Najnowsze wydanie 41

Okladki E Wydani Magazyn Pomorski 41 

 

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Ewa Judycka, Anna Umięcka, Alina Kietrys, Barbara Miruszewska, Cezary Spigarski, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Tomasz Wróblewski, Ewelina Kroll

Skład: Maciej KREDA Jurkiewicz, www.produktart.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Radosław Michalak, Sławomir Panek, Fotogrupa, Marta Domańska, Krzysztof Lewandowski/KMArt Photo

Wiosenne nowości w oliwskim ZOO Pingwinek albinos jest gwiazdą

Dyrektor z żyrafą

 

Z Michałem Targowskim, dyrektorem Ogrodu Zoologicznego w Oliwie, rozmawia Alina Kietrys.

 

Na wiosnę coraz więcej osób odwiedza oliwskie zoo. Nową atrakcją stał się pingwin albinos.


Wiosną stajemy się bardziej optymistyczni i wszystko się budzi do życia. Zwierzęta obdarzają nas w tym czasie przychówkami. Na niektóre przychówki mamy wpływ, bo staramy się regulować narodziny zwierząt tak, żeby młode nie pojawiały się zimą, bo to zawsze większy problem z odchowaniem. Szczególnie tych gatunków, które w chłody nie wychodzą na wybiegi. Ale są też gatunki, które zimą mają swój najlepszy czas. I takim gatunkiem jest pingwin toniec. Sezon lęgowy u tych pingwinów zaczyna się w listopadzie. Wtedy budują gniazda, znoszą jaja i wysiadują je czterdzieści kilka dni. Pingwiny tońce są monogamiczne, żyją w naturze u wybrzeży RPA. W oliwskim zoo para złożyła dwa jaja, ale wykluło się tylko jedno i to jest właśnie to oliwskie cudo, wielka niespodzianka zoologiczna – biały pingwin, maluch albinos.

 

W czasie, gdy pingwiny mają pisklęta, nasza ingerencja w ich życie jest bardzo mała, staramy się nie przeszkadzać ptakom. Tylko bardzo ostrożnie dokarmiamy, żeby nie zaburzyć im życia rodzinnego. Mały albinos jednak nas zelektryzował, bo takie narodziny są nader rzadkie. W tej chwili, o ile mi wiadomo, nie ma ani w Europie, ani na świecie drugiego takiego zupełnie białego pingwina tego gatunku. Gdy pierwszy raz zobaczyliśmy malca jeszcze w kamiennej zagrodzie, był białą puchową kulą. I dopiero teraz, właśnie na wiosnę, zaczął wychodzić na zewnątrz. Wyraźnie uznał, że przyszła pora, by poznać świat.

 

IMG 3253

 

Dlaczego odmieniec jest taki wyjątkowy?


U zwierząt przypadki narodzin albinotycznych są zawsze ewenementem. Nie wiadomo jak zachowają się rodzice, nie wiadomo jak takiego odmieńca przyjmie stado.

 

Małego „białaska” otacza troskliwą opieką czworo pingwinów. Rodzice i...?

 

Sabina


Myśmy specjalnie dodali do małego jeszcze jedną parę. Wiadomo, rodzice otaczają go troskliwością, czułością, spokojem i oczywiście karmią. Rodzice w wolu trzymają rybę, która ulega wstępnemu trawieniu i potem częstują tym małego, otwierając dziób. Młody zagląda do środka, do wola i wybiera sobie to, co lubi. Ale też powoli zaczyna brać pokarm z ręki opiekuna. Dodaliśmy więc jeszcze do tej trójki dwójkę dorosłych, bardzo spokojnych osobników. Nasz albinos w takiej ochronie „cioci i wujka” jeszcze lepiej się czuje, a poza tym oni dają ukojenie małemu, który pewnie jeszcze sobie nie zdaje sprawy z tego, że jest inny. Stado bywa czasami natarczywie ciekawe, a może nawet niechętne, bo mały jest podszczypywany. Stado nie toleruje odmieńców. I na wolności prawdopodobnie mały biały pingwin już by nie żył, bo się wyróżnia ze stada. A pingwiny muszą żyć w stadzie i najlepiej się czują, jak ich są tysiące. Zawsze mają sobie coś do powiedzenia, mają jakieś własne antagonizmy czy przepychanki, szczególnie w okresie budowania gniazda kiedy podkradają sobie nawzajem materiał budulcowy. Potrafią robić takie awantury, które słychać nawet w naszym biurze oddalonym od ich wybiegu o kilkadziesiąt metrów.


Z czasem będziemy białego pingwinka bardziej socjalizować, przyzwyczajając do coraz większego stada. Mam nadzieję, że to się nam uda.

 

A kiedy będziemy znali płeć malucha?

 

IMG 6900


W tej chwili to za wcześnie. Nie mamy takiej ambicji, żeby sprawdzać płeć albinoska. Nie śpieszy się nam z odłapaniem tego pingwinka, bo ta ingerencja najczęściej trochę trwa i ptak się stresuje. A poza tym trzeba pobrać materiał genetyczny do badania, żeby dokładnie określić płeć. Ten gatunek pingwinów dojrzewa w wieku czterech lat.

 

Biały pingwinek nie jest jedynym młodym, nowym mieszkańcem oliwskiego zoo.


Tak, oczywiście. Mamy młode u niektórych gatunków małp, u antylop, u kangurów. Szczególnie ciekawa sprawa jest z kangurami. One się rodzą wielkości małego ziarenka fasoli, później zgodnie biologią życia kangurów te „ziarenka” przedostają się z dróg rodnych samicy do torby, stąd te żyjące w Australii zwierzęta nazywa się grupą torbaczy. W tej torbie ten maluszek żyje przeciętnie przez siedem miesięcy – to zależy oczywiście od gatunku. I kiedy młody zaczyna wyglądać z tej torby, już jest ukształtowany, ma futerko wówczas odnotowuje się w kartotekach, że urodził się kangur. Pierwsze miesiące życia kangura są dla nas niezauważalne. W fazie, kiedy mały kangur jest widoczny, zdarza się, że matki wyrzucają swoje potomstwo z torby.

 

Na wolności kangurzyce bardzo często zachodzą w ciążę, więc pozbywają się młodych. Odrzucone kangurki nie mają szans na przeżycie, najczęściej padają ofiarą rozwścieczonych psów dingo. A u nas w ogrodzie, jeśli się to zdarzy, dokarmiamy małego kangurka butelką. Mieliśmy taką sytuację. Matka młodego odrzuciła i ponad rok był wychowywany przez naszą pracownicę w jej domu. Uszyła mu z takiego pluszowatego materiału specjalną torbę, karmiła odpowiednimi porcjami mleka. A po roku mieliśmy problem. Odchowane przez człowieka zwierzęta mają wkodowany czynnik ludzki i bardzo często nie nadają się do życia w stadzie. Stado je odtrąca, bo taki osobnik ma odmienny charakter i inne zapachy.

 

Udało nam się jednak tę młodą kangurzycę przekazać do Bydgoszczy i tam już na nowym terenie jakoś się zaadoptowała do stada. Miała szczęście.

 

IMG 0429a

 

Czy w ogrodzie są jakieś nowe nabytki?


Teraz, żeby sprowadzić nowy gatunek, trzeba przede wszystkim przygotować nowe, dobre warunki do funkcjonowania, a więc konieczny jest wybieg i zaplecze. Nie sprowadzamy na siłę nowych gatunków, natomiast przyjeżdżają do nas osobniki uzupełniające stada. Wymieniamy samce i samice, żeby odświeżyć genotyp, żeby się nie rozmnażały w rodzinie.

 

W tym roku już niedługo przyjadą do nas nowe łosie, którym wyremontowaliśmy i poprawiliśmy wybieg. Teraz będą miały kapitalne warunki. To są łosie skandynawskie – większe, masywne, z cudownie rozwiniętymi porożami samców. Łosie przyjadą do nas jeszcze w kwietniu. Liczymy na kolejnego osobnika żyrafę, jak każdego roku przybędzie trochę wodnego ptactwa, bo mamy wspaniałe tereny dla tych ptaków. W zeszły roku sprowadziliśmy antylopowca szablorogiego – to nasz nowy gatunek, pierwszy raz w historii naszego ogrodu.

 

Każdy osobnik ma w zoo swój identyfikator?


Tak, zwierzęta mają czipy – to wymóg Unii Europejskiej. Czip bardzo ułatwia określenie, skąd zwierzę pochodzi, z jakiej rodziny. Zapisywane są wszystkie dane do drugiego pokolenia. To swoisty paszport każdego osobnika.

 

Ile zwierząt jest w tej chwili w naszym, największym w Polsce ogrodzie zoologicznym?


Posiadamy 203 gatunki zwierząt w liczbie ponad tysiąca sztuk. To jest średnia ilość. Nasz ogród jest pozbawiony takiego działu jak akwarystyka, mamy skromny dział gadów, płazów. U nas są eksponowane głównie zwierzęta kopytne na ogromnych wybiegach, w tym oczywiście żyrafy i słonie; zwierzęta drapieżne, w tym lwy, które mają u nas ponad 2 hektary powierzchni na wybieg, mamy małpy różnych gatunków i bardzo duża liczba ptaków. Przygotowujemy imponującą inwestycję dla ptaków afrykańskich. To będzie przestrzeń z wybiegami np. dla flamingów, pelikanów, warzęchów i niektórych ptaków drapieżnych, które będą mogły wejść na te przestrzenie. Będą też ogromne pawilony, naprawdę imponujące zimowiska dla ptaków, a dla zwiedzających możliwość obejrzenia tych ptaków także zimą, bo nasz ogród czynny jest cały rok. Budowę pawilonów powinniśmy ukończyć w ciągu dwóch, trzech lat. To naprawdę będzie obiekt na niespotykaną dotąd skalę.

 

Ile osób odwiedziło w ubiegłym roku oliwskie zoo?


Nasze zoo zwiedziło 480 tysięcy osób. To był bardzo dobry rok. Od wielu lat już co roku przekraczaliśmy liczbę 400 tysięcy, a to za sprawą inwestycji dzięki wsparciu miasta, bo jesteśmy miejską instytucją, jednostką budżetową miasta Gdańska. Po wybudowaniu żyrafiarni, a później lwiarni – specjalnych pomieszczeń dla zwierząt – obserwujemy wzrost frekwencji. Mam nadzieję, że już niedługo przekroczymy pół miliona zwiedzających.


W ubiegłym roku przygotowaliśmy koncepcję rozwojową naszego zoo. Jest naprawdę bardzo ciekawa. Ogród ma wolne, niewykorzystane przestrzenie, bo my mamy powierzchnię 136 hektarów. A w tej chwili wykorzystujemy dla zwierząt około 38 hektarów. Ta koncepcja przewiduje np. nowe wybiegi i pawilon dla słoni. Według norm europejskich jeden słoń powinien mieć dwa duże pomieszczenia. A u nas dwa słonie mają dwa pomieszczenia. Marzy nam się też nowa przestrzeń dla goryli, szympansów. Chcielibyśmy też mieć nosorożce, których w Oliwie nie ma. A więc szans na działania jest bardzo wielu, z tym że to oczywiście pociąga za sobą duże wydatki. To wspaniała przestrzeń dla mieszkańców Trójmiasta i Pomorza, a także turystów.

 

Czy nasi zwiedzający są zdyscyplinowani?


Zdecydowanie tak. Zdarzają się incydenty, ale bardzo dbamy o to, żeby wyprawa do oliwskiego zoo była pięknym i bezpiecznym doświadczeniem, mimo że niektóre wybiegi są bez ogrodzeń, na wyciągnięcie ręki. Ale u nas to zdaje egzamin.

 

Panie Dyrektorze, dziękuję za rozmowę. Do zobaczenia w oliwskim zoo. „Magazyn Pomorski” bardzo Państwa namawia do odwiedzenia tego największego w Polsce Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego.

 

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl