Felieton Grażyny Paturalskiej
Grażyna Paturalska – projektantka marki Grace Collection, autorka książek i audycji radiowych o modzie, stylistka i kreatorka wizerunku.
REWOLUCJA czy EWOLUCJA?
Nowe oblicze mody po pandemii i w cieniu wojny
Jeszcze kilka lat temu moda fruwała nad ziemią po wybiegach świata. Zuchwała, nieco arogancka, nie znosząca żadnych ograniczeń, nie słuchająca podszeptów rozsądku i umiaru. Pędziła jak pociąg widmo do swoich światowych metropolii luksusu i zbytku: Mediolan, Nowy Jork, Londyn, Paryż, Dubaj. Kalendarze pokazów napięte były do granic możliwości, a kolekcje zmieniały się szybciej niż pory roku. Trendy rodziły się i umierały w oka mgnieniu, zanim ktoś się z nimi zaprzyjaźnił.
I nagle… świat się zatrzymał. Zamknęliśmy się w domach, a razem z nami – nasze szafy pełne dziwnych i nieprzydatnych „rekwizytów teatralnych”, zamiast wygodnych ubrań do noszenia.
Pandemia zamknęła nas w domach – dosłownie i symbolicznie. Wojna za wschodnią granicą Polski odebrała złudzenie stabilności. Pytanie: „Co jest modne?”, zamieniło się w: „Co jest prawdziwe?”.
Jestem pasjonatką mody od dziecka, a od 16 lat – stylistką i projektantką autorskiej marki unikalnych ubrań i torebek szytych na miarę osobowości każdej kobiety, a nie z algorytmu uniformu. Patrzę na to z bliska, starając się zrozumieć tę gwałtowną metamorfozę w postrzeganiu roli mody w naszym życiu. Każdego dnia widzę kobiety, które przestały kupować impulsywnie. Odeszły od pospolitego „must have!”. Chcą mniej, ale lepiej. Pytają o sens, nie o trendy. Manipulację ubiorem zastąpiły świadomym wyborem wyrażania swojej osobowości.
Czy zatem to rewolucja?
Rewolucja kojarzy się z gwałtownością. Z odrzuceniem wszystkiego, co było wcześniej. A przecież moda nie przestała istnieć, nie odeszła do lamusa, nie umarła. Nie zniknęło pragnienie piękna. Nie przestałyśmy marzyć o jedwabnej sukience, która miękko otula ciało, ani o skórzanej kurtce, czy torebce, którą nosi się latami jak osobisty talizman.
Zmieniła się jednak definicja luksusu.
Jeszcze niedawno luksus oznaczał widoczność – logo, błysk, spektakl. Dziś luksus to dyskretny urok owiany mgiełką tajemnicy. To jakość materiału, który szeptem (a nie krzykiem), przykuwa uwagę. To perfekcyjny krój, który daje poczucie indywidualizmu. To świadomość, że kupuję rzecz zaprojektowaną z myślą o mnie, z intencją, a nie z planem marketingowym.
Luksus nie polega już na tym, by mieć więcej, lecz na świadomości wyboru, na spójności z własnym stylem. Luksus to rzeczy, które zostają z nami na lata – jak dobre relacje, jak przyjaciele naszej osobowości. Nowe oblicze mody jest bardziej intymne. Bardziej odpowiedzialne i – paradoksalnie – bardziej kobiece.
A może ewolucja?
Tak – bardzo świadoma! Pandemia nauczyła nas komfortu, a wojna przypomniała o kruchości świata. W obliczu niepewności przestajemy traktować modę jak zabawkę. Staje się ona formą opowieści o wartościach, o szacunku do własnej pracy i pieniędzy. O szacunku do świata, który w poprzednich dekadach zdewastowany został przez agresywne dla środowiska technologie, zaśmiecony towarami bardzo niskiej jakości.
I to jest prawdziwy zwrot akcji!
Największa transformacja nie zaszła na wybiegach, lecz w głowach klientów.
Wierzę, że moda nigdy nie umrze. Wierzę w jej dojrzewanie. W odejście od nadprodukcji na rzecz selektywności. W kolekcje tworzone wolniej, z większym namysłem nad naturą i potrzebami człowieka. W rzeczy, które mają duszę – bo powstały z marzeń i pracy rąk, a nie z „fashion algorytmu”. Moda staje się deklaracją a nie tylko sezonową fantazją. Wyborem jakości zamiast ilości. Autentyczności zamiast masowości. Świadomości zamiast impulsu.
Jako projektantka czuję ogromną odpowiedzialność. Tworzyć dziś to znaczy rozumieć kontekst. Nie można projektować w oderwaniu od emocji, bo to płaszczyzna porozumienia, wizualny język komunikacji społecznej znaczący więcej niż słowa.
Więc: rewolucja czy ewolucja?
Odpowiedź brzmi: to cicha, a nieunikniona ewolucja o sile rewolucji niosącej głęboką transformację.
Bo dziś ubieramy się nie po to, by uciec od rzeczywistości. Ubieramy się, by mieć w niej swoje miejsce.
Grażyna Paturalska
(tekst autorski, przedruk z Magazynu Moda w Polsce )