Autentycznie, dojrzale i po swojemu
Spotkanie z Lidią Popiel w ramach „Śniadania Mistrzyń” Polskiego Stowarzyszenia Kobiet Biznesu
Majowy, piątkowy poranek. Wnętrze Hotelu Quadrille w gdyńskim Orłowie wypełnia się elegancko ubranymi kobietami, prowadzącymi żywe rozmowy podczas „Śniadania Mistrzyń”. W powietrzu unosi się zapach kawy i rozmaitych perfum. Delikatne promienie słońca wnikają do pomieszczenia, a zza okien widać falujące na wietrze wiosenne, jaskrawozielone liście drzew.
Uczestniczki gawędzą, nawiązują kontakty networkingowe, robią wspólne zdjęcia i co jakiś czas rozglądają się, wyczekując subtelnymi spojrzeniami nadejścia głównej gościni wydarzenia – polskiej fotografki i modelki, Lidii Popiel.
Jest i Ona. W czarnym stroju, gładko uczesanych, elegancko upiętych włosach, naturalnym makijażu i kontrastujących, białych, długich kolczykach. Jej wyjątkowa, spokojna, magnetyczna aura od razu wypełnia przestrzeń sali i zaprasza panie do zajęcia miejsc.
Miałam przyjemność być uczestniczką „Śniadania Mistrzyń” po raz pierwszy i jestem ogromnie wdzięczna za możliwość doświadczenia tak wspanialej atmosfery w kobiecym gronie. Spotkanie z Lidią Popiel poprowadziła Anna Fibak, dyplomowana coachka wspierająca kobiety w procesie zmiany i rozwoju, która w wyjątkowy sposób potrafiła wydobyć z rozmówczyni jej esencję.
Lidia Popiel ujawniła przed nami swoje łagodne, a zarazem silne oblicze Kobiety z niezwykłą historią życiową i imponującą karierą. Jednocześnie pokazała nam swoją „zwyczajność” i naturalność. Urzekło mnie to, że kocha milczeć, wychodzić latem do ogrodu w długiej sukni, jechać sama autem przez kilka godzin w ciszy, pomagać innym na ich ścieżce rozwoju i to, że wyrzuciła ze swojego słownika słowo „przepraszam”. Jak sama twierdzi, jest dumną emerytką i „nie pracuje”, bo realizuje swoje pasje i zachęca swoją postawą do porzucenia stereotypów. Jej wewnętrzne poczucie wolności, uważności i spontaniczności inspiruje do pokochania i odkrywania samej siebie na nowo każdego dnia.
Przy okazji wspomniała o swoim zamiłowaniu do Trójmiasta: „Jest tutaj świetna energia. Różnica między trzema miastami, Gdynią, Sopotem i Gdańskiem to unikat na skalę światową. Każde miasto jest inne, a jednocześnie jest fuzja między nimi i to jest super. Zawsze się tutaj coś dzieje, to miejsce wiatru, morza, pięknej architektury, wielu wydarzeń związanych ze sztuką, zawsze można tu czegoś doświadczyć i mam tu wiele znajomych”.
Każda z kobiet, które wzięły udział w „Śniadaniu Mistrzyń” z Lidią Popiel, mogła wyjść z niego natchniona, uskrzydlona i z czymś ważnym ku refleksji dla siebie. Ja z pewnością tak właśnie się poczułam i serdecznie zachęcam do udziału w kolejnych spotkaniach z tego cyklu.
Marysia Kiedrowicz
Fot. Jacek Ożóg















