Najnowsze wydanie 31

 

okladka online magazyn pomorski 31

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Anna Kwiatek, Mirosław Begger, Cezary Spigarski, Barbara Miruszewska, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Anna Umięcka

Skład: Maciej Jurkiewicz, www.produktart.com.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Mieczysław Majewski, Sławomir Panek, Radosław Michalak

Dominatorki spod znaku jajowatej piłki

P9160146 2

Z Januszem Urbanowiczem, trenerem  reprezentacji Polski  żeńskiego rugby oraz  drużyny rugby Biało-Zielone Mario Ladies Gdańsk, rozmawia Zbigniew Żukowski

 

Jakie jest dzisiaj miejsce drużyny Biało-Zielone Mario Ladies na mapie żeńskiego rugby w Polsce?


Jesteśmy na samym szczycie, można powiedzieć, że dominujemy w kraju. Od siedmiu lat zdobywamy co roku mistrzostwo Polski. Świadczy o tym także udział naszych reprezentantek w kadrze drużyny narodowej, w której na dwanaście zawodniczek, uczestniczących w ostatnich mistrzostwach Europy, aż osiem było z Gdańska. Wygrały większość turniejów mistrzostw Polski rozgrywanych w ciągu roku, wyłaniających najlepsze drużyny w naszej dyscyplinie.

 

Ile drużyn rywalizuje w mistrzostwach Polski?


Jest dwanaście takich zespołów.

 

Jakie były początki drużyny Mario Ladies?


Swoją przygodę z rugby w 2013 roku zaczynały w Chojnicach Beata Pompała i Marlena Mroczyńska. Tam rozpoczęły treningi i tram grały. Po paru latach wspólnych treningów dziewczyny rozeszły się. Jedne na studia, inne podejmując pracę i  urządzając swoje samodzielne życie. Jednak ciągnęło je do rugby, do dyscypliny, którą pokochały. I tak w 2009 roku spotkały się ponownie, ale już w Trójmieście. W efekcie tych spotkań i rozmów doszło do założenia własnej drużyny Ladies. Pierwsze treningi odbyły się w klubie Ogniwo Sopot. Jednak dziewczyny marzyły o wejściu do gdańskiego klubu mogącego zapewnić stałe miejsce do treningów. Ja byłem wówczas trenerem męskiej drużyny Lechii Gdańsk. Po jednym z treningów podeszły do mnie dziewczyny i zapytały czy mogłyby stworzyć drużynę kobiecą rugby przy klubie Lechia Gdańsk. Trochę mnie to zaskoczyło, ale po namyśle powiedziałem: dlaczego nie. Akurat, jak to w życiu bywa, straciłem posadę trenera drużyny męskiej, więc postanowiłem popracować z dziewczynami do czasu znalezienia stałego ich opiekuna. Pojawiło się dziesięć, dwanaście, dwadzieścia dziewcząt. Świetna atmosfera panująca w drużynie Ladies, zaangażowanie i zapał do gry spowodowały, że postanowiłem z nimi dłużej potrenować. W ten sposób Ladies stały się sekcją żeńską rugby w Lechii Gdańsk, która przyjęła nazwę RC Mario Ladies Lechia Gdańsk.

 

Jednak powiedzenie, że „nie ma róży bez kolców” często się sprawdza. Tak było i tym razem. W czerwcu 2014 roku Zarząd RC Lechia Gdańsk zrezygnował z prowadzenia żeńskiej sekcji rugby. Ladies znalazły się w trudnej sytuacji, ale nie poddały się i postanowiły walczyć o swoje. Zgłosiły w Urzędzie Miasta w Gdańsku wniosek dotyczący utworzenia własnego klubu sportowego o nazwie Biało-Zielone Mario Ladies Gdańsk i od tego czasu trenują i grają pod tym godłem. Prezesem klubu została kapitan drużyny Marlena Mroczyńska.

 

Jakie osiągnięcia Ladies uznaje Pan za najistotniejsze, bądź najwartościowsze?


Wygrywaliśmy turnieje w kraju i za granicą, ale naszym największym powodem do dumy jest nieprzerwana seria zdobywania tytułu mistrzyń Polski w latach od 2010 do 2017, łącznie z tytułem aktualnym, a więc przez siedem lat. Pewnie dlatego kibice i komentatorzy często nazywają nas dominatorkami.


A jak wypadają nasze rugbistki w rywalizacji międzynarodowej?


Plasujemy się w pierwszej dwunastce w Europie, stąd zaproszenia na najbardziej prestiżowe turnieje w naszej dyscyplinie. W tym roku startujemy już w rywalizacji World Series i mamy szanse awansować do najlepszej dwunastki na świecie. Niedawno graliśmy w Dubaju, w Kopenhadze, a ostatnio dostaliśmy zaproszenie na turniej w Australii, a więc nawet najlepsze zespoły światowe chcą z nami grać, bo uznają nas za godnego przeciwnika. Tu przy okazji ciekawostka. Na turnieju w Szkocji nasze dziewczyny weszły do finału i  przed rozstrzygającym meczem zamiast rozgrzewki odtańczyły na boisku brawurowo, wcześniej opracowany choreograficznie, rytmiczny taniec, za który otrzymały od tamtejszej publiczności, znanej z powściągliwości w reakcjach, brawa w formie standing ovation. I w nietypowych sytuacjach nasze dziewczyny radzą sobie znakomicie.

 

Jakie dziewczyny trafiają do tak wymagającej dyscypliny, jak rugby? Z jakich środowisk, zawodów, miejscowości? Czy da się to określić?

 

Da się. Robiąc analizę w tym zakresie wyciągnąłem jeden podstawowy wniosek: większość dziewczyn, które grają w rugby, wywodzi się z mniejszych ośrodków. One przyjeżdżają na przykład do Gdańska na studia, czy w poszukiwaniu pracy, a rodowitych gdańszczanek jest w tym sporcie bardzo mało. Większość dziewcząt uprawiających rugby przyjeżdża w poszukiwaniu swego miejsca w życiu, pomysłu na działalność i trafiają do rugby, w którym się odnajdują. Tak jest najczęściej. A co do środowisk i zawodów, z których pochodzą: mam w drużynie księgową, studentkę medycyny, studentki AWFiS, policjantki i przedstawicielki innych profesji; jest wśród nich również dziewczyna po szkole baletowej. Jak się orientuję, w innych klubach żeńskiego rugby w kraju większość zawodniczek też pochodzi z małych ośrodków.

 

 

Co w rugby jest ważniejsze – siła fizyczna czy cechy mentalne?
Ważne jest i jedno i drugie. Oczywiście dynamika, siła fizyczna to podstawa. Ale do tego niezbędna jest również odpowiednia mentalność, natura „walczaka”. Sama siła fizyczna nie wystarcza.

 

Co ma większy wpływ na osiąganie zwycięstw w tej dyscyplinie – przebojowe liderki czy siła gry zespołowej?


W każdym zespole potrzebne są indywidualności decydujące o wyniku spotkania. To one wykańczają akcje i przesądzają o wyniku meczu. Zespół pracuje na to, aby indywidualności zdobywały punkty, stawiały kropkę nad i. Może być zespół bardzo dobry, ale brakuję mu zawodniczek będących indywidualnościami. I  z drugiej strony – same indywidualności nie zagwarantują sukcesów. Bardzo potrzebna jest gra zespołowa oraz dobra atmosfera w grupie tworząca zgrany zespół. Tu jest pole do działania właśnie dla indywidualistek, które pociągną za sobą inne zawodniczki. To bardzo istotne.

 

Rugby nie jest dla grzecznych dziewczynek. To ostre fizyczne starcia i walka na całego. Siniaki, zadrapania, czy podbite oczy są codziennością. A do tego takie atrybuty kobiecości, jak fryzura, makijaż, manicure – nie ma z tym kłopotów?


Na początku sportowej drogi dziewcząt uprawiających rugby starałem się w to nie ingerować. Chciały atrakcyjnie wyglądać nie tylko po meczu, ale i w trakcie zawodów. I miałem z tym jakiś swój wewnętrzny problem, bo nie chciałem w tym zakresie ograniczać dziewczyn. Jednak kiedy uprawia się sport na tak wysokim poziomie, jak nasz, jak się jest w jednej z najlepszych drużyn w Europie, to obowiązują już inne priorytety. Po treningach lub po meczach dziewczyny są posiniaczone, poobijane, a ja się czuję trochę jak ich kat. Ale na tym poziomie wyczynu niestety tak musi być.

 

A co na to mężowie czy narzeczeni zawodniczek? Nie buntują się, nie protestują przeciwko „katowaniu” ich wybranek?


Tak się zazwyczaj dzieje, że one wiążą się z takimi partnerami, którzy akceptują ich wybór dyscypliny i skutki jej uprawiania. Z reguły panowie wspierają zawodniczki chociaż, być może, przy kontuzjach pań czują nie mniejszy ból niż one same.

 

Zawodniczki Ladies są pannami, mężatkami, mamami?
Przez ostatnie lata sukcesów naszej drużyny były w niej najczęściej panny, ale również mężatki, mam w zespole pannę z dzieckiem, są powroty do sportu po macierzyństwie, jedna z dziewczyn będzie rodzić w grudniu, a więc jest to tak zwany szeroki przekrój sytuacji osobistych i rodzinnych.

 

Gdzie obecnie trenują i grają Biało-Zielone Mario Ladies?


Dwa razy w tygodniu trenujemy na nowo odbudowanym stadionie GOSiR w Gdańsku i… płacimy za wynajem obiektu.

 

Dziewczyny grają z herbem Gdańska na koszulkach, a miasto nie udostępnia im gratis boiska?


Tak właśnie jest, ale nie chcę komentować tej kwestii.

 

Sprawne funkcjonowanie klubu byłoby bardzo trudne albo wręcz niemożliwe, bez zaangażowanych sponsorów…


Głównym jest pan Mariusz Grzęda, właściciel firmy Biuro Usługowe Mario, specjalizującej się w wykonywaniu usług na lądzie, statkach i platformach wiertniczych w zakresie m.in. czyszczenia i zabezpieczeń antykorozyjnych, aż po odbiór i utylizację odpadów ropopochodnych. To nie tylko sponsor wspierający nas od początku, także w przypadku największych kłopotów, ale również przyjaciel sportu i naszej drużyny. Pan Mariusz pomaga zresztą nie tylko nam. Ostatnio zgłosiła się do niego szkoła numer 6 w Gdańsku z prośbą o wsparcie niepełnosprawnego chłopca zakochanego w Lechii Gdańsk. Mariusz Grzęda zorganizował szalik klubowy i worek gadżetów, które przekazał chłopcu szalejącemu z radości. Pomaga także dzieciom z ubogich rodzin oraz domów dziecka. Natomiast w przypadku Biało-Zielonych Mario Ladies Mariusz Grzęda ma bez wątpienia ogromny wkład w  osiągane sukcesy. Nie dość tego. Pan Mariusz przekonał do współpracy i wspierania Biało-Zielonych Ladies również inne firmy: Przedsiębiorstwo Usług Technicznych ANTYKOR z prezesem Adamem Mazurem oraz MUEHLHAN Polska z prezesem Zbigniewem Skrzydłowskim. Wszyskim należą się słowa podziękowań.

 

Drużyna Mario Ladies to grono przyjaciół?


Jestem przekonany, że to coś więcej. Często spotykamy się w gronie zawodniczek oraz osób pomagających nam na co dzień i określenie, że tworzymy jedną wielką rodzinę nie jest wyświechtanym zwrotem, ale szczerą prawdą. Nie znam drugiej takiej dyscypliny sportowej i drużyny jak nasza, w której ludzie tworzyliby tak zgrany zespół, wspierający się na co dzień i mogący zawsze na siebie liczyć.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

CSPI7597

 

 

170604 IMG 0630 fot Jarosław Respondek

 

170605 fot jr IMG 0210

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl