Najnowsze wydanie 41

Okladki E Wydani Magazyn Pomorski 41 

 

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Ewa Judycka, Anna Umięcka, Alina Kietrys, Barbara Miruszewska, Cezary Spigarski, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Tomasz Wróblewski, Ewelina Kroll

Skład: Maciej KREDA Jurkiewicz, www.produktart.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Radosław Michalak, Sławomir Panek, Fotogrupa, Marta Domańska, Krzysztof Lewandowski/KMArt Photo

Droga do sukcesu

DSC 0333 0214

 

Z Pawłem Piechotą, prezesem firmy P&P sp. z o.o., rozmawia Anna Łopion.

 

Dwa lata temu w Filharmonii Kaszubskiej w Wejherowie firma P&P obchodziła uroczyście jubileusz dwudziestopięciolecia swego istnienia. Proszę podzielić się z nami swoimi wspomnieniami z jej działalności, szczególnie tymi najstarszymi.


W połowie lat osiemdziesiątych na terenie Wejherowa funkcjonowały dwa niezależne zakłady rzemieślnicze w branży elektrycznej – Instalatorstwo Elektryczne Chrystiana Przybylskiego i mój. Zaprzyjaźniliśmy się ze sobą i nawiązaliśmy bliską współpracę. Chociaż połączyliśmy nasze siły, to jedyny nasz majątek stanowiły wówczas samochody syreny bosto i podstawowe, stosunkowo prymitywne narzędzia pracy. Nasze zaplecza znajdowały się w wynajętych barakach, piwnicach i garażach na terenie Wejherowa. Zatrudnialiśmy na umowę o pracę łącznie ośmiu do dziesięciu pracowników. Początkowo prace przeprowadzaliśmy głównie w sieciach sklepów „Społem” pod auspicjami Wielobranżowej Spółdzielni Rzemieślniczej „Przyszłość” w Wejherowie. Najczęściej były to proste konserwacje instalacji elektrycznych i wymiany źródeł światła. Pierwsze nasze poważne zlecenie dotyczyło modernizacji instalacji elektrycznej w porcie morskim we Władysławowie na terenie stoczni remontowej Szkuner. Przyznam, że na początku byliśmy przerażeni ogromem prac do wykonania, jednak podołaliśmy wyzwaniu i mogliśmy mówić o dużej satysfakcji. Z tamtego okresu dobrze też pamiętam roboty polegające na elektryfikacji pól namiotowych na Półwyspie Helskim. Zadanie polegało na budowie, w stosunkowo krótkim terminie, aby zdążyć przed sezonem turystycznym, kilku kilometrów linii średniego napięcia, przy jednoczesnej likwidacji linii napowietrznej, która przebiegała ponad polami namiotowymi, z Helu aż do Chałup. W skład zamierzenia wchodziło także zbudowanie czterech stacji transformatorowych i rozprowadzenie energii elektrycznej na terenie czterech kempingów. Dysponowaliśmy wówczas kilkunastoma pracownikami, a więc był to wręcz nieprawdopodobny zakres prac do wykonania w tak krótkim czasie. Udało się jednak – wytężony wysiłek zakończył się pełnym sukcesem. W kolejnych latach przybywało zleceń i nasze firmy powoli się rozwijały. A potem przyszedł pamiętny 1989 rok i wszystko się zmieniło. Przemiany ustrojowe, gospodarcze i prawne, które nastąpiły, spowodowały, że prywatna inicjatywa, która równała się do tej pory niepewnej życiowej perspektywie, otrzymała swoją epokową szansę rozwoju. Dlatego 1 stycznia 1991 roku postanowiliśmy z Chrystianem Przybylskim zawiązać spółkę cywilną, którą po dziesięciu latach wspólnej pracy przekształciliśmyw spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością pod nazwą Przedsiębiorstwo Robót Elektrycznych P&P. Z czasem poszerzyliśmy działalność naszej firmy o prace budowlane wykonywane w systemie generalnego wykonawstwa i tym samym zniknęła nazwa Przedsiębiorstwo Robót Elektrycznych, a pozostała nazwa P&P – i tak jest do dziś. Wiceprezesem zarządu jest Chrystian Przybylski, a prokurentem w spółce został nasz trzeci – od 2007 roku – wspólnik Krzysztof Jesionowski, który z firmą P&P jest związany od 1994 roku, przechodząc w tym czasie wszystkie szczeble kariery zawodowej – od montera, poprzez brygadzistę i kierownika budowy, aż do stanowiska prokurenta w firmie.

 

Jaki był kolejny kamień milowy w rozwoju P&P?


Bardzo ważne było nawiązanie współpracy ze Zbigniewem Niemczyckim, który zakupił w Juracie dawny dom wypoczynkowy Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach i planował jego kompleksowy remont i przebudowę z przeznaczeniem na dzisiejszy Hotel Bryza. Wygraliśmy przetarg na wykonawstwo robót branży elektrycznej i teletechnicznej. Była późna jesień 1993 i po raz pierwszy pracowaliśmy w nieznanym jeszcze w kraju, niedostępnym w języku polskim, bo przetłumaczonym oficjalnie na nasz język dopiero w 1999 roku, międzynarodowym systemie FIDIC, przy zachowaniu niezwykle wysokich norm jakości prac i zawrotnym tempie robót. To był prawdziwy sprawdzian dla naszej firmy. Zdaliśmy ten egzamin. Hotel Bryza przyjął pierwszych gości w sezonie letnim 1994. Nasza pozycja na rynku budowlanym bardzo się wtedy umocniła. Zbigniew Niemczycki dobrze zapamiętał styl naszej pracy i przede wszystkim jakość robót, które wówczas wykonała nasza firma i kilka lat później powierzył nam – już jako generalnemu wykonawcy – dalszą rozbudowę Hotelu Bryza. Polegała ona na dobudowaniu szklanego atrium, kolejnych pięter, basenu i kompleksu SPA.

 

Zarząd Firmy - 25 lecie


Jak decyzja o rozszerzeniu profilu działalności firmy o realizację inwestycji w systemie generalnego wykonawstwa wpłynęła na prosperitę P&P?


Poprzez tę bardzo ważną decyzję uruchomiliśmy wysoce efektywny mechanizm rozwojowy naszej firmy. Diametralnie powiększył się dla nas rynek budowlany. Wielokrotnie wzrosła liczba współpracujących z nami firm podwykonawczych. Pozyskaliśmy znakomitą techniczną kadrę kierowniczą i stworzyliśmy bardzo znaczącą liczbę nowych miejsc pracy. Zainwestowaliśmy w nowoczesne maszyny, narzędzia i środki transportu. W kolejnych latach przeprowadziliśmy wiele robót budowlanych, wykończeniowych i remontowych dotyczących obiektów kubaturowych na terenie całej Polski. Patrząc na województwo pomorskie, zawsze nam najbliższe, były to przykładowo placówki oświatowe i hale sportowe, między innymi Hala AWFiS im. Leszka Blanika w Gdańsku, a także tego typu obiekty w Rumii, Redzie, Wejherowie, Jastarni i Bojanie. Nasze roboty obejmowały też obiekty przemysłowe i branży hotelowej, np. luksusowy apartamentowiec Nereus w Juracie. Pracowaliśmy w pocie czoła i szczycimy się dzisiaj wykonaniem kilkuset przedsięwzięć budowlanych na terenie kraju.


Co jest Pana zdaniem obecnie największym problemem w branży budowlanej?


Zamówień w tym roku było mnóstwo, jednak wszyscy przedsiębiorcy borykali się z brakiem pracowników. Zdarzały się też sytuacje, kiedy to firmy podwykonawcze potrafiły zejść z placu budowy, w zasadzie z dnia na dzień, gdyż otrzymały korzystniejsze finansowo zlecenia. Do tego dochodzi fakt, że pracownicy nie chcą lub niechętnie podejmują się pracy w weekendy. Zatrudnieni mają rodziny i chcą podczas czasu wolnego po prostu odpocząć, co zrozumiałe. Jednak przy wyśrubowanych zazwyczaj przez inwestorów terminach zakończenia robót brak takiej dyspozycyjności stanowi olbrzymi kłopot.

 

Dworzec w Sopocie

Dworzec w Sopocie

 

Jak Pana firma radzi sobie z zapewnieniem odpowiedniej liczby pracowników?


Największą wartością firmy jest znalezienie i zatrzymanie dobrych pracowników. Dlatego na przestrzeni lat dokładaliśmy starań, aby stworzyć jak najlepsze warunki pracy dla naszej załogi. Mam tu na myśli przede wszystkim umowy etatowe, zawsze terminowe wypłaty pensji, nowoczesne maszyny, narzędzia i środki transportu, właściwe procedury służące bezpiecznej pracy, profesjonalną odzież roboczą i wygodne zaplecza socjalne. Ogromne znaczenie ma dla nas fakt, że w ciągu dwudziestosiedmioletniej działalności naszej firmy nie zdarzyło nam się nieterminowe opłacenie podatków i składek ZUS. Za olbrzymi sukces poczytuję, że udało nam się uzyskać wysoką stabilność zatrudnienia, czego odzwierciedleniem jest średni staż pracy wszystkich obecnych naszych pracowników wynoszący dwanaście i pół roku oraz fakt, że jedna czwarta naszej załogi pracuje z nami powyżej dwudziestu lat. Niezwykle ważne jest, aby pracownicy czuli się związani z firmą, a za swój wysiłek i dobrą pracę otrzymywali odpowiednie wynagrodzenie.

 

Czy trudno pozyskać fachowców, skoro szkolnictwo zawodowe jest w Polsce od lat niedoceniane?


Bardzo krytycznie odnoszę się do faktu, że zaniechano rozwoju nauczania zawodowego w Polsce. My mamy przynajmniej to szczęście, że w Wejherowie przetrwało renomowane Technikum Elektryczne. Bardzo chętnie zatrudniamy absolwentów tej szkoły na stanowiska elektryków.

 

A jak wygląda tegoroczny portfel zamówień P&P?


Prowadzimy rozbudowę i remont Galerii Atrium w Warszawie na Targówku. To bardzo poważny kontrakt. Wykonujemy też kompleksowe prace elektryczne i teletechniczne przy budowie Hotelu Sheraton w Warszawie. Z kolei dla firmy PEWiK Gdynia realizujemy rozbudowę oczyszczalni Dębogórze i przebudowę pompowni w Rumi. Ponadto jako generalny wykonawca podjęliśmy się rozbudowy i przebudowy hal produkcyjnych oraz budowy biurowca dla spółki Gemalto, funkcjonującej w Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Tczewie i zatrudniającej ponad tysiąc osób. Możemy też liczyć na kontynuację trwającej od dwunastu lat bardzo dobrej współpracy z siecią sklepów Lidl Polska.

 

Grupa HESTIA Centrala w Gdańsku

Grupa HESTIA Centrala w Gdańsku

 

Jak Pana firma pozyskała zlecenia od tak ważnej sieci handlowej?


Pierwszy kontrakt był kolejnym przełomem w działalności naszej firmy. Zaczęło się od przypadkowego spotkania w biurze notarialnym w Wejherowie, kiedy to nawiązaliśmy znajomość z przedstawicielami sieci. Już trzy tygodnie po pierwszych rozmowach rozpoczęliśmy budowę pierwszego sklepu Lidl w Wejherowie. Od tamtego czasu wybudowaliśmy i wyremontowaliśmy kilkadziesiąt sklepów tej sieci w całej północnej Polsce. Z czasem doszły też zlecenia na budowę w około stu sklepach Lidla nowoczesnej strefy odpieku pieczywa. Dyrekcja sieci supermarketów Lidl należy do grupy niezwykle wymagających inwestorów. Nie ma mowy o przypadkowych wykonawcach robót. Ze względu na specyfikę branży handlowej prace wykonywane są pod presją czasu, stąd nie każda firma potrafi temu podołać. Cieszę się, że zdobyliśmy zaufanie firmy Lidl, gwarantując najwyższą jakość prac, opartą o procedury określone w Księdze Systemu Zarządzania Jakością normy ISO 9001, funkcjonującej w naszej firmie już od 2001 roku. Przez lata solidnej pracy zdobyliśmy wiele nagród i tytułów, jak choćby ostatnimi czasy tytuł Złoty Płatnik 2017, a także Certyfikat Wiarygodności Biznesowej i tytuł Złotego Laureata Rzetelna Firma 2017.

 

Jednym słowem – nie boją się Państwo nawet nietypowych wyzwań?


Żadnych. Na przykład dla wspomnianego budynku spółki Gemalto prowadzimy niezwykle skomplikowane pod względem inżynierskim wzmacnianie konstrukcji stalowej hali produkcyjnej o ogólnej powierzchni ponad 5000 mkw. Dodatkową trudnością jest wykonywanie tych prac przy ciągłym użytkowaniu obiektu przez inwestora.

 

Port Lotniczy Wrocław

Port Lotniczy Wrocław

 

Wiem, że firmie P&P bliskie są relacje ze sportem. Proszę o kilka słów na ten temat.


To prawda. Wielkim sentymentem darzę blisko siedemnastoletnią, wspaniałą przygodę naszej spółki z koszykówką na najwyższym światowym poziomie. Jesteśmy współwłaścicielami i sponsorami przesławnej drużyny kobiecej LOTOS Gdynia z niezapomnianą Małgosią Dydek na czele. Obecnie pełnię funkcję wiceprzewodniczącego rady nadzorczej klubu. Kibicowaniu temu zespołowi na międzynarodowych boiskach towarzyszyły przez lata niezapomniane chwile i emocje. Wierzę, że drużyna pokona czasowy kryzys i niebawem wróci do grona najlepszej kadry w światowej koszykówce.

 

Hala BLANIKA w Gdańsku

Hala BLANIKA w Gdańsku

 

Jakie Pana zdaniem są składowe sukcesu w biznesie?


Na pewno bardzo ważna jest ciężka i systematyczna praca nad własnym rozwojem i rozwojem własnego biznesu. To podstawa. Trzeba działać i mieć oczy dookoła głowy, należy zauważać sprzyjające okoliczności. Istotne jest, aby ze swoimi kompetencjami i wiedzą trafić w odpowiednie miejsce i czas. Potrzebny jest też od czasu do czasu łut szczęścia.

 

Czy był Pan w rodzinnym domu oswojony z przedsiębiorczością?

 

Absolutnie nie. Mój dziad Józef Piechota był ekonomistą i nauczycielem, wybitnym działaczem samorządowym i społecznym, komisarzem rządowym i prezydentem miasta Lublina w latach 1929–1936. W czerwcu 1929 roku został wybrany do Rady Miejskiej Lublina z listy Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem Józefa Piłsudzkiego. Natomiast mój ojciec Andrzej Piechota był przez lata głównym konstruktorem słynnego Zamechu w Elblągu, producenta turbin, przekładni zębatych i ciężkich elementów okrętowych. Nikogo w mojej rodzinie nie interesowały nigdy kwestie związane z własną działalnością gospodarczą i tym samym z pomnażaniem majątku.

 

UG - Wydział nauk Społecznych

UG – Wydział Nauk Społecznych

 

Jakich rad udzieliłby Pan dzisiejszym początkującym przedsiębiorcom?


Zaczynaliśmy z wspólnikiem swoją przygodę z biznesem od przysłowiowego zera. Warunki połowy lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku oczywiście w sposób zasadniczy różnią się od teraźniejszych, pod pewnymi względami są łatwiejsze, a w niektórych aspektach dużo trudniejsze. To dwie różne rzeczywistości. Niemniej recepta na sukces w biznesie pozostaje niezmienna. Każdy może mieć wpływ na swój los. W pierwszym rzędzie potrzebna jest wiedza i wykształcenie, a także pomysł, pasja poparta efektywną pracą. Należy otaczać się mądrymi ludźmi, słuchać ich, uznawać ich autorytet.Trzeba zadawać pytania i szukać odpowiedzi na nie. Istotne jest pozytywne reagowanie na wyzwania gospodarcze, podejmowanie rękawic, ale potrzebna jest też cierpliwość, nieodzowna porcja pokory i bardzo dobra kalkulacja ekonomiczna. Nigdy nie należy podpisywać umów pochopnie, zawsze należy dogłębnie analizować realne uwarunkowania rynkowe po to, by maksymalnie wyeliminować ryzyko w interesie.

 

Co definiuje sukces, który Państwo osiągnęliście?


Mamy poczucie, że dokonaliśmy czegoś dobrego i ważnego. To była i jest prawdziwa praca zespołowa. Taki codzienny trud. Stworzyliśmy dojrzałą firmę z rodzimym kapitałem i trwałą strukturą zarządzania, firmę fachową, terminową i o wyrazistym, konsekwentnie budowanym wizerunku. Głównym celem naszej spółki nigdy nie była maksymalizacja zysku w krótkim okresie czasu, ale stabilne jej trwanie na rynku. Odpowiadając zaś na pytanie o definicję naszego sukcesu, uważam, że było to przezwyciężenie trudności, które przez te wszystkie lata pracy napotkaliśmy.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Hotel BRYZA w Juracie

 

Hotel BRYZA w Juracie

 

Galerai ALFA w Białymstoku

Galeria ALFA w Białymstoku

 

VECTRA Gdynia

VECTRA Gdynia

 

Pensjonat NEREUS w Juracie

Pensjonat NEREUS w Juracie

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl