Najnowsze wydanie 40

Okladki E Wydani Magazyn Pomorski 402019 

 

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Ewa Judycka, Anna Umięcka, Alina Kietrys, Barbara Miruszewska, Cezary Spigarski, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Tomasz Wróblewski, Ewelina Kroll

Skład: Maciej KREDA Jurkiewicz, www.produktart.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Radosław Michalak, Sławomir Panek, Fotogrupa, Marta Domańska, Krzysztof Lewandowski/KMArt Photo

W czynieniu dobra nie ma granic ani konkurencji

IMG 1720

 

Z Aldoną Wojtczak, prezesem Fundacji METAPOMOC, rozmawia Alina Kietrys.



Na stronie internetowej Fundacja METAPOMOC przeczytałam takie zdanie: „Peron dla samotnych i niezdecydowanych, różne kierunki jazdy i tunel, co wybrać, gdzie się udać, kogo zapytać”. To słowa skierowane do dorosłych wychowanków pieczy zastępczej.


Jestem bardzo przywiązana do tego cytatu. To jest misja naszej fundacji. Naszym celem jest wsparcie wychowanków pieczy zastępczej, którzy zostali pozbawieni rodzicielskiej opieki, nie ze swojej winy. Są to dzieci, które od początku swego życia pozbawione zostały ciepła rodzicielskiego, miłości a co z tym się wiąże pozytywnych emocji, często żyją z takim stygmatem, że rodzice ich opuścili. Są też pełni obaw, czy samodzielnie poradzą sobie z problemami codziennego życia – zdobyciem i wyremontowaniem mieszkania, znalezieniem i utrzymaniem pracy, często też pogodzeniem jej z dalszą nauką i motywacją do jej kontynuowania. Nie zawsze są dostatecznie przygotowani, by się usamodzielnić i wziąć pełną odpowiedzialność za swoje życie.


Nasza fundacja wchodzi w ich życie najczęściej, jak już są dorośli, pełnoletni w sensie prawnym. Na progu dorosłości, opuszczając pieczę, są traktowani przez prawo jako dorośli, a nimi nie są.


To jest właśnie stacja” dorosłość” na której stoją, rozglądając się w którą stronę iść - ich META i nasza META Pomoc. Młodzi ludzie chcą wyjść po prostu z pieczy zastępczej.


Chcą sobie udowodnić, że już są dorośli, że mogą zacząć samodzielne życie.

 

I ta „meta” to jest dom?


Meta to dojście do dojrzałości i też dom. Każdy z nich musi oczywiście wiedzieć, że chce tego. To jest ten „peron” z naszego motta początkowo dla samotnych i niezdecydowanych, którym my proponujemy wsparcie zawodowego mentora. Nasz mentor jest z nimi przez dwanaście miesięcy i przez ten czas stara się tych młodych ludzi ustawić pozytywnie do życia. Oczywiście nie jest to takie proste ani łatwe. Hołdujemy zasadzie jeden mentor–jeden podopieczny, czyli przez rok pracuje z mentorem jedna młoda osoba.

 

Kim są mentorzy?


To osoby świetnie przygotowane, zawodowcy: trenerzy, coache, osoby z doświadczeniem w pracy z młodymi ludźmi w pieczy zastępczej. A przede wszystkim to osoby, które chcą pomóc innym. Mamy piętnastu mentorów z różnych obszarów i oni wszyscy pracują pro bono w naszej fundacji, za co jestem im szalenie wdzięczna, bo niezależnie od fundacji wykonują przecież swoje zawodowe obowiązki. Mentorzy doradzają, podpowiadają młodym we wszystkich ważnych sprawach. Pomagają odnaleźć zasoby które w nich są, niestety im jest trudno je zobaczyć, bo do tego potrzeba poczucie wartości, którego najczęściej oni nie posiadają.

 

Mentor otwiera drzwi również do tych zakamarków ICH wnętrza. A młodzi piszą potem do swoich mentorów wzruszające, pełne wdzięczności listy.

 

Fundacja METAPOMOC jest jeszcze młoda, a już ma spore sukcesy.


Założycielkami Fundacji było trzynaście kobiet. Zaczęliśmy działalność w 2015 roku od projektów mieszkaniowych. Zrealizowaliśmy w 2016 roku pięć projektów. To miała być przystań dla naszych młodych ludzi, ich oaza spokoju i samodzielności, start do nowego życia. Ale po pięciu projektach zrozumieliśmy, że to co dostali od nas, to było dla nich… za dużo. Nie umieli tego przyjąć, nie byli przyzwyczajeni do takich darów, nigdy nie dostawali niczego ani materialnego, ani pozamaterialnego. Czuli się z tym źle…I dlatego stworzyliśmy program „Patron”, który ma na celu towarzyszyć młodemu człowiekowi, wspierać w rozwoju i nowych poszukiwaniach. Podpowiadamy, jak mają kierować swoim życiem, żeby dobrze budować relacje z otoczeniem. Bo okazało się to niezwykle trudne i nasi młodzi tego nie umieli. Zależało nam, żeby zaczęli zmieniać swoje życie na lepsze. I teraz dopiero na koniec naszych działań w ramach programu „Patron” proponujemy dojście do celu – do tego wymarzonego mieszkania. I właśnie dwanaście miesięcy, to czas, w którym młodzi poznają jak najwięcej elementów własnej, nowej samodzielności. Słyszałam nieraz od naszych młodych ludzi, że mieszkanie jest ważne, ale nie najważniejsze. Najważniejszy jest drugi człowiek - mentor – patron, który towarzyszy młodemu człowiekowi na jego drodze do dorosłości. To Mentor rekomenduje do programu „Dom”, czyli tego ostatecznego etapu, kiedy młody człowiek wykazuje już dużą samodzielność w działaniu i umie też pomagać innym, jest zaangażowany, świadomy i otwarty.

 

W Fundacji METAPOMOC ważny jest również wolontariat młodych ludzi. Nazywacie to Państwo drugim programem.


Tak. Może na początku to wolontariat tak trochę z przymusu, ale potem okazuje się, jakie to dla tych młodych ludzi ważne. Wychodzimy z założeni, że jeśli ktoś chce być w programie „Patron”, to musi też coś dawać z siebie innym, takim osobom, które są w potrzebie. Nie określamy, jaki to jest wolontariat i ile godzin powinien trwać. Każdy ma prawo sam sobie wybrać profil działania w wolontariacie. I tak nasi młodzi pomagają na przykład starszym ludziom, pracują w miejscach, które sami wybiorą. Mamy wolontariuszkę, która przepracowała 140 godzin w stadninie koni w ciągu pięciu miesięcy, jednocześnie uzyskując świadectwa z czerwonym paskiem w szkole dziennej i pracując w weekendy, aby zarobić na swoje wynajmowane mieszkanie. Otrzymała dyplom od Fundacji jako Lider Wolontariatu. Jest też z nami chłopak, który pracuje w schronisku Mrowisko i pomaga młodzieży, która ma kłopoty. Słyszałam od tych naszych podopiecznych, że taka aktywność im daje bardzo dużo. Ten początkowy obowiązek przeistacza się z czasem w potrzebę serca i dobre relacje nawiązywane tam, gdzie się pojawiają. Tego naszego podopiecznego, który działa w Mrowisku, dzieciaki witają entuzjastycznie i wręcz domagają się jego obecności. Podobnie jest z naszą Anią, która pomagała siostrze Teresie w kościele opiekować się małymi dziećmi, pomagała w zabawie i w odrabianiu zadań domowych. Kiedy wyjechała na krótki urlop, dzieci tęskniły i po jej powrocie obdarowały ją stosem laurek.

 

Ostatnie mieszkanie Fundacja METAPOMOC przekazała Dagmarze miesiąc temu. Podziękowanie zamieszczone na stronie internetowej Fundacji jest poruszające.


To niezwykłe doświadczenie, bo widzimy, jak ci młodzi ludzie dzięki współdziałaniu z mentorami Fundacji cudownie się zmieniają. To dla nas ogromna satysfakcja, kiedy obserwujemy ich zachowania i postawy. I tym chętniej wspieramy i dajemy, bo widzimy, że oni tego nie marnują. Inwestują w siebie. Mieszkanie dla Dagmary jest naszym siódmym projektem.

 

Metapomoc Patron

 

Obdarowani młodzi zawsze zostają w kontakcie z fundacją?


Nie zawsze. Zdarzyło się właśnie w tej wczesnej fazie działania fundacji, kiedy remontowaliśmy przyznawane przez miasto mieszkania, że zrywali z nami kontakt. A fundacji nie zależy, żeby tylko zachwycali się dobrami materialnymi. Chcemy, żeby też umieli dawać od siebie, oczywiście na miarę własnych możliwości. Mamy teraz kandydatkę na mentorkę, która przeszła taką drogę jak nasi młodzi z pieczy zastępczej. Działa już z nami z prawdziwym entuzjazmem.

 

Fundacja rozpoczęła też działalność warsztatową…


Dopiero zaczynamy i warsztaty powoli się rozwijają. Budowanie wspólnotowości i dobrych relacji to trudna sztuka. Trzeba się tego stale uczyć i w efekcie nauczyć. Wychowankowie pieczy zastępczej bardzo często nie lubią wspólnot, raczej dążą, żeby wyjść z grupy, być na zewnątrz. Więc musimy ich namawiać do otwierania się, budowania relacji i wtedy jest szansa na nasze wspólne warsztaty.

 

A jak to się stało, że Pani, po takim różnorodnym doświadczeniu zawodowym na bardzo odpowiedzialnych funkcjach i stanowiskach, postanowiła stworzyć fundację i pomagać młodym ludziom? Przypomnę tylko w skrócie: prezesowała Pani bardzo ważnym firmom: różnym bankom, Polskim Liniom Oceanicznym, ale była Pani także prezesem w firmach turystycznych, a wiceprezesem w Bumarze – firmie zbrojeniowej. Myślę, że nie wymieniłam jeszcze wszystkich Pani funkcji i stanowisk.


Miałabym ochotę powiedzieć, że fundacja pojawiała się przez przypadek, ale też wiem, że przypadków właściwie w tego typu działaniach nie ma. Mimo że byłam zawodowo bardzo zaangażowana, a moja praca zawodowa była moim drugim życiem, a czasami miałam takie wrażenie, że może nawet pierwszym, to zawsze miałam skłonności, żeby rozglądać się za czymś, co działa na rzecz innych ludzi. W moim domu rodzinnym funkcjonowała nawet taka opowieść poparta moją chęcią, że pojadę budować studnie do Afryki. To była moja idea dawno temu.


W 2015 roku w Gdańskim Klubie Biznesu spotkałam kobiety biznesu, których w zasadzie nie znałam. I w czasie prezentacji Fundacji Piękne Anioły, postanowiłyśmy się przyłączyć do tych działań. I to był początek naszej zadaniowej wspólnoty. Byłam jeszcze wtedy bardzo czynna zawodowo. I jak zaczęłyśmy się spotykać, okazało się, że mamy wspólną potrzebę w sercu i filozofię pomagania, wspierania osób potrzebujących.

 

I praca zawodowa Paniom w tym nie przeszkadzała.


Nie, bo realizowałyśmy się zawodowo, finansowo nie było źle i w pewnym momencie pojawiła się koncepcja, żebyśmy może same zrobiły coś razem dla innych. I tak powstała nasza Fundacja METAPOMOC.

A ponieważ teraz nie jestem już tak aktywna zawodowo i absolutnie nie myślę o powrocie do biznesu, w którym spędziłam bardzo intensywne ponad trzydzieści lat, więc fundacja stała się teraz moją najważniejszą ideą. Ryszard Rynkowski śpiewa: „Brałeś z życia tyle lat, teraz coś od siebie daj…”. I właśnie przyszła na to moja pora. Ta fraza Rynkowskiego po prostu we mnie tkwi. A ponieważ jestem zadaniowcem, więc wykonuję to, co postanowiłam z pełną pasją. I pracujemy teraz w Fundacji METAPOMOC nad nowymi elementami programu. W ramach programu Patron chcemy tych młodych ludzi przygotowywać do dobrego wejścia na rynek pracy, bo to też w życiu bardzo ważne.

 

Wykonywała Pani męskie zawody?


Tak mówiono i były w tym życiu zawodowym trudne chwile. I to też mnie ukształtowało i nawet przygotowało do tego, co dzisiaj robię. Kiedyś mówiło się, że jeśli kobieta sprawuje jakąś funkcję, to powinna być męska i lepsza od mężczyzn. Więc te wszystkie „kobiece sprawy” odsuwałam od siebie. Byłam i jestem drobną blondynką, więc jak wchodziłam na posiedzenie zarządu czy rady nadzorczej, w których byli sami mężczyźni, zawsze siłą rzeczy znajdowałam się na gorszej pozycji. No i te uśmiechy, ale tylko na początku… pamiętam je. I do tego pracowałam w takich czasach, kiedy kobiety się nie wspierały, a rywalizowały. Teraz to się zmienia, co mnie bardzo cieszy.


Jak zaczęłam działać w fundacji, to wiele spraw zmieniło się dla mnie diametralnie. W fundacji w zarządzie jest przewaga znakomitych pań, ale pracuje z nami też bardzo nas wspierający pan, który jest członkiem Rady Fundacji.


Skończyłam psychologię pozytywną rok temu na Uniwersytecie SWPS, której jestem absolutnym fanem. Czuję ogromną wdzięczność za ten niezwykle inspirujący rok studiów, bo wiem, że Psychologia Pozytywna zmienia życie ludzi na lepsze. Poczułam to bardzo konkretnie, bo to czego się nauczyłam wykorzystuję też w procesie mentoringowym, jestem również Mentorem. I wiem, że to bardzo dużo daje, tak praktycznie w życiu zachęca do skupiania uwagi tu i teraz, na poprawianiu umiejętności, by poczuć się bardziej szczęśliwym, spełnionym, by lepiej sobie ze wszystkim radzić. Więc teraz rozmawiam i słucham…

 

Wspiera Pani w młodych ludziach ich poczucie wartości.


Zdecydowanie.

 

Pani doświadczenia z domu rodzinnego są tu bardzo pomocne. Była Pani kochana, słuchana i miała szerokie zainteresowania, np. artystyczne – malarstwo, gobeliny, a potem fascynacja chemią i fizyką, a skończyło się na studiach z organizacji i zarządzania na Wydziale Ekonomicznym. I to wszystko wspierali rodzice.


To prawda. Byłam w bardzo dobrej sytuacji. Miałam wspaniałą mamę, która dała mi miłość i poczucie wartości. Miałam skrzydła, byłam słuchana, a w moim życiu osobistym towarzyszyło mi przez lata uznanie i wsparcie. Mąż zawsze patrzył z aprobatą na to, co robiłam i robię teraz.


Czasami jednak ten ciąg pozytywnych zdarzeń, że wszystko się człowiekowi udaje, też prowadzi w ślepy zaułek. Więc kiedy przyszły do mnie trudne chwile, zrozumiałam, że też były po coś… Jak to w życiu, przeszłam swoją drogę. I teraz ze spikera staję się powoli słuchaczem. Zwracam baczną uwagę na to, co ludzie mówią. Staram się ich rozumieć i poznawać. A więc przemiana nastąpiła także we mnie i bardzo się z tego cieszę.

 

Dziękuję za rozmowę, a Fundacji METAPOMOC życzę wielu pozytywnych efektów i wspaniałej współpracy z różnymi instytucjami i tej cudownej satysfakcji i szczęścia, o którym piszą Państwa wychowankowie z pieczy zastępczej.

 

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl