Najnowsze wydanie 29

 


okladka online magazyn pomorski 29

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Anna Kwiatek, Mirosław Begger, Cezary Spigarski, Barbara Miruszewska, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Anna Umięcka

Skład: Maciej Jurkiewicz, www.produktart.com.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Mieczysław Majewski, Sławomir Panek, Radosław Michalak

Nauta na fali

Andrzej SzwarcRozmowa z Andrzejem Szwarcem, prezesem zarządu i dyrektorem Stoczni Remontowej Nauta S.A.

 

 

Pamiętam trudne czasy, kiedy żeby utrzymać się na rynku, wykonywaliśmy remonty „po kosztach". Zysk był prawie zerowy, a pensje niewysokie. Obecnie w Naucie, tak samo jak w innych stoczniach, które przetrwały kryzys, stosujemy system wynagrodzeń motywujący do pracy. Pensje są wysokie, pracownicy otrzymują czterdziestoprocentowe premie. Wykonawcy za oszczędności w kosztach produkcji otrzymują dodatek (3 proc., co przy kontraktach wartych kilka milionów stanowi dużą sumę).

 

 

? Historia Stoczni Nauta związana jest z budową gdyńskiego portu, a zatem początki firmy sięgają jeszcze lat 20. XX wieku. Jak wiele się zmieniło w ofercie stoczni na przestrzeni lat?

 

Gdyńska Stocznia Remontowa powstała na bazie warsztatu szkutniczego wytwarzającego kutry rybackie, działającego przy ul. Waszyngtona w Gdyni. Założone w 1926 roku przedsiębiorstwo państwowe Nauta zaczęło produkować barki, holowniki, pchacze, szalandy i inne jednostki pomocnicze potrzebne przy budowie portu. Nauta była więc pierwszą polską stocznią dostarczającą tabor wodny do gdyńskiego portu. Obecnie profil produkcyjny jest znacznie szerszy. Kilka lat temu postanowiliśmy „wyjść z zaścianka", czyli z terenu przy ul. Waszyngtona o ograniczonych możliwościach technicznych i powierzchniowych, gdzie możliwe są niewielkie remonty i przebudowy statków do stu metrów długości, a roczna sprzedaż usług sięga zaledwie stu milionów złotych. W latach 2007-2008 nastąpiło załamanie rynku stoczniowego i trzeba było podjąć decyzję o dywersyfikacji naszych usług. Obecnie Nauta remontuje i okręty wojenne (w ubiegłym roku wyremontowaliśmy kilkanaście jednostek), i statki cywilne (w zeszłym roku 102 jednostki). Oprócz tego realizujemy kontrakty na nowe statki i skomplikowane konstrukcje stalowe oraz konstrukcje i elementy związane z offshore, czyli urządzeniami wydobywczymi „poza brzegiem" i energetyką wiatrową. Nauta funkcjonuje obecnie w trzech oddziałach. Przy ul. Waszyngtona odbywa się produkcja specjalna, na terenie byłej gdyńskiej stoczni przy ul. Czechosłowackiej remontujemy i przebudowujemy jednostki cywilne, jak również wykonujemy specjalistyczne konstrukcje offshore'owe. Trzy miesiące temu, od kiedy dzierżawimy tereny w Stoczni Gdańskiej, rozpoczęliśmy prace w byłym wydziale K3 Stoczni Gdańskiej. W Gdańsku budujemy statek typu offshore dla armatora norweskiego, dla armatora duńskiego zaczęliśmy budowę statku rybackiego, dla Uniwersytetu Gdańskiego statek naukowo-badawczy (do interdyscyplinarnych badań Morza Bałtyckiego i prowadzenia zajęć dydaktycznych), a wkrótce podpiszemy umowę z armatorem szwedzkim na budowę statku naukowo-badawczego. Oprócz Nauty w Gdańsku działają wydzielone ze stoczni spółki-córki, czyli odrębne firmy stworzone z dawnych wydziałów produkcyjnych.

 

? Nauta to obecnie duża firma, która daje pracę prawie 1500 osobom...


Istotnie, zatrudniamy około 1500 osób, ale ponadto – w zależności od natężenia prac – nawiązujemy kontrakty z zewnętrznymi kooperantami, co w sumie daje zatrudnienie od 500 do 1000 osób. Uruchamiając działalność na byłym terenie Stoczni Gdańskiej, daliśmy pracę 200 osobom, a do końca roku zamierzamy zwiększyć zatrudnienie do 500 osób. Obecnie poszukujemy ludzi do pracy, organizujemy kursy doskonalenia zawodowego, staramy się o zakwaterowanie dla osób zamiejscowych. Niestety, o fachowców dziś trudno. Powiedziałbym nawet, że łatwiej dziś o nowe kontrakty niż dobrych pracowników. Aby utrzymać płynną produkcję zgodnie z kontraktami, powinniśmy zwiększyć zatrudnienie i w Gdyni, i w Gdańsku o 400-600 pracowników. Planujemy zorganizować szkolenia przekwalifikujące dla pracowników zwalnianych ze Stoczni Gdańskiej, podobnie jak zrobiliśmy wobec zwalnianych gdyńskich stoczniowców. Potrzebujemy inżynierów budowy okrętów, technologów, monterów, spawaczy. Na przestrzeni ostatnich 30 lat daje się zauważyć brak fachowców na poziomie zawodowym. Politechnikę Gdańską obecnie kończy co roku zaledwie 10-12 inżynierów budowy okrętów (w latach 70. rokrocznie było ich dziesięć razy więcej).

 

beznazwy  IMG 1641  IMG 2008

 

? A wynagrodzenie...?

 

Pamiętam trudne czasy, kiedy żeby utrzymać się na rynku wykonywaliśmy remonty „po kosztach". Zysk był prawie zerowy, a pensje niewysokie. Obecnie w Naucie, tak samo jak w innych stoczniach, które przetrwały kryzys, stosujemy system wynagrodzeń motywujący do pracy. Pensje są wysokie, pracownicy otrzymują czterdziestoprocentowe premie. Wykonawcy za oszczędności w kosztach produkcji otrzymują dodatek (3 proc., co przy kontraktach wartych kilka milionów stanowi dużą sumę). Nasza załoga jest zintegrowana z zakładem. Zmieniły się czasy, zmianie uległo podejście do pracy. Nie ma kradzieży czy pijaństwa. Zmieniła się mentalność i kultura pracowników. Wielu pracuje tu dziesiątki lat. Stoczniowcy traktują Nautę jako „swój" zakład. Siebie też zaliczyłbym do stoczniowców „od urodzenia".

 

? W branży stoczniowej jest pan dobrze znany. Proszę opowiedzieć o kolejnych szczeblach swojej kariery zawodowej.


Po studiach zacząłem pracę w Stoczni Północnej początkowo jako mistrz, kierownik pochylni, kierownik produkcji na wydziale, kierownik wydziału kadłubowego, dyrektor produkcji, na stanowisku wiceprezesa skończywszy. Przez rok zdobywałem doświadczenie w największej na świecie stoczni remontowej w Dubaju, a po powrocie do kraju pełniłem funkcję dyrektora technicznego w Gdańskiej Stoczni Remontowej. Byłem też przez dwa lata prezesem stoczni elbląskiej należącej do Grupy Stoczni Gdynia, a potem na siedem lat związałem się ze stocznią Crist jako pełnomocnik zarządu i dyrektor ds. rozwoju. Prezesem Stoczni Remontowej Nauta S.A. zostałem dwa lata temu.


? Nauta S.A. jest spółką Agencji Rozwoju Przemysłu...

 

Należący do Agencji Rozwoju Przemysłu Fundusz Inwestycyjny MARS posiada większościowe pakiety udziałów w Stoczni Remontowej Nauta S.A. Mars ma pakiety także w innych stoczniach, Energomontaż-Północ Gdynia, Morska Stocznia Remontowa Gryfia oraz Synergia 99. Wszystkie spółki w tej grupie kapitałowej łączy posiadanie odpowiednich warunków do remontu statków, wykonywanie specjalistycznych konstrukcji hydrotechnicznych i offshore'owych.

 

IMG 2127

 

? Jakie są korzyści z udziału w grupie kapitałowej?

 

Intencją właściciela jest, by spółki zdywersyfikowały produkcję, żeby podlegały specjalizacji w określonych dziedzinach. Jako konsorcjum posiadamy większe szanse w przetargach na rynkach międzynarodowych i zawieraniu umów cywilno-prawnych na budowę statków. Jako struktura quasi-holdingowa podnosimy nasze możliwości techniczne, a także finansowe. W grupie wypracowujemy wspólną strategię rozwoju. W stoczni Nauta zamierzamy rozszerzyć ofertę i stworzyć profesjonalne biuro projektowo-konstrukcyjne, które mogłoby konstruować specjalistyczne statki, np. do przesyłu gazu łupkowego czy wodoru.

 

DSCF0030

 

? Nauta jest dziś prężną stocznią. Czemu zawdzięcza swój sukces?

 

Obserwując rynek, poszukujemy nowych koncepcji i wychodzimy naprzeciw potrzebom klienta. Zamierzamy rozszerzyć ofertę i stworzyć profesjonalne biuro projektowo-konstrukcyjne, które mogłoby konstruować nowoczesne statki, np. do przesyłu gazu łupkowego czy wodoru. W tym celu stworzyliśmy komórkę strategii rozwoju, którą kieruje człowiek z wieloletnim doświadczeniem. Nawiązaliśmy kontakt z holenderskim holdingiem DAMEN posiadającym ponad 30 stoczni, a ostatnio zainteresowanym współpracą z naszą stocznią w produkcji o charakterze militarnym. Współpraca z koncernem Damen mogłaby być korzystna dla obu stron. Jesteśmy jedyną stocznią zajmującą się produkcją dla wojska, a doświadczenie naszych pracowników, niskie koszty pracy, certyfikowana jakość wykonania i zarządzania sprawia, że Nauta jest idealnym miejscem do napraw okrętów wojennych państw NATO. Kiedyś Stocznia Nauta była zadłużona, miała przerost zatrudnienia, słaby potencjał techniczny. Dzisiaj jest niekwestionowanym liderem w grupie stoczni remontowych, prężnie rozwijającym się przedsiębiorstwem. Sukces zawdzięczamy zdeterminowanej, działającej z pasją ekipie, która podjęła tu pracę, oraz aktywnej roli właściciela – Piotra Słupskiego, prezesa Funduszu Inwestycyjnego MARS. W biznesie najbardziej liczą się bowiem odpowiedni ludzie.


? Stocznia Remontowa Nauta otrzymała wyróżnienie Krajowej Izby Gospodarki Morskiej...


Podczas spotkania branży morskiej Wspólna Kaczka Nauta otrzymała Bursztynowe Jajko „za znaczącą rozbudowę potencjału wykonawczego poprzez zagospodarowanie i wykorzystanie części terenu byłej Stoczni Gdynia, a w efekcie – wejście na rynek remontu dużych statków powyżej 150 metrów długości i podwojenie przychodów ze sprzedaży w roku 2012 do wysokości 270 milionów złotych". Ta nagroda jest dla nas dowodem, że jesteśmy na dobrej drodze.

 

– Dziękuję za rozmowę.
Barbara Miruszewska

 

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl