Najnowsze wydanie 30

 

okladka online magazyn pomorski 30

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Anna Kwiatek, Mirosław Begger, Cezary Spigarski, Barbara Miruszewska, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Anna Umięcka

Skład: Maciej Jurkiewicz, www.produktart.com.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Mieczysław Majewski, Sławomir Panek, Radosław Michalak

Grupa ma większe szanse

SESCOM Prezes Halbryt

 

Ze Sławomirem Halbrytem – prezesem Regionalnej Izby Gospodarczej Pomorza, rozmawia Paweł Janikowski.

 

 

Regionalna Izba Gospodarcza Pomorza istnieje już osiem lat. Jakie okoliczności sprawiły, że przedsiębiorcy postanowili ją powołać, zrzeszyć się?
Osiem lat temu środowisko gospodarcze na Pomorzu nie miało jednoznacznej reprezentacji swoich interesów wobec władz samorządowych regionu. W województwie pomorskim mamy bowiem duże rozdrobnienie organizacji reprezentujących przedsiębiorców – istnieje bodaj czterdzieści różnego rodzaju izb i związków pracodawców, do tego dochodzą inne organizacje z otoczenia biznesowego. Bywa, że jeden przedsiębiorca zrzeszony jest w kilku podmiotach. W związku z ową mnogością i rozdrobnieniem organizacji reprezentatywność środowiska biznesu była niska, a wpływ na otoczenie gospodarcze bardzo słaby. Wydaje się, że powołanie naszej Izby wynikało też z potrzeby samych władz regionalnych. Nie miały one reprezentatywnego partnera do dyskusji o sprawach związanych z rozwojem województwa, a przecież w tego typu rozważaniach musi uczestniczyć strona biznesowa, bo to ostatecznie sfera gospodarcza decyduje o rozwoju regionu. Osobą inicjującą powstanie Izby był ówczesny marszałek województwa pomorskiego, Jan Kozłowski.

 

Jak to się stało, że został Pan członkiem organizacji?
O działalności Izby poinformował mnie znajomy z czasów szkolnych, jej pierwszy prezes – Adam Protasiuk. Byłem już wtedy prezesem zarządu firmy SESCOM, świadczącej usługi techniczne dla nieruchomości sieciowych. Uznałem, że warto przyłączyć się do nowej inicjatywy nastawionej na aktywne działanie i mającej za partnera gospodarzy regionu. Zawsze miałem motywację do pracy na niwie społecznej, więc rozpocząłem aktywność również w ramach RIGP. Dwa lata temu zostałem wybrany na jej prezesa i sprawuję tę funkcję do chwili obecnej.

 

Jakie pożytki z funkcjonowania Izby mają członkowie organizacji?
Czy idea założycieli się realizuje?
Tak, mogę potwierdzić, że Izba realizuje swoje statutowe cele. Po pierwsze, mamy możliwość artykułowania problemów i zgłaszania potrzeb środowiska biznesowego Pomorza wobec władz oraz wyrażania swoich opinii w sprawach dotyczących rozwoju regionu. Po drugie, organizacja jest płaszczyzną wymiany informacji biznesowych pomiędzy jej członkami, dzięki której powstają wspólne przedsięwzięcia i kooperacja, także z partnerami zagranicznymi w ramach promowania eksportu. To bardzo ważne dla przedsiębiorcy, by wiedzieć, jakie są możliwości biznesowe, co dzieje się u potencjalnego partnera czy kooperanta. Tak rodzą się potencjalne szanse na biznes. Współpraca w ramach projektów Izby zwiększa innowacyjność w przedsiębiorstwach i podnosi ich konkurencyjność. Warto również monitorować ewentualne zagrożenia, by móc im odpowiednio przeciwdziałać i budować bezpieczeństwo prowadzenia działalności gospodarczej. Dlatego aktywnie uczestniczymy w opiniowaniu projektów ustaw dotyczących gospodarki. Jednym z ważniejszych działań w ostatnim czasie jest promocja mediacji jako polubownej metody rozwiązywania sporów, a także aktywność w kształtowaniu modelu szkolnictwa zawodowego. To wszystko nie przekłada się może bezpośrednio na finanse, ale – jak powiadają ekonomiści – w biznesie wszystko w końcu jest mierzalne w pieniądzach. Jestem pewny, że czas poświęcany działalności w RIGP przynosi korzyści przedsiębiorcom, także SESCOM i jej pracownikom. Dla firmy jest to forma promocji, ważnej zwłaszcza w kontekście ekspansji na nowe rynki. Cieszy mnie skuteczność naszych działań. Mówiąc o działalności i sukcesach RIGP, jestem wdzięczny wielu przedsiębiorcom, którzy nie szczędzą czasu na pracę społeczną w naszej organizacji.

 

Powiedział Pan, że działa wiele organizacji przedsiębiorców. Czym różni się od nich RIGP?
Organizacje pracodawców powołane są do dialogu trójstronnego ze związkami zawodowymi i władzą. Lokalne Izby i związki pracodawców skupiają uwagę na problemach danych obszarów gospodarczych, np. rejonu Wejherowa, Kartuz, Starogardu, Słupska itd., zaś branżowe interesują się potrzebami różnych środowisk zawodowych – przykładowo: handlowców, okrętowców, organizatorów turystyki, rzemiosła. Są także izby łączące polskich przedsiębiorców z firmami z innych krajów. Każda z tych organizacji pełni bardzo istotną rolę. RIGP ma za partnera samorząd województwa i wypowiada się w imieniu ogółu przedsiębiorców funkcjonujących w całym regionie. Przez te osiem lat wypracowaliśmy bardzo dobre relacje z poszczególnymi departamentami Urzędu Marszałkowskiego. Współpracujemy też z resortami centralnymi. Nie tylko konsultujemy zamierzenia władz regionalnych i centralnych, ale również z własnej inicjatywy zgłaszamy im problemy pomorskiego środowiska biznesowego.

 

Ilu przedsiębiorców skupia Izba?
Obecnie liczy około dwustu czterdziestu członków. W naszym gronie znajdują się zarówno małe firmy jednoosobowe, jak również wielkie, zatrudniające setki ludzi – chociażby Stocznia Remontowa czy Energa. Jednocześnie rośnie liczba sympatyków i biznesmenów spontanicznie wspierających nasze działania. Idea samorządu gospodarczego nie jest w Polsce szczególnie rozwinięta. Szacuje się, że zrzeszonych jest zaledwie około 2 procent przedsiębiorców, jednak w ostatnim czasie obserwujemy wzrost zainteresowania działalnością Izby oraz ogólnie organizacji samorządu gospodarczego – szczególnie ludzi młodych i w średnim wieku. Wśród nich dojrzewa świadomość potrzeby zrzeszania się. W Europie występują różne modele organizacji samorządowych. We Francji i Niemczech przynależność do nich jest obligatoryjna i pełnią one szereg funkcji administracyjnych. W Wielkiej Brytanii obowiązuje dobrowolność przynależności, podobnie jak w Polsce, ale tam samorząd gospodarczy ma długą tradycję i cieszy się ogromnym prestiżem i siłą wpływu. U nas minione ćwierćwiecze nie wystarczyło, aby przedsiębiorcy się odpowiednio zorganizowali. W Polsce biznesmeni ogromną część swojego czasu poświęcają utrzymaniu swoich firm, ciągłemu pokonywaniu zawiłości i zmienności prawa, ogromnej biurokracji i skomplikowanego systemu podatkowego. Wiele pracy jeszcze przed nami.

 

Czym zajmowała się Izba w ostatnim okresie?
Uczestniczyliśmy w konsultacjach dotyczących szkolnictwa zawodowego i Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego, który wchodzi w fazę intensywnej realizacji. Stale włączamy się też w działania pozwalające optymalnie wykorzystać środki przeznaczone dla przedsiębiorców. Pracujemy nad programem wsparcia rynku pracy. Pozyskaliśmy środki unijne, które pozwoliły ułatwić start gospodarczy przedsiębiorcom w regionie. Skierowaliśmy je do ludzi, którzy stracili pracę. Korzystając z pomocy specjalistów, zbadaliśmy predyspozycje i przygotowanie tej grupy oraz wyselekcjonowaliśmy blisko pół tysiąca osób, którym pomogliśmy opracować biznesplany i przekazaliśmy środki na rozpoczęcie działalności. 70 procent spośród tych nowych firm nadal funkcjonuje – wytwarza usługi lub produkty, płaci podatki i oferuje miejsca pracy. Osoby, które nie trafiły do tego programu, uzyskały informacje na temat swoich predyspozycji zawodowych i wskazówki, co do dalszej kariery, np. przekwalifikowania. To bardzo ważna wiedza. Według badań około 80 procent zatrudnionych nie pracuje zgodnie ze swoimi predyspozycjami czy zdolnościami, a przecież pracownik, który męczy się na swoim stanowisku, nie jest w stanie wykorzystać całego potencjału i nie będzie w pełni zaangażowany w pracę. Dodam, że Izba jest też płaszczyzną przepływu informacji, nawiązywania współpracy oraz mediacji. To tylko niektóre kwestie, które zajmowały nas w ostatnim czasie.


Co dalej? Pojawiają się nowe problemy?
Narastający problem to kwestia sukcesji w firmach. Dziś dominuje sukcesja rodzinna, czyli przejmowanie biznesu przez dzieci od rodziców, ale jest to niezbyt silny trend. Pojawia się coraz więcej firm, które nie mają sukcesorów w rodzinie. Coraz częściej zdarza się, że dzieci wybierają inną drogę życiową i zawodową, przez co nie chcą zajmować się biznesem zbudowanym przez rodziców. To nie jest tylko polski problem – takie zjawisko występuje w wielu krajach rozwiniętych. Młodzi obserwują ciężką pracę swoich rodziców, troskę o firmę przez 24 godziny na dobę – i nie chcą tak żyć. Czy to ma prowadzić do zamykania firm, do ograniczania produkcji i usług oraz pozbawiania pracy ludzi zatrudnionych w tych firmach? Nasza Izba chce podjąć działania zapobiegające temu zjawisku lub choćby ograniczające jego skalę.

 

Co można zrobić na tym polu?
Wyobrażam sobie, że mając autorytet w środowisku, powinniśmy podjąć rozmowy z przedsiębiorcami nie mającymi sukcesorów. Prowadzić seminaria, szkolenia, oferować pomoc prawną. Trzeba ich przekonać, by odpowiednio wcześnie szukali następców poza rodziną. Przygotowanie menadżera firmy zajmuje sporo czasu, ale potencjał intelektualny i wykształcenie młodego pokolenia są obiecujące. Młodzi są przygotowani do wniesienia w biznes innowacyjnej myśli i nowej dynamiki.

 

Jaka jest skala zjawiska braku sukcesorów?
Myślę, że dotyczy to kilkunastu procent firm – to spory odsetek.

 

Jakie problemy aktualnie nurtują wybrzeżowy biznes?

Pomorskie firmy od lat borykają się z podobnym problemami, związanymi przede wszystkim ze skomplikowanym prawem, które bywa różnie interpretowane. Do tego dochodzą nowe regulacje i konieczność dopasowania się do nich, mimo że wcześniejsze zmiany nie zostały jeszcze wdrożone, np. w zakresie gospodarki odpadami czy ochrony danych osobowych. Czekamy także na więcej szczegółów dotyczących pakietu gospodarczego, który w ostatnim czasie ogłosił rząd. Może nie problemem, ale wyzwaniem dla każdej firmy jest także dynamicznie zmieniająca się sytuacja na rynku. Trzeba umieć się odnaleźć i działać w zmiennych realiach, co stanowi niekiedy spory wysiłek.

 

Wyobraża Pan sobie RIGP, kiedy będzie liczyła np. pół tysiąca członków? Co się zmieni?
Budowanie silnego samorządu gospodarczego jest pilną potrzebą. Nasza Izba stawia sobie właśnie taki cel. Im więcej przedsiębiorców będzie działać w naszych szeregach, tym donioślejszy będzie nasz głos i większy wpływ na to, co dzieje się w kraju i regionie. Problemów do rozwiązania oraz wyzwań jest wiele. Prócz wcześniej wymienionych, warto wspomnieć o kwestiach umiędzynarodowienia polskich przedsiębiorstw, odpowiadającego potrzebom kształtowania profilu szkolnictwa zawodowego na różnych poziomach, efektywności wykorzystania i dostępności zasobów wykwalifikowanej kadry pracowniczej, przyciąganiu i rozwijaniu talentów, budowaniu marki Pomorza, upraszczaniu prawa gospodarczego oraz rozwijaniu współpracy na linii biznes–nauka. Dlatego zachęcam ludzi biznesu do aktywności samorządowej w ramach RIGP.

 

Nie wszystkie elementy misji Izby można realizować społecznie. Skąd pochodzą niezbędne środki?
Musimy mieć środki na finansowanie badań, opłacanie specjalistów prowadzących szkolenia czy wsparcie przedsiębiorców rozpoczynających działalność. Nie korzystamy z żadnych stałych dotacji, a suma składek członkowskich nie zawsze wystarcza na realizację wszystkich planów. Zabiegamy więc teraz o kolejne fundusze z Unii Europejskiej, z programów regionalnych i centralnych oraz o pieniądze od sponsorów. Mamy szanse je otrzymać, a wówczas będziemy mogli przystąpić do realizacji kolejnych zadań i kontynuować budowę silnego samorządu gospodarczego na Pomorzu.

 

Dziękuję za rozmowę.

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl