Najnowsze wydanie 39

Okladki E Wydani Magazyn Pomorski 392019 

 

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Ewa Judycka, Anna Umięcka, Alina Kietrys, Barbara Miruszewska, Cezary Spigarski, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Tomasz Wróblewski, Ewelina Kroll

Skład: Maciej KREDA Jurkiewicz, www.produktart.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Radosław Michalak, Sławomir Panek, Fotogrupa, Marta Domańska, Krzysztof Lewandowski/KMArt Photo

Tajemnice rozwodów

Centrum rozwodowe

 

Z Dorotą Wollenszleger-Gałuszka, główną koordynatorką Centrum Rozwodowego „Kobieta i Rozwód” w Gdańsku, rozmawia Zbigniew Żukowski.

 

Rozwód to dramat rodzinny, trauma, strach przed życiem innym niż dotychczas. Bywa, że jest także wyniszczającą wojną między małżonkami, rodzącą obawę, że znikąd nie nadejdzie ratunek…


To oczywiste, że jest to najczęściej duży dramat w życiu. Jednak to nieprawda, że nie ma ratunku, że nikt nie przyjdzie z pomocą. Właśnie po to, aby pomagać osobom, które znalazły się w takich sytuacjach, powstało Centrum Rozwodowe „Kobieta i Rozwód” w Gdańsku, które przez swoich fachowców wspiera zainteresowanych od początku do końca czynności rozwodowych.

 

Ile spraw rozwodowych trafia co roku do sądów na Pomorzu?


W 2018 roku w Gdańskim Sądzie Okręgowym złożonych zostało blisko 5000 pozwów rozwodowych i orzeczono prawie tyle samo rozwodów. W kilku ostatnich latach liczba pozwów była na podobnym poziomie.

 

Ile osób decydujących się na rozwód lub będących w trakcie rozwodu zgłasza się do centrum „Kobieta i Rozwód”?


Tendencja jest wzrostowa. Liczba pań trafiających do naszego biura w poszukiwaniu pomocy w rozwiązaniu życiowego dramatu, jakim jest rozpad małżeństwa, w co roku się podwaja.

 

Z jakich przyczyn najczęściej dochodzi dzisiaj do rozwodów?

 

Do niedawna najczęstszą przyczyną rozwodów była zdrada jednego z małżonków.

 

Prawdziwa czy domniemana?


Kobieca intuicja to bardzo ważny radar. Jeśli małżonka miała co zdrady uzasadnione podejrzenia, ale nie dysponowała twardymi dowodami, to zlecała nam ich znalezienie. W efekcie powstawał materiał dowodowy potwierdzający zdradę lub jej zaprzeczający, zgromadzony w sposób i w kształcie zgodnym z prawem i akceptowanym przez sąd. Ostatnio jednak coraz częściej trafiają do nas panie niezależne finansowo, same stanowiące o sobie, o sposobie na życie, chcące realizować własną wizję przyszłości, które tak naprawdę potrzebują partnera do wspólnego realizowania tych celów, a nie osoby, którą muszą się opiekować i w stosunku do której mają konkretne zarzuty i oczekiwania.


Jakie są to zarzuty?


Najczęściej chodzi o bierność zawodową i życiową. Zazwyczaj zaczyna się od wewnętrznych sporów w małżeństwie, prób zbudowania partnerstwa we wszystkich wymiarach wspólnego życia. Jeśli te spory, prośby, wskazania nie dają oczekiwanych wyników, a mąż nie chce lub nie potrafi być partnerem w dalszym rozwoju małżonków i realizacji kolejnych życiowych celów, to stąd już tylko krok do rozejścia się i życia na własny rachunek. W pewnym momencie takie aktywne, nastawione na rozwój panie (czasem też panowie) nie chcą już jednostronnie tego ciągnąć i ograniczać się do wiecznego zaspokajania wszystkich potrzeb obojga małżonków i rezygnacji z własnych marzeń. Liczba takich spraw wyraźnie się zwiększa.

 

Czy zdarza się, że jedna ze stron nie zgadza się na rozwód i przedłuża proces sądowy, bo deklaruje, że nadal kocha małżonka i chce z nim pozostać?


Zdarzają się takie przypadki. Pozostają nam wówczas dwa wyjścia. By otrzymać rozwód przy braku zgody ze strony współmałżonka, musi być on uznany za winnego rozpadowi małżeństwa. Wkraczamy wtedy na tzw. orzekanie o winie. Jednak sama deklaracja miłości na sali sądowej lub wcześniej nie daje skutecznych rezultatów, gdy małżeństwo dotarło już do przysłowiowej ściany. Szansą na powrót do siebie musi być praca nad związkiem, bo obserwuję, że w takiej sytuacji kobiety nie dążą za wszelką cenę do rozwiązania małżeństwa. Nierzadko decyduje refleksja, że warto jeszcze o nie zawalczyć; oczywiście nie jest to możliwe, gdy przyczyną rozwodu jest budowanie nowego związku. Pozytywny skutek może dać realizowanie przez współmałżonka deklarowanych zmian oraz terapia małżeńska.

 

Czy w dzisiejszych realiach funkcjonuje intercyza, czyli zagwarantowanie przed ślubem rozdzielczości majątkowej małżonków?


Owszem, pojawia się – zwykle gdy w grę wchodzi interes finansowy jednego z małżonków. Chodzi o ochronienie współmałżonka od skutków niepowodzenia w biznesie i wynikających stąd zobowiązań albo o uchronienie swojego majątku od ewentualnych roszczeń żony (męża) w przypadku konfliktu kończącego się rozwodem. Przy jej braku po rozwodzie podziałowi podlega majątek wypracowany wspólnie przez małżonków.

 

Jak opisałaby Pani najbardziej typowe rozwodzące się polskie małżeństwo? Chodzi mi o wiek, wykształcenie, środowisko, w którym funkcjonuje, status materialny i podobne cechy?


Wielokrotnie częściej rozwodzą się małżeństwa mieszkające w miastach w stosunku do żyjących na wsi, jednakże w ostatnich kilkudziesięciu latach liczba rozwodzących się małżeństw wiejskich wyraźnie wzrasta, mimo że długo uważało się je za „nierozwodowe”. W ostatnich latach około dwie trzecie spraw rozwodowych na Pomorzu trafia do sądu z powództwa kobiet, a jedna trzecia z powództwa mężczyzn. Na Pomorzu najczęściej rozwodzą się pary z klasy średniej, z tendencją wzrostową, jeśli chodzi o status społeczny i majątkowy. Podobnie z wykształceniem – im wyższe, tym większy procent rozwodów; tu wyraźnie widoczny jest brak obaw, że w życiu sobie nie poradzę. Z kolei w zakresie wieku jest duża dowolność: rozwodzą się zarówno małżeństwa z kilkudziesięcioletnim stażem, jak i te po paru miesiącach po ślubie.

 

Tak więc najczęściej w województwie pomorskim rozwodzą się małżeństwa mieszkające w miastach, zamożne i dobrze wykształcone, w różnym wieku. Losy osób po rozwodzie układają się różnie, ale to już temat na inną rozmowę.

 

Kiedyś chcący się rozwieść małżonkowie szli do sądu, sąd oceniał sprawę i wydawał werdykt, a rozwiedzeni rozchodzili się każde w swoją stronę, by żyć po swojemu. Dziś przy tworzeniu konstrukcji rozwodowej bierze udział szeroka grupa fachowców różnych specjalności…


To prawda. Przy sprawach rozwodowych pracują, co oczywiste, prawnicy, ale również psychologowie, terapeuci, mediatorzy, detektywi. Ważną rolę do spełnienia mają mediatorzy zastępujący dzisiaj dawniejsze rozprawy pojednawcze. Kiedyś sąd działał w kierunku: a może się dogadacie, może jednak wrócicie do siebie. Mediator spełnia inną rolę, nie jest terapeutą małżeńskim, jego rolą jest dzisiaj raczej odwodzenie małżonków od wojny do przysłowiowej ostatniej kropli krwi, na rzecz pomocy w rozstaniu się na warunkach satysfakcjonujących obie strony. Co zaś do detektywów… W naszych działaniach wykorzystujemy wszystkie czynności detektywistyczne, łącznie z wykorzystaniem takich urządzeń jak kamerki i specjalistyczne mikrofony. Jednak uzyskane materiały nieraz zaskakują. Na przykład taki, nad którym pracowaliśmy – żona podejrzewała męża o zdradę, małżonek wyprowadził się, detektyw wykonał obserwację i odkrył, że mąż nie ma innej partnerki i zdrady nie było. Przy okazji ustalił jednak, że mąż był zatrudniony jeszcze w innym miejscu, o którym żona nie wiedziała i że dzięki temu miał dużo wyższe dochody, niż deklarował w sądzie, co radykalnie zmieniło ustalenia alimentacyjne. Inny przykład – żona jest przekonana o zdradzie, detektyw odkrywa, że zdrada męża, owszem – była, ale nie z podejrzewaną przez małżonkę kobietą tylko z innym mężczyzną, czyli w związku homoseksualnym. Jak widać, rozwody kryją różne, nieraz zaskakujące, tajemnice…

 

Dziękuję za rozmowę.

 

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl