Najnowsze wydanie 36

 

Okladki E Wydani Magazyn Pomorski 36 

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Ewa Judycka, Anna Umięcka, Alina Kietrys, Barbara Miruszewska, Cezary Spigarski, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Tomasz Wróblewski, Ewelina Kroll

Skład: Maciej KREDA Jurkiewicz, www.produktart.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Radosław Michalak, Sławomir Panek, Fotogrupa, Marta Domańska, Krzysztof Lewandowski/KMArt Photo

Tczew – tu warto żyć

prezydent M. Pobłocki

 

Rozmowa z Mirosławem Pobłockim – prezydentem miasta Tczewa

 

Jak zmienił się Tczew w ostatnich latach?


To nie jest już to samo miasto, jakie było kilkanaście lat temu. Wiele osób, które wyjechały i wracają do Tczewa, przeciera oczy ze zdumienia. W zasadzie nie jest to domeną tylko Tczewa, bo wszystkie miasta w Polsce się zmieniły, głównie dzięki unijnym funduszom. To one spowodowały, że również Tczew na tym skorzystał i dynamicznie się rozwinął. To są miliardy złotych zainwestowanych w różne przedsięwzięcia. Nawiązaliśmy współpracę z jedenastoma miastami partnerskimi, większość z nich to miasta na Zachodzie Europy. Przemieszczamy się swobodnie po Europie i mamy porównanie. Stara infrastruktura zniknęła, zmodernizowaliśmy i wybudowaliśmy nowe drogi, ścieżki rowerowe, parkingi i wykonaliśmy termomodernizację szkół. To tylko niektóre z naszych przedsięwzięć. Dziś naprawdę nie mamy czego się wstydzić.

 

skwer przy fontannie

 

Co chciałby Pan zmienić w życiu miasta?


Za zmianami infrastrukturalnymi nie poszły niestety zmiany w naszej mentalności. Rewitalizacja to nie tylko remonty chodników, ulic czy elewacji budynków, ale także zmiana sposobu myślenia. Jednak, jak widać, to zmiany wymagające zmiany pokoleń. Kiedyś użyłem takiego sformułowania, że gdybyśmy na sto ulic wyremontowali dziewięćdziesiąt dziewięć i tak znaleźliby się tacy, którzy mówiliby o tej setnej, niewyremontowanej ulicy. To też pokazuje nasz charakter – niestety narzekanie mamy we krwi. A szkoda, bo zamiast cieszyć się z tego, co mamy i podziwiać naprawdę duże osiągnięcia, wolimy czasem pomarudzić. Często pokutuje hasło: nam się należy. Jednak powoli to się zmienia i zaczynamy dostrzegać, że nikt za nas niczego nie załatwi.

 

Co było przełomem w procesie angażowania się społeczności lokalnej w życie miasta?


Kiedy w 2014 roku wprowadzaliśmy w Tczewie pierwszy Budżet Obywatelski, wydawało się, że niewiele osób będzie chciało włączyć się w poprawę jakości życia na swoich osiedlach mieszkaniowych. Jednak nagle okazało się, że dziesięć tysięcy osób zagłosowało na potrzebne inwestycje, zgłoszone do Budżetu Obywatelskiego. Uważam, że jak na pięćdziesięcioośmiotysięczne miasto to spory sukces. Poza tym mieszkańcy chętnie brali udział w licznych spotkaniach i dyskusjach. Okazało się, że projekty dotyczące naszego najbliższego otoczenia potrafią wyzwolić społeczną energię. Mieszkańcy po prostu zrozumieli, że Budżet Obywatelski skutkuje lepszym podziałem środków publicznych, wyższą jakością życia, zwiększonym zadowoleniem z usług publicznych, przejrzystością i wiarygodnością władz publicznych, a także edukacją obywatelską. Poza tym to szansa dla aktywnych obywateli. W przeciwieństwie do Budżetów Obywatelskich funkcjonujących w innych miastach my nie mamy projektów miejskich. Podzieliliśmy miasto na okręgi i daliśmy możliwość zagłosowania na małe projekty, bo chcieliśmy, by mieszkańcy poczuli się współgospodarzami swoich osiedli. To spowodowało, że nauczyliśmy się szanować to, do czego sami, własnym zaangażowaniem się przyczyniliśmy. Dodam, że dzięki Budżetowi Obywatelskiemu zrealizowaliśmy prawie sto przedsięwzięć, które spełniły realne potrzeby mieszkańców. Projekty dotyczyły estetyzacji dzielnic – małej architektury, zieleni miejskiej, urządzania parków i skwerów, rekreacji – placów zabaw, terenów sportowych i rekreacyjnych czy poprawy bezpieczeństwa.

 

Tczew jest od wielu lat aktywnym beneficjentem środków unijnych, które pozyskuje na realizację zadań zarówno ze sfery usług, jak i inwestycji. Jak udało się tego dokonać?

 

Os. Bajkowe


O sukcesie w realizacji projektów bazujących na funduszach unijnych stanowi ciągłość władzy w mieście. To jeden z kluczowych elementów. Przypomnę, że od 1990 roku miasto Tczew miało dwóch prezydentów. Ja jestem z kolei trzecim prezydentem i pełnię swoją funkcję od 2010 roku. Drugim czynnikiem, zapewniającym pozyskanie funduszy unijnych i późniejszą realizację długofalowej strategii rozwoju miasta, stało się pozyskanie grupy młodych urzędników, którzy są otwarci na pomysły. Fakt, że czasami trzeba ich powstrzymywać, ponieważ – jak to młodzi ludzie – nie widzą żadnych przeszkód natury formalno-prawnej i finansowej. Jednak ich inicjatywa i energia sprzyjała napisaniu tych projektów, które są potrzebne dla rozwoju miasta. Nie braliśmy i nie bierzemy udziału w konkursach tylko po to, by koniecznie wykorzystać fundusze unijne. Mam nadzieję, że podobnie jak w minionym okresie, uda nam się pozyskać w kolejnej transzy fundusze na dofinansowanie szeregu bieżących, jak i nowych inwestycji. Przypomnę tylko, że w przyszłym roku maksymalny budżet Tczewa przeznaczony na inwestycje może wynieść 30 milionów złotych, z czego dotacje unijne stanowią aż 27 milionów złotych.

 

Czy projekty realizowane z funduszy unijnych dotyczą głównie infrastruktury?


Jeżeli patrzymy na to kwotowo, to większość projektów zrealizowanych dzięki wsparciu środków unijnych dotyczy infrastruktury. Ale oprócz tak zwanych twardych projektów, są też i miękkie, chociażby wspomniana przez mnie rewitalizacja. Jednak w nowym rozdaniu funduszy unijnych sytuacja się zmieniła. Do tej pory było tak, że jeżeli wskazaliśmy we wniosku niezagospodarowany budynek, to pod pretekstem rewitalizacji przeznaczaliśmy go na przykład na świetlicę. Teraz kolejność została odwrócona, bo najpierw trzeba przedstawić problem, pokazać społeczny cel i dopiero potem można przeprowadzać rozmowy z mieszkańcami, analizować różne warianty, by wykazać, że dany obszar miasta jest obszarem problemowymi i co należy uczynić, by ten problem rozwiązać. I dopiero wówczas można starać się o unijne dofinansowanie. Jest więc prymat w działalności tak zwanych projektów miękkich, prospołecznych nad działaniami inwestycyjnymi.

 

UM

 

Jak to wygląda w praktyce?


W ramach budowy węzła transportowego budujemy na przykład ścieżki rowerowe. Przy okazji powstają tak zwane projekty miękkie, związane z edukacją, przeprowadzane są prelekcje w placówkach oświatowych na temat zasad bezpieczeństwa czy też organizowane są akcje propagujące korzystanie z rowerów. A w Tczewie mamy wiele nowych tras rowerowych. Tylko w latach 2015–2018 długość ścieżek rowerowych wzrosła z 11,6 do 24 kilometrów.

 

Położenie miasta na skrzyżowaniu szlaków komunikacyjnych umożliwia bardzo dogodne połączenia drogowe oraz kolejowe czy wodne. Jak miasto wykorzystuje ten atut?


Punktem zwrotnym w historii miasta było oddanie do użytku Transportowego Węzła Integracyjnego, na który Tczew otrzymał środki finansowe z Regionalnego Programu Operacyjnego. Jego budowa połączyła wszystkie rodzaje transportu: od rowerowego, poprzez transport zbiorowy, kołowy, kolejowy, indywidualny. Chciałbym przypomnieć, że nad tym projektem pracowaliśmy dziesięć lat po to, by jego koncepcja była gruntownie przemyślana. Poza tym, wówczas mało kto w Polsce wiedział, czym są węzły integracyjne.

 

bitwa

 

Tczew postrzegany jest jako południowa brama do Gdańskiej Metropolii. Czy sprzyja to rozwojowi miasta?


To, co jest zaletą, czasami jest wadą. Bliskość Gdańska nie zawsze wychodzi nam na dobre. Porównując rozwój Tczewa i Starogardu Gdańskiego, można ocenić, że w niektórych elementach Starogard Gdański jest lepiej rozwinięty, gdyż wykorzystuje dobre skomunikowanie z Gdańskiem. Na przykład w Tczewie nie ma uzasadnienia dla budowy dużej galerii handlowej, bo w zasięgu dwudziestu minut jazdy pociągiem jesteśmy w Gdańsku. Zaletą jest niewątpliwie fakt, że mamy też w zasięgu autostradę A1 i drogę krajową, stąd cały czas czujemy się częścią Gdańskiej Metropolii. To również jeden z kierunków rozwoju, bo zakładamy, że Tczew będzie się rozwijać wraz z aglomeracją Gdańska.

 

Dla pasażerów korzystających z różnych środków komunikacji miejskiej problemem pozostaje jednak brak wspólnego biletu. Czy jest szansa, że to się zmieni?


Właśnie podpisaliśmy w Urzędzie Marszałkowskim umowę o przystąpieniu do pilotażu wspólnego biletu dla Pomorza. Testy, które już się rozpoczęły, mają przybliżyć nas do nowych technologii.

 

Wprowadzenie e-biletu ułatwi pasażerom korzystanie z różnych środków komunikacji. Co prawda w przeszłości kilka razy prezydenci Trójmiasta podpisywali porozumienie w sprawie biletu metropolitalnego, ale sytuacja się zmieniła, gdy włączył się do tego Marszałek Województwa Pomorskiego. Dlatego sądzę, że wprowadzenie e-biletu jest już teraz tylko kwestią czasu.

 

Jak w Tczewie przedstawia się sytuacja na rynku pracy?


Na terenie Tczewa funkcjonuje Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna, w której dominują firmy z zakresu nowych technologii. W zasadzie strefa jest już tworem zamkniętym i nie ma miejsca na nowe podmioty. Właściciele firm informują, że jeszcze nie mają problemu z brakiem rąk do pracy, co nie oznacza, że niebawem może się to zmienić. Bezrobocie jest na poziomie 4 procent, a więc praktycznie u nas nie istnieje. Są firmy, które dowożą do Tczewa ludzi do pracy z Kwidzyna czy z Malborka, gdzie jest dwukrotnie większa stopa bezrobocia.

 

Może część z tych osób chciałaby się osiedlić w Tczewie?

 

W Tczewie buduje się dużo mieszkań, które są sprzedane już na etapie pierwszych wykopów. Jednak nie każda osoba dojeżdżająca do Tczewa do pracy z Malborka czy Kwidzyna chce w naszym mieście kupić mieszkanie i się osiedlić. Stąd trzeba pomyśleć o budowie mieszkań na wynajem. Ostatnio rząd przywrócił dofinansowanie na budownictwo społeczne w ramach TBS i chcemy to rozwijać, by utrzymać potencjał rozwoju miasta, który daje nam Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna i pozostałe podmioty gospodarcze, mające swoją siedzibę w Tczewie.

 

Tczew należy do Związku Miast Nadwiślańskich, którego celem jest między innymi przywrócenie życia Wiśle. Czy widzi Pan szansę wykorzystania położenia Tczewa na szlaku drogi wodnej? Czy w Tczewie mógłby powstać port?


Brałem udział w rejsie badawczo-promocyjnym po Wiśle, w ramach którego wykonywane były między innymi pomiary głębokości wód na rzece. Okazało się, że nawet w podczas największej suszy poziom wody w Wiśle nie spadał poniżej czterech metrów, a to oznacza, że swobodnie mogą po niej pływać płaskodenne barki. Pomysł dotyczący użeglownienia Wisły pod przyszły Port Tczew byłby dużą szansą dla miasta. Porty Gdynia i Gdańsk dynamicznie się rozwijają i trzeba transportować ładunki w głąb kraju, a Unia Europejska kładzie nacisk na transport ładunków wielkogabarytowych i niebezpiecznych żeglugą śródlądową. Pojawił się już pomysł budowy centrum intermodalnego na bazie stacji Zajączkowo Tczewskie. Mamy prywatnego inwestora, który kupił 30 hektarów terenu i chce budować suchy port. Przed wojną w Tczewie funkcjonował Port Morski, tu mieściła się Szkoła Morska, dlatego myślę, że moglibyśmy przywrócić dawny, morski charakter miasta.

 

Most drogowy w Tczewie pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce. To cenne dzieło sztuki inżynierskiej, ale też i niewykorzystana szansa na atrakcję turystyczną Tczewa. Dlaczego most nie może doczekać się kompleksowego remontu?


Problem polega na tym, że przy okazji modernizacji magistrali kolejowej dla potrzeb pociągów Pendolino wyremontowany został most kolejowy. Natomiast zabytkowy most drogowy służył do 2011 roku tylko mieszkańcom Lisewa i innych wsi gminy Lichnowy. Nie jest to jednak most komunikacyjny, bo niczego nie łączy. Ewenementem jest fakt, że jest to jedyny most w Polsce będący w gestii Starostwa Powiatowego, które nie dysponuje taką kwotą, by można było kompleksowo go wyremontować, dlatego skupiamy się na pracach ogólnobudowlanych. Niestety, przez lata składano nam wiele obietnic, nawet na szczeblu rządowym, jednak żadna z nich nie została zrealizowana.

 

W związku z nadchodzącymi wyborami samorządowymi zamierza Pan ponownie ubiegać się o stanowisko prezydenta Tczewa w ramienia bezpartyjnego stowarzyszenia Porozumienia na Plus. Jakie będą Pana priorytety?


Nie przewiduję jakiejś rewolucji. Po prostu będę kontynuować wszystkie te zadania, które zostały zapisane w strategii rozwoju. Chciałbym, aby Tczew był miastem przyjaznym mieszkańcom, by dobrze się tu żyło, by mieszkańcy mieli perspektywy. Będę się starać, by możliwie jak najlepiej realizować ich potrzeby dotyczące kultury, rozrywki, usług czy edukacji. Bo miasto tworzą mieszkańcy i bardzo nam zależy, by tu zostali, by z Tczewem wiązali swoje marzenia i współtworzyli potencjał miasta.

 

Czego miastu najbardziej potrzeba?


Gruntów pod dalszą rozbudowę. Chciałbym podjąć rozmowy o poszerzeniu granic miasta. Nie jest to z mojej strony przejaw megalomanii, ale po prostu kwestia możliwości dalszego rozwoju Tczewa.

 

 

Jesteśmy czwartym co do wielkości miastem wojewódzkim, który liczy 58 tysięcy mieszkańców i dysponuje zaledwie 22,2 km2 powierzchni. Zagęszczenie lokuje nas w czołówce krajowej. Mamy co prawda 150 ha terenów rozwojowych, ale w tym tempie rozwoju miasta wystarcza to na zaledwie parę lat.

 

Dziś wiele osób coraz częściej przeprowadza się na obrzeża miasta.


Czy ten trend dotyczy także Tczewa?


W Tczewie również część osób decyduje się na zamieszkanie poza miastem. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby odpis podatkowy trafiał do budżetu naszego miasta, a nie do gminy. Szkoda, bo byłyby to pokaźne kwoty, które zasiliłyby nasz budżet. Ponadto w praktyce jest tak, że mieszkańcy terenów podmiejskich korzystają z miejskiej infrastruktury, z przedszkoli i szkół. Czyli my mamy koszty, a wójt dochody. Musimy się z tym problemem zmierzyć. Jako że Tczew był wielokrotnie pionierem w wielu innowacyjnych rozwiązaniach, stąd znajdziemy sposób, by tę sytuację rozwiązać.

 

Czy dobrze się żyje w Tczewie?


Mam nadzieję, że mieszkańcy są dumni z niesamowitego tempa rozwoju miasta. Nie znaczy to, że wszyscy są zadowoleni. Nie wymyślimy koła, chociaż w pewnych przypadkach byśmy chcieli. Jednak z całą pewnością mogę powiedzieć, że nasze miasto zmierza w dobrym kierunku. Zawsze idziemy do przodu.

 

Rozmawiała: Anna Łopion

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl