej przełomowy?
BotanicHELP opiera się na trzech filarach. Pierwszy z nich, to realne stężenia składników aktywnych – roślinne ekstrakty są u nas po coś, a nie dla dekoracji. Po drugie, produkty mają być potrzebne, nie modne – każdy preparat odpowiada na konkretny problem, a nie na chwilowy trend. Trzecią najważnieszą sprawą są standardy zbliżone do farmaceutycznych – pełna kontrola jakości, badania dermatologiczne, testy stabilności.
Za produkt przełomowy uważam Reumatek. Tworzyliśmy go z myślą o osobach z dolegliwościami stawowo-mięśniowymi, które potrzebują codziennego, bezpiecznego wsparcia. Udało się połączyć wyczuwalne działanie, dobrą tolerancję i wygodę stosowania. Reumatek pokazał nam, że jeśli produkt jest uczciwie zaprojektowany, farmaceuci chętnie go rekomendują, a pacjenci wracają po kolejne opakowania. To był dla mnie ważny sygnał, że obraliśmy właściwą drogę.
Które momenty uważa Pan za najważniejsze sukcesy BotanicHELP?
Kilka wydarzeń jest dla mnie szczególnie ważnych:
– Pierwsze skuteczne formulacje, m.in. Reumatek – i pierwsze głosy od pacjentów i farmaceutów: „To działa”.
– Wejście do aptek i zaufanie farmaceutów – gdy usłyszeliśmy: „Pacjenci wracają po te produkty”, wiedziałem, że idziemy dobrą drogą.
– Stworzenie systemu DSS – przełom organizacyjny, który pozwolił nam pracować z aptekami i sklepami w sposób bardziej partnerski i niezależny.
– Silna obecność online – w aptekach internetowych i sklepach, gdzie klient ma ogromny wybór i sam porównuje marki.
– Nagroda Orzeł Pomorski 2025 – symboliczne podsumowanie lat pracy. Odebranie jej jako założyciel i prezes, obok żony Mirelli, było dla mnie bardzo poruszające.
Ale największym sukcesem są te codzienne sytuacje, gdy ktoś mówi: „Ten produkt naprawdę mi pomógł” – i wraca po kolejne opakowanie.
Marka zdobyła silną pozycję w aptekach i online. Co było kluczem do zaufania klientów?
Klucz to konsekwencja: Produkt, który działa – bez tego cała reszta nie ma sensu;
partnerska współpraca z aptekami i sklepami – słuchamy ich, reagujemy na uwagi, dajemy rzetelne informacje; uczciwa komunikacja z pacjentem – nie obiecujemy cudów, jasno mówimy, co produkt potrafi, a czego nie; powtarzalna jakość – klient, sięgając po kolejne opakowanie, wie, czego się spodziewać; sprawna logistyka i dostępność – dzięki DSS farmaceuta wie, że produkt będzie „na półce”, a online dobrze opisany.
Zaufanie to nie jeden spektakularny ruch, tylko suma wielu drobnych, powtarzalnych decyzji. My po prostu trzymamy się swoich zasad.
Rynek kosmetyczny bywa bezlitosny. Jakie były najtrudniejsze decyzje? Czy pandemia i zmiany gospodarcze wpłynęły na strategię firmy?
Najtrudniejsze były decyzje o nieschodzeniu z jakości, gdy „łatwiejsza” droga była na wyciągnięcie ręki. Kilka razy odrzuciliśmy projekty, które dawały szansę na szybki wzrost sprzedaży, ale wymagały kompromisów ze stężeniami składników czy pójścia w masową, modną estetykę. To był świadomy wybór – wolimy rosnąć wolniej, ale spójnie z wartościami.
Trudna, ale kluczowa była też inwestycja w system DSS. To oznaczało duże koszty i wzięcie na siebie odpowiedzialności, którą wiele firm oddaje hurtowniom. Dziś widzimy, że to była dobra decyzja: jesteśmy bliżej partnerów i lepiej kontrolujemy proces. Pandemia była prawdziwym testem. Zamiast „schować się do skorupy”, postanowiliśmy wzmocnić fundamenty: kanały online, współpracę z aptekami internetowymi, logistykę i rozwój DSS.
Przy gwałtownym wzroście cen surowców i opakowań musieliśmy odpowiedzieć sobie na trudne pytanie: obniżać jakość, czy przyjąć niższe marże i stopniowe korekty cen? Podjęliśmy decyzję, że nie będziemy rozcieńczać produktów. Jeśli coś sygnujemy BotanicHELP, musi trzymać poziom. Zmiany gospodarcze nauczyły nas większej pokory i elastyczności. Dziś ostrożniej wybieramy nowe projekty, mocniej pilnujemy zapasów surowców i dywersyfikacji dostawców. W skrócie: najtrudniejsze decyzje zawsze dotyczyły tego, czy pozostać wiernym własnym wartościom. Cieszę się, że się ich trzymaliśmy – to właśnie doprowadziło nas do Orła Pomorskiego i zaufania pacjentów.
Jakie nowe produkty planujecie wprowadzić w 2026 roku?
Rok 2026 to rozwój w trzech głównych kierunkach. Po pierwsze, fizjoterapia i rehabilitacja – nowe preparaty miejscowe i rozwiązania wspierające proces rehabilitacji, tworzone z myślą o fizjoterapeutach i pacjentach. Po drugie, wyroby medyczne – część naszych produktów będzie miała status wyrobów medycznych, co oznacza wyższe wymagania, ale też większą przejrzystość dla pacjenta. Po trzecie, leki generyczne – intensywnie pracujemy nad wprowadzeniem generyków na rynek polski i przygotowaniem do wejścia na rynek włoski.
Równolegle rozwijamy rozwiązania wspierające opiekę farmaceutyczną, tak aby nasze produkty wpisywały się w praktyczne wykorzystanie nowych kompetencji farmaceutów – od preparatu, po materiały edukacyjne i narzędzia do pracy z pacjentem.
Czy BotanicHELP planuje wejście na rynki zagraniczne?
Tak, ale robimy to odpowiedzialnie. Pierwszym kierunkiem są Włochy – tam planujemy wprowadzenie leków generycznych i produktów Bioxon dopasowanych do lokalnych regulacji. W dalszej perspektywie wybrane produkty BotanicHELP – szczególnie te związane z fizjoterapią i pielęgnacją skóry problematycznej – mogą pojawić się na innych rynkach europejskich. Nie chcemy „eksportować samej etykiety”. Zależy nam na lokalnych partnerstwach z aptekami, fizjoterapeutami, dystrybutorami, którzy podzielają nasze podejście: produkty potrzebne, nie modne. Naszym dużym atutem jest doświadczenie z systemem DSS – to ważny fundament przy skalowaniu działalności za granicę.
Czego życzycie sobie Państwo – jako przedsiębiorcy i jako małżeństwo – na kolejne lata?
Jako przedsiębiorcy – żebyśmy nigdy nie musieli rezygnować z wartości, od których zaczynaliśmy. Chcemy rozwijać Bioxon i BotanicHELP tak, by każdy nowy produkt realnie pomagał ludziom, a nie tylko „dobrze wyglądał w prezentacji”.
Jako małżeństwo – zdrowia, spokoju i tego, byśmy dalej szli tą drogą razem. Prowadzenie firmy wspólnie z żoną to wyzwanie, ale też przywilej. Chcemy umieć rozmawiać o biznesie tak, by nie zgubić relacji „Grzegorz i Mirella”, a nie tylko „zarząd spółki”. Jeśli za kilka lat będziemy mogli powiedzieć, że Bioxon stabilnie się rozwija, BotanicHELP pomaga coraz większej liczbie ludzi, a my nadal patrzymy w tym samym kierunku – uznam to za nasz największy sukces.
Rozmawiała
Aldona Długokięcka‑Kałuża
Fot. Piotr Żagiell
Dziękujemy Sofitel Grand Sopot za udostępnienie wnętrz


