Najnowsze wydanie 31

 

okladka online magazyn pomorski 31

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Anna Kwiatek, Mirosław Begger, Cezary Spigarski, Barbara Miruszewska, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Anna Umięcka

Skład: Maciej Jurkiewicz, www.produktart.com.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Mieczysław Majewski, Sławomir Panek, Radosław Michalak

W harmonii z ludźmi i z miejscami…

DSC 3387

 

Z Sylwią Gadomską, dyrektorem Regionu Północnego Hotelimarki Mercure, Novotel, Ibis i dyrektorem hotelu Mercure Gdańsk Stare Miasto rozmawia Alina Kietrys

 

Jaką funkcję w regionie pełni dzisiaj hotel Mercure Gdańsk Stare Miasto? Budynek ten ma swoją tradycję, przechodził różne koleje losu, zmieniał nazwy i był chyba pierwszym ekskluzywnym hotelem na Pomorzu.


Tak, prawda, był pierwszym ekskluzywnym hotelem w Gdańsku. Wyznaczał trendy, które dotyczyły zarówno wnętrza hotelu, jak i sposobu obsługi gości, sposobu zarządzania, ale także biznesowego podejścia do funkcjonowania rynku hotelarskiego, na przykład ustalania strategii cenowych, czy budowania i kierowania naszej oferty do klientów lokalnych i zagranicznych. Ten hotel zbudował sobie przez lata rozpoznawalną renomę. Jest to najwyższy budynek hotelowy w centrum Gdańska, z pięknym widokiem na Stare Miasto i na tereny po stoczniowe. Jako hotel z wieloletnią historią – ongiś Heweliusz – zawsze był dobrze kojarzony i uważany za obiekt ważny dla miasta i regionu. Hotele, które później powstawały w regionie, w jakimś sensie wzorowały się na tym obiekcie. Do tej pory zresztą tak jest, bo także hotele naszej grupy chcą być takie jak nasz hotel flagowy – Mercure Gdańsk Stare Miasto.

 

Dawny Orbis Gdynia, to dzisiaj po modernizacji hotel Mercure Gdynia Centrum, który również wzoruje się na gdańskim Mercure, ale oczywiście każdy obiekt tworzy własną historię. Motto hoteli marki Mercure brzmi: w harmonii z ludźmi i z miejscami. Pomimo że marka jest globalna, to jednak hotele działają lokalnie. Każdy hotel Mercure opowiada o miejscu, w jakim się znajduje: i tak w Gdańsku to opowieść o starym i nowym Gdańsku, a w Gdyni są to opowieści o morzu, jachtach, o festiwalu filmowym. W ten klimat hotelu wpisuje się współczesna aktywność społeczna.

 

Do tego typu hoteli przyjeżdżają różni goście – biznesmeni, celebryci, politycy, ale też rodziny z dziećmi. Czy ta różnorodność gości i ich oczekiwań nastręcza jakieś problemy?


Nie, nauczyliśmy się przez lata funkcjonowania na rynku opiekować się gośćmi z różnych segmentów i odpowiadać na różne potrzeby. Zespoły, które pracują w naszych hotelach, mają wieloletnie doświadczenie, więc różnorodność naszych gości jest bardziej ciekawa niż kłopotliwa. Jesteśmy pasjonatami hotelarstwa i zabiegamy codziennie, by goście nadal nas lubili. Bardzo doceniamy zaufanie, którym jesteśmy obdarzani.

 

Są Państwo często pierwszą wizytówką regionu.


To prawda. Reprezentujemy nie tylko własną firmę, ale również miasto i region. Szczególnie jeśli przyjeżdżają goście na zaproszenie władz samorządowych, firm, organizacji działających w Trójmieście – mamy zatem świadomość, że także w naszych rękach leży to, jak goście będą oceniali ofertę regionu. Czy na przykład nasze usługi przekonają ich, by jakąś ważną imprezę zorganizować w naszym regionie. To dla nas istotne, że tak jesteśmy postrzegani. Goście hotelowi poszukują nie tylko dobrego produktu, ale również emocji. A więc nie tylko wygodne lokum w atrakcyjnym punkcie miasta, nie tylko dobre spotkania biznesowe, ale ogromnie ważne są wrażenia i, na przykład, oferta kulturalna. Staramy się zawsze pomyśleć, jak upowszechniać to, co mamy w regionie: teatry, muzea. Serwujemy też w naszych hotelach lokalne produkty w czasie przerw kawowych, jeśli na przykład w naszym hotelu odbywa się konferencja czy spotkanie, organizujemy specjalne wystroje sal, by goście zapamiętali specyfikę regionu. Nie chcemy unifikacji, ważna jest nasza specjalność.

 

I hotele, nad którymi Pani ma nadzór, tworzą takie specyficzne klimaty? Zazwyczaj hotele są do siebie podobne.


Tak, ale... Właśnie to „ale” jest ważne. W różnych miastach wprowadziliśmy w naszych hotelach koncept My Room. To nasi pracownicy stworzyli wystroje pokoi i urządzali je sami. Są to pokoje bardzo zindywidualizowane, zgodnie z  pasją i upodobaniami autorów. Mamy na przykład pokój rockmena, bo jeden z szefów recepcji jest miłośnikiem i znawcą muzyki rockowej, jeździ na różne koncerty i stworzył pokój w klimacie rockowym. Mamy pokój zielony, związany z ochroną środowiska, ekologią, mamy pokój piracki, surfera, biegacza czy pokój filmowy. Każdy z tych konceptów był indywidualną inicjatywą. I nasi goście polubili te pokoje. Często ich twórcy opowiadają gościom, jak one powstawały, przytaczają anegdoty. Mamy w tej chwili w całej naszej grupie hotelowej ponad 150 takich pokoi.

 

To barwna indywidualizacja w hotelach, ale też inny sposób traktowania ludzi tu pracujących. To już nie są tylko „zaklęte rewiry”, do których ludzie byli przypisani.


To filozofia podejmowania gości i filozofia zatrudniania pracowników. W naszej firmie nastąpiła duża zmiana. Nie mamy już zespołu zarządzania zasobami ludzkimi, tylko zespół zarządzania talentami i kulturą. Każdy z nas ma jakieś talenty i my chcemy, żeby nasi pracownicy rozwijali te talenty, żeby wykorzystywali je w pracy. Mówimy też o kulturze korporacyjnej, o kulturze współpracy w zespole pomiędzy pracownikami i menedżerami, o kulturze wymiany doświadczeń. Ja nie jestem najlepsza w recepcji czy w kuchni, ale są ludzie w naszych hotelach, którzy właśnie na tych stanowiskach są najlepsi. I oni są ekspertami w swoim obszarze działania. Ja jestem silna ich ekspertyzą, ich wiedzą i doświadczeniem. Spędzamy w pracy w hotelach sporo czasu, a więc rozmawiamy, słuchamy siebie nawzajem. To jest współudział w zarządzaniu. I szukamy ludzi, którzy dzielą z nami pasję tworzenia jak najlepszego hotelarstwa.

 

Umiejętności technicznych można się nauczyć, ale pasję, zdolność przekazywania dobrych emocji, otwartość na ludzi, chęć pomagania trzeba mieć w sobie. Nam zależy na gościnności, która jest autentyczna i szczera. Staramy się zaopiekować gościem, który wybrał nasz hotel, od momentu gdy przekroczy nasz próg. Towarzyszymy takiej osobie, interesujemy się jej potrzebami i oczekiwaniami. Gość zadowolony do nas wraca, a jest zadowolony wówczas, kiedy nasz pracownik jest zadowolony z pracy. Co roku badamy zaangażowanie pracowników, pytamy, co chcieliby zmienić, co im się podoba, a co nie działa, ich zdaniem, tak jak należy.

 

To bez mała idealny obraz współdziałania w firmie. Czyżby Pani nie miała żadnych zmartwień i kłopotów?


Oczywiście, że mamy problemy. Czasem nie zadziała system, czasem brakuje ludzi. Poszukujemy ich nie tylko na rynku lokalnym. Przyjeżdżają do nas do pracy ludzie z Polski i z zagranicy. Mamy różnorodność kulturową wśród osób zatrudnionych. Współpracujemy też z innymi hotelarzami, nie tylko w naszej grupie, identyfikujemy ogólne problemy rynku hotelarskiego, turystycznego i wspólnie poszukujemy rozwiązania. Rynek hotelarski musi dobrze funkcjonować w regionie. Taka szeroka współpraca wielu instytucji jest szansą dla regionu i dla gości hotelowych.

 

A nie podbieracie sobie Państwo gości?


Nawzajem w hotelach? Na pewno tak (śmiech). Konkurencyjność biznesowa zdarza się we wszystkich branżach. To się sprowadza do rachunku wyniku i opłacalności, które każdy przedsiębiorca dokładnie analizuje. Ale równocześnie jesteśmy coraz bardziej dojrzałym gronem ekspertów w naszej branży. Rozumiemy, że przy tak silnym rozwoju rynku, niskim bezrobociu są jeszcze obszary naszej działalności, w których jest wiele do zrobienia. Wiemy, że do końca przyszłego roku na przykład w Trójmieście przybędzie ponad tysiąc pokoi w hotelach, więc zależy nam bardzo, żeby tworzyć platformy porozumienia w działaniu na rzecz inicjatyw lokalnych i regionalnych.

 

Konkurencja hotelowa to standard obiektów i ceny. A także menu...


Ceny się zmieniają w zasadzie z dnia na dzień. Wiele zależy oczywiście od pory roku, ale i od kanału dystrybucji, a także atrakcji, które serwuje miasto. Nie chciałabym jednak, żebyśmy kreowali obraz drogiego, niedostępnego rynku, nie tylko w ramach naszej grupy hoteli. Przyjazność ceny często powoduje, że goście chętniej do nas przyjeżdżają. Warto więc tym rynkiem dobrze się podzielić. Staramy się też rozciągnąć sezon daleko poza lato. Stąd każdy myśli, co jeszcze można zaoferować. Rozwija się teraz bardzo pomyślnie turystyka senioralna. Z małymi dziećmi coraz częściej poza sezonem przyjeżdżają dziadkowie.


A jeśli chodzi o menu, to w każdym hotelu staramy się wzbogacać ofertę o dodatek lokalny. Więc szefowie naszych kuchni promują smaki lokalne, jak choćby kuchnię kaszubską. Wspieramy lokalnych producentów, nie musimy przywozić towarów z daleka, staramy się, by produkty dojeżdżały do nas z odległości nie większej niż dwieście kilometrów. Wdrażamy też, podobnie jak w całej grupie AccorHotels, zrównoważone żywienie. W swojej tabeli mamy dwadzieścia zobowiązań, cześć obowiązuje na całym świecie, a dziesięć to są zobowiązania lokalne. Podstawą żywienia są zdrowe produkty, nienasycone tłuszczami, chemią, węglowodanami. Budzimy świadomość mówiąc na przykład o alergenach w produktach, czy o jajkach tylko z wolnego wybiegu w naszym menu, o polskich jabłkach, miodach, dyniach. Wiemy skąd każdy produkt pochodzi, kto jest producentem. Staramy się przygotowywać porcje duże i małe, w zależności od apetytów klientów. Pracujemy też nad ograniczeniem odpadów żywnościowych: informujemy, liczymy. Żeby zacząć oszczędzać, trzeba wiedzieć co oszczędzać i jak redukować. Edukujemy pracowników, to jest działanie na rzecz środowiska. Prowadzimy akcje jak zadbać o siebie: o serce, o kręgosłup – mówimy o cywilizacyjnych zagrożeniach. Zmienia się ranga i funkcja hotelu, przekonujemy: Będziesz się lepiej czuł i będziesz zadowolony, a tym samym lepiej będziesz funkcjonował w pracy i życiu rodzinnym.

 

Pani dyrektor, iloma hotelami Pani zarządza?


W tej chwili to 10 hoteli. A do północnego regionu należy sześć w Trójmieście, trzy w Szczecinie, jeden w Toruniu. To ponad 1600 pokoi. Kolejne się budują. W Gdańsku przybędzie do końca przyszłego roku 76 pokoi, kolejny hotel też buduje się w Szczecinie. Będzie więc ich łącznie dwanaście.

 

Tydzień ma tylko pięć dni roboczych, kiedy Pani odpoczywa?


Tego się ciągle uczę, żeby zachować równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Namawiam też do jej utrzymania moich współpracowników. Chodzi tu o wzajemne szanowanie swojego wolnego czasu.Hotelarstwo pracuje przecież 24/7. Staramy się naszym rodzinom pokazywać również, gdzie i jak pracujemy. Organizujemy takie integracyjne spotkania, jak dni otwarte dla dzieci czy rodziców naszych pracowników, co spotyka się z pełną aprobatą. Ponieważ sama przechodziłam zmiany miejsc zamieszkania, co wynikało ze zmiany mojego miejsca pracy w hotelach, ważne było, by moi bliscy zobaczyli gdzie i jak pracuję. Staram się przekonać moich współpracowników, że rozumiem, że to co jest ważne dla mnie, także jest istotne dla nich. To się sprawdza.

 

A ja odpoczywam na sportowo: biegam, jeżdżę na rowerze, uprawiam jogę i znajduję czas na rozmowy z moimi dwoma nastoletnimi synami.

 

Gratuluję i życzę dalszych sukcesów. Dziękuję za rozmowę.

 

IBISSZ2

 

 

MGC1

 

MgdanskaPosejdon2

 

mGdanskStareMiasto2

 

MGdanskStareMiasto

 

Sala konf ibis Gdansk Stare Miasto

 

MGP3

 

MGP2

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl