Centrum Kształcenia sukcesem Stoczni CRIST SA

Dobre kadry to dzisiaj problem wielu firm. Specjaliści w stoczni to podstawa funkcjonowania firmy. Jak Stocznia CRIST SA zapewnia sobie dobrą kadrę? Na dzisiejszym rynku pracy wiele firm ma problem ze znalezieniem wykwalifikowanej kadry. Jako CRIST poszukujemy zawodowców w produkcji: monterów, szlifierzy, spawaczy. Staramy się więc budować nasz zespół tutaj, na miejscu. Dlatego powołaliśmy wewnętrzne Centrum Kształcenia, w  którym przygotowujemy ludzi do potrzebnych nam zawodów. Wśród osób, które szkolimy, są zarówno ludzie młodzi, którzy szukają swojej pierwszej pracy, jak również osoby dojrzałe, które chcą się przekwalifikować. Wśród zawodów, do których przyuczamy, są monter i  spawacz. Oczywiście nie jest to typowo ustawiczne kształcenie zawodowe, tylko praktyczne przygotowanie do pracy w stoczni. Jak zostało zorganizowane Centrum Szkolenia? Inicjatywa wyszła bezpośrednio z  działu produkcji i  została szybko podjęta przez prezesa i cały zarząd firmy. Dział HR musiał to tylko ubrać w ramy organizacyjne. Wiedzieliśmy, że po samym szkoleniu nie możemy od razu rzucić ludzi na głęboką wodę, do działów produkcyjnych. Ktoś musiał się systematycznie tym projektem opiekować i w ten sposób wypracowaliśmy funkcję opiekuna zawodowego, który zajmuje się przeszkolonymi osobami. Muszę przyznać, że mamy już pierwsze efekty. Trwa trzecia tura szkolenia. Czy najpierw uczy się teorii, a potem jest praktyka? Zdecydowanie większy nacisk kładziemy na praktykę, bo teorię można dzisiaj pozyskać z  różnych źródeł. Oczywiście jest trochę teorii – rysunki, ogólna budowa jednostek pływających, szczególnie ważna dla ludzi, którzy nigdy nie mieli kontaktu ze stocznią. To są elementarne podstawy dotyczące budowy statku. Potem następuje bezpośrednia praktyczna nauka, na podstawie której kształcący się otrzymują np. certyfikaty uprawniające do spawania. W tej dziedzinie kształcenie odbywa się w tzw. szkółce. Osobny jest sposób kształcenia monterów rurociągów, spawaczy czy monterów kadłubów. Osoby kształcące się w  kolejnym etapie zostają członkami zespołów brygad mistrzowskich. W takiej brygadzie powoli wdrażają się do pracy i do rzeczywistości stoczniowej. Myślę, że uczenie działania i  pracy w  zespole też jest bardzo ważne, bo daje elastyczne przejście od nauki do późniejszej pracy produkcyjnej. Istotnym elementem jest tutaj stała opieka nad wstępującym do zawodu, potencjalnym pracownikiem. A więc jest to swoista szkoła mistrza i ucznia. Można to tak określić. Obie strony muszą się nauczyć ze sobą kooperować. Dużą rolę pełni tutaj olbrzymie doświadczenie naszych pracowników produkcyjnych. Poza Centrum Kształcenia mamy też praktykantów i stażystów ze szkół zawodowych czy techników, którzy kształcą się w zespołach produkcyjnych. Jaki jest nabór do Centrum Kształcenia Stoczni CRIST SA? W jednej turze, w grupie monterów, mamy około piętnastu osób, w grupie spawaczy jest ich zwykle około dwudziestu. Przyczyną jest fakt, że zawód spawacza jest bardziej rozpoznawalny na rynku i  funkcjonuje nie tylko w  branży stoczniowej. Co istotne, w  każdej ze szkolonych grup kandydaci muszą mieć określone predyspozycje zawodowe. Czy te osoby płacą za szkolenie? Nie, my pokrywamy wszystkie koszty, ale kształcący się mają rodzaj zobowiązania w momencie, kiedy nie podejmą z nami współpracy. Celem naszych kursów jest pozyskanie przygotowanych zawodowo pracowników. W trakcie kursu płacimy – z jednej strony za kurs, z drugiej – wypłacamy wynagrodzenie „szkoleniowe” dla kształcących się osób. A ile osób odchodzi po kursie, nie zostaje w stoczni? Z naszych danych po pierwszym kursie wynika, że około 70% procent szkolących zostało z nami. To zadowala stocznię? Oczywiście, chcielibyśmy, żeby ten wskaźnik był wyższy. Ten pierwszy kurs był też dla nas swoistą nauką, więc sądzę, że z tych następnych pozostanie więcej osób. Na pierwszym szkoleniu część osób nie doszła do końca kursu, po prostu okazało się, że praca, do której ich przygotowujemy, jest dla nich za trudna. Nie każdy się do tej pracy nadaje i nie ma co się tutaj dziwić, ale dla wielu praca w stoczni jest bardzo ważna i stanowi istotny element ich życia. Na te kursy przychodzą ludzie, którzy niewiele wiedzą o stoczni? Część ludzi ma rodziny w stoczni i przychodzi, by kontynuować rodzinną tradycję i oni wiedzą, że tutaj można zarobić dobre pieniądze. Niektórzy są np. po studiach, ale nie po kierunkach, które dają dobre możliwości zawodowe i dlatego w Centrum Kształcenia próbują zdobyć nowe umiejętności. Czasami są to osoby, które pływały na statkach i teraz chcą się przekwalifikować i pracować na lądzie. A więc motywacje, by zgłosić się na kurs są różne. Zgłaszaj się głównie mężczyźni? Tak, ta praca jest naprawdę trudna i  fizycznie wymagająca. Kondycja oraz sprawność fizyczna każdej osoby jest bardzo ważna. Czy Centrum Kształcenia Stoczni CRIST SA jest pierwszą tego typu placówką? Różne podmioty stoczniowe próbują podjąć działania szkoleniowe. Młoda, nowa kadra jest bardzo istotna w każdej firmie. Wiem, że po naszej próbie inne stocznie też zaczęły kształcić – niektórzy po raz pierwszy, inni wznowili swoje działania. Z jakim rezultatem, to oczywiście ciężko ocenić. Dla nas powstanie Centrum Kształcenia okazało się dużym sukcesem i  na pewno będziemy je w przyszłości rozwijać. Dziękuję za rozmowę.