Najnowsze wydanie 36

 

Okladki E Wydani Magazyn Pomorski 36 

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Ewa Judycka, Anna Umięcka, Alina Kietrys, Barbara Miruszewska, Cezary Spigarski, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Tomasz Wróblewski, Ewelina Kroll

Skład: Maciej KREDA Jurkiewicz, www.produktart.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Radosław Michalak, Sławomir Panek, Fotogrupa, Marta Domańska, Krzysztof Lewandowski/KMArt Photo

Rozwód to nie koniec…

do magazynu pomorskiego 2

 

Z Dorotą Wollenszleger-Gałuszka z firmy Kobieta i Rozwód Gdańsk rozmawia Alina Kietrys

 

Firma, w której prowadzi Pani aktywną działalność, nazywa się Kobieta i Rozwód – a dlaczego nie Mężczyzna i Rozwód?


Skupiliśmy się na pomocy kobietom, bo nawet trafiające do mnie panie, które mają świadomość, że są przyczyną rozpadu małżeństwa i znalazły szczęście w objęciach tego drugiego, u boku innego mężczyzny, przychodzą i płaczą. Mają niemal zawsze świadomość, że budują swoje nowe szczęście na nieszczęściu innych, na zgliszczach czegoś, co kiedyś stanowiło ich rzeczywistość. Wymagają pomocy i wsparcia, ułożenia planu działania i przeprowadzenia przez rozwód tak samo jak te porzucone, zdradzone. A takiej refleksji zazwyczaj nie ma w mężczyznach. Ja na swojej drodze nigdy nie spotkałam mężczyzny, który mając u boku nową kobietę rozpaczałby nad tym, że jego związek poprzedni się rozpadł. Być może u mężczyzn ta refleksja przychodzi później. Być może przychodzi wówczas, gdy są nowe problemy w kolejnym związku, albo dzieci z poprzedniego czy aktualnego związku przekazują komunikaty, że w ich życiu zdarzyło się czy zdarza się nie to, co powinno.

 

A dlaczego właśnie u kobiet pojawia się ta refleksja?


Bo kobiety są bardziej empatyczne i uczuciowe. W trudnych chwilach, gdy ich życiem rządzą emocje, potrzebują kogoś, kto zaplanuje, co robić, ułoży plan działania, a nawet przewidzi, co będzie dalej. Myślę, że kobietom bardziej zależy – niezależnie od tego, z jakiego powodu muszą się rozwieść, by rozwód odbył się w sposób jak najłagodniejszy.

 

Nie idealizuje Pani kobiet?


Zdecydowanie nie. Tam, gdzie to konieczne i widzę, że trzeba działać, by konflikt nie nabrał na sile. Staram się wyciszać emocje, pokazywać różne drogi rozwiązania problemu, ale bardziej łagodne. Muszę tu jednak zaznaczyć, że tam, gdzie widzimy, że klientka musi zacząć walczyć, tam stoimy murem. Udzielamy wsparcia prawnego i psychologicznego, by pomóc. Bo trafiają do nas panie, którym naprawdę musimy i możemy pomóc i które chcą z tej pomocy skorzystać. Czasami na początku są zagubione i mają przeróżne pomysły, jak przeprowadzić siebie, ale też dzieci, przez ten cały proces rozstania i wszystkie prawne aspekty. U nas dostają konkretne instrukcje, jak zrobić to właściwie i przy okazji nie popełnić niepotrzebnych błędów w tym naprawdę trudnym momencie.

 

I udaje się?


Tak naprawdę w 99 procentach – tak. Przeprowadzamy działania pomocne przy rozwodach, które nie prowadzą np. do uprowadzeń rodzicielskich czy narastającej lawiny wzajemnych konfliktów, bo te najmocniej odczuwają dzieci. Rozstanie rodziców niemal zawsze odbija się na dzieciach. Oczywiście w naszych działaniach wspierających doprowadzamy kobietę, która się do nas zgłosiła, do rozwodu, gdy jest o tym przekonana, że to jedyne rozwiązanie. Bo tym się przede wszystkim zajmujemy, ale cały czas wspieramy ją i dzieci, i czasami także jego, czyli całą do niedawna jeszcze rodzinę.

 

Jakie wówczas podejmuje Pani działania?


Jestem zawodowym mediatorem sądowym i tam, gdzie mogę, staram się zaproponować te usługi. Namawiam jedną i drugą stronę, żeby wszelkie sprawy związane z dziećmi, a konieczne do ustalenia przy rozwodzie, były załatwione w jak najlepszej formie. Bez niepotrzebnych, obciążających awantur czy psychicznego dręczenia. To się udaje przy osobach trzecich, rzadko w zaciszu domowym. A trzeba ustalić przy rozwodzie, z kim dzieci zostają, w jaki sposób kontaktują się z rodzicami i w jakiej wysokości będą zasądzone alimenty na rzecz dziecka przebywającego pod opieką drugiego rodzica. Te sprawy można ustalić poza salą sądową, w sposób ugodowy. Niekoniecznie trzeba sądzić się miesiącami czy latami. Warto myśleć o tym i tak też działać, by oszczędzać napięć obu stronom, a przede wszystkim dzieciom. Sala sądowa to często ekstremalne miejsce, w którym osoby rozwodzące topią pieniądze i emocje. To nie jest miejsce, po wyjściu z którego po kilku latach procesu rozwodzące się osoby padną sobie w objęcia czy przyjacielsko podadzą ręce. Na sali sądowej zawsze jest strona przegrana. Nie ma też poczucia równości, że wszystko odbyło się sprawiedliwie. To jest znany i powszechny mechanizm towarzyszący rozwodom.

 

Firma Kobieta i Rozwód to sieć biur w Polsce, które niosą taką pomoc i wsparcie rozwodzącym się paniom. Statystki wskazują, że liczba rozwodów w Polsce wzrasta.


To prawda. Statystyka w tej materii jest bezlitosna i tempo wzrostu jest bardzo duże. W tej chwili mówi się, że rozpada się co trzecie małżeństwo w Polsce, a co drugie w Europie. I najczęściej są to małżeństwa ze stażem mniej niż dziesięcioletnim i z małymi dziećmi. Obserwujemy duży wzrost rozwodów w środowiskach poza wielkimi miastami. Stąd też pomysł na rozszerzenie naszej pomorskiej działalności o biura terenowe. Do tej pory powstały już dwa – w Gdyni i Starogardzie Gdańskim. W planach mamy stworzenie kilkunastu biur w województwie pomorskim.

 

Z jakiego powodu najczęściej następuje rozwód?


Tych powodów jest wiele i zmieniają się niemal z roku na rok. Może też dlatego, że coraz śmielej mówimy o prawdziwych przyczynach. Do tej pory jako podstawową przyczynę rozwodów podawano niezgodność charakterów. Ale co to znaczy niezgodność charakterów? Skoro się poznaliśmy, zakochaliśmy w sobie i stworzyliśmy rodzinę, to jak można skwitować przyczynę rozwodu tym jednym określeniem: niezgodność charakterów. Jeśli zaczynają się jakieś problemy czy konflikty, to naszą siłą powinno być to, co nas połączyło. I to powinno pozwolić nam przetrwać.

 

 

Podajemy więc przed sądem mało wiarygodny i niezbyt prawdziwy powód. Ale czasami tak właśnie trzeba, by dla dobra sprawy nie wgłębiać się w prawdziwe powody. Dla sądu istotna nie jest przyczyna, a fakt rozpadu małżeństwa na płaszczyźnie emocjonalne, fizycznej i ekonomicznej.

 

A jakie są prawdziwe powody?


Coraz częściej przemoc domowa: fizyczna i psychiczna, a także ekonomiczna. Kobiety nie wstydzą się już mówić, że za zamkniętymi drzwiami dzieje się źle w tych sferach ich życia. Przemoc psychiczna jest jednak jedną z najtrudniejszych form do udowodnienia przed sądem. Przygotowujemy więc kobiety do wyrażania i zdefiniowania zjawisk, które stanowią o przemocy domowej. To wymaga porad naszych specjalistów. Czasami też uświadomienie kobietom, że procesy przemocy psychicznej były przyczyną ich udręki i nieszczęść również trwa dość długo. Tak samo jak „wyprowadzanie” kobiet ze związków przemocowych.

 

Firma Kobieta i Rozwód została stworzona przez kobiety dla kobiet. Państwo więc służycie wieloma radami i podpowiadacie, jak rozwodzące się panie mają sobie radzić.


Tak. Tam, gdzie zdiagnozuję przemoc domową, tam działam stanowczo. Pracujemy w zespole zaufanych, doświadczonych osób, specjalistów. Współpracujemy z psychologami i terapeutami właśnie po to, żeby wypracować wspólne określenie problemów, które działy się w rodzinie. Na przykład definiujemy wspólnie, co to znaczy przemoc domowa, po to by wspólnie uzyskała wiedzę, że ta przemoc zachodziła naprawdę. To są często trudne działania świadomościowe.

 

Nasze działania mają też na celu złagodzenie postrzegania małżeństwa i wówczas zastanawiamy się wspólnie także nad tym, czy można jeszcze ratować to małżeństwo i czy jest właściwym środowiskiem do wychowania dzieci. A więc jesteśmy takim miejscem, że jeśli kobieta trafi do nas we właściwym momencie, to jej problem może jeszcze rozwiązywany być w różny sposób i nie jest powiedziane, że wybierze ona tylko jedną drogę, czyli na pewno się rozwiedzie. Ta możliwość wyboru jest też ważna.

 

A więc kobiety powinny trafiać do Pani firmy, zanim podejmą decyzję o pójściu do prawnika.


Tak, bo prawnik nie mówi: proszę się jeszcze zatrzymać, zastanowić. Prawnik podejmuje kroki zmierzające do rozwodu. W naszej firmie jest jeszcze szansa, by nad tym związkiem chwilę się zastanowić, a może nawet popracować. To, czy któraś z pań skorzysta z tej drogi i będzie chciała ratować swoje małżeństwo, to już zupełnie inna sprawa.

 

A czy zdarzyły się sytuacje, że kobiety wycofywały się z podjętych kroków rozwodowych?


Tak.

 

W jakim momencie kobiety najczęściej przychodzą do Pani?


Najczęściej, gdy już jest źle, gdy pozew jest złożony. To sytuacja zazwyczaj bardzo trudna. Zdarza się też, że przychodzą panie, które są na rozdrożu i próbują jeszcze coś w tym małżeństwie uratować.

 

Czy z kobietami przychodzą także mężczyźni, by szukać wsparcia?


Takie sytuacje zdarzają się coraz częściej. Mamy szeroki wachlarz ofert: od mediacji, do których zachęcamy także mężczyzn, mamy też szkołę dla rodziców, która pozwala podwyższyć kompetencje i zrozumieć, co się dzieje w rodzinie w kontaktach z dziećmi. Nasi specjaliści wspierają także mężczyzn.

 

A jakie są jeszcze najczęstsze przyczyny rozwodów?


Zdrada. W okresie letnim mamy bardzo wiele zleceń na sprawdzenie uczciwości małżonka. Mężczyźni, którzy zdradzają swoje partnerki, zaczynają gwałtownie dbać o lepszy własny wizerunek, szukają pretekstu, by spędzać czas samodzielnie, bez rodziny, czy zmieniają w ogóle sposób bycia. Takie sytuacje kobiety szybko wyłapują, a kobieca intuicja najczęściej nie zawodzi.

 

Czy według Pani kobieta jest w stanie wybaczyć zdradę?


Jest w stanie – ja to przetestowałam na własnej skórze. Ale ważne, by po takim zdarzeniu odciąć się od różnych uwarunkowań wcześniej prowadzących do zdrady. A to jest bardzo trudne. Potrzebna jest gruba kreska – bez powrotów, rozpamiętywania i wypominań. To trzeba przepracować, czasami na kilku spotkaniach terapii małżeńskiej. Taki związek ma szansę przetrwać. Po zdradach jest bardzo trudno przetrwać, bo o porządne wyczyszczenie tej sytuacji jest naprawdę bardzo trudno. Chyba, że zaistnieje autentyczna chęć zadośćuczynienia. Taki związek wymaga czasu i dużo wzajemnej cierpliwości.

 

Jak długo zajmuje się Pani pomaganiem paniom w kryzysie małżeńskim?


Zawodowo od trzech lat w firmie Kobieta i Rozwód Gdańsk. Ale łącznie z moim własnym doświadczeniem, mogę śmiało powiedzieć, że rozwodami zajmuję się lat osiem. Też jestem po rozwodzie, bardzo burzliwym, po kilku uprowadzeniach moich córek przez byłego męża. Mam po prostu własne przemyślenia związane z moim życiem: życiem w trakcie rozwodu i po rozwodzie.

 

do magazynu pomorskiego 3

 

Czy uważa się Pani za osobę szczęśliwą?


Zdecydowanie tak. Znalazłam swoje miejsce na ziemi. Trzy lata temu, gdy wydawało się, że już uporządkowałam swoje życie, przy końcu rozwodu mój były mąż postanowił jeszcze w ostatnim momencie we mnie uderzyć. I w wyniku jego poczynań uległam wypadkowi – nie mogłam chodzić, miałam poważne medyczne kłopoty z nogą. Okazało się też, że nie mogę wrócić do pracy i po raz kolejny stanęłam w obliczu swojego roztrzaskanego życia. Już nie osobistego, a zawodowego. Musiałam zmienić moim córkom szkołę, żeby było bliżej, musiałam sama ogarnąć się ze sobą i swoimi niepewnościami i zdrowiem po wypadku. I w tamtym momencie mój ówczesny partner, a dzisiaj mąż, zmobilizował mnie do działania. Namówił do stworzenia„pomysłu na siebie”. Nie jestem osobą, która poszłaby na rentę czy usiadła i tylko użalała się nad sobą. W telewizji śniadaniowej zobaczyłam Krystynę Rek – psycholożkę biznesu, właścicielkę, pomysłodawczynię, organizatorkę i prezeskę firmy Kobieta i Rozwód spółka z. o.o, a także organizatorkę pierwszego biura w Polsce, która tak naprawdę zainspirowała mnie do działania. Zgłosiłam się, przygotowywałam się przez rok, skończyłam podyplomowe studia mediacji sądowej i pozasądowej i rozpoczęłam nowe życie. Zaproponowałam Krystynie Rek, by takie biuro, jak ona ma w Warszawie, otworzyć w innych miastach. I to się udało.

 

Wracając do procedury rozwodowej – jak długo trwają dzisiaj sprawy rozwodowe w sądzie?


Różnie – od kilku miesięcy oczekiwania na rozprawę, gdzie samo orzeczenie o rozwodzie trwa kilka minut, do kilku lat. Terminy sądowe wydłużają ten proces rozwodowy. Czasami na kolejne rozprawy musimy czekać po sześć miesięcy, a na rozprawy w Sądzie Apelacyjnym nawet dłużej, a przecież przez ten czas dzieją się skomplikowane sprawy ludzkie. Każdego dnia może dochodzić do kolejnych sporów. I jak ludzie trafiają już na salę sądową, to napięcie jest ogromne.

 

Czy Pani pomoc skraca ten czas oczekiwania?


Mediacje, a właściwie ugody zawarte na mediacjach, skracają proces czasem do jednego tylko spotkania na sali sądowej. Zdarzyło się też, że sąd potraktował wyjątkowo nasze klientki i orzekał o sprawie niemal z dnia na dzień. Oczywiście wówczas, gdy sprawy nie były zbyt skomplikowane.

 

Jakie sprawy trafiają do Sądu Apelacyjnego?


Praktycznie większość, bo sąd nie rozwiązuje sporu, sąd daje konkretne rozwiązanie sporu, a to już wiąże się prawie zawsze z niezadowoleniem którejś ze stron. Wszystko może być przyczyną złożenia apelacji, nawet kwota kilku złotych przy przyznaniu określonej wysokości alimentów. Spór toczy się czasem dla samej zasady, by pokazać niezadowolenie.

 

Uzyskała Pani tytuł Kobiety Sukcesu, zajmując się na co dzień tak drażliwymi problemami. Jak to się ma naprawdę do życiowego sukcesu?


Miarą mojego sukcesu jest to, że moje klientki przeszły w miarę bezboleśnie przez rozwód, że miały moje wsparcie w chwilach, gdy mogło już brakować sił, że byłam dla nich o każdej porze dnia, że redagowałam dla nich korespondencję w taki sposób, by łagodzić, a nie podsycać spór. Ponadto w naszej nazwie jest też pewien graficzny i znaczeniowy chwyt. W słowie „rozwód” pojawiła się literka „J” i powstał „rozwó(j)d”. I na ten stan rozwoju kobiet kładziemy coraz częściej nacisk. Staramy się nie zostawiać naszych pań po rozwodzie z takim rozbitym życiem, tylko staramy się im pokazać, że po rozwodzie też można jeszcze dobrze zorganizować życie i znaleźć własny sposób na nowy własny styl, a może nawet na nowe szczęście.

 

Organizujecie Państwo warsztaty wsparcia dla kobiet po rozwodzie.


Tak. I ważne jest, że możemy zawsze służyć radą, pomocą i wsparciem. Prowadzimy warsztaty z rozwoju osobowości, budowania pewności siebie, asertywności. Łączymy te działania z warsztatami wizerunkowymi: jak się ubrać np. na rozprawę czy umalować, a także jak funkcjonować na co dzień w pracy i w życiu codziennym. Mieliśmy też warsztaty robienia ekokosmetyków, bo to jest akurat moja fascynacja. Te zajęcia cieszyły się dużym zainteresowaniem, miały duży oddźwięk. Robiliśmy własne balsamy do ciała, kremy do twarzy, herbatki do kąpieli itp. Po wakacjach znowu wrócimy do tych zajęć. Planów mamy wiele i oczywiście mocno wierzę, że uda się nam je zrealizować.

 

Życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę.

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl