Najnowsze wydanie 36

 

Okladki E Wydani Magazyn Pomorski 36 

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Ewa Judycka, Anna Umięcka, Alina Kietrys, Barbara Miruszewska, Cezary Spigarski, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Tomasz Wróblewski, Ewelina Kroll

Skład: Maciej KREDA Jurkiewicz, www.produktart.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Radosław Michalak, Sławomir Panek, Fotogrupa, Marta Domańska, Krzysztof Lewandowski/KMArt Photo

Co trudnego jest w noszeniu ubrań?

foto 2

 

Z modelkami Klaudią Sadowską i Dalią Kroplewską spotykam się podczas sesji zdjęciowej dla marki ubrań Cosel. Klaudia jest twarzą kampanii, Dalia występuje w podwójnej roli wizażystki i stylistki.

 

Anna Szubert: Klaudio, do modelingu trafiłaś bardzo późno, będąc już studentką, czyli w czasie, kiedy duża część modelek ma za sobą kilka lat intensywnej pracy…


Klaudia Sadowska: Tak. W moim przypadku to był całkowity przypadek. Moja bliska koleżanka, projektantka Monika Lemańska, szukała modelek do pokazu swojej kolekcji. I tak się zaczęło [śmiech]. W zawodzie pracuję dopiero pięć lat, chociaż nie wiem, czy trafnymi określeniami są „zawód” i „praca”. Dla mnie to zdecydowanie forma pasji, czasowej zmiany roli, odskoczni od codzienności. Po prostu inny wymiar życia.

 

Czy u Ciebie, Dalio, było podobnie? Przypadek?


Dalia Kroplewska: Tak, tyle, że startowałam znacznie wcześniej. Pierwszą sesję zdjęciową miałam w wieku 13 lat. W tym czasie był w Manhattanie nabór do banku twarzy. Z tych pierwszych przymiarek do modelingu nic nie wyszło. Umowa zablokowała mnie na 2 lata. To była pierwsza ważna nauka – umowy na wyłączność mogą być niezwykle ryzykowne. Drugie podejście do tematu zrobiłam, mając 17 lat.

 

I? Z sukcesem, jak się domyślam?


DK: Myślę, że tak. Zostałam twarzą bursztynu w kalendarzu pomorskim. Potem odkryłam Max Models. Chodziłam na castingi agencyjne, robiłam mnóstwo różnych rzeczy, by dać się zauważyć.

W efekcie pracowałyście dla wielu uznanych projektantów.


KS: Tak. Miałam przyjemność występować na pokazach np. Lidii Kality, Paprocki i Brzozowski, Teresy Rosatti czy Macieja Zienia. Muszę przyznać, że mam ogromne szczęście, bo jak inaczej nazwać sytuację, w której będąc tylko raz na klasycznym castingu, miałam sposobność występować na bardzo prestiżowych polskich wydarzeniach? [śmiech]

 

DK: U mnie to wygląda podobnie jak u Klaudii, z tą różnicą, że podjęłam wyzwanie i zawalczyłam także o pozycję na rynku europejskim. Byłam modelką dla marek Liz Maltaux, Patrizia Pepe, Levis, a w Polsce dla dużych sieciówek, takich jak Taranko czy Aryton.

 

Jak wygląda życie profesjonalnej modelki?


KS: To nie jest łatwa praca, chociaż słyszy się czasami opinie odmienne, w stylu „co trudnego jest w nałożeniu ubrań i przejściu się po scenie”. Otóż, by dojść do tego etapu, trzeba naprawdę wielu starań.

 

DK: Życie modelki to nieustająca zmiana i próby dopasowania się do tych zmian. Gdy zaczynałam moją przygodę, modelki były bardzo wysokie, 180 cm i wyższe. Dziś, głównie ze względu na silny rynek azjatycki, większe szanse na karierę osoby w okolicach 175 cm. Standard to 174–178 cm. I bardzo szczupłe. Cóż, mając powyżej 180 cm wzrostu, trudno mieć poniżej 90 cm w biodrach. Wymagania agencji były dla mnie nie do przejścia. I, o dziwo, wyszło mi to na dobre, bo wzięłam sprawy w swoje ręce i rozpoczęłam pracę jako freelancerka. Wbrew temu, co często się mówi, w modelingu dobre kontakty szybciej otwierają drzwi niż udział w castingu. Jeśli raz dasz się zauważyć, klienci wracają. Dla jednego z nich, na kontrakt do Hamburga, pojechałam osiem razy; potem była Irlandia. Większość wypracowana z polecenia.


Co zwiększa szansę na sukces w tym zawodzie?


DK: Dobra agencja znacznie pomaga w rozpoczęciu kariery. I nie chodzi mi o to, że przynosi kontrakty, bo tak nie jest, ale uczy poruszania się w świecie castingów. Dobra agencja inwestuje w naukę chodzenia, w naukę mimiki i pozowania. Jest jednak coś, czego zrobić nie potrafi – nadać charakteru i zmienić osobowość. Z perspektywy czasu powiem dość radykalnie: twoje wady nie są wadami, jeśli masz osobowość, potrafisz przykuć uwagę i odważnie sięgasz po swoje. To nie jest zawód dla szarej myszki, nawet najpiękniejszej, bo koszty będą horrendalnie wysokie.

 

O jakich kosztach mówisz?


DK: Rynek mody, jak każdy inny, ma różne oblicza. Jeśli jesteś „słaba”, może to wykorzystać… lub mocniej… możesz zostać oszukana lub oszukany. Znam wiele takich przypadków. Dla przykładu rynek azjatycki: bardzo dobre pieniądze, ogromne możliwości, ale też wiele zagrożeń, np. agencja, która zamyka się z dnia na dzień, nie wypłacając wynagrodzenia. Dochodzenie swoich praw jest trudne dla każdego, a co dopiero dla młodej osoby bez doświadczenia.

 

KS: Druga sprawa to kwestia psychiki, odporności na stres. Praca modelki to głównie czekanie: na casting, na odpowiedź, na fotografa, na pieniądze. Do tego duża konkurencja, presja na wygląd. Nie każdy to udźwignie…

 

DK: Dokładnie. To właśnie kwestia osobowości, która może być główną determinantą sukcesu; to ona toruje ci drogę. Znam modelki, które boją się odezwać, na wszystko się zgadzają, nie reagują na oczywiste nieprawidłowości. Jest, oczywiście, wiele innych elementów: to czy jesteś „plastyczna”, czy się wyróżniasz, czy potrafisz grać mimiką. Trzeba wiedzieć, że prawie zawsze spotykasz nowych, nieznanych ludzi. Musisz potrafić nawiązać z nimi kontakt.

 

Czy jest jakaś szkoła ucząca modelingu? Kto decyduje o tym, by móc powiedzieć o sobie „jestem profesjonalną modelką”?


DK: A to jest bardzo ciekawe. Pisałam pracę licencjacką i magisterską o pracy w modelingu i na potrzeby obu prac robiłam wywiady z modelkami różnej rangi, z dużym doświadczeniem i z początkującymi, co stanowiło tzw. szerokie spektrum, pozwalające spojrzeć na problematykę w szerszym kontekście. I powiem ci, że podczas wywiadów nie spotkałam się z osobą, która nazwałaby się modelką. Większość traktuje to jako hobby. Dopiero przejście do etapu utrzymywania się tylko i wyłącznie z tej pracy, uważa się za zawód. A takich osób jest nadal w Polsce niewiele.

Dobre agencje przygotują cię do pracy – nauczą chodzić, zrobią portfolio, doradzą w kwestii ubrania czy wyślą do specjalisty, ale nie nauczą cię pewności siebie, nie zbudują tej siły, która pozwoli ci „ponieść” kolekcję w pokazie.

 

Co możecie poradzić młodym ludziom marzącym o karierze w modelingu?


DK i KS: Nie przejmować się słowami innych, bo nigdy nie spełnisz oczekiwań wszystkich, uważać na pułapki w biznesie (mieć obok kogoś z doświadczeniem), ćwiczyć pozowanie przed lustrem, nagrywać filmiki z chodzenia po wybiegu, pytać o rady starsze koleżanki i… pić dużo wody. Wszystko regularnie [śmiech].

foto 9

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl