Najnowsze wydanie 31

 

okladka online magazyn pomorski 31

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Anna Kwiatek, Mirosław Begger, Cezary Spigarski, Barbara Miruszewska, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Anna Umięcka

Skład: Maciej Jurkiewicz, www.produktart.com.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Mieczysław Majewski, Sławomir Panek, Radosław Michalak

Lepiej zarobić mało niż nic, stara dobra kupiecka zasada...

 

P1010079

Rozmowa z Janem Koszałką z Kartuz, właścicielem Przedsiębiorstwa Handlowo-Usługowego Koszałka spółka z.o.o.

 

Firma funkcjonuje od 1991 roku, a nazwa to pańskie nazwisko.


W 1991 roku z mojej inicjatywy powstała nasza spółka cywilna, braci: Jan i Stefan Koszałka. W okolicach roku 2000 przekształciła się w spółkę jawną, trzecim wspólnikiem została moja żona i ta spółka istnieje do dzisiaj jako jedna z naszych firm. Od roku 2003 cały rozwój poszedł w firmę Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe Koszałka spółka z.o.o. I tu jesteśmy oboje z żoną udziałowcami, ja 80 proc., żona 20. To cała sieć obiektów na terenie naszego województwa. Zaczynaliśmy 26 lat temu od sklepu wielobranżowego, który do dzisiaj istnieje, z kosmetykami i sprzętem AGD. To jest margines. A teraz nasza firma to sieć, która zajmuje się dystrybucją technicznych towarów, materiałów i usług.


Jest Pan absolwentem Politechniki Gdańskiej. Dusza inżyniera z pewnością pomogła w określeniu profilu firmy.


Na pewno. Czuję technikę. Dystrybucja technicznych towarów i materiałów, to rzecz ważna. Zajęliśmy się branżą hydrauliczną i grzewczą, branżą elektrotechniczną i budowlaną, ale w tej ostatniej bardziej od strony chemii, galanterii budowlanej, instalacji bez ciężkich materiałów budowlanych. Funkcjonujemy jak swoisty supermarket, ale z własną technologią.

 

Jaka jest ta technologia?


Ona stanowi naszą siłę. W naszym markecie handlowiec opiekuje się klientem. Obsługujemy go jak w salonie samochodowym. Najważniejszy jest klient i jego potrzeby, zamiary, a czasami nawet marzenia. Handlowiec prowadzi klienta, ma uprawnienia nawet do negocjacji cenowych, ofertowych, a podstawą jest dobra rozmowa. Obsługujemy firmy budowlane, wykonawcze – to główni stali odbiorcy. Na nich szczególnie nam zależy, bo dokonują dużych zakupów.

 

P1090456

 

Jak Pan kształci swoich handlowców?


To inne kształcenie, niż w szkole. Tworzymy środowisko, które jest zaprojektowane i tworzy przejrzystą hierarchię organizacyjną. Podstawą funkcjonowania jest dział sprzedaży określonej branży. Obsługuje to zespół ludzi. Kiedy pojawia się nowy pracownik, po wstępnej, bardzo ważnej fazie rekrutacji, bo musimy określić, czy taki nowy człowiek będzie w stanie u nas zafunkcjonować, otaczamy go opieką. My rezygnujemy z poszukiwania na rynku ludzi doświadczonych, szukamy ludzi po szkole minimum średniej, po studiach, którzy u nas będą się uczyć funkcjonowania w firmie. To trudny w realizacji pomysł, ale daje efekty. Osobistym opiekunem nowego pracownika jest kierownik działu. Łączymy wiedzę praktyczną z teorią. Zależy nam na relacji mistrz – uczeń. To nam się sprawdza. Młodzi ludzie, którzy się do nas zgłaszają często dziwią się, że przyjmujemy do pracy ludzi bez doświadczenia. Ale nam bardzo zależy, by przyswajali nasze doświadczenie, a nie obce.

 

Ile osób Pan zatrudnia?


Około 250, ale gdyby doliczyć panie, które są teraz na urlopach macierzyńskich, to będzie kilkadziesiąt osób więcej.

 

Przyszedł do Kartuz Baby Boom?


Tak, widać to w firmie wyraźnie i pracodawca musi się do tego dostosować. U nas kobiety wykonują taką samą pracę jak mężczyźni, a więc ich odejście, to z pewnością jakieś zakłócenie rynku pracy.

 

A jak płacicie za pracę, skoro stawiacie swoje warunki?


Płacimy dobrze, bo inaczej pracownik traci motywację. Zbudowaliśmy sobie bardzo dobry wizerunek na rynku pracy i ludzie u nas pracować chcą. Inwestujemy w człowieka na początku jego drogi zawodowej. W miarę rozwoju otrzymuje coraz więcej. Młodzi ludzie sprawdzają w Internecie konkurencję, więc my też musimy za tym nadążać. Najważniejszy, by czuli związek między postępem swoich umiejętności a zarobkami. Firma musi to widzieć. Płace są najwyższym kosztem dla pracodawcy, więc płacić dużo będziemy tym, którzy są najwyższą wartością dla firmy. Obracamy się w realiach rynkowych. Oszczędzanie na płacach może być często działaniem na szkodę firmy.

 

P1090433

 

A jak są zatrudnieni pracownicy w Pana firmie?


Na umowę o pracę z pełnym ubezpieczeniem. Pracownicy nowi – praktykanci, którzy się wdrażają, przez jakiś czas są zatrudnieni na umowę zlecenie, góra przez dwa miesiące.

 

Czy rynek pozyskiwania towarów jest dzisiaj łatwy?


Możliwości logistyczne zależą od gospodarki rynkowej. Jest przewaga podaży nad popytem. To widać. Trudność jest w uzyskaniu zakupów po jak najniższej cenie, bo to warunkuje zdolność do gry konkurencyjnej. A mamy groźnych konkurentów – duże supermarkety budowlane. Klient nie będzie przepłacał. Muszą być jakościowe materiały, ale po jak najniższej cenie.

 

Marża też musi być konkurencyjna.


To oczywiste, składnik ceny towaru, to cena zakupu plus marża. A pozyskiwanie klienta, to przede wszystkim negocjacje i jakość towaru. Funkcjonujemy wedle starej kupieckiej zasady: lepiej zarobić mało niż nic.

 

Z grą rynkową Pana firmy chyba nie jest najgorzej, skoro macie już 10 oddziałów. Zagospodarowaliście dużą część województwa pomorskiego. Teraz przygotowujecie nową i największą inwestycję – centrum dystrybucyjne w Miszewie na obrzeżach Gdańska.


To prawda. Planowaniem rozwoju zajmujemy się bardzo precyzyjnie. Kiedyś, jakieś dziesięć lat temu, miałem plan stworzenia kilkudziesięciu oddziałów w całej Polsce. Ale teraz nie. Nie chcę się obciążać kredytami. Przyjąłem zasadę: zero kredytów w inwestycjach i zero kredytów w obrocie. To moja filozofia i mój komfort, dzięki temu dobrze śpię. Dla mnie najważniejsi są ludzie, z którymi pracuję. Nie chwalę się, ale jakość kadry, to także moja zasługa. To praca przez lata, mamy osoby w firmie, które są z nami od początku.

 

Firma Pana dostała wiele znaczących wyróżnień i nagród, m.in. miesięcznika „Forbes”, Gazelę Biznesu w Pulsie Biznesu, kilkakrotnie Złoty Certyfikat Rzetelna Firma. Pewnie nie wszystkie laury wymieniłam.


Ważne są dla mnie nagrody burmistrza Kartuz Kaszubska Skra. Dowodów uznania mamy wiele. Złote Certyfikaty Rzetelności dostaliśmy już pięciokrotnie. To ważna dla mnie weryfikacja, przyznawana przez kapitułę. Tu liczą się opinie kontrahentów i pracowników. Na polskim rynku biznesowym to prestiżowe wyróżnienie. To prawdziwy powód do radości.

 

Jest Pan Kaszubą z dziada pradziada, Pana żona też jest Kaszubką. Czy łatwo prowadzi się firmę z żoną?


Z moją tak, trafiłem na wyjątkową kobietę, mamy trójkę dzieci. Żona jest z wykształcenia ekonomistką i wiceprezesem zarządu firmy.

 

Czy dzieci wdrożyły się do pracy w firmie?


Oczywiście, syn jest dyrektorem ds. handlu i marketingu, i członkiem zarządu naszej firmy. Najstarsza córka ma swoją firmę, ale z nami współpracuje w sferze sprzedaży internetowej. Jest informatykiem, też po Politechnice Gdańskiej. A najmłodsza córka, absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego, pracuje w dużej korporacji.

 

Czy jest Pan szczęśliwym człowiekiem?
Tak, absolutnie i bez wahania. Jestem też dziadkiem, co daje dodatkowe szczęście.

 

A gdyby zaczynał Pan drugi raz życie zawodowe, powtórzyłby Pan swoją ścieżkę kariery?


Tak. A ile bym więcej już umiał, bo ja zaczynałem od zera, a teraz mój syn ma we mnie wsparcie.

 

Dziękuje za rozmowę.

 

IMG 7274

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl