Najnowsze wydanie 34

 

Okladki E Wydani Magazyn Pomorski 34

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Anna Kwiatek, Mirosław Begger, Cezary Spigarski, Barbara Miruszewska, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Anna Umięcka

Skład: Maciej Jurkiewicz, www.produktart.com.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Mieczysław Majewski, Sławomir Panek, Radosław Michalak

„Które z moich zdjęć jest moim ulubionym? To, które zrobię jutro”.

KMArtphoto-MArtdizajn  kopia

Marta Domańska i Krzysztof Lewandowski to założyciele marki KMArt photo. O fotografii jak o pasji i wspólnym życiu.

 

Cofnijmy się w czasie. Krzysztof, jak zaczęła się Twoja przygoda z fotografią?


To dość długa historia. Początkowo była dziecięca fascynacja zdjęciami taty, wyświetlanymi na rzutniku slajdów, później aż dwa aparaty Smiena otrzymane na pierwszą komunię. To były pierwsze elementy, które zaszczepiły we mnie miłość do fotografii. Kupiłem pierwszą lustrzankę analogową i po krótkim czasie wszystkie prawie oszczędności wydawałem na odbitki. Ekonomia wygrała - postanowiłem przejść na cyfrówkę. Nie były to jeszcze najlepsze aparaty, a na taki za 10 tys. zł nie było mnie stać. Lubiąc kręcić zoomem obiektywu, kupiłem pseudolustrzankę. Szybko się okazało, że to nie to. Odkładałem pieniądze i udało mi się wreszcie kupić pierwszy porządny aparat. Później kolejny i kolejny… Wraz z upływem czasu zaczął dochodzić dodatkowy sprzęt, obiektywy, literatura… a wszystko po to, by wiedzieć więcej i robić lepsze fotografie. Właściwie od tamtego czasu nie rozstawałem się już z aparatem. Po jakimś czasie emocje opadły, aparat zawsze był obok, lecz nie robił już tysięcy zdjęć rocznie jak wcześniej. Któregoś dnia na drodze mego życia stanęła Marta i ogień zapłonął na nowo.

 

Marta wiem, że zajmujesz się również grafiką. Co było pierwsze - grafika czy fotografia?


Marta: Ha! To bardzo dobre pytanie, choć muszę się chwilę zastanowić… To chyba trochę tak jak z tym jajkiem i kurą (śmiech). Jednak nigdy nie zapomnę, jak na pierwszą komunię chciałam dostać aparat. Już wtedy czułam tą „chemię” (śmiech). I dostałam! Jednorazówkę, z czarno-białym filmem - od babci. Przeżycia związane z pierwszym „osobistym” aparatem towarzyszą mi do dziś. Czyli fotografia jednak. Dopiero później pojawiły się kolorowe rysunki, szlaczki i inne ozdoby na sprawdzianach i we wszelkich innym możliwych miejscach. Bardziej świadomie złapałam za aparat na początku gimnazjum. Pamiętam te magiczne momenty, kiedy godzinami obserwowałam świat przez wizjer, długo nie naciskając spustu… a jak już został naciśnięty… ach! co to były za emocje! Badanie głębi ostrości, światła, barw, zatrzymanego ruchu… Od tamtego czasu nie rozstaję się już z fotografią (:

 

W którym momencie zrozumieliście, że fotografią chcielibyście się zająć zawodowo?


Krzysztof: Czasem, jak masz niespokojną, artystyczną - obojętnie jak to nazwać - duszę, to żyjąc „normalnie” czujesz niedosyt. Ciągle coś Cię w środku gniecie i nie daje spać. Niby jest etat, ubezpieczenie, są pieniądze, ale wiesz, że tak naprawdę nic nie tworzysz. Jak jesteś odważny i otworzysz oczy, to wiesz, że musisz robić coś innego. Tak było z nami.

 

Dlaczego zdecydowaliście się na połączenie sił?


Marta: Czyż jest coś piękniejszego niż dzielenie się pasją? Wspólnie żyjemy, wychowujemy córkę, dzielimy się troskami. To wyszło automatycznie, bo pod wieloma względami jesteśmy tacy sami i darzymy się zaufaniem. Jest nam też łatwiej. Nasza praca to ciągła współpraca. Krzysiek na przykład, zawsze pamięta o najmniejszym nawet szczególe i jest przygotowany na każdą ewentualność czy zmianę planu. Ja natomiast, kiedykolwiek mnie zapytasz o pomysł lub wizję, nawet w środku nocy - mam ją! Czasem wystarczy mi dosłownie spojrzenie, żeby wiedzieć co, gdzie i jak. Dzięki temu znajdujemy równowagę. Dwa spojrzenia, dwa kąty, dwie perspektywy. W reportażu jesteśmy w dwóch miejscach w jednym czasie. Doskonale się uzupełniamy i wspieramy. To nas wyróżnia i daje efekty. Jest nam razem dobrze i przenosimy to na naszych klientów budując w ten sposób lepszą relację. Mało jest ważniejszych rzeczy w życiu i biznesie.

Nie baliście się łączyć życia prywatnego i zawodowego?


Krzysztof: A jaka jest różnica między życiem zawodowym a prywatnym? Czego tu się bać? Jeśli masz tę samą pasję, to jak wspomnieliśmy wcześniej, najpiękniej dzielić się nią z kimś najbliższym. Chcemy żyć pełnią życia, potrafimy znaleźć czas tylko dla siebie, gdy jest taka potrzeba.


Co jest Waszą siłą?


Krzysztof: My nią jesteśmy! To, że nasza pasja nas do tego pchnęła, że jesteśmy zgodni, że świadomie dążymy do tego samego celu. To, że się wspieramy, pomagamy sobie, uzupełniamy się. To, że „wyciągamy” z ludzi to, co w nich najlepsze oraz dopasowujemy się do ich potrzeb. Marta kipi od witalności, ma 100 pomysłów na minutę. Ja jestem spokojniejszy, dużo analizuję i obserwuję. To, że spotykamy się zwykle po środku, daje siłę, tę miarodajną, naszych projektów i realizacji.

 

Jakie zlecenia dostajecie najczęściej?


Marta: Reportaże są najczęstsze i bardzo dobrze się w nich czujemy. Na drugim miejscu są sesje bardziej artystyczne. Nasza ostatnia sesja Art Fashion odbiła się dość szerokim echem, z czego jesteśmy dumni, choć nie obyło się bez wojny podjazdowej.


Krzysztof: Jest też studio i sesje. Aktualnie najczęściej są to sesje biznesowe. Klienci zaczęli doceniać wagę dobrego zdjęcia i swojego wizerunku w biznesie, a my im to dajemy. Lubimy to bardzo, szczególnie ze względu na bezpośredni kontakt z drugą osobą. A jak nie mamy ochoty wychodzić z domu, to naszą wiedzę i zasoby sprzętowe wykorzystujemy przy fotografii produktowej w domowym zaciszu :)

 

W jakiego rodzaju zdjęciach się specjalizujecie?


Marta: Nie precyzujemy tego i właściwie nie chcemy się ograniczać - mamy za dużo energii i jesteśmy na to zbyt otwarci. Tym, czego potrzebujemy, co uwielbiamy i czego nie odpuszczamy, jest współpraca z ludźmi, wymiana energii, interakcja. Chcemy każdego klienta obsłużyć indywidualnie, poznać go, znaleźć odpowiedni kierunek i pomóc w realizacji nadrzędnego celu. Przy autentyczności i zaangażowaniu z naszej strony - zawsze wychodzi coś dobrego. Dodam, że już niebawem startują moje pierwsze autorskie warsztaty “BOSO. Bardzo Obfite Spotkania Osobowości... bo odważnie siebie odkrywam!”, na które bardzo serdecznie zapraszam!

 

Po czym poznać dobrego fotografa? Żyjemy w czasach, kiedy osoba posiadająca lustrzankę nazywa się fotografem, a tak nie jest...


Krzysztof: Tak, to prawda. Każdy ma teraz dostęp do technologii, a mogąc sobie pozwolić na drogi sprzęt automatycznie nazywa się fotografem. A to nie o to chodzi. Nie aparat robi zdjęcia, tylko człowiek ze swoją wiedzą, umiejętnościami, wrażliwością artystyczną. Aparat za 18k ustawiony na automat (znamy takie przypadki:) ) nie jest gwarancją dobrego zdjęcia. To efekt końcowy i świadome, otwarte podejście do tematu mówi o fotografie. I to jest chyba ta różnica.

 

Fotografia to praca z ludźmi. Z kim najlepiej, a z kim najtrudniej się Wam współpracuje?


Marta: Kochamy pracować z ludźmi. Najlepiej pracuje się z ludźmi świadomymi. Jest to praca na zupełnie innym poziomie. Najłatwiej pracuje się z ludźmi mającymi ściśle określone założenia. Często łączy się to z większym wysiłkiem, ale i efekty są nieporównywalnie lepsze. Chcąc mieć dobre zdjęcie, zawsze zaczynamy od wywiadu, poznając człowieka, jego upodobania i oczekiwania. Tak łatwiej osiągnąć zamierzone cele.

 

Jakie są Wasze plany przyszłość?


Marta: Być dla siebie wsparciem. I spełniać marzenia. Zawodowo, chcemy ciągle się rozwijać, poznawać nowych ludzi i miejsca. A prywatnie, jeździć po świecie i mieć agroturystykę w Hiszpanii, by tam dalej realizować nasze pasje prywatne i zawodowe. „Kochaj to co robisz, a nigdy nie będziesz musiał pracować”. Chcemy więc ciągle pracować, albo… kochać :)!

 

 

we

 

KMrtphoto-MArtdizajn HZ-10

 

unnamed

Rozmawiała Paulina Marwińska

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl