Najnowsze wydanie 41

Okladki E Wydani Magazyn Pomorski 41 

 

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Ewa Judycka, Anna Umięcka, Alina Kietrys, Barbara Miruszewska, Cezary Spigarski, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Tomasz Wróblewski, Ewelina Kroll

Skład: Maciej KREDA Jurkiewicz, www.produktart.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Radosław Michalak, Sławomir Panek, Fotogrupa, Marta Domańska, Krzysztof Lewandowski/KMArt Photo

Jak polubić sztukę współczesną?

Wywiad z szefową Łaźni

 

Z Jadwigą Charzyńską, dyrektorką Centrum Sztuki Współczesnej ŁAŹNIA w Gdańsku, rozmawia Alina Kietrys.

 

Przestrzenie Centrum Sztuki Współczesnej ŁAŹNIA w Gdańsku są imponujące. Dzięki Pani działaniom, przy wsparciu miasta i osobistym prezydenta śp. Pawła Adamowicza, udało się zrewitalizować: łaźnie miejskie na Dolnym Mieście i w Nowym Porcie.


To prawda. Pan prezydent Paweł Adamowicz od początku wspierał nasze działania. Te obiekty zostały wpisane w program rewitalizacji Gdańska. Ludzie, z którymi pracowałam, rozumieli ideę galerii sztuki, a pan prezydent był przewodniczącym komitetu organizacyjnego Galerii Zewnętrznej, która początkowo – jak żartował – uważał za moją fanaberię, ale potem przyznał, że te nasze działania mają sens społeczny. Sztuka miała emanować na otoczenie, dlatego pojawiały się projekty przystanków czy słynna ciężarówka, która była tym pierwszym obiektem. Na początku próbowano nas hejtować, a teraz są to ulubione miejsca młodych ludzi. W lecie co roku robimy warsztaty, które cieszą się ogromnym powodzeniem, zawsze chętnych jest więcej niż miejsc. W ubiegłym zaczęliśmy pilotażowo warsztaty dla ludzi dojrzałych – 60 plus. I pomysł się sprawdził. Starsze osoby nie są na tych warsztatach „babciami z szydełkiem”, ale całkiem dobrze radzą sobie z młotkiem i gwoździami, tworząc własne konstrukcje.

 

Dolne Miasto dzięki ŁAŹNI zmieniło oblicze.


O tak. Przechodzi metamorfozę, znikają ostatnie brzydkie budynki, a pojawiają się eleganckie domy z apartamentami. W ŁAŹNI też cały czas trwa edukacja na rzecz dzielnicy, na rzecz środowiska, po prostu praca z ludźmi. W każdy piątek jesteśmy otwarci dla wszystkich. Mamy również wsparcie psychologiczne dla potrzebujących. Jest też odpowiednia opieka, która pozwala stymulować osoby pracujące w grupie. Pracujemy z młodymi ludźmi – to piątkowe dni otwarte na Dolnym Mieście, a w Nowym Porcie otwieramy galerię we wtorki. Wszystkie te działania są nieodpłatne, w godzinach popołudniowych. Nasi edukatorzy mają świetne przygotowanie do prowadzenia zajęć.

 

W różnych przestrzeniach naszego miasta nowe lub zrewitalizowane obiekty są „zdobione” koszmarnymi napisami i bohomazami. A oba budynki ŁAŹNI są czyste, nie pomazane.


To prawda. Od 2004 roku, gdy ogłosiliśmy projekt Galerii Zewnętrznej Miasta Gdańska, w której działo się bardzo wiele, młodzi ludzie po prostu zaakceptowali nasze obiekty i propozycje ŁAŹNI, a co ważniejsze – uczyliśmy ich polubienia miejsca, w którym mieszkają. Pracowali razem z artystami, którzy wystawiali w ŁAŹNI. Tak się rodziła nowa wspólnota. Młodzież czuła się współautorami projektu. Transformatorownia – nieduży budynek nieopodal, przez lata był obwieszony rysunkami dzieci i nikt tego nie ruszał. Jeśli nawet coś spadło, wieszali to z powrotem. W czasie jednej z kampanii wyborczych kandydat powiesił na tym budynku swoje plakaty. To rano dzieci idące do szkoły zerwały plakaty i stwierdziły, że nie pozwolą posuć swojej przestrzeni wystawienniczej. Po otynkowaniu tego budynku powstały malowidła, które dzieci też malowały wspólnie z artystami i – jak widać – są do tej pory. Nie ma destrukcji ze złości czy z braku zrozumienia naszych poczynań.

 

Wystawa Fotografowałem polskiego króla Michała Szlagi fot. Bogna Kociumbas

 

Zaprocentowały interesujące warsztaty, turnusy edukacyjne, festiwale, zajęcia w pracowniach. CSW ŁAŹNIA aktywizuje też ludzi niedowidzących i niedosłyszących.


To przedsięwzięcie jest realizowane obecnie przede wszystkim w Nowym Porcie, gdzie jest nasz drugi oddział, choć pracę z osobami niewidomymi i niedowidzącymi rozpoczęliśmy już niemal dekadę temu. Ale dopiero teraz możemy mówić o profesjonalnym przygotowaniu galerii w tym zakresie. Zrujnowany obiekt w Nowym Porcie dostaliśmy w 2008 roku. Do 2012 roku trwały remonty. Byliśmy inwestorem zastępczym. Była to niezła szkoła życia – także dla mnie. Robiliśmy dosłownie wszystko. Byliśmy odpowiedzialni za przetargi, za wybór wykonawców, za ich prace. To tak jakbym pracowała na dwóch etatach, bo równocześnie cały czas działaliśmy na Dolnym Mieście. To było ogromne wyzwanie i dzisiaj myślę, że drugi raz już bym nie podjęła się takiego zadania. Ale też wiem, że to nasze ryzyko i odwaga zaprocentowały, bo mamy unikalny budynek, który został w 2013 roku wyróżniony w konkursie na najlepiej zadbany zabytek. Wyróżnienie przyznano nam przede wszystkim za przywrócenie budynkowi „wyglądu i estetyki z czasu powstania, staranność projektu oraz wyraźne odróżnienie nowoczesnego wnętrza od oryginalnej struktury budynku” – napisano w uzasadnieniu werdyktu jury.


Projekt z osobami niedowidzącymi, ale także z innymi osobami niepełnosprawnymi wymagał określonych działań. Mamy specjalny sprzęt do odbioru prezentowanych dzieł na wernisażach właśnie dla osób niedowidzących i niedosłyszących. Możliwość obejrzenia wystawy przy pomocy takiego oprowadzacza jest dla osób przychodzących do nas w Nowym Porcie bardzo ważna. Te działania rozpoczęliśmy wiele lat temu, kiedy nasi edukatorzy podjęli współpracę z różnymi stowarzyszeniami wspierającymi osoby niepełnosprawne. Teraz chcemy również budynek na Dolnym Mieście wyposażyć w specjalną aparaturę dla osób niedosłyszących i niedowidzących.

 

Przez ponad 20 lat CSW ŁAŹNIA zorganizowała wiele imponujących wydarzeń artystycznych.


Oczywiście to główna nasza działalność. Udaje nam się pokazywać sztukę współczesną z najwyższej półki. Pracujemy latami, by zapraszać gwiazdy z ich dziełami. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że nasze polskie budżety w porównaniu do zachodnich tego typu instytucji są bardzo skromne. Jeszcze daleka droga przed nami, żebyśmy byli na tym samym poziomie. Wypracowałam przez lata kontakty, zaufanie i przyjaźnie, tak jak np. z duetem Gilbert & George, których pierwszy raz był w 2011 roku. Działałam przez kilka lat, by pozyskać tych artystów. Zostałam zaproszona do ich pracowni, potem oni przyjechali do Gdańska i po tej wizycie zdecydowali się zaprezentować swoje działania w ŁAŹNI. Spodobało im się miejsce i zgodzili się „odnaleźć” w naszych możliwościach finansowych. To było wielkie wydarzenie. Gilbert & George przyjechali też w czerwcu ubiegłego roku na nasze dwudziestolecie i odbył się swoisty performance. Wszystkie ich prace są bardzo wrażliwe na aktualne zdarzenia polityczne.

 

Prezentowanie sztuki współczesnej z pewnością nie jest łatwe. Ciągle nie jesteśmy gotowi na swoistą oryginalność i inność w sztuce, niezbyt dobrze radzimy sobie w dyskusjach publicznych. Widać to było przy tzw. „skandalach” w sztuce Doroty Nieznalskiej czy Nergala.


Problem leży w kulejącej edukacji i pewnej też niechęci, a może uprzedzeniu. W ŁAŹNI staramy się łączyć lokalność ze światem. A więc prezentujemy znaczących polskich artystów, jak i pokazujemy nurty światowej sztuki współczesnej. W koncepcji CSW nie naśladujemy nikogo – ani Warszawy, ani Łodzi. Idziemy swoim tropem. W ciągu roku robimy około dziesięciu głównych wystaw, wokół których budowany jest program edukacyjny i warsztaty, które staramy się bardzo precyzyjnie przygotować dla szkół. Ważne jest to, że kiedy rozpoczynałam pracę, do ŁAŹNI przychodziło kilka tysięcy ludzi rocznie. A w tej chwili jest to 25–30 tysięcy osób rocznie.

 

wystawa Bill Vorn Histeryczne maszyny 20141

 

Czy ŁAŹNIA pozyskuje źródła finansowania poza środkami miejskim?


Tak, naturalnie. Mieliśmy fundusze unijne z projektów i nadal o nie występujemy. Piszemy też projekty o granty do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i też udaje nam się stamtąd pozyskać finanse. Szukamy sobie partnerów, bo współpracujemy z różnymi galeriami za granicą. W ubiegłym roku zrealizowaliśmy Międzynarodowy Kongres Kuratorów Sztuki IKT, którego organizację przyznano nam na kongresie w Brukseli. To było ważne i prestiżowe wydarzenie, które przygotowywaliśmy kilka lat. Taki kongres co roku odbywa się w innym kraju. W tym roku kongres odbywa się w Miami, ale my w nim nie uczestniczymy, bo w tym samym czasie odbywa się bardzo ważna dla nas konferencja, na której tworzy się nowa sieć Art & Science i ŁAŹNIA w partnerstwie z MEET Digital Culture Center w Mediolanie ma koordynować to przedsięwzięcie w Europie Wschodniej. To jest dla nas bardzo nobilitujące. To otwiera nam kolejne furtki.

 

I pozycję lidera przy prezentowaniu sztuki i nauki.


Wydaje mi się, że mamy za sobą już okres sztuki politycznej, bo politycy robią lepszą sztukę niż artyści. Natomiast mało się w Polsce jeszcze mówi o połączeniu sztuki i nauki, a ten trend świetnie rozwija się na świecie. Jest to otwarcie na siebie umysłów ścisłych i humanistów, żeby powstała nowa jakość w tym naszym nowym, bardzo stechnokratyzowanym świecie i uzbrojonym w elektroniczne przedmioty, które nas bardzo uzależniają i trzymają w internetowej sieci. Artyści wychwytują rzeczy groźne dla ludzi i mają odwagę o tym mówić. Testują też różne pomysły technologiczne, których dzisiaj już nie unikniemy. Jest też dziedzina sztuki zwana bio-artem, która porusza się w obrębie biologii i medycyny, ale to jeszcze mało znane u nas zagadnienie. Artyści kpią choćby z pomysłu wyhodowania kotleta z jednej komórki, a z drugiej strony pokazują stopień zaawansowania badań genetycznych czy prac nad sieciami neuronowymi.


Współpracujemy z Uniwersytetem Australii Zachodniej w Perth, na którym artyści zajmują się problemami organicznymi, np. skórą, jedzeniem wychodowanym z komórki, współpracujemy też z naszym gdańskim Międzyuczelnianym Wydziałem Biotechnologii, co umożliwia nam realizację projektów wymagających wsparcia laboratoryjnego. Chylę czoło przed prof. Ewą Łojkowską, bez której pomocy wiele wystaw nie doszłoby do skutku. Wydajemy w naszym CSW publikacje o tych nowych dyscyplinach w sztuce i nasze publikacje są ważne i cenione. Mamy na to wiele dowodów, choćby w postaci cytowania naszych prac.

 

Dziękuję za rozmowę.

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl