Najnowsze wydanie 29

 


okladka online magazyn pomorski 29

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Anna Kwiatek, Mirosław Begger, Cezary Spigarski, Barbara Miruszewska, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Anna Umięcka

Skład: Maciej Jurkiewicz, www.produktart.com.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Mieczysław Majewski, Sławomir Panek, Radosław Michalak

Dobre miejsce do życia

20170525-j-wludzik-gdynia-054

 

Z Jerzym Włudzikiem, wójtem gminy Kosakowo, superwójtem Pomorza, rozmawia Zbigniew Żukowski

 

Można powiedzieć, że rok 2016 był dla Pana rokiem bardzo dobrym. Otrzymał Pan tytuł Osobowość Roku 2016 powiatu puckiego i województwa pomorskiego, a także tytuł Wójt Pomorza w plebiscycie „Dziennika Bałtyckiego”, którego współorganizatorem był też marszałek województwa pomorskiego. Za jakie osiągnięcia zdobywa się takie wyróżnienia?


Moim zdaniem społeczeństwo dostrzega czyjeś osiągnięcia, pamięta o nich i nagradza je – na przykład głosując w konkursie – szczególnie, gdy osoba publiczna dotrzymuje danego słowa. W moim przypadku są to zobowiązania podjęte podczas kampanii wyborczej, które realizowałem w minionych latach i teraz, już jako nowo wybrany wójt. A druga rzecz, to aktywność społeczna: jestem prezesem honorowym miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej, wiceprezesem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Oddział Kosakowo-Dębogórze, działam w środowisku żeglarskim i w naszym klubie piłkarskim. Uczestniczę w spotkaniach i zawodach sportowych. Znam ludzi i oni mnie znają. Wiedzą, że nie jestem typem urzędnika niechętnie wychodzącego zza biurka, no i wiedzą, że mogą na mnie liczyć.

 

Położona nad Zatoką Pucką gmina Kosakowo uważana jest za atrakcyjne miejsce do życia i pracy. Co więcej, Kosakowo należy do niewielu gmin, w których rekordowo zwiększa się liczba mieszkańców. Co o tym decyduje?


Na pewno atrakcyjne położenie nad morzem, ale także bliskość aglomeracji trójmiejskiej z jej rynkiem pracy, ciekawymi placówkami kultury, czy centrami handlowymi. Wpływ na to mają również nieustanne starania władz gminy skupione na stałym podnoszeniu poziomu życia mieszkańców, dzięki czemu żyje im się tutaj lepiej i łatwiej.


Poproszę o przykłady takich działań.


Mamy na przykład światłowód, który dochodzi do każdego domu. A wiadomo, że internet to obecnie podstawa w każdym rodzaju działalności. Dzisiaj mamy wizyty przedstawicieli innych gmin, które chcą wprowadzić u siebie sprawdzone u nas rozwiązania. Nasze szczególne starania dotyczą dwóch grup społecznych – dzieci i seniorów. Obie te grupy stanowią po 25 procent mieszkańców, czyli razem połowę populacji. Mamy dla nich boiska i zajęcia sportowe, festiwale piosenki dziecięcej, rozbudowane zajęcia pozalekcyjne. A z drugiej strony działa Uniwersytet III Wieku, są rozmaite propozycje aktywności dla seniorów. Jako pierwsza gmina w kraju wprowadziliśmy urządzenia elektroniczne mające przycisk, albo jak kto woli guziczek, którego naciśnięcie uruchamia niesienie pomocy, łącznie z przyjazdem karetki pogotowia i straży pożarnej. Są one nie do przecenienia, na przykład gdy samotny lub schorowany starszy człowiek zasłabnie u siebie w mieszkaniu. Bo wiadomo przecież, że często życie zależy od szybko udzielonej pomocy. Za naszym przykładem poszło już kilka innych gmin instalując u siebie podobne rozwiązania.

 

Kolejna opinia mówi, że Kosakowo jest gminą zwróconą twarzą do morza…


Za mojej kadencji powstały u nas dwa kluby żeglarskie. Konsekwentnie realizujemy program oparty na haśle, że każdy uczeń kończący gimnazjum ma patent żeglarski. Dzieci i młodzież uczą się żeglarstwa, a następnie żeglują bezpłatnie, ponieważ gmina i prywatni sponsorzy zapewniają na to środki. Ten system, w połączeniu z możliwością korzystania ze znakomitego akwenu żeglarskiego, jakim jest Rewa, dają wyniki. Dochowaliśmy się młodego żeglarza, który został powołany do kadry narodowej i jest szansa, że wystąpi na najbliższej olimpiadzie.

 

I jeszcze jeden ciekawy, jak sądzę, projekt. W plany rozwojowe gminy mamy wpisaną budowę tak zwanej ekomariny. Ma ona powstać na 700 hektarach łąk, na których zostanie wykonany system kanałów i miejsc postojowych dla 200 jachtów. Byliśmy w Holandii i oglądaliśmy ich słynne kanały. Następnie Holendrzy rewizytowali nas i byli zachwyceni terenem, na którym ma powstać ekomarina oraz naszymi planami w tym zakresie. Byli nawet zainteresowani współpracą przy realizacji takiej inwestycji.

 

Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek powiedział kiedyś: „Gdynia ma szczęście do dobrych sąsiadów. Jerzy Włudzik to doświadczony samorządowiec, otwarty na dialog i współpracę. Wspólnie realizujemy ważne dla Kosakowa i Gdyni zadania”. Jakie to zadania?


Są to przede wszystkim zadania w dziedzinie komunikacji: miejskiej, drogowej. Znajdujemy się na granicy z Gdynią, mamy taką samą komunikację jak w mieście, ale infrastruktura drogowa wobec zintegrowania się systemów drogowych i zacierania granic między Kosakowem i Gdynią wymaga zgrania wielu zamierzeń – i czynimy to. Ale wspólnie otwieramy też sezony turystyczne – raz u nich, raz u nas. No i wspólnym zadaniem jest dążenie do uruchomienia lotniska cywilnego.

 

Decyzją sądu spółka Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo znalazła się w stanie upadłości likwidacyjnej, ponieważ Komisja Europejska zakwestionowała ponad 90 mln złotych przeznaczonych na budowę lotniska cywilnego, uznając tę sumę za niedozwoloną pomoc publiczną. Władze Gdyni i syndyk masy upadłościowej dążą do rozprawy przed sądem w Luksemburgu, ale KE rozprawy nie chce. Jaki jest, w związku z tym, status lotniska, tej tak zasadniczo ważnej dla Kosakowa inwestycji?


Sprawa ma już długą i zagmatwaną historię, więc powiem w największym skrócie. My, czyli gmina Kosakowo, otrzymaliśmy w użytkowanie na 30 lat 251 ha gruntów Skarbu Państwa z obszaru lotniska wojskowego, zajmującego 700 ha. Zostało podpisane porozumienie na wybudowanie lotniska cywilnego jako filii lotniska w Rębiechowie. Długo nic się nie działo, więc wraz z prezydentem Szczurkiem powołaliśmy spółkę Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo, by przystąpić do realizacji porozumienia. I wtedy zaczęła się wojna.

 

Dzisiaj są dwie odrębne sprawy. Nasza, gminy Kosakowo, przeciwko decyzji Komisji Europejskiej oraz miasta Gdyni, także przeciwko wspomnianej decyzji KE. I czekamy. Mamy nadzieję, że w tym roku zapadnie rozstrzygnięcie.

 

W międzyczasie Komisja Europejska wycofała się z części zakwestionowanej sumy?


Rzeczywiście. W efekcie krążenia pism procesowych Komisja Europejska „odpuściła” kilkanaście milionów złotych ze spornej sumy. Dotyczy to środków wydanych na, ogólnie rzecz biorąc, zabezpieczenie terenu lotniska. Niewiele to zmienia sytuację.

 

W ostatnim czasie głośno było o znajdujących się na terenie gminy Kosakowo podziemnych magazynach gazu, należących do PGNiG, tak zwanych kawernach. Rozpuszczane były informacje o możliwości przechowywania w nich odpadów radioaktywnych i materiałów niebezpiecznych. Jak się skończyła ta historia?


Nasza opozycja wymyśla takie „rewelacje”, które nie mają nic wspólnego z faktami. Chodzi o wywołanie obaw czy strachu wśród mieszkańców, co się na krótką metę udaje, bo na świecie odpady radioaktywne są magazynowane w kopalniach soli. Tyle, że u nas nie ma takich zamiarów, a poza tym jest to niemożliwe na podstawie wydanych koncesji, jak również z powodów technicznych i technologicznych. Żadnego składowania odpadów radioaktywnych nie ma i nie będzie.

 

Kolejny problem, związany z magazynami gazu, dotyczy ewentualnej budowy gazociągu łączącego kawerny z portem odbioru gazu na Zatoce Puckiej.


Jesteśmy w konflikcie z PGNiG. Pierwsza umowa, dotycząca budowy 10 kawern, zawierała zobowiązanie PGNiG do wybudowania nam kanalizacji oraz innych obiektów infrastrukturalnych na łączną kwotę 15 mln zł. 10 kawern powstało, a druga strona nie wywiązała się z umowy. W końcu kanalizację wybudowaliśmy sami. Korespondowaliśmy, spotykaliśmy się. Niestety bez rezultatów. Równolegle chcieliśmy dyskutować o warunkach ewentualnej budowy gazociągu. Tymczasem działacze ekologiczni kategorycznie sprzeciwiali się, by gazociąg przebiegał przez gminę Kosakowo. W tej sprawie odbyło się referendum, w którym mieszkańcy odrzucili koncepcję gazociągu i gazoportu na zatoce. Powiedzieliśmy PGNiG: rozliczcie się z pierwszej umowy, to będziemy mogli rozmawiać o przyszłości. Obecnie sprawa znajduje się w sądzie, a więc jej epilog dopiero przed nami.

 

20170525-j-wludzik-gdynia-117

 

Gmina Kosakowo przeznacza spore środki na inwestycje. Jak duże są to wydatki i na co przeznaczone?


Największą naszą inwestycją ostatnich lat jest budowa gimnazjum wraz z boiskami, basenem, strzelnicą, która kosztowała gminę 32 mln zł, co warto podkreślić, w całości z własnych środków. Co roku ponad 2 mln zł wydajemy na budowę ulic na terenie gminy, wraz z oświetleniem, kanalizacją i wodociągami. Inwestujemy też w szkoły. Poza budową gimnazjum – powstały również sale gimnastyczne przy szkołach w Dębogórzu i Pogórzu, Dom Kultury w Pierwoszynie oraz świetlice wiejskie. 16 mln zł, z dofinansowaniem unijnym, przeznaczyliśmy na rozbudowę przystani rybackiej.

 

Niedawno gmina wykupiła zabytkowy dworek w Mostach…


To jedyny duży zabytek w okolicy. Dworek powstał prawdopodobnie w XIV wieku. Swoje siedziby mieli w nim między innymi cystersi, pruscy urzędnicy, a w XIX wieku zamieszkał tu prywatny właściciel. Dworek trzeba wyremontować; prace potrwają około trzech lat. Przywrócimy do życia ten potencjalnie piękny obiekt. Jego gospodarzem będzie Kosakowskie Centrum Kultury, a obiekt powinien wzbogacić życie kulturalne gminy.

 

Na terenie gminy Kosakowo znajdują się jeszcze 24 niewielkie obiekty zabytkowe. Czy gmina ma i co do nich swoje plany?


Są wśród nich dobrze utrzymane, takie, jak dwór i aleja lipowa w Mostach, budynki mieszkalne przy ul. Żeromskiego w Kosakowie, czy przy ul. Pomorskiej w Dębogórzu. Są również obiekty w ruinie. W miarę możliwości finansowych będziemy je restaurować jako elementy naszej historii i kultury.

Mieszkańcy mówią, że w ostatnich latach gmina Kosakowo zmienia się bardzo korzystnie. Ale ma też swoje problemy. Które z nich są najistotniejsze?


Największe to komunikacja i infrastruktura drogowa. Nasi mieszkańcy jeżdżą do pracy np. w Gdyni i codziennie stoją w męczących korkach. Dlatego rozpoczynamy budowę głównej drogi gminnej, która z Estakady Kwiatkowskiego wchodzi bezpośrednio na teren naszej gminy. Później chcemy zbudować obwodnicę Pierwoszyna. Te inwestycje powinny poprawić sprawność komunikacyjną gminy.

 

Zbliża się sezon letni. Czym gmina Kosakowo przyciąga turystów?


Mamy piękne plaże, ciepłe i płytkie (a więc bezpieczne) wody. Otwiera się coraz więcej pensjonatów, a niedawno powstał w Rewie nowy hotel z basenem. Chwalimy się bogatym życiem kulturalnym, szczególnie latem, na które składa się m.in. Festyn Kaszubski, goszczący tysiące uczestników, święto śledzia, Dni Gminy Kosakowo, regaty żeglarskie, festiwal szantowy, wybory Miss Kaszub. Co roku w Alei Zasłużonych Ludzi Morza odsłaniamy kolejne tablice. Jest więc w czym wybierać.

 

Ma Pan wyrażone w wyborach samorządowych poparcie mieszkańców. Jednak ma Pan również zdeklarowanych przeciwników. Czy trudno zawiaduje się gminą mając tak ostrą opozycję?


Może pana zaskoczę, ale uważam, że aktywna opozycja jest naprawdę… pożyteczna. Wskazuje na słabsze punkty życia w gminie, na rozmaite problemy, jakich my, zarząd gminy, możemy w ferworze starań nie dostrzec.

 

Dziękuję za rozmowę.

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl