Najnowsze wydanie 42

Okladki E Wydani Magazyn Pomorski 42 

 

 

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Ewa Judycka, Anna Umięcka, Alina Kietrys, Barbara Miruszewska, Cezary Spigarski, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Tomasz Wróblewski, Ewelina Kroll

Skład: Maciej KREDA Jurkiewicz, www.produktart.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Radosław Michalak, Sławomir Panek, Fotogrupa, Marta Domańska, Krzysztof Lewandowski/KMArt Photo

44. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni 180 filmów, 400 projekcji w 6 dni 19 filmów w Konkursie Głównym o Złote Lwy, 27 konkursowych filmów krótkometrażowych

Leszek Kopeć - fot. Sławomir Pultyn

 

Z Leszkiem Kopciem, dyrektorem 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, rozmawia Alina Kietrys.

 

Dyskusje wokół zakwalifikowania filmów do Konkursu Głównego 44. Festiwalu się już uspokoiły?


Tak. Mamy za sobą pierwszy etap, a w drugim na pewno odbędzie się gorąca dyskusja poświęcona modelowi festiwalu, zmianom, jakiejś rewolucji, którą chcieliby przeprowadzić zwłaszcza młodzi filmowcy. Będziemy o tym wszystkim rozmawiać w sobotę 21 września na Forum Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Wcześniej zapowiedzieli spotkanie reżyserzy, którzy chcą nam jako organizatorom festiwalu przedstawić swoje propozycje. Myślę, że te wszystkie pomysły trzeba spokojnie przeanalizować, bo z pewnością nie uda się w ciągu jednego dnia omówić wszystkich kwestii i wymyślić jakiegoś cudownego modelu. Główne kontrowersje dotyczą sposobu i procedur towarzyszących selekcji filmów. Jest też postulat, aby wydłużyć festiwal. To dość niebezpieczny pomysł. Autorzy tego projektu chyba nie zdają sobie sprawy, jakie koszty generuje wydłużenie festiwalu. Każdy dzień kosztuje kilkaset tysięcy złotych – wynajęcie kilkunastu obiektów, personelu, obsługi, techniki... Doskonale pamiętam czasy (już po raz 20. jestem dyrektorem festiwalu), kiedy pokazywano 22 filmy, czyli wszystkie, które wyprodukowano w danym roku, w tym także filmy wyprodukowane przez telewizję. I uczestnicy festiwalu wyjeżdżali wówczas z przekonaniem, że poziom polskiego filmu nie jest najwyższy. Bo wszystko było pokazywane: i dobre kino, i średnie, i całkiem słabe. Poza tym nie wiem, czy nasza kinematografia, która wprawdzie pięknie się rozwinęła przez ostatnie kilkanaście lat, zapewni taką liczbę filmów, która w Konkursie Głównym dawałaby powód do wydłużania festiwalu. Na festiwal w Gdyni zgłaszanych jest około 40–50 filmów do Konkursu Głównego i ponad sto kilkanaście do Konkursu Filmów Krótkometrażowych.

 

Pod względem liczby filmów nie bardzo możemy porównywać się z dużymi festiwalami międzynarodowymi.


Tak... Tam wpływa od pięciuset do dwóch tysięcy zgłoszeń filmów. Najpotężniejszy w Europie jest międzynarodowy festiwal w Cannes. W Stanach Zjednoczonych to też inaczej wygląda, bo tam działa wielki przemysł filmowy, podobnie jest w Chinach i Indiach. Nie możemy się porównywać z tymi krajami. Jesteśmy dosyć wyjątkowym na europejskiej mapie festiwalem, który jest poświęcony tylko polskiej kinematografii.

 

Które z tych projektów, o których się mówi przy zmianach regulaminu i zasad funkcjonowania festiwalu, uważa Pan za sensowne i ważne?


Myślę, że bardziej przejrzysta powinna być procedura i odpowiedzialność przy selekcji filmów do Konkursu Głównego, ponieważ temu towarzyszą największe emocje. Robimy research, przygotowując się na spotkanie wrześniowe. Analizujemy sposoby i zasady kwalifikowania filmów na festiwale w różnych krajach: od Stanów Zjednoczonych (zarówno biorąc pod uwagę mniejsze festiwale, jak i te duże, jak w Nowym Jorku czy Los Angeles) poprzez Europę i Azję. Będziemy mieli przegląd sytuacji na kilku poważnych festiwalach. Już teraz wiem, że są znaczne różnice między tamtymi festiwalami a naszym. Selekcjonerów na tych dużych festiwalach zagranicznych jest kilkunastu, ale pracują oni na przykład anonimowo. Nie spotykają się i nie wymieniają poglądów, czyli nie działają jak zespoły jurorów. Każdy ogląda filmy, dysponuje skalą punktów, np. od zera do dziesięciu, i przyjmuje się jakąś średnią z algorytmu, po czym film przechodzi do konkursu. Unika się w ten sposób pewnego rodzaju lobbowania, przekonywania się nawzajem, działania silnych środowisk, np. producenckich czy dystrybutorów. Unika się też działania koterii i nacisków. Uważam, że powinniśmy tym sposobom działania się uważnie przyjrzeć i być może skopiować czy przynajmniej implementować któreś z tych rozwiązań, oczywiście po dostosowaniu do liczby zgłaszanych na nasz festiwal filmów.

 

Czy tegoroczne działania Komisji Selekcyjnej zaskoczyły organizatorów festiwalu?


Zaskoczyły o tyle, że w tej pierwszej ósemce, którą zespół selekcyjny chciał nam rekomendować jako nienaruszalną, było kilka filmów hermetycznych, niszowych. Może też pechowo się w tym roku złożyło, że nie mamy formuły Inne Spojrzenie, która funkcjonowała przed dwoma i trzema laty, a do której te cztery filmy świetnie by się nadawały. Potem się też okazało, że jeden z rekomendowanych filmów był niedokończony, trwała jeszcze postprodukcja i ostatecznie twórcy sami go wycofali, Zespół selekcyjny w sumie wybrał 21 filmów. A proszę mi wierzyć, że kiedy rozpoczynaliśmy w kilka osób pierwsze próbne rozmowy selekcyjne, kiedy przymierzaliśmy się do tegorocznego gdyńskiego festiwalu, to najchętniej wybralibyśmy 12 filmów do Konkursu Głównego.

 

A potem zaczął się proces dodawania do 16 filmów – to kanoniczna od paru lat liczba, a potem jeszcze pojawiały się dodatkowe, których realizacja nie odbiega poziomem artystycznym i profesjonalizmem... I tak skończyło się na 19 filmach w Konkursie Głównym.

 

A dlaczego nie ma w tym roku formuły Inne Spojrzenie?


W ostatnich latach mało było filmów w tej kategorii. Pojawiały się 3, 4 filmy, a pozostałe były dodawane trochę na siłę, żeby zaprezentować przynajmniej 7, 8 filmów.

 

Po dyskusjach i sporach na tegorocznym festiwalu zostanie jednak pokazany gros filmów.


Ostatecznie Komitet Organizacyjny ustąpił. Ten spór i różnice zdań demonstrowane publicznie były niepotrzebne. Oczywiście przeniesienie tego sporu do mediów wpłynęło na dodatkowe interpretacje. Media mają skłonność, szczególnie teraz, by wszystko wpisać w kontekst polityczny. Brak np. filmu „Klecha” Jacka Gwizdały, który mógłby być uważany za politycznie słuszny, jest najlepszym dowodem, że ani zespół selekcyjny, ani Komitet Organizacyjny festiwalu nie opierają się na takich kryteriach. Z drugiej strony – „Solid Gold” Jacka Bromskiego, o którym też było głośno, ma w sobie tyle polityki – parafrazując Wokulskiego – ile trucizny znajduje się w zapałce. Trochę to przesadne kreowanie rzeczywistości. Nawet film Xawerego Żuławskiego „Mowa ptaków” wymaga wysiłku, by wyinterpretować zdarzenia i postaci w kontekście politycznym. Natomiast na pewno film Vegi, który przecież nie zgłosił „Polityki” na festiwal do Gdyni, ma charakter polityczny. Tak przynajmniej od kilku tygodni deklaruje reżyser i producent tego filmu.

 

Film Patryka Vegi wszedł na ekrany przed festiwalem w Gdyni.


Tak, ale Patryk Vega nigdy nie stawał w szranki festiwalowe, poczynając od „Pitbulla”.

 

Czy w tegorocznym festiwalu można znaleźć jakieś nurty polskiego kina?


Zdecydowanie tak. Jeden poświęcony jest tematyce historycznej. Znajdują się tutaj takie filmy jak „Kurier” Władysława Pasikowskiego, „Piłsudski” Michała Rosy, „Legiony” Dariusza Gajewskiego, nawet „Ukryta gra” Łukasza Kośmickiego – sensacyjny, ale jednocześnie świetny film, oparty o historię z czasów kryzysu kubańskiego w 1962 roku (ostatni film firmy producenckiej Piotra Woźniaka-Staraka). Drugi nurt to kino psychologiczne i w tym nurcie mieszczą się młodzi twórcy, chociaż nie tylko oni. W tym roku w konkursie głównym znalazły się cztery debiuty. Dramaty społeczno-psychologiczne, których bohaterowie poruszają się w przestrzeniach ciasnych, mrocznych: poprawczak, margines społeczny, patologia. Ale są to filmy ciekawe. I z trzeciej strony: kino gatunkowe – trochę rozrywkowe, filmy takie jak „Solid Gold” czy „Czarny mercedes” Janusza Majewskiego, z wartką akcją, dobrze zagrane i zrealizowane. Są też świetne kreacje aktorskie, co bardzo lubią widzowie.

 

Czy na ekranie, poza znanymi i uznanymi świetnymi aktorami, pojawią się nowe twarze?


Nowe twarze i nowe nazwiska pojawiają się z pewnością w debiutach. To naturalne zjawisko. A starsi reżyserzy często pracują ze swoimi ulubionymi aktorami, swoimi gwiazdami. Tak się dzieje nie tylko w polskim kinie.

 

A Konkurs Filmów Krótkometrażowych?


Okazuje się, że jesteśmy potęgą w krótkim metrażu, który rozwija się od lat. Już nie tylko szkoły filmowe: trzy główne i dwie sytuujące się do tej pory bardziej na uboczu głównego nurtu, ale również Studio Munka i kilku niezależnych producentów. Zgłoszono 115 filmów krótkometrażowych, a do konkursu zostało wybrano 27. Myślę, że będzie to bardzo ciekawy przegląd. Tym bardziej, że już po raz drugi będziemy gościć w Gdyni Stowarzyszenie Kobiet Filmowców, które bardzo nalegają na parytet. Mają do nas nawet żal, że mało jest w konkursie głównym filmów zrealizowanych przez kobiety reżyserki, ale w tym roku zgłoszono do niego zaledwie sześć filmów wyreżyserowanych przez kobiety. Natomiast w młodszym środowisku filmowym jest o wiele więcej kobiet reżyserek, a już zupełnie zdominowały produkcję filmową kobiety producentki. To świadectwo siły i pewnej tendencji – jestem pełen podziwu. W tym roku na wydział operatorski w łódzkiej Filmówce przyjęto pierwszy raz od lat więcej kobiet niż mężczyzn. Podobnie w Gdyńskiej Szkole Filmowej – od kilku lat na reżyserii dominują kobiety. Nie można więc opierać się na konserwatywnej zasadzie, że pewne zawody w filmie są wyłącznie dla mężczyzn.


Czy ma Pan już rozeznanie statystyczne tegorocznego festiwalu? Czy będzie to większy festiwal niż poprzednie, czy może jednak mniejszy przez zmienione warunki lokalowe?


W ciągu ostatnich dziesięciu, dwunastu lat festiwal nieustannie się rozrastał, jeśli chodzi o frekwencję: uczestników, gości akredytowanych polskich i zagranicznych, dziennikarzy. Myślę jednak, że w nieskończoność nie będzie rósł, bo osiągnęliśmy pewną granicę pojemności. Mamy około 6 tysięcy gości i między 72 a 75 tysięcy widzów. W porównaniu np. z rokiem 2005 jest to dziesięciokrotny wzrost. W tym roku przestrzeń jest ograniczona przez brak Multikina, które obok Teatru Muzycznego było wiodącym kinem festiwalowym. Ale są nowe miejsca – kino Helios – nieco dalej położone, do którego będzie organizowany stały transport autobusowy. Projekcje odbędą się w Teatrze Miejskim, Konsulacie Kultury i sali projekcyjnej Muzeum Marynarki Wojennej, oczywiście też w Gdyńskim Centrum Filmowym i w Teatrze Muzycznym – tam wykorzystamy dodatkowo trzecią salę na Scenie Kameralnej. Liczba foteli zmniejszy się o jakieś 7–8%, uszczupliliśmy też nieco program imprez towarzyszących festiwalowi. Główną uwagę widzów będą z pewnością przyciągały filmy konkursowe, jednak w programie festiwalu są takie sekcje jak: Polonica – filmy zagraniczne z udziałem polskich twórców, dawniejsze filmy laureata Platynowych Lwów Krzysztofa Zanussiego oraz zdigitalizowane dawne filmy w Czystej klasyce. In Memoriam. Będą to m.in. Filmy Ryszarda Bugajskiego, Kazimierza Kutza czy operatorów Witolda Sobocińskiego i Jerzego Wójcika, pokażemy też filmy związane z 80. rocznicą wybuchu II wojny światowej, m.in. zrekonstruowany cyfrowo film Stanisława Różewicza „Westerplatte” i „Lotną” Andrzeja Wajdy. W Muzeum Marynarki Wojennej pokazany zostanie „Orzeł” Leonarda Buczkowskiego. Ponadto filmy z Gdyni, w tym Kryspina Pluty „Kapitan” – o Krzysztofie Baranowskim, Karola Starnowskiego „Cienie imperium” – bardzo ciekawy film o Rosji, i film Stanisława Horodeckiego – absolwenta Gdyńskiej Szkoły Filmowej, „Na strajk”, z doborową obsadą: Jadwigą Jankowską-Cieślak, Janem Peszkiem i Witoldem Dębickim.


Jak zwykle młoda widownia zaproszona zostanie na program Gdynia Dzieciom, który w tym roku znalazł miejsce w Centrum Eksperyment. A wieczorem dla najwytrwalszych Kino Polska zorganizuje Plenery Filmowe. Warto wspomnieć także o dwóch jubileuszowych przeglądach na 70-lecie: Wytwórni Filmów Oświatowych i Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych. Będą to świetne projekcje, najlepsza klasyka i wielka karta polskiego dokumentu. Zachęcam.

 

Imprez towarzyszących jednak sporo w tym roku. A jeszcze zdarzenia muzyczne…


W piątkowy wieczór o godzinie 20.00 w Muszli Koncertowej obędzie się koncert, który zwieńczy festiwalowe obchody 50. rocznicy śmierci wielkiego kompozytora Krzysztofa Komedy. W różnych miejscach Gdyni kilka orkiestr i zespołów wcześniej zagra jego muzykę, a następnie wieczorem wystąpią wszyscy razem. Z kolei do filmu z 1929 roku „Halka”, zrekonstruowanego cyfrowo, powstała muzyka odtworzona, bo wiemy, że był to film umuzyczniony, mimo że także niemy. Kompozytor Jerzy Rogożyński z zespołem zagra piękny koncert kameralny, który uświetni projekcję.

 

Czy w trakcie festiwalu odbędą się promocje nowych filmowych książek?


Tak jak co roku. Tu też mamy coraz więcej zgłoszeń i musimy dokonywać wyboru. Proponujemy „Dzienniki” Tadeusza Sobolewskiego, jednego z najbardziej zasłużonych polskich krytyków filmowych, publikację Marka Hendrykowskiego „Polska Szkoła Filmowa”, będzie spotkanie z Barbarą Gruszką-Zych i bohaterami „Życia rodzinnego Zanussich. Rozmowy z Krzysztofem i Elżbietą”. Pojawi się również Kinga Burzyńska, która prowadzi program telewizyjny „Szkoła filmowa” i napisała książkę pod tym samym tytułem.

 

Przedstawimy też kilka innych pozycji, książek nominowanych do nagrody Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej.

 

A inne imprezy?


To oczywiście wystawy, np. Portrety Filmowców Polskich Rafała Placka, wystawa poświęcona Grzegorzowi Królikiewiczowi, wystawa kostiumów czy zdjęcia kinomaniaków. A poza tym warsztaty aktorskie, które poprowadzi Małgorzata Potocka, panele i debaty. Będzie też projekt Gymnasia współautorstwa National Film Board of Canada (NFB) oraz Felix & Paul Studios, które zaprezentuje VR (Virtual Reality) w trzech wymiarach. To akcja oglądana ze środka, czyli świat pokazywany niejako od wewnątrz. Wchodzi się do środka, zakłada okulary, uruchamia aplikację. Obraz z centralnie położonych kamer bardzo sugestywnie działa na zmysły, budując iluzję, że znajdujemy się w niemal realnym, innym świecie.

 

Te projekcje będą tylko dla wybranych?

 

Zbudowane zostanie stoisko, na które każdy będzie mógł wejść i przekonać się, jak działa ta niezwykła technologia.

 

Czy główna sala Teatru Muzycznego nadal będzie ostro szturmowana na niektórych filmach?


Nie unikniemy takiej sytuacji, szczególnie przy projekcjach premierowych. Aby zapanować nad wielką widownią, wprowadziliśmy od ubiegłego roku obowiązek logowania się na określone, zarezerwowane miejsce. Jeśli ktoś tego nie potrafi zrobić sam, może skorzystać z pomocy kilkudziesięciu wolontariuszy, którzy pracują przy festiwalu. W ten sposób ruch w Teatrze Muzycznym został uporządkowany. Mamy też w rezerwie kilka okienek programowych, aby przy bardzo dużym zainteresowaniu jakimś filmem uruchomić dodatkową projekcję poranną lub wieczorną.

 

Czy festiwal wychodzi poza Gdynię?


Repliki wybranych filmów wyświetlane będą od Wejherowa przez Sopot, Gdańsk do Elbląga. Oczywiście nie obejmuje to całego programu festiwalowego, bo jest w nim prawie 180 tytułów i ponad 400 projekcji festiwalowych. W tym roku z 19 filmów konkursowych aż 14 to premiery i każdy film będzie wyświetlany w trakcie festiwalu 9 razy, z czego 8 razy w kinach festiwalowych.

 

Czy festiwal ma jakieś kłopoty finansowe?


Z tym bywa różnie. Mamy cykle koniunkturalne, jak w klasycznych podręcznikach na temat kapitalizmu. Układa się to w sinusoidę. Jednego roku udaje się wyjść na zero albo zyskać minimalną nadwyżkę, następnego roku spadamy trochę poniżej tej linii, ale generalnie sobie radzimy.

 

Bardzo dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że owa czterdziesta czwarta rocznica festiwalu będzie symboliczna.

 

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl