Najnowsze wydanie 30

 

okladka online magazyn pomorski 30

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Anna Kwiatek, Mirosław Begger, Cezary Spigarski, Barbara Miruszewska, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Anna Umięcka

Skład: Maciej Jurkiewicz, www.produktart.com.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Mieczysław Majewski, Sławomir Panek, Radosław Michalak

Czuję sie tu jak

IMG 5400

 

Z Cornelią Pieper, konsul generalną Niemiec w Gdańsku, rozmawia Zbigniew Żukowski

 

Cornelia Pieper
Pochodzi z Halle (wówczas NRD). Studiowała na Uniwersytecie w Lipsku oraz filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Uzyskała dyplom tłumaczki z języka polskiego. Działała w FPD, będąc m.in. sekretarzem generalnym w zarządzie federalnym tej partii. Posłanka do Bundestagu. Wiceminister w rządzie CDU-FPA ds. kontaktów kulturalnych z zagranicą. Odpowiadała również za koordynację współpracy z Polską. Od sierpnia 2014 r. konsul generalna Niemiec w Gdańsku.

 

 

 

Pełni Pani funkcję konsula generalnego Niemiec w Gdańsku już ponad dwa lata. Jak się Pani czuje w naszym mieście?

Czuję się tu jak u siebie. Znalazłam w Gdańsku i na Pomorzu wielu przyjaciół. Bardzo ładnie mieszkam, blisko morza. Poznałam interesujących i serdecznych ludzi. To wszystko powoduje, że czuję się dobrze. Jestem w stanie nawet sobie wyobrazić, że mogłabym zamieszkać w Gdańsku na stałe.

 

Musiałaby Pani wtedy polubić polską kuchnię…

Uwielbiam polską kuchnię.

 

A co konkretnie?

Na przykład pieczoną polską kaczkę. Moim gościom, odwiedzającym mnie w Gdańsku, zawsze polecam właśnie kaczkę albo tatara wołowego. To naprawdę przysmaki. Poza tym lubię ryby i często je jem.

 

Jakie są główne zadania Konsulatu Generalnego Niemiec w Gdańsku?

Zajmujemy się wieloma sprawami. Mamy wydział konsularny zajmujący się na przykład problemami mieszanych polsko-niemieckich małżeństw potrzebujących dokumentów, paszportów. Zawsze pomagamy Niemcom, którzy podróżują do Polski i miewają najróżniejsze problemy, uczestniczą np. w wypadkach drogowych lub mają inne kłopoty. Oprócz tego mamy ważne sprawy polityczne. Dla przykładu – chcemy razem z Polakami obchodzić istotne rocznice i święta. Szczególnie dotyczy to wydarzeń z 1981 roku i przemian z tym związanych, które przyniosły wolność wielu narodom, co zawdzięczamy Polakom i rewolucji „Solidarności” walczącej za waszą, ale i naszą wolność.

 

Czy w czasie swego urzędowania w Gdańsku zdarzało się Pani Konsul trafić na sprawy szczególnie trudne?

Mamy wiele trudnych spraw. Podam jeden przykład. Przyjeżdżają do Gdańska Niemcy, którzy chcą odnaleźć groby swych bliskich, albo znajdują mogiły na polach czy w lesie, takie zapomniane. Wtedy staramy się o nie zadbać, także poprzez nawiązanie kontaktu i współdziałanie z pobliskimi szkołami.

 

Jak Pani ocenia udział kapitału niemieckiego w przedsięwzięciach gospodarczych na Pomorzu?

Przede wszystkim muszę powiedzieć, że Niemcy są dla Polski partnerem handlowym numer jeden, a Polska jest pod względem wielkości eksportu towarów do Niemiec już na siódmym miejscu, wyprzedzając nawet pod tym względem Rosję.

 

A więc jest dobrze?

Jest dobrze. Mamy w Gdańsku i na Pomorzu dobrą współpracę polsko-niemiecką, której przykładem jest – żeby wymienić tylko jedną znaną firmę – choćby obecność w Gdańsku Oliwie przedstawicielstwa koncernu Bayer. Dobrym znakiem naszej współpracy jest chęć inwestowania w Polsce, w tym na Pomorzu, wielu niemieckich firm, szczególnie tych średnich.

 

W Gdańsku i na Pomorzu odbył się właśnie Tydzień Niemiecki organizowany przez Konsulat Generalny Niemiec wspólnie z Teatrem Szekspirowskim w Gdańsku. Jakie rocznice są związane z tym wydarzeniem?

Chodzi o 25-lecie Traktatu o Dobrym Sąsiedztwie i Przyjaznej Współpracy Polski i Niemiec. Drugi jubileusz dotyczy 40-lecia partnerstwa miast Gdańska i Bremy i jest pierwszym, a więc i najstarszym porozumieniem o polsko-niemieckim partnerstwie miast. Warto przy tej okazji przypomnieć nazwisko burmistrza Bremy, Hansa Koschnika, przyjaciela Willy Brandta. Obaj politycy bardzo przyczynili się do powstania nowej ery w relacjach z krajami Europy wschodniej, szczególnie z Polską. Hans Koschnik był pierwszym niemieckim politykiem, który starał się budować bezpośrednie kontakty nie tylko między politykami, a po prostu między obywatelami Polski i Niemiec, a szczególnie Bremy i Gdańska. Często są to związki serdeczne, po polsku mówi się: związki od serca.

 

Jakie były główne punkty programowe Tygodnia Niemieckiego?

Program był tak bogaty, że trudno wymienić wszystkie ciekawe wydarzenia. Były więc spektakle teatralne, przeglądy filmów, koncerty, wystawy, sympozja, odczyty i wiele innych propozycji.

 

A jakieś nietypowe ciekawostki?

Ogłosiliśmy na przykład konkurs na nazwę misia (to taka sporych rozmiarów figura) mieszkającego na terenie Konsulatu Generalnego Niemiec w Gdańsku. Polskiej publiczności przypomniał się też Steffen Möller, swego czasu znany i lubiany za rolę w polskim serialu telewizyjnym, który wystąpił w Gdańsku ze swym kabaretem, oczywiście po polsku.

 

Czy Tydzień Niemiecki to największe wydarzenie organizowane przez Konsulat Generalny Niemiec?

Jeszcze nigdy nie przygotowywaliśmy tak dużego przedsięwzięcia. Był to ogrom pracy. Ale uzyskaliśmy pomoc od Polaków, na przykład od Pracodawców Pomorza, którzy mają siedzibę po sąsiedzku z konsulatem. Pomoc w sprawach organizacyjnych zaoferowali też studenci Uniwersytetu Gdańskiego. Chcę też powiedzieć, że mamy bardzo dobrą współpracę z władzami marszałkiem Mieczysławem Strukiem i prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem, a także z szefem ECS Basylem Kerskim.

 

Jak rozwija się turystyka? Myślę głównie o przyjazdach turystów niemieckich do Gdańska i na?

Tradycyjnie przyjeżdża do Gdańska dużo wycieczek i indywidualnych turystów z Niemiec. Chcą zobaczyć piękną gdańską Starówkę. Bardzo wielu przybywa na Jarmark Dominikański, sławny już w całej Europie i mający wypracowaną bardzo dobrą międzynarodową markę jako nawiązujący do wielowiekowych tradycji hanzeatyckich. Myślę jednak, że Gdańsk i całe Trójmiasto oraz Pomorze mają tyle atrakcji turystycznych i taki potencjał w tym zakresie, że przy bardziej rozbudowanej reklamie i promocji turystów z Niemiec może być jeszcze więcej.

 

Studiowała Pani m.in. filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Została Pani również dyplomowaną tłumaczką języka polskiego. Czy jest to pomocne w pracy konsula?

Oczywiście, że tak. Znajomość języka ułatwia kontakty oficjalne, a jeszcze bardziej rozmowy z mieszkańcami. Poza tym umożliwia uczestniczenie w życiu kulturalnym miasta, co dotyczy na przykład wizyt w teatrach. Co zaś do studiów w Polsce, przyjechałam do Warszawy w 1980 roku z dawnej NRD i trafiłam na dziejące się wielkie rzeczy. Studenci i nauczyciele akademiccy dyskutowali ciągle o polityce, wstępowali do „Solidarności”. Dla mnie, studentki z NRD, te dyskusje i demonstracje uliczne były zupełną nowością. Rozbudziło to moje zainteresowania i dało początek zaangażowania w sprawy publiczne. Po powrocie do kraju zajęłam się już aktywnie i profesjonalnie polityką.

 

Czy czyta Pani polskie książki w oryginale?

Polskie książki i czasopisma czytam od lat. I myślę, że pozwala mi to lepiej rozumieć polskiego ducha.

 

Podobno kibicuje Pani drużynie piłkarskiej z Halle?

To prawda. Pochodzę z Halle, więc kibicuję drużynie z mojego rodzinnego miasta.

 

A czy kibicuje Pani konsul Lechii Gdańsk, która ma niemieckiego właściciela i została niedawno liderem polskiej ekstraligi?

Oczywiście, że tak. Byłam na stadionie, obejrzałam kilka meczów. Co ciekawe, znam pana Franza Josefa Wernze, właściciela firmy ETL skupiającej 800 kancelarii prawnych funkcjonujących w 50 krajach świata, z którym nigdy nie widziałam się w Niemczech, za to spotkaliśmy się i rozmawialiśmy na stadionie Lechii. Dziękowałam panu Wernze, większościowemu właścicielowi Lechii, że zaangażował się w sprawy gdańskiego klubu piłkarskiego.

 

Jak Pani spędza wolny czas?

Najbardziej lubię koncerty w filharmonii na Ołowiance. Natomiast jeśli chodzi o czynny wypoczynek, to często wędruję z kijkami, czyli nordic walking, biegam, lubię pływać i gram w tenisa.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

 

 

 

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl