Najnowsze wydanie 30

 

okladka online magazyn pomorski 30

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Anna Kwiatek, Mirosław Begger, Cezary Spigarski, Barbara Miruszewska, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Anna Umięcka

Skład: Maciej Jurkiewicz, www.produktart.com.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Mieczysław Majewski, Sławomir Panek, Radosław Michalak

Rozmowa z prof. dr hab. inż. Jackiem Namieśnikiem, rektorem Politechniki Gdańskiej

prof Jacek Namieśnik

 

Rektor częstuje swoich gości galaretkami o smaku aronii. Cukierki produkuje gdańska fabryka słodyczy, ale zdrowy i unikatowy ich skład powstał przy udziale naukowców z Wydziału Chemicznego Politechniki Gdańskiej. W ten sposób nauka spotyka się z biznesem.

 

 

Serdeczne gratulacje z okazji przyznania Panu Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski. To wyjątkowe wyróżnienie za wybitne zasługi w działalności naukowo-badawczej, dydaktycznej i społecznej oraz za popularyzowanie nauki w Polsce i na świecie. Czy profesor zwyczajny, rektor, ma jeszcze czas na działalność czysto naukową?

Profesor Jacek Namieśnik, rektor Politechniki Gdańskiej: Dziękuję bardzo. To zaszczytne odznaczenie nie jest w żaden sposób związane z pełnieniem przeze mnie funkcji rektora. Cała procedura przyznania ruszyła na długo przed wyborem. Można więc powiedzieć, że to nagroda za moją pracę naukową, przed objęciem funkcji rektora.

 

Ma Pan jeszcze czas na taką działalność?
Podzieliłem dzień na dwie części, naukową i urzędową. W pracy jestem codziennie wcześnie, za piętnaście piąta rano. Co najmniej do siódmej mam czas tylko dla mojej Katedry Chemii Analitycznej. To ogromny organizm, prawdziwy kombinat naukowy – trzynastu nauczycieli, w tym dziewięciu samodzielnych profesorów, ponad 40 doktorantów. Ogromna liczba publikacji, zajęcia dydaktyczne, dyplomy. Minęło pół roku takiej łączonej pracy naukowca i rektora. Na razie się udaje, głównie dzięki dobrej organizacji pracy.

 

Pytanie laika: Jak zostaje się naukowcem?
Całkowity przypadek. Nigdy nie myślałem że będę naukowcem. Nie byłem najlepszym studentem, a kiedy odkryłem satysfakcję studiowania, nie planowałem, że osiągnę coś więcej niż doktorat. Pochodzę z prostej rodziny, każde moje osiągnięcie naukowe, to był potężny awans zawodowy i społeczny. I to dawało dużo radości. W nauce pomagała mi konsekwencja i systematyczność. W karierze pomagało szczęście, szczególnie do trafiania w odpowiednim czasie na odpowiednich ludzi, z którymi można osiągnąć sukces. I dzięki temu od 1995 roku kieruję katedrą, 13 lat byłem dziekanem, teraz od pół roku próbuję kierować całą uczelnią.

 

Perfekcyjnie zaplanowana ścieżka rozwoju.
Rektorem chciałem zostać od dawna, to wygrane w 2016 roku to już moje trzecie podejście. „Nauczyłem się politechniki”, od zawsze chodzę po całej uczelni, znam wszystkie wydziały, widzę co działa, ale przede wszystkim, co niedomaga. Mówiłem o tym, o czym inni chcieli szybko zapomnieć. Być może czasem odbijało się to na popularności, bo nie kryłem się z tym, co myślę.

 

Przecież panuje opinia, że PG to dobra marka?
To silna marka, ale znam jej słabości. Moglibyśmy być zdecydowanie dalej. Trzeba ciągle myśleć o rozwoju, szczególnie jeśli chodzi o kadrę naukową. Praca tutaj nie jest zajęciem od godz. 7 do 15, to misja i pasja. Pracownik naukowy musi być pasjonatem. Nie da się zapomnieć o pracy po wyjściu z uczelni. To stan umysłu. Trzeba walczyć o sukces, nie patrząc na trudności. Ja jestem wierny politechnice od młodych, trudnych i biednych czasów i wiem, że powolna droga rozwoju doprowadziła mnie tu, gdzie jestem. Chcę do tego przekonać innych.

 

Następne pytanie z gatunku akademickich. Jak naukowiec zostaje rektorem? I co zdecydowało o chęci pełnienia tej chwalebnej, ale też bardzo wyczerpującej funkcji?
Każdy naukowiec na uczelni musi brać pod uwagę, że jest też przewodnikiem, nauczycielem. Trzeba chcieć przekazywać swoją wiedzę i umiejętności. Widzę to dokładniej, im częściej, jako rektor, spotykam się z pracownikami wszystkich wydziałów. Mówię im, że jesteśmy w trudnej sytuacji. Mamy wspomniane wcześniej kłopoty wewnętrzne. I jest też nieznany obszar, jak nowa ustawa o szkolnictwie wyższym, której kształtu nikt jeszcze nie zna. Wiele poważnych zmian jest z tego powodu blokowanych. Zostaje nam praca u podstaw, większa dyscyplina, podnoszenie jakości pracy. To mogą być niewygodne decyzje dla niektórych pracowników. A ja chce przyjmować nowych pracowników, nieskażonych złymi zwyczajami, którzy z entuzjazmem podejmą się ciężkiej pracy.

 

Społeczna rola ludzi nauki musi być Panu bardzo bliska. Poza stanowiskiem rektora PG, jest Pan wiceszefem Konferencji Rektorów Polskich Uczelni Technicznych oraz członkiem wielu polskich i zagranicznych stowarzyszeń naukowych i zawodowych. W jaki sposób takie działania pomagają w wyjściu poza świat nauki, na przykład w sferę działań biznesowych?
Jako uczelnia współpracujemy ściśle w obrębie konwentu, w którym działają nasi absolwenci, dziś liderzy biznesu. Mamy Centrum Transferu Wiedzy i Technologii – miejsce kontaktu nauki i biznesu. Właśnie teraz na dziedzińcu PG odbywają się targi pracy dla naszych studentów. Są specjalności, zatrudnia się ich na pniu, jeszcze przed zakończeniem nauki. To zawody z zakresu IT, budowy maszyn, inżynierii. Są też kierunki nie dające od razu bardzo lukratywnych kontraktów, ale oferują rozwój i dalsze zdobywanie wiedzy, jak na przykład biotechnologia.

 

Jak wyglądają relacje nauki i biznesu na Politechnice Gdańskiej? Wiem, że dochodzi do badań dość unikatowych, jak chociażby współpraca PG z Kliniką Stomatologiczną Vivadental.
To działania z zakresu inżynierii materiałowej. Ze strony uczelni odpowiada za nie zespół profesora Zielińskiego. A celem badań jest zaprojektowanie powłok implantów, odpowiednio odpornych i aseptycznych. Taki model działa w oparciu o finansowanie badań przez zainteresowaną firmę, choć zdobywamy też coraz więcej grantów i innych sposobów finansowania. Zdobycie środków na badania to nie tylko dodatkowe wynagrodzenie dla kadry, to środki na utrzymanie i rozwój uczelni. Taka współpraca z biznesem udaje nam się na przykład w badaniach związanych z technikami informacyjnymi, inżynierią środowiskową, technologiami chemicznymi, biotechnologią i oceanotechniką.

 

Coraz śmielsze działania naukowców w świecie biznesu na pewno podnoszą poziom dydaktyczny uczelni. Z czego jeszcze wynika duża popularność studiów na PG i jej wysoka pozycja w wielu rankingach?
Często popularność niektórych kierunków zbyt mocno kreują media. Kończy się tym, że „Inżynieria i technologie kosmiczne i satelitarne” jest już chyba na sześciu uczelniach w Polsce, w tym na jednym uniwersytecie. Zgadzam się, że takich inżynierów trzeba kształcić, to ważne dla rozwoju, obronności i bezpieczeństwa państwa. Nie jestem przeciwnikiem nowości, ale na pewno cenię umiar.

Mnie szczególnie cieszy wyróżnienie politechniki przez wielki międzynarodowy koncern wydawniczy ELSEVIER za oryginalne badania o charakterze interdyscyplinarnym, na styku nauk humanistycznych z naukami ścisłymi. Na to wyróżnienie zapracowali pracownicy kilku wydziałów. To właściwa droga rozwoju.


Marzy się Panu jakiś wyjątkowy nowy kierunek studiów?
Wolę ewolucyjny rozwój, a nie tworzenie kierunków według czyjegoś upodobania. Uczelnia musi się rozwijać, a paradoksalnie potrzebne do tego jest ograniczenie liczby studentów. Mamy ich w tej chwili około 20 tysięcy, optymalną liczbą dla naszej kadry i naszych możliwości jest nie więcej niż 16 tysięcy. Tysiąc z tych szesnastu, to powinni być studenci zagraniczni. Mamy ich teraz ponad trzystu studiujących w pełnym cyklu edukacji. Założeniem na moją kadencję, najbliższe trzy lata, jest wspomniany tysiąc cudzoziemców, ale żeby to osiągnąć, trzeba rozwinąć kilka kierunków, wprowadzić zdecydowanie więcej zajęć w języku angielskim.

 

Dlaczego to takie ważne?

Każdy student z zagranicy świadczy o uznaniu dla naszej uczelni, jest najlepszą wizytówką Politechniki Gdańskiej. Przecież mógł wybrać każdą inną szkołę na świecie. W tej chwili najwięcej studentów przyjeżdża do nas z Chin, Indii, Ukrainy i krajów Unii. Wybierają kierunki mechaniczne, chemiczne, zarządzanie, gdzie mamy nawet całe grupy chińskich studentów. Mam małą satysfakcję, że pierwszy kierunek z angielskim językiem wykładowym udało się otworzyć na wydziale chemicznym. To właśnie ja byłem inicjatorem organizacji tego kierunku, jako prodziekan do spraw kształcenia. Taką funkcję wtedy pełniłem. Ponad 20 lat temu studia po angielsku wydawały się fanaberią. Większość to byli Polacy uczący się po angielsku, żeby później rozwijać się i pracować za granicą.

 

Jedno z ostatnich badań wykazało, że po ukończeniu PG można liczyć na najwyższą pensję spośród absolwentów wszystkich uczelni Pomorza. 5700 zł brutto dla rozpoczynającego dorosłe życie zawodowe, to na pewno duża zachęta do studiowania.
Na pewno nasi absolwenci mają duże szanse na atrakcyjny zawód i opłacalną pracę. Trzeba pamiętać, że nie wszystkie kierunki są tak opłacalne. Na przykład biotechnologia, kierunek bardzo na czasie, nie daje od razu takich możliwości, oferuje trochę wolniejszą ścieżkę kariery.

 

Czy rektor, ale przede wszystkim wybitny profesor chemii, odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, marzy o jeszcze jakimś naukowym odkryciu?
Naukowo nie pracuję sam, z całym zespołem mamy tych zadań bardzo dużo. Chociażby w obrębie programu Maestro, finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki. To najważniejszy grant, przyznawany tylko kilkunastu naukowcom w Polsce w skali roku.

 

Największe wyzwanie dla całej politechniki, to coraz wyższa jakość, elitarność. I to jest moje główne zadanie, co najmniej na trzy lata.

 

Jest jakaś godzina, o której ogłasza Pan koniec dnia pracy?
Raczej nie. Na szczęście rodzina to rozumie. Dwie córki same kończyły politechnikę. A żona dzielnie znosi to, że praca jest najważniejsza. Druga pasja to rower wyścigowy i samotne podróże. Od 20 do 70 kilometrów dziennie. Był rok, który zakończyłem wynikiem ponad siedmiu tysięcy kilometrów. To jest mój wolny czas, wysiłek, spalanie kalorii, endorfina. Do domu i do pracy wracam dzięki temu pełen energii i optymizmu.

 

Dziękuję za rozmowę


Rozmawiał: Tomasz Wróblewski

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl