Najnowsze wydanie 30

 

okladka online magazyn pomorski 30

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Anna Kwiatek, Mirosław Begger, Cezary Spigarski, Barbara Miruszewska, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Anna Umięcka

Skład: Maciej Jurkiewicz, www.produktart.com.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Mieczysław Majewski, Sławomir Panek, Radosław Michalak

TPG TRANS POLONIA GROUP

IMG 2702

 

Z Dariuszem Cegielskim, prezesem Zarządu TPG Trans Polonia Group, rozmawia Alina Kietrys

 

 

W 1999 roku wiąże się Pan z rynkiem produkcji chemicznej, od czego Pan zaczynał?


Wtedy już zająłem się poważnie logistyką chemiczną w wymiarze międzynarodowym. Pracowałem w Zakładach Chemicznych Organika. W ramach Grupy było dziesięć fabryk w Polsce i w krajach sąsiedzkich. Byłem odpowiedzialny za część związaną z logistyką surowcową. Ale pracuję dłużej. Początek mojej aktywności zawodowej to rok 1994, a więc to już dwadzieścia trzy lata doświadczeń.

 

Wybrał Pan studia na Wydziale Ekonomicznym Uniwersytetu Gdańskiego. A czemu nie politechnika i np. Wydział Chemii? Od początku myślał Pan zawodowo o managemencie?


Raczej tak, ale to nie znaczy, że nie szukałem też innych możliwości. Starałem się dobrze wybrać. Mogę powiedzieć, że mam również indeks Politechniki Gdańskiej, ale nie rozpocząłem studiów. Zachowałem go sobie na pamiątkę. W tamtych czasach dużo trudniej było się dostać na ekonomię na uniwersytecie niż na politechnikę. Więc złożyłem papiery na dwóch uczelniach na wszelki wypadek. Politechnika przyjmowała z otwartymi rękoma, a na UG był tłok. Indeksu na Wydziale Ekonomicznym nie miałem na początku, a potem dostałem taki z krzywo uciętym zdjęciem i nietrafionym stemplem. Ale studiowało się fantastycznie.

 

I po studiach co dalej?


Całe studia też pracowałem, mimo że były to studia dzienne. Pracowałem w dobrze znanej w Trójmieście firmie filmowej Profilm Macieja Grzywaczewskiego i Arama Rybickiego. Zajmowałem się też architekturą, potem rozpocząłem swoją przygodę z rynkiem kapitałowym, uczestniczyłem w procesie upublicznień wielu spółek, począwszy od 1994 roku. Mam wiele fantastycznych wspomnień z tamtych czasów, a rynek kapitałowy stał się również moją pasją.

 

tp lotos 052

 

Młody liberał?


Nie, z przyszłością polityczną nie wiązałem swoich planów.

 

Myślę raczej o ekonomii i liberalnym sposobie traktowania gospodarki.


Generalnie tak. Poglądy ekonomiczne na pewno mam bardziej liberalne niż konserwatywne. Ale tych moich zadań zawodowych w ciągu studiów było wiele. Chciałem zdecydowanie i kompleksowo poznawać gospodarkę, więcej zobaczyć i nauczyć się niż tylko to, czego mogłem dowiedzieć się na uczelni. Choć w tamtych czasach AISEC był takim dodatkowym źródłem możliwości i wiedzy, ja sam starałem się działać mocno w obszarze pozauczelnianym. Już wtedy najbardziej interesował mnie rynek kapitałowy i to miało z pewnością wpływ na moje późniejsze losy. Uczestniczyłem w jednym z pierwszych na Pomorzu procesów upublicznienia prywatnej spółki, byłem akcjonariuszem spółki Dom-Plast ze Słupska. Przechodziłem też przez inne działania, np. prywatyzację Banku Śląskiego, Dębicy, Rafako, potem budowlanka. Jak skończyłem studia, miałem szeroki horyzont wiedzy ekonomiczno-gospodarczej.

 

Gra rynkowa, gra ekonomiczna musi trwać. Osoba, która w niej uczestniczy, powinna dobrze zainstalować się na rynku i być widoczna. Rozmawiamy o tym, bo Pana działalność jest takim przykładem dochodzenia do wiedzy, doświadczenia, umiejętności. W efekcie zakłada Pan firmę Trans Polonia. Kiedy podjął Pan decyzję, że to będzie ten profil działalności?


Decyzję podjąłem w 2003 roku i było to bardzo świadome działanie, starannie przemyślane. Zgadzam się z panią, że wiele czynników skłaniających do tej decyzji, wynikało z mojej wcześniejszej zawodowej historii i poczynionych obserwacji. Byłem więc absolutnie przekonany, że wejście Polski do Unii Europejskiej spowoduje bardzo znaczący wzrost obrotów naszego regionu z krajami Europy Zachodniej. Widziałem wcześniej ilość utrudnień, przez które przechodziła Polska i kraje z naszego bloku, kiedy funkcjonowaliśmy w innym obszarze celnym. Widziałem setki tysięcy ciężarówek na granicy, kolejki, ograniczenia proceduralne, które bardzo utrudniały handel. W 2003 roku wiedziałem, że jeżeli te ograniczenia znikną, to handel w wymiarze europejskim zmieni się całkowicie. Byłem przekonany, że nowi członkowie UE będą napędzali w geometrycznym tempie rozwój rynku i pozostanie tylko jedno kryterium do rozstrzygnięcia – kryterium ceny. I myślę, że to jest mój największy sukces życiowy, że się wtedy nie pomyliłem.

 

Wybrał Pan od razu Tczew na lokalizację firmy. Dlaczego?


Zaczynaliśmy w kilka osób, to byli moi koledzy z zakładów chemicznych Organika, i szukaliśmy miejsca optymalnego do rozwoju bazy. Ważne było kilka kryteriów: duża, swobodna dostępność do dobrych terenów, warunki biurowe z dużym potencjałem infrastrukturalnym, dobre połączenia – bliskość lotniska, rafinerii, kolei, autostrady i miejsce, gdzie będzie tanio. Stąd pojawił się Tczew i to też była dobra decyzja. Jesteśmy tutaj do dzisiaj, mimo że przez te kilkanaście lat firma się tak bardzo rozrosła i mamy w innych miejscach większe formy aktywności niż w Tczewie. Choćby w Płocku jest znacznie większe przedsięwzięcie niż to, które realizujemy tutaj. Ale jesteśmy nadal firmą pomorską.

 

tp lotos 060-kolor

 

Trans Polonia związana jest w Płocku z Orlenem?


Tak. Trans Polonia zakończyła w 2016 roku proces akwizycyjny polegający na nabyciu aktywów transportowych PKN Orlen. Kupiliśmy spółkę Orlen-Transport, która zajmuje się transportem paliw płynnych w sektorze detalicznym i dostarcza paliwa do wszystkich stacji PKN Orlen w kraju.

 

Dwa tysiące stacji.


Tak. Orlen jest największym podmiotem w tej branży w naszej części Europy, więc doświadczenia koncernu jeśli chodzi o logistykę paliwową, są kluczowe. Mamy duży szacunek, bo właściwie my nie musimy tego systemu modyfikować. Jest dobrze zbudowany. Koncentrujemy się na nadzorze właścicielskim, a nie zajmujemy się czynnościami operacyjnymi. I to jest duży komfort.

 

Przeczytałam takie zdanie:Trans Polonia jest lokomotywą polskiej gospodarki w kategorii transportowej. Mógłby je Pan rozwinąć.


To jest prawdziwe zdanie. Przede wszystkim logistyka chemiczna w Polsce, to jest bardzo wąska nisza, a więc firm, które się tym poważnie zajmują, jest raptem kilka, a my jesteśmy największą z nich. Zdystansowaliśmy konkurencję jeśli chodzi o skalę i zakres działalności. Wprowadziliśmy na rynek tej części Europy cały szereg rozwiązań logistycznych zachodniej Europy. Po prostu czerpaliśmy wzorce stamtąd i je importowaliśmy. Własnymi zasobami, ludźmi stąd torowaliśmy sobie drogę i budowaliśmy naszą pozycję. My wiemy, że jesteśmy w wielu rozwiązaniach pierwsi, a potem kopiują je i podpatrują nasi konkurenci. To również swoiste potwierdzenie, że jesteśmy liderem.


W działaniach firmy niezwykle ważne jest bezpieczeństwo przy podejmowanych działaniach, bo przewozy paliw ciekłych, to tykająca bomba zegarowa.


Ważne oczywiście są nasze wewnętrzne regulacje i cały system procedur bezpieczeństwa w firmie, konieczne standardy, które dotyczą przygotowania prac, działalności biur operacyjnych, komunikacji z klientami, delegacji konkretnych zadań do realizacji, a potem wykonawstwo, czyli sprzęt przez nas używany i uprawnienia, których wymagamy od pracowników. Bardzo ważne są regulacje wynikające z przystąpienia Polski do UE. To określiło jasno czas pracy kierowców; został wprowadzony rygorystycznie pomiar czasu pracy kierowców. Mało kto pamięta, że jedną z głównych przyczyn ciężkich wypadków na polskich drogach były zaśnięcia kierowców za kierownicą z przepracowania. I druga rzecz związana z UE, to jakość dróg. Tu nastąpiła naprawdę ogromna zmiana w naszym kraju.

 

Trans Polonia Group od niemal 10 lat jest na Giełdzie Papierów Wartościowych. Ostatnio pozyskaliście Państwo 50 milionów złotych na zwiększenie liczebności floty przewozowej firmy: z 500 różnego typu cystern teraz do 700 w latach 2018–2020. Gdzie pomieści się tak rozbudowana baza?


Na rosnącym ciągle europejskim rynku transportowym. Od dziesięcioleci rośnie konsumpcja, a społeczność europejska ma coraz więcej wymagań i coraz większe potrzeby. Pomiary statystyczne, dotyczące przewożenia wszelkich towarów, wskazują na systematyczny wzrost przewożonej masy. Idziemy za tym trendem i w naszym przypadku to zapotrzebowanie codziennie jest coraz większe i związane głównie z rynkami europejskimi. A w Polsce rośnie bardzo szybko zapotrzebowanie na paliwa, po prostu nastąpił skokowy wzrost liczby samochodów na naszych drogach i rośnie sprzedaż paliw zarówno Orlenu jak i Lotosu. Musimy ten rynek obsłużyć. Ale to nie jest takie proste. Kwestia inwestycji sprzętowych jest prostsza w stosunku do czynnika ludzkiego, czyli jak zorganizować wykwalifikowaną, kompetentną grupę ludzi, która będzie mogła i  chciała przy tych projektach pracować. To jest dzisiaj znacznie większy problem w przemyśle i transporcie, niż zakup maszyn.

 

Trudne wyzwanie.


Tak, rewolucyjne wręcz i to na skalę globalną. Coraz częściej analitycy mówią: żeby nadążyć za tym rozwojem, musi nastąpić automatyzacja w bardzo różnych sferach, które będą stopniowo eliminowały ludzi. Bo na co dzień ludzie coraz bardziej nastawieni są konsumpcyjnie: na coraz więcej ich stać i są coraz mniej skłonni do wykonywania ciężkich prac fizycznych. Automatyzacja więc jest wyzwaniem. Dziesięć lat temu nie śniły nam się takie telefony, z których dzisiaj niemal wszyscy korzystają. Myślę, że tak samo będzie w innych dziedzinach, automatyzacja na pewno nas zaskoczy w logistyce, w transporcie. Trans Polonia ma wzrost w międzynarodowych przewozach chemikaliów nawet 30 procent rok do roku, więc i nas będzie dotyczył proces automatyzacji. Zresztą już to się dzieje, są pierwsze próby.

 

Jedną ze strategicznych decyzji firmy było wejście na giełdę. Ten rynek nie jest teraz specjalnie stabilny. To była dobra decyzja?


W moim przypadku to jest decyzja, która nie była mierzona kategoriami „zła czy dobra”. Jestem człowiekiem bardzo oddanym idei rynku kapitałowego, rynku giełdowego i uważam, że to jest najlepsza metoda dla rozwoju poważnych projektów biznesowych, bo daje komfort dostępu do dużego kapitału, którego nie jest w stanie dostarczyć żadna inna formuła spółki. Z drugiej strony daje komfort kierowania takim podmiotem. To, że są inni akcjonariusze nie powoduje, że założyciele, twórcy pomysłu tracą swoje wpływy na losy tego podmiotu. Upublicznienie uważam za słuszne działanie. Trans Polonia Group znalazła się na giełdzie na podstawowym etapie rozwoju. I w naszym przypadku się to opłaciło. Nie ma nadmiernego znaczenia, czy to upublicznienie dokonało się w okresie hossy czy bessy, choć oczywiście każdy wolałby hossę. Rynek jednak dowodzi, że nawet w gorszych momentach można wygrać. Ważne są międzynarodowe standardy rachunkowości, profesjonalny audyt i cała transparentna sprawozdawczość. Przepisy giełdowe to określają. A uznanie prawa mniejszościowych akcjonariuszy do komfortu informacyjnego jest jednym z oczywistych warunków.

 

Trans Polonia w 2016 roku otrzymała kilka prestiżowych nagród: Dobra Firma, Dobry Pracodawca, po raz czwarty Diament BCC, a także statuetkę Orzeł Pomorski.


To potwierdzenie, że nasza praca znajduje uznanie w ocenie obserwatorów. My jako firma nadzwyczajnie nie przewartościowujemy tych nagród, ani też nie zabiegamy o nie. Ale to miłe zdarzenia.

 

Na stronie internetowej widnieje informacja, iż Trans Polonia wspomaga młodych pływaków, zawodników ze szkół podstawowych w Tczewie.


Raczej podejmujemy skromne działania. Wspieramy przedsięwzięcia i projekty, które są społecznie szczytne, przydatne i użyteczne. Działamy w sektorze przemysłowym a nie na rynku detalicznym, więc też nasza konstrukcja i filozofia marketingu jest nieco inna. Jesteśmy trochę schowani, ale tam gdzie to ważne i konieczne, wspieramy i pomagamy. Działamy lokalnie i wspieramy naszych młodych, zdolnych zawodników, a także ludzi, którzy się do nas zwracają ze swoimi ważnymi problemami.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

tp lotos 031

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl