Najnowsze wydanie 31

 

okladka online magazyn pomorski 31

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Anna Kwiatek, Mirosław Begger, Cezary Spigarski, Barbara Miruszewska, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Anna Umięcka

Skład: Maciej Jurkiewicz, www.produktart.com.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Mieczysław Majewski, Sławomir Panek, Radosław Michalak

Historia na wyciągnięcie ręki

DSC 0542

Ze Zbigniewem Zalewskim, kustoszem Muzeum Lechii Gdańsk, rozmawia Zbigniew Żukowski

 

Ile osób odwiedziło Muzeum Lechii Gdańsk w ubiegłym roku?


Gościliśmy około 40 tysięcy odwiedzających. Sytuuje to nas na trzecim miejscu pod względem liczby osób zwiedzających w ciągu roku gdańskie muzea, nie tylko sportowe.

 

Skąd wzięła się inicjatywa powołania muzeum?


W klubie, czyli w Lechii Gdańsk, mówiliśmy o tym od dłuższego czasu. Byłem przekonany o potrzebie stworzenia takiej placówki, która dokumentowałaby historię Lechii, ludzi z nią związanych, szczególnie wybitnych zawodników i znaczące wydarzenia.

 

Jak długo trwały przygotowania do otwarcia Muzeum Lechii?


Około czterech lat. Musieliśmy zebrać wszystko, co znajdowało się w klubie, oraz przeprowadzić wiele rozmów z ludźmi mającymi interesujące nas pamiątki. Sporo osób – szczególnie ze środowiska byłych sportowców oraz kibiców przychodziło z własnej inicjatywy i to było najbardziej motywujące. Cenne eksponaty przekazały również Muzeum Historyczne Miasta Gdańska oraz rodziny nieżyjących już sportowców, którzy w biało-zielonych koszulkach tworzyli legendę naszego klubu.

 

No i muzeum powstało…


Otwarcie Muzeum Lechii Gdańsk nastąpiło 15 kwietnia 2013 roku w kompleksie stadionu Energa.


A Pan został jego kustoszem?


Od zawsze byłem kibicem, interesowałem się historią Lechii. Powstanie takiego miejsca było tym, o czym od dawna marzyłem. No i miałem wizję, jak to wszystko urządzić. Odwiedziłem wiele muzeów, nie tylko o profilu sportowym, w kraju, ale także w Niemczech, Anglii, Szkocji i innych miejscach. Wiele cennych wskazówek przekazał mi mój przyjaciel Wiktor Bołba, kustosz Muzeum Legii Warszawa. Trzeba tu dodać, że w Polsce istnieją tylko dwa muzea klubowe: Lechii Gdańsk i właśnie Legii Warszawa. Tak więc inspiracji nie brakowało, ale chodziło przede wszystkim o to, aby muzeum naszego klubu miało swój oryginalny klimat, swego niepowtarzalnego ducha.

 

Jakiego rodzaju eksponaty udało się zgromadzić?


Są to wszelakie trofea i pamiątki sportowe, takie jak: medale, dyplomy, proporczyki, koszulki, plakaty, ulotki, bilety itp.

 

Muzeum dokumentuje nie tylko historię klubowej piłki nożnej, ale reprezentowane są także inne dyscypliny?


Oczywiście. Mamy eksponaty związane między innymi z kolarstwem, podnoszeniem ciężarów, rugby, lekką atletyką, tenisem, hokejem na lodzie i innymi dyscyplinami. W naszym muzeum znajdują się również makiety obu stadionów: tego przy ulicy Traugutta 29 i nowego przy ulicy Pokoleń Lechii Gdańsk w gdańskiej Letnicy. Mamy monitory, na których nasi goście mogą obejrzeć mecze Lechii Gdańsk, na przykład ten z Juventusem Turyn, czy derbowe z lokalnym rywalem z Gdyni. Zwiedzający mogą poznać profile wybitnych sportowców w biało-zielonych barwach oraz osób w różny sposób zasłużonych dla Lechii. No i przede wszystkim można prześledzić całą 72-letnią historię biało-zielonych.

 

Które ze zgromadzonych eksponatów uważa Pan za najcenniejsze?


Muszę zacząć od tego, że na równi traktuję cenny medal i bilet na mecz sprzed kilkudziesięciu lat. Z każdym eksponatem wiążą się historie osób (z wieloma w poszukiwaniu pamiątek spotykałem się osobiście), bezcenne wspomnienia, ciekawe i często wzruszające. A jeśli już musiałbym wskazać jakieś konkretne, to może byłby to brązowy medal olimpijski ciężarowca Waldka Malaka z 1992 roku oraz Puchar Polski i Superpuchar zdobyte przez piłkarzy Lechii Gdańsk w 1983 roku. Równie ciekawy jest srebrny puchar z 1948 roku, ufundowany przez kibiców Lechii Gdańsk drużynie piłki nożnej Lechii za pierwszy historyczny awans do ekstraklasy. Puchar został nam użyczony przez Muzeum Historyczne Miasta Gdańska dzięki życzliwości pana Adama Koperkiewicza, ówczesnego dyrektora tej placówki. Tak naprawdę, to w każdym ze zgromadzonych eksponatów jest olbrzymi ładunek emocjonalny…

 

Czy macie pamiątki związane z początkami istnienia Lechii?


Mamy takie, jak choćby kronika prowadzona od pierwszych dni istnienia klubu, czy klubowy sztandar z tamtych czasów.

 

„Myślę, że ten, kto nie był jeszcze kibicem Lechii, a odwiedzi muzeum, wyjdzie jako biało-zielony”. To Pańskie słowa wypowiedziane w jednym z wywiadów. Skąd takie przekonanie?


Wynika ono ze specyficznej atmosfery panującej w Muzeum Lechii, gdzie obcuje się z historią Lechii dosłownie, na wyciągnięcie ręki, a nie wirtualnie. Można zanurzyć się w niezwykłym klimacie naszego klubu i poczuć jego wyjątkowość. Dlatego uważam, że Muzeum Lechii Gdańsk jest miejscem obowiązkowym dla każdego kibica Lechii oraz dla osób interesujących się sportem w ogóle.

 

Zdarza się, że do muzeum przychodzi dziadek z wnukiem?


Bardzo często. Bywają nawet wizyty trójpokoleniowe, kiedy przychodzą dziadek, tata i wnuk. Jest to bardzo budujące, gdyż tworzy kibicowską ciągłość, jest przekazywaniem tradycji z pokolenia na pokolenie, skutkuje utożsamianiem się z klubem, bycie z nim kiedy jest dobrze, ale też kiedy czasem się nie wiedzie, bo tak również przecież bywa.


Nadal gromadzicie muzealne pamiątki?
Naturalnie. Ten proces jest ciągły. Zazwyczaj bywa tak, że ktoś sam do nas przychodzi przynosząc swoją pamiątkę. Na początku niemal codziennie nasze zbiory zasilały kolejne pozycje, te najcenniejsze i te drobne, budzące nieraz duże emocje. Obecnie również nie spoczywamy na laurach, lecz szukamy ludzi, którzy mają cenne pamiątki i staramy się ich przekonać, by podzielili się nimi z innymi. Bywa też niełatwo, jak z Jackiem Grembockim, którego musiałem naciskać chyba ze dwa lata, aby przekazał nam koszulkę Zbigniewa Bońka z meczu Lechii z Juve w Pucharze Zdobywców Pucharów z 1983 roku. Oczywiście z tym naciskaniem to żart.

 

Czy pamiątki przekazywali również znani i cenieni przed laty zawodnicy Lechii?


Było ich wielu. Wymienienie wszystkich zajęłoby całą szpaltę przeznaczoną na ten wywiad, dlatego serdecznie zapraszam wszystkich, którzy jeszcze nie byli w muzeum biało-zielonej historii do odwiedzin, aby naocznie mogli się zetknąć z tymi nietuzinkowymi sportowcami.

 

Ile eksponatów zgromadziło dotychczas muzeum?


Dzisiaj można oglądać około 2,5 tysiąca różnego rodzaju pamiątek związanych z historią klubu. Mamy również bogate archiwa. No i wciąż dochodzą nowe. Planujemy organizowanie wystaw czasowych. Mocno pracujemy nad uwidocznieniem wątku lwowskiego, czyli lwowskich korzeni Lechii. Tutaj muszę wspomnieć o Maćku Lisickim – doskonale znanym kibicu Lechii – który jest motorem napędowym i dobrym duchem tego projektu. Planujemy zorganizowanie wystawy czasowej na ten temat, a być może (raczej na pewno!) jej część zostanie na stałe wyeksponowana w muzeum.

 

Wyjdźmy na moment poza piłkę nożną. Jaka była historia z motocyklem ofiarowanym drużynie biało-zielonych Ladies Gdańsk?


Po zdobyciu w 2011 roku przez zespół rugbistek Lechii Mario Ladies Gdańsk Pucharu Polski, dziewczyny otrzymały w prezencie amerykańskiego choppera, którego fundatorami byli Mariusz Grzęda, właściciel firmy MARIO, oraz Adam Mazur z firmy ANTYKOR – fani Lechii, zakręceni szczególnie na punkcie rugby. Dziewczyny, gdy już nacieszyły się motocyklem, przekazały go do Muzeum Lechii.

 

Jak widać w Muzeum Lechii Gdańsk czeka zwiedzających niejedna niespodzianka. Dziękuję za rozmowę.

 

DSC 0525

 

 

DSC 0546

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl