POWRÓT/WSTECZ
POLMOR – z morza na tory  Doskonałość oparta na doświadczeniu

foto. Od lewej: Piotr Lubiński i Bogdan Lubiński. 

 

POLMOR – z morza na tory 
Doskonałość oparta na doświadczeniu

Z Bogdanem Lubińskim, byłym prezesem, prokurentem i Piotrem Lubiński, prezesem POLMOR sp. z o.o. w Bytowie, rozmawia Marek Grzybowski.

Pod nowym kierownictwem Polmor pędzi po torach gospodarki rynkowej z silnym zapleczem kadrowym i technicznym, napędzany siłą ponad 70 lat doświadczeń. Polmor to marka znana lepiej na rynkach zagranicznych niż w Polsce. Silniej osadzona na torach kolejowych Indii niż Polski. Bogdana Lubińskiego i Piotra Lubińskiego pytamy, co sprawiło, że firma z morskim akcentem w nazwie lepiej jest znana w świecie biznesu kolejowego niż na morzach i oceanach?

„Nasza marka funkcjonuje od 1991 r., kiedy wyodrębniliśmy się z gdańskiego Elmoru, na rzecz którego pracowaliśmy przez prawie 20 lat” – wspomina początki działalności Bogdan Lubiński. W tym roku w ramach programu restrukturyzacji przedsiębiorstw państwowych nastąpił podział przedsiębiorstwa Elmor na dwa niezależne – na Elmor SA i przedsiębiorstwo państwowe w Bytowie. 

Był to czas, gdy po kwitnących latach 70. i 80. polski przemysł stoczniowy w latach 90. dostał zadyszki. Polskie stocznie głównych odbiorców miały głównie na rynkach Związku Radzieckiego, Polski i innych krajów RWPG. Zamówienia po roku 1991 na produkcję obudów dla okrętowych urządzeń elektrycznych drastycznie spadły. A właśnie w tych wyrobach specjalizował się Elmor i w Polsce był prawdziwym potentatem. 

Przez prawie 20 lat zakład działał w ramach Zakładów Urządzeń Elektrycznych i Automatyki Elmor w Gdańsku, realizując zamówienia dla przemysłu okrętowego. Specjalnością zakładu w Bytowie była produkcja urządzeń sterowniczych dla statków. 

„Wydawało się, że jeszcze uda się utrzymać kontakt z przemysłem okrętowym, jako że stocznie działały i budowały statki, kończąc zamówienia z lat osiemdziesiątych dla krajów RWPG oraz pewien portfel zamówień dla armatorów zachodnich. Nowa rzeczywistość zakładu w Bytowie wymagała określenia naszej tożsamości. Dlatego załoga postanowiła po szerokiej dyskusji, że nowa nazwa będzie nawiązywać do korzeni, czyli będzie polska i morska. Stąd nazwa Polmor” – wyjaśnia Bogdan Lubiński. 

I tak było przez pewien czas. Firma przechodziła zmienne koleje losu, szczególnie boleśnie odczuwając załamanie produkcji w polskich stoczniach. Wraz z rozdzieleniem się zakładów Elmor wszystkie morskie certyfikaty i uprawnienia zostały przypisane do Elmoru. To także nie ułatwiało utrzymania się na rynku produkcji statków. Ta sytuacja zmusiła firmę do poszukania nowych szans. 
„Wsiadłem do poloneza i zacząłem jeździć po krajach Europy Zachodniej. Kierowałem się na targi przemysłowe” – wspomina Bogdan Lubiński i zauważa, że wtedy też rozpoczynał się okres zmian w transporcie szynowym, jego modernizacji i wprowadzania nowych rozwiązań i konstrukcji. Powstało zapotrzebowanie na kooperantów wytwarzających wyroby metalowe. A tu Polmor miał doświadczenie. 
W pierwszej połowie lat 90. XX wieku pojawiła się holenderska firma Stork NV, która po kilku miesiącach testowania możliwości Polmoru utworzyła ze Skarbem Państwa spółkę, a jej wsparcie finansowe i udziały okazały się kołem zamachowym do rozwoju firmy z Bytowa. Zamówienia na dostawy dla tego odbiorcy i kooperacja skierowały działalność Polmoru na całkiem nowe tory, w przenośni i dosłownie. Firmę z Bytowa ożywiły zamówienia, które złożył holenderski dostawca części i konstrukcji dla zachodnich producentów urządzeń do fabryk włókienniczych i przetwórstwa spożywczego.

Pierwsze zamówienia na wyroby dla producentów lokomotyw i wagonów kolejowych trafiały z firm Adtranz i Siemens. Dobra jakość produkcji zaowocowała zamówieniami z firm Alstom, Bombardier, Knorr Bremse i Kiepe na komponenty do lokomotyw i wagonów DB. W wyniku przejęć i fuzji producentów transportu kolejowego Polmor wykonywał elementy dla coraz bardziej globalnych klientów. 
„W efekcie po 1996 r. na rynek międzynarodowy kierowaliśmy ponad 80% produkcji” – mówi Bogdan Lubiński.

Po intensywnym okresie współpracy Stork postanowił wycofać się z Bytowa. Holendrzy zaproponowali kierownictwu firmy odkupienie udziałów Polmoru. Zarząd przy wsparciu bankowym dokonał wykupu menedżerskiego i w 2004 r. przejął spółkę.
Żeby sprostać wymaganiom odbiorców rynku kolejowego, gdzie oczekuje się wysokiego poziomu niezawodności i bezpieczeństwa, Polmor zainwestował w nowe rozwiązania technologiczne. Ale nie tylko – w celu odpowiedzi na potrzeby rynku Indii oraz zachętę naszych klientów lokujących swoją produkcję w Indiach Polmor wybudował tam odrębny zakład. Obecnie zatrudnia on około 180 osób.
Nie można również w rozwoju firmy pominąć wątku chińskiego. Bowiem to doświadczenie zostało przekute w inwestycję w Indiach. 
„Do Chin trafiliśmy w 2006 roku na zlecenie Alstomu, który planował w tym czasie wejście do Chin z produkcją wyrobów takich jak produkowane były w Bytowie” – wyjaśnia Bogdan Lubiński. „Transfer technologii z Europy do Chin zlecono inżynierom z Polmoru.”

Doświadczenie w pracy z partnerami chińskimi trwało parę lat. Z Chin Polmor przeniósł się do Indii. Tutaj Bombardier pilnie potrzebował dostawcy podzespołów. W tym celu powołana została spółka Polmor Steel, powiązana kapitałowo z firmą z Bytowa.

Decyzja ta ma pełne uzasadnienie dla firmy produkującej wyposażenie dla kolejnictwa, jeśli weźmie się pod uwagę, że – jak podaje PAiH – „Indie mogą poszczycić się jedną z największych sieci kolejowych na świecie. Wspomniana sieć to 63 tys. km tras, w tym około 23 541 km (36%) zostało zelektryfikowanych, a także ponad 7000 stacji na całym obszarze kraju. Tory są przystosowane do prędkości w zakresie od 75 do 160 km/h. Tabor stanowi 9549 lokomotyw oraz ponad 239 281 wagonów towarowych i 59 713 osobowych. Najszybszymi pociągami, jakimi dysponują koleje indyjskie, są Rajdhani Express i Shatabdi Express rozwijające maksymalną prędkość do 150 km/h oraz Bhopal Shatabdi osiągający 160 km/h. Koleje indyjskie przewożą około 20 mln pasażerów oraz ponad 2 mln ton towarów dziennie”.

Ważną informację jest również to, że rząd Indii planuje budowę linii dla pociągów o prędkości powyżej 500 km/h. Pierwsza superszybka linia według planów zostanie uruchomiona na przestrzeni lat 2030–2035 roku, a kolejne pomiędzy 2030 a 2060 rokiem. Obecnie wprowadzenie superszybkich pociągów jest jeszcze w fazie konsultacji i dyskusji. Rząd Indii rozważa także przyjęcie technologii Maglev, czyli technologii opartej na elektromagnetycznym unoszeniu się pojazdu nad torem. Indian Railways zamierza zainwestować do 2020 roku 275 mld USD w modernizację i unowocześnienie taboru. 

Polmor nie koncentruje się tylko na wykonywaniu prostych rozwiązań według projektów zleceniodawcy. Inwestuje w procesy i nowe technologie. W 2010 r. rozpoczyna produkcję zestawów akumulatorowych do pojazdów szynowych wg własnych rozwiązań projektowych.

„Po otrzymaniu zlecania uruchamiamy działania obejmujące cały łańcuch czynności: projekt – proces – montaż początkowy – montaż końcowy” – wyjaśnia podejście do obsługi klienta Bogdan Lubiński.
„Poza obróbką galwaniczną wykonujemy wszystkie procesy niezbędne do dostarczenia kompletnego produktu” – mówi Piotr Lubiński.

W Polmorze realizuje się praktycznie od początku do końca zamówienie klienta. Wynika to z faktu, że firma jest dobrze wyposażona w park maszynowy oraz stosuje technologie spełniające wymagania odbiorców stawiających na wysoką jakość wyrobów. Te nie zawsze są w posiadaniu potencjalnych konkurentów. A Polmor systematycznie w inwestował w nowoczesny park maszynowy i doskonalenie procesów produkcji i zarządzania jakością. 

„Niedawno zakończyliśmy budowę magazynu o powierzchni 2,5 tys. m2, dwa lata temu wprowadziliśmy do wykonywania niektórych operacji robota spawalniczego oraz zainwestowaliśmy w kilka nowoczesnych maszyn do obróbki wiórowej” – wyliczają menedżerowie Polmoru. 

W ciągu kilku lat zakłady w Polsce i Indiach zostały rozbudowane o nowe hale (odpowiednio: aktualnie posiadamy około 18 tys. m2 powierzchni produkcyjnej w Polsce i 7 tys. m2 w Indiach). Dziesięć lat temu nastąpił skok jakościowy w wykonywaniu elementów dla odbiorców w Indiach. Zakład inwestuje w dalszy rozwój możliwości produkcyjnych i wspiera go nowymi urządzeniami. Dokonuje zakupu między innymi lasera, trzech pras krawędziowych, instalacji lakierniczej. To procentuje wyjściem na inne rynki. Poza Indiami pojawiają się odbiorcy z innych krajów azjatyckich i Australii. 

Przez długi czas Polmor był jednym z największych zakładów w Bytowie, zapewniając stabilny byt wielu rodzinom. Dbałość o ludzi jest więc wpisana w DNA tej firmy. 

„Obok dobrych chwil mieliśmy i okresy trudne. W latach 2008–2009 doświadczyliśmy światowego kryzysu finansowego. Echo tego kryzysu bardzo mocno odczuliśmy w 2012 roku. Nasza sprzedaż spadała o połowę” – wspomina Bogdan Lubiński. 
Był to skutek kryzysu finansowego z 2008–2009 r. i wstrzymania wielu inwestycji infrastrukturalnych. Połowa załogi nie miała pracy. Zamiast zwalniać pracowników, postanowiono pracować w skróconym czasie. Na szczęście trwało to kilka tygodni. Dzięki temu załoga przetrzymała trudny czas, a firma po odbudowie portfela zamówień mogła wejść na normalne obroty bez poszukiwania pracowników. 
„Polmor jest atrakcyjnym pracodawcą. Oferujemy stabilne zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę w, nie ukrywajmy, firmie o silnej marce na rynku międzynarodowym, zorientowanej na nieustanne szkolenie i rozwój organizacji spółki, opartej na wiedzy ludzi z wieloletnim doświadczeniem. Dbamy również o to, aby poziom płac był wyższy o 10% średniej krajowej w grupie przedsiębiorstw” – podkreśla Bogdan Lubiński.

„Zapewniamy szeroki zakres szkoleń. Gwarantujemy bogatą i zróżnicowaną gamę programów szkoleniowych oraz szerokie spektrum warsztatów stanowiskowych wyposażających pracowników w niezbędne kwalifikacje i kompetencje na wszystkich szczeblach firmowej organizacji” – informuje Piotr Lubiński. 
„Ponadto oferujemy rozbudowany system nagradzania osób wyróżniających się wysokim poziomem kwalifikacji, intensywnym poziomem zaangażowania i orientacją na cele zgodne z misją organizacji. Wspieramy talenty i innowacje, bo są one motorem rozwoju organizacji” – zaznacza Bogdan Lubiński. 

„Aktualnie zatrudniamy 430 osób w Polsce i około 180 w Indiach. Pracuje u nas wielu inżynierów, również moich kolegów ze studiów na Politechnice Gdańskiej. Jesteśmy organizacją, którą tworzy kreatywna kadra pracowników. Zespołami ludzkimi zarządzamy w warunkach dużej swobody działania, w środowisku otwartym na wyrażanie własnych opinii i zgłaszanie indywidualnych pomysłów, tworząc tą drogą stabilne fundamenty do nieustannego rozwoju umiejętności i kompetencji” – podkreśla atrakcyjność pracy w Polmorze Piotr Lubiński. 

Polmor wykorzystał swą szansę zmieniając kurs z morza na tory. Dał jednocześnie kadrze i załodze – inżynierom i technikom, projektantom i monterom – nowy impuls do pracy. To ci, którzy dziś przekazują pałeczkę następcom, tak jak zrobił to Bogdan Lubiński, który po latach walki w sztormach gospodarki rynkowej przekazał ster synowi, Piotrowi Lubińskiemu.

Marek Grzybowski


Polmor w Bytowie.

Polmor Stell Hyderabat

 

 

POWRÓT/WSTECZ