Najnowsze wydanie 42

Okladki E Wydani Magazyn Pomorski 42 

 

 

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Ewa Judycka, Anna Umięcka, Alina Kietrys, Barbara Miruszewska, Cezary Spigarski, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Tomasz Wróblewski, Ewelina Kroll

Skład: Maciej KREDA Jurkiewicz, www.produktart.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Radosław Michalak, Sławomir Panek, Fotogrupa, Marta Domańska, Krzysztof Lewandowski/KMArt Photo

Jeśli mogę pomóc – pomagam…

1 MG 7350

 

Z Januszem Różalskim, prezesem zarządu Okręgowego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Gdyni, rozmawia Alina Kietrys.

 

OPEC działa w Gdyni, Rumi, Wejherowie i ma określone cele związane z produkcją oraz dystrybucją ciepła, a jednak za społeczną odpowiedzialność otrzymał Pan statuetkę Orła Pomorskiego za rok 2018. Rozumiem więc, że lokalne społeczności są firmie bliskie?


Oczywiście, te społeczności są najbliższe. Musimy jednak jako firma świadczyć usługi publiczne, bo do tego zostaliśmy powołani. A więc nasze cele to: ogrzać domy mieszkalne i instytucje, inwestować w infrastrukturę ciepłowniczą, dbać o ochronę środowiska i gwarantować najniższą cenę naszych usług.

 

Warto sobie zdawać sprawę, że większa część dużego ciepłownictwa w Polsce jest w rękach korporacji zagranicznych – głównie francuskich, niemieckich – albo też polskich, których celem nie jest lokalna społeczność, ale np. uzyskanie środków na finansowanie górnictwa czy maksymalizacja zysków. Dlatego rynki komunalne ciepłownictwa, takie jak nasz, są zazwyczaj w mniejszych ośrodkach. My mamy świetną sytuację, bo nasi właściciele z Gdyni, Wejherowa i Rumi doskonale rozumieją rolę firmy publicznej, która jest empatyczna wobec społeczeństwa, z którym de facto robi biznes.

 

Czy to dlatego w zarządzanej przez Pana firmie łatwiej pomagać ludziom, wspierać potrzebujące organizacje?


Pewnie tak, bo właściciele pozostawiają zysk w firmie, a więc dywidenda zostaje na miejscu. A w celach zarządczych mam wpisane działanie na rzecz społecznej odpowiedzialności biznesu. To nasza personalna empatia i chęć pomocy, która daje dobre rezultaty.

 

Pomagamy ludziom poprzez wspieranie różnych organizacji, bo unikam jako firma pomagania bezpośredniego. Mamy problem z polską charytatywnością, bo nie ma jednoznacznego modelu. Osobiście uważam, że bardzo dobry jest model brytyjski, który opiera się na mężach zaufania społecznego. To oni podpisują się pod wnioskiem i informują, że taka instytucja czy osoba potrzebują pomocy i są kontrolowani społecznie. Większość naszych akcji w Polsce nie jest kontrolowana albo też niektóre fundacje biorą dodatkową opłatę za to, że są skrzynką kontaktową. I wtedy ten strumień pieniędzy ludzi dobrej woli niekoniecznie płynie we właściwym kierunku. Dlatego uważam, że ogromne znaczenie mają działania Caritasu czy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, gdzie zbierane środki przekazywane są na określone cele. W takich działaniach nie ma niepewności, na co pójdą pieniądze. Jest kontrola społeczna nad zakupami i przekazywanymi specjalistycznymi urządzeniami.

 

WOŚP ma gorących zwolenników, ale też i przeciwników.


Bo WOŚP drenuje rynek z dobrej ludzkiej energii, z potrzeby serca, z dobroczynności i to budzi niechęć. Sam spotkałem się z opinią, prowadząc niejedno stowarzyszenie, że „my nie możemy już wam pomóc, bo wsparliśmy WOŚP”.

 

Ale Polacy chętnie pomagają, co widać po kolejnych rekordach WOŚP i ostatnich pomorskich zbiórkach.


Jesteśmy wrażliwi i uczynni, mamy duże możliwości w niesieniu pomocy, co wyraźnie udowodniły ostatnie działania, choć czasami nie jesteśmy pewni, czy pomagamy dobrej organizacji. Wielką sztuką jest zdobyć zaufanie darczyńców.

 

Plac zabaw dla dzieci przy ul. Dantyszka w Gdyni

 

Szczególnie trudną sytuację mają osoby chore.


W Polsce występuje ponad pięć tysięcy chorób rzadkich, które w większości nie mają programów medycznych dotyczących leczenia, rehabilitacji, wsparcia finansowego. Rodzice tych dzieci szukają ratunku i pomocy wszędzie, bo najczęściej zostają sami z problemem. Nawet dobre rozpoznanie choroby nie jest zjawiskiem oczywistym. Pierwsza prawidłowa diagnoza jest niestety dobrem rzadkim. To wielki problem. Wiele rodzin dotkniętych taką rzadką chorobą walczy w samotności. Nie umieją się przebić, nie mają szansy zaistnieć w mediach.

 

Jako prezes OPEC pomaga Pan firmom, klubom, fundacjom, stowarzyszeniom. Działa Pan na rzecz środowiska.


Nie powiem, że nie umiem odmawiać. Umiem. Ale ci, którzy otrzymują od nas pomoc, nie potrzebują nie wiadomo jakich pieniędzy. Bardzo często klub czy fundację ratują dwa tysiące złotych. Wspieramy często bieżące potrzeby i zapał rodzicielski czy wolontariuszy. My wyławiamy stowarzyszenia niskokosztowe, które same też potrafią się zorganizować i mają efekty.


To niesamowite, co ludzie potrafią sami zrobić.

 

Deklarujemy też wsparcie inwestycyjne przy większych przedsięwzięciach pomocowych, np. Szpitalowi Miejskiemu w Gdyni, gdyż ta placówka rozwija się i modernizuje. Żeby mogło powstać nowe skrzydło szpitala, konieczne stało się przełożenie dużej magistrali ciepłowniczej. To jest inwestycja na ponad milion złotych. Ale jeśli mogę pomóc – to pomagam. I to jest moja filozofia.

 

Takie działania pomagają też dobrej marce firmy.


Tworzymy nurt działań, żeby pozyskać zaufanie społeczne. A poza tym dajemy potrzebującej fundacji czy klubowi poczucie, że trzeba i warto pomagać. My też w firmie uczyliśmy się, w jaki sposób pomagać, żeby inspirować, żeby dodawać ducha. Z wielkim szacunkiem patrzymy na działania wielu organizacji, którym pomagamy. Najczęściej są to organizacje niemedialne czy przedsięwzięcia, które nie mają sławy, ale rzeczywiście potrzebują tych nawet niedużych pieniędzy, żeby zrealizować użyteczne zamierzenia.

 

Wiemy wtedy, że te nasze pieniądze idą w dobrą stronę. Pomagamy nie po to, żeby się z tym afiszować. Nam zależało, żeby skutecznie i dobrze wesprzeć potrzebujących.

 

Zauważyłam, że OPEC wspiera też młodych, zdolnych, choćby w konkursach międzyszkolnych dla najlepszych.


My inspirujemy, pomagamy w kreatywności. Dla mnie bardzo ważny jest obszar wychowania młodzieży. Wspieramy też wszelkiego rodzaju niebiletowane sporty, które uprawiają młodzi ludzie. Jesteśmy na imprezach otwartych dla wszystkich ludzi. Dla nas bardzo ważna jest aktywność młodych ludzi w różnych dziedzinach i dyscyplinach. Wskazać można np. Klub Turystyki Rowerowej Sama Rama z Rumi czy Klub Sportowy Bombardier, w którym młodzież trenująca boks w sposób kontrolowany wykorzystuje nadmiar energii.

 

Podobnie w innych młodzieżowych klubach: Arki Gdynia, Basket Gdynia, Rugby Rumia, Akademii Piłki Siatkowej z Rumi czy Tytanów z Wejherowa. Tam młodzi ludzie odciągani są od beztroskiej nudy, która bywa przyczyną rożnych patologii, a uczą się pozytywnej aktywności fizycznej. Tego typu wsparcie jest dla nas ważne, jesteśmy w tym empatyczni. Pomagamy też w szkołach, szczególnie w placówkach integracyjnych czy specjalnych. Staramy się być niezawodnym przyjacielem. Wspieramy też od kilku lat Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej – mają nawet swoją siedzibę w naszym obiekcie w Gdyni. Dla mnie to ważna osobista tradycja, gdyż pochodzę z rodziny akowskiej. Niestety, to pokolenie szybko odchodzi, w Gdyni żyje już tylko kilkadziesiąt osób z tego środowiska.

 

Leżą przed nami dyplomy i podziękowania z różnych stron właśnie za wsparcie, które OPEC zadeklarował w kilku dziedzinach: edukacji, zdrowiu, kulturze, działaniach społecznych. Jest ich kilkadziesiąt z różnych miejsc.


To prawda. Ważne są też dla nas wydarzenia i spotkania mniejsze, typu osiedlowego, np. Europejski Dzień Sąsiada czy gotowanie zupy truskawkowej do rekordu Guinnessa, gdzie najważniejszy był cel charytatywny. To było zabawne, bo trzeba było zważyć tę zupę, więc musieliśmy dostarczyć odpowiednią certyfikowaną wagę, której jakość skontrolował przedstawiciel Biura Rekordów Guinnessa. Oczywiście wszystko się udało i społeczna akceptacja mieszkańców, którzy brali udział w tym przedsięwzięciu była naprawdę duża. Wspieramy również działania okołokościelne, bo parafie organizują wiele wydarzeń i tam też jesteśmy, np. podczas festynów rodzinnych czy otwartych dla wszystkich koncertów.

 

Czasami zaczynamy pomoc od pięciuset złotych i te nawet nieduże pieniądze dodają skrzydeł. Nie chcemy rzucać pieniędzy, które ani nie pomogą, ani nie zainspirują. Chcemy być partnerem w codzienności. Staramy się powiedzieć, że nasze społeczności nie są osamotnione. Oczywiście są też darowizny dużo większe – choćby dla naszego Hospicjum św. Wawrzyńca dla dzieci w Gdyni, które wspieramy co miesiąc. Ale to robi wiele firm, bo w Gdyni jest dobry duch niesienia pomocy.

 

Jednak w strukturze finansowej naszego państwa nie ma wygenerowanych możliwości dla wspierania działań charytatywnych przez instytucje. Jeśli dajemy pieniądze na cel charytatywny, to płacimy z tego tytułu podatek. A gotówka jest zawsze problemem w biznesie, który na pewno można by w dużo większym stopniu uruchomić, gdyby były odpowiednie ułatwienia ze strony państwa, zachęty podatkowe albo odpisy.

 

Dobry pracodawca w ramach społecznej odpowiedzialności ma też odpowiedzialność wobec własnych pracowników. W OPEC pracuje ponad 500 osób.


To trudny temat, bo prowadzę firmę publiczną, więc nie mogę patrzeć na załogę jako jedynego beneficjenta aktywności i efektywności firmy. Obracamy pieniędzmi publicznymi, a naszymi właścicielami są gminy i społeczeństwo. Jesteśmy firmą na rynku konkurencyjnym. Nie możemy sobie pozwolić na wzrost cen naszych usług ponad standard, zresztą nad nami jest Urząd Regulacji Energetyki.

 

Gdybym uruchomił geny egoizmu firmy i patrzył tylko na zarobki pracowników, to nie byłoby to właściwe. Ale pracownicy w OPEC wspierani są różnymi programami socjalnymi, sportowymi, szkoleniowymi, a przede wszystkim są beneficjentami szerokiego pakietu medycznego, z bezpłatnym dostępem do ponad 50 specjalistów. Średnia zarobków w naszej firmie jest prawie identyczna jak w firmach korporacyjnych tego typu. Działamy też na rzecz integracji załogi, wyszukujemy miejsca, które są ciekawe poznawczo i technicznie, i tam jeździmy. To zawsze bardzo ciekawe doświadczenie. Jeździmy też, co pięć lat, z osobami najstarszymi stażem w naszej firmie na jubileuszowe podróże zagraniczne. Zajmujemy się gronem naszych emerytów i oczywiście są pakiety socjalne takie same jak w większości firm: od wczasów pod gruszą po spotkania świąteczne.

 

 

Mamy miękkie projekty unijne, w ramach których nasi pracownicy wyjeżdżają za granicę i uczą się naszego fachu w wydaniu duńskim, szwedzkim, niemieckim, norweskim.

 

Pracownicy poznają dobrze zorganizowaną Europę ciepłowniczą. Ważne są dobre wzory. Cieszę się, że nasi właściciele aprobują działalność społeczną i uznają ją
za ważną misję naszej firmy.

 

Wizerunek OPEC jest pozytywny w środowisku. Czy macie Państwo dużo skarg mieszkańców?


Powiem nieskromnie, że ich prawie nie ma, ale to nie dlatego, że nas się lubi, ale dlatego, że jesteśmy bardzo dobrą firmą. I mówię to bez skromności, bo wiem, ile nasza firma przez te lata zrobiła i jaką przebyła drogę. Potrzebna była odwaga menadżerska i odpowiednie zachowania załogi, która rozumiała, z czym musimy się zmierzyć. Proces modernizacji firmy zaczął się na początku lat 90. To były działania głównie dla klientów i dla mieszkańców, natomiast naszą główną siedzibę zmodernizowaliśmy jako ostatnią.

 

Musieliśmy też finansować i zmieniać zarobki załogi, która naturalnie chce więcej zarabiać. Ale udało się, bo nasza załoga jest zintegrowanym organizmem, społecznością, która potrafi zrozumieć rolę firmy. Połączyliśmy ogień z wodą. Ale i tak ciągle pracujemy nad przekształceniami organizacyjnymi, bo chcemy być tak dobrzy organizacyjnie jak dzisiaj jesteśmy technicznie.


Bo technicznie jesteśmy na pewno na poziomie europejskim.

 

Dziękuję za rozmowę i jeszcze raz gratuluję zaszczytnego wyróżnienia – statuetki Orła Pomorskiego Społecznej Odpowiedzialności 2018.

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl