Najnowsze wydanie 34

 

Okladki E Wydani Magazyn Pomorski 34

Redakcja

Prezes: Grażyna Anna Wiatr
Redaktor naczelny: Zbigniew Żukowski
Zespół redakcyjny: Ewa Judycka, Anna Umięcka, Alina Kietrys, Barbara Miruszewska, Cezary Spigarski, Jerzy Uklejewski, Paweł Janikowski, Tomasz Wróblewski, Ewelina Kroll

Skład: Maciej KREDA Jurkiewicz, www.produktart.pl

Dział foto: AJF Media, Maciej Kosycarz KFP, Radosław Michalak, Sławomir Panek, Fotogrupa, Marta Domańska, Krzysztof Lewandowski/KMArt Photo

Browar Amber otrzymał Złotego Oxera Tajemnice dobrego piwa

fot. Wojtek Rojek

 

Kiedy pojawiło się na rynku piwo Koźlak, rozlewane do butelek z malowaną, a nie naklejaną etykietą, Browar Amber był już kilka dobrych lat na rynku. Zyskał jednak dzięki Koźlakowi nowych sympatyków i smakoszy, a nazwa piwa zrobiła furorę. Właścicielami Browaru Amber od 24 lat są Andrzej i Danuta Przybyłowie. Na tegorocznej uroczystej Gali Evening państwo Przybyłowie odebrali prestiżowego Złotego Oxera za konsekwencję i determinację w prowadzeniu firmy. To znaczące wyróżnienie przyznali Pracodawcy Pomorza.

 

Ta rodzinna firma istnieje już 24 lata. Odnieśli Państwo wiele sukcesów, ale macie też dużo ciekawych doświadczeń.


Danuta Przybyło: Dobrze pamiętam warzenie pierwszej warki (jednej partii brzeczki, ugotowanej jednorazowo na warzelni – przyp. red.) To było wieczorem 24 listopada 1994 roku. Byłam spracowana po całym dniu, więc poszłam na chwilę do domu, żeby odpocząć. Włączyłam radio i usłyszałam wiadomość o pożarze w hali Stoczni Gdańskiej w czasie koncertu Golden Life. Zamarłam, to było bardzo późno wieczorem... I tak początek naszej działalności zapamiętałam bardzo dokładnie również z tego powodu.

 

Czy w firmie, w której pracują oboje małżonkowie, kobiecie jest łatwo przeforsować swoje pomysły dotyczące funkcjonowania firmy?


My z mężem stanowimy jedność, nawet jeśli decyzje podejmujemy oddzielnie, np. w innych pomieszczeniach, to w rezultacie bardzo często są to te same decyzje. Na początku wszystko robiliśmy razem, tylko we dwoje. Nie mieliśmy grona specjalnych doradców. To jasne więc, że początki nie były łatwe. Ale ja mniej zajmowałam się zarządzaniem. Wspólnota myślenia była jednak bardzo ważna. Jesteśmy małżeństwem 40 lat, więc już naprawdę sporo razem przeszliśmy.

 

A jak się Państwo poznali?


Przypadkiem, ja pracowałam w mleczarni przy Grunwaldzkiej we Wrzeszczu i miałam za zadanie pracę w terenie, m.in. w zlewni mleka w Kolbudach, i gdzieś tutaj niedaleko szczęśliwie się spotkaliśmy.

 

Na początku mieliśmy dobrze prosperujące gospodarstwo rolne. Zajmowaliśmy się uprawą roślin na nasiona, uprawialiśmy kapustę, buraczki, kminek, nawet swego czasu mak, kiedy jeszcze można było, szałwię i nawet tulipany na cebulki. Są takie pierwsze archiwalne zdjęcia z budowania browaru, gdy stawiana jest ściana, a obok jeszcze widać pole tulipanów. W roku 1989, kiedy można było brać sprawy w swoje ręce (uśmiech), zastanawialiśmy się, jaki biznes można uruchomić oprócz gospodarstwa rolnego. I wtedy podjęliśmy decyzję o budowie własnego browaru. Wcześniej wielokrotnie ten pomysł chodził nam po głowie, jednak dopiero po roku 1992 odważyliśmy się na ten krok.

 

Amber pogodzinach-cherrymilkstout craft brewery piwo rzemieslnicze kopiaAmber pogodzinach-russianimperialstout craft brewery piwo rzemieslnicze-72pirgbAmber Zywe craft brewery piwo rzemieslnicze kopia

 

Andrzej Przybyło: Początki w firmie były trudne, budowaliśmy od podstaw, od trawy, jak to się mówi. Pamiętam te nasze pierwsze rozmowy: od czego zacząć? Ale człowiek szybko się uczy, kiedy musi. Pierwszy kredyt w 1992 roku wzięliśmy na 48,5 proc. i tylko jeden bank zgodził się udzielić nam tego kredytu. To było niebywałe przedsięwzięcie i czas wielkich przeobrażeń ekonomicznych. Zarządy banków w tamtym czasie były bardzo nieufne i niezbyt pozytywnie nastawione, a procent pożyczki - morderczy.

 

Projekt browaru stworzył Władysław Dylkowski, projektant z Warszawy, z którym spotkałem się w drodze. Objeżdżaliśmy małe browary, a pan Dylkowski był znany w tej branży. Jednak do wielu rzeczy dochodziliśmy sami, choć jego wskazówki były bardzo pomocne.

 

A potem, jak już ruszyła produkcja, to sprzedawaliśmy, podpisywaliśmy umowy z hurtowaniami. Byliśmy wszędzie i działaliśmy ciągle...


Teraz też czasami bywa trudno i trzeba na bieżąco rozwiązywać problemy. Ale już w firmie pracuje dużo więcej ludzi, specjalistów w swoich dziedzinach. Zatrudniamy 65 osób w produkcji i sprzedaży.

 

Skąd wzięła się nazwa Browar Amber?


AP: Nazwa naszego browaru to kawałek historii. Chcieliśmy nawiązać zarówno do piwa jak i do regionu Pomorza. Spośród wielu opcji, które rozważaliśmy (m.in. Jantar) wybraliśmy najlepiej brzmiącą wersję angielską. DP: Przez pierwsze lata naszej działalności były modne różne gminne imprezy, festyny, spotkania, kiermasze i byliśmy tam często obecni jako firma. Zresztą takie wydarzenia nadal są dla nas bardzo ważne i staramy się wspierać lokalne inicjatywy. Nazwa Browar Amber szybko dzięki temu zadomowiła się na rynku.

 

Wyczytałam, że Pan przywraca piwu szlachetność. Zastanawiam się, co to znaczy?


AP: Od początku naszej działalności chcieliśmy być kojarzeni z tradycjami piwowarskimi Pomorza. Wiedzieliśmy, że nie będziemy konkurować na ilość, a stawiać na jakość. Tych założeń trzymamy się do dnia dzisiejszego.

Dbamy o to, aby cały proces przygotowania piwa do wprowadzenia na rynek był przemyślany. Niekiedy wprowadzenie nowego piwa do oferty zajmuje nam kilka miesięcy.

 

Blisko 100 różnych marek piwa wyszło już z Browaru Amber, a w tzw. obiegu jest ich kilkanaście. Każde ma swoją oryginalną nazwę.


AP: Nad nazwami rodzajów piwa pracujemy wspólnie. Nowe marki czasami wypuszczamy testowo, aby sprawdzić ich potencjał, czy się przyjmą. Niekiedy okazują się strzałem w dziesiątkę, a czasami stanowią tylko epizod, z którego wyciągamy wnioski na przyszłość. W 2015 roku wprowadziliśmy serię pod nazwą Po Godzinach; pod tą marką powstają różne style piwne w limitowanych edycjach. Tych stylów łącznie już było 12. Ostatni z nich to Russian Imperial Stout. Niektóre spotkały się z tak pozytywnym odzewem, że powtarzamy je regularnie. Bardzo nas to cieszy. Jest to pole do rozwoju naszych piwowarów i całego browaru. Mieliśmy też porter z dodatkiem chili. Piwo w stylu porter bałtycki. Wyznajemy zasadę, że trzeba wprowadzać coś nowego, żeby odnowić i uaktywnić produkcję i zainteresować klientów. Jedne marki odchodzą, inne mają swój najlepszy czas. Receptury naszego piwa częściowo są ogólnie dostępne, ale każdy piwowar ma swoje tajemnice i swój styl. Spod ręki każdego piwowara wychodzi unikalny smak, nawet jeśli bazują na tych samych surowcach i sprzęcie. Warto też wiedzieć, że piwo może być świetną bazą do drinków, doskonałe są też sosy piwne, zupy piwne cieszą się powodzeniem, choćby zupa chlebowa z naszym Koźlakiem czy chłodnik piwny z mlekiem. Można samemu tworzyć na bazie piwa przysmaki używając go jako dodatkowy składnik do mięs, ale i do deserów: do ciast, np. do rogalików, faworków, świetna jest babka piwna, ale i z czekoladą piwo świetnie smakuje w truflach.

 

IMG 0424

 

Czy żal Panu jakiejś marki?


Tak, jest jedna. To był nasz hit, parowóz. To był Amber Red w buteleczkach 0,33. Tym piwem niemal startowaliśmy. Pierwszy nasz produkt to był Amber Green, ale główną marką w drugim roku naszej działalności stał się właśnie Amber Red. Jest to też piwo, które z sentymentu nadal utrzymujemy w ofercie, choć jego sprzedaż jest obecnie nieporównywalnie niższa.

 

Gdyby Pan miał poczęstować mnie piwem, to jaką markę Pan by zaproponował?


Na pewno kilka. Jakie piwo pani lubi: ciężkie, lekkie, pszeniczne, smakowe ? Z całą pewnością naszego Pszeniczniaka. To piwo, z którego jesteśmy bardzo dumni. Po wielu próbach i doświadczeniach z drożdżami górnej fermentacji udało nam się stworzyć zamierzony smak. Jest to klasyczne piwo pszeniczne z charakterystycznymi dla tego stylu nutami bananowo- goździkowymi.

 

Wiele produktów Browaru Amber zdobyło nagrody.


DP: Zgadza się. Cieszymy się, że nasze produkty zyskują uznanie, czasami w bardzo wymagających okolicznościach i przy silnej konkurencji.
Nie uczestniczymy we wszystkich konkursach branżowych, bardziej skupiamy się na tym, aby piwo smakowało naszym klientom. Ich uznanie jest dla nas najważniejsze. Opinie konsumentów są również dla nas drogowskazem. Niejednokrotnie podejmujemy decyzję na podstawie informacji zwrotnej od naszych klientów. Przyznam też, że niejeden pomysł na piwo, to właśnie inicjatywa ze strony naszych klientów.

 

Ponoć dla dobrego smaku piwa najważniejsza jest woda.


DP: Jakość wody jest jednym z tych parametrów, które kojarzą się z wysoką jakością piwa. Nic dziwnego, w końcu jest głównym procentowo składnikiem. My mamy własne, wykopane przez nas studnie głębinowe. Musieliśmy zbudować dwa kilometry własnej instalacji wodnej, trzeba było zbudować stację transformatorową... Woda w okolicach Bielkówka, jej jakość z pewnością ma pozytywny wpływ na smak i jakość piwa.


AP: Woda musi mieć mało wapnia i być odpowiednio uzdatniana. Ale proszę pamiętać, że wodę wykorzystują wszyscy przy produkcji piwa i z wodą jest tak jak z zupą. Wszyscy gotują, dajmy na to, jarzynową podobnie, ale zupa jednej gospodyni smakuje lepiej niż drugiej. Przy produkcji piwa, poza wodą, ważne są różne czynniki: przede wszystkim czystość, utrzymywanie odpowiedniej temperatury na wszystkich etapach produkcji od warzelni do rozlewu, no i oczywiście wszystkie technologiczne sprawy - składniki, choćby tak strategiczny jak drożdże, które też często są tajemnicą dobrego piwa. Nad wieloma problemami technologicznymi pracują nasze trzy specjalistki w laboratorium. Spora część naszego zespołu to pracownicy, którzy są z nami od początku. Piwowarzy, warzelniani, pracownicy rozlewu mają ogromną wiedzę i doświadczenie, z której czerpiemy w codziennej pracy.

 

Ile piwa produkuje Browar Amber?


AP: Nasze moce produkcyjne wynoszą do dwustu tysięcy hektolitrów rocznie, czyli miesięcznie około 15-20 tysięcy hektolitrów, zależy od miesiąca. Decydujemy na bieżąco, ile uwarzyć piwa.To nie jest wyścig na ilość, natomiast bardzo nam zależy na jakości. Kiedy zaczynaliśmy, iloś była znacznie mniejsza. Rocznie było to początkowo kilkanaście tysięcy hektolitrów.

Firma rodzinna, a więc też pracują tu Państwa dzieci. Kiedy młodzi przekonali się, że warto pracować w firmie rodziców?

 

DP: Dzieci rosły z tym browarem. Nie trzeba ich było przekonywać. Jak browar został uruchomiony córka miała 13 lat, syn 16. Rosły z przekonaniem, że będą pracowały tutaj w browarze i tak rzeczywiście się stało. Syn rozpoczął pracę w naszym browarze zaraz po studiach. Dzieci pokończyły po dwa kierunki na UG i Uniwersytecie Warmińsko- Mazurskim w Olsztynie. Córka po studiach parę lat pracowała poza browarem, nabierała doświadczenia, a potem przeniosła się do Bielkówka.

 

AP: Wykształcenie rzecz ważna – to jedno, a nabywanie doświadczeń w browarze – to działanie następne. I myślę, że także od nas sporo się dowiedzieli.

 

DP: Ja mam jeszcze tutaj swój pokój i uczestniczę jeszcze w funkcjonowaniu browaru. Mówię też, że tak szybko nie opuszczę tego pokoju... (śmiech). Choć teraz w zdecydowanie mniejszym zakresie uczestniczę w tym wszystkim, co tu się dzieje. Mąż jest codziennie jak dawniej, a ja później przychodzę i szybciej wychodzę... Radzę sobie nieźle z zagospodarowaniem czasu wolnego, który teraz mam. Przyszła pora na młodych, oni też muszą mieć swój czas na kierowanie poszczególnymi częściami firmy. W zasadzie w chwili obecnej w dużej mierze firma jest już w ich rękach.

 

Jakie cechy córka i syn przejęli od Państwa?


DP: (po chwili zastanowienia)... Na pewno pracowitość i skromność, rozwagę i umiarkowanie. Nie mieliśmy nigdy problemów wychowawczych z naszymi dziećmi. Od zawsze patrzeliśmy w jednym kierunku, starając się znaleźć balans pomiędzy życiem firmowym a rodzinnym. A dzisiaj mają już własne rodziny. I mamy pięcioro wnuków.

 

IMG 2107

 

Czy Państwo sami pijecie piwo?


DP: Oczywiście, bez pasji do piwa trudno byłoby stać na czele browaru przez tyle lat.

AP: Ja i owszem, na dobre piwo zawsze mam ochotę.

 

A kto poza Polską pije piwo z Browaru Amber?


AP: Eksportujemy do Stanów Zjednoczonych, dzisiaj gościmy w firmie przedstawicieli hurtowni z Wielkiej Brytanii, wysyłamy też do Australii, Brazylii, krajów afrykańskich, będziemy eksportować do Szwecji. To nie są wielkie ilości, ale jesteśmy obecni też na takich rynkach. Dla nas najważniejsze jest zadowolenie klientów, a przy okazji nasza satysfakcja z każdej kupionej przez klientów butelki.

 

Dziękuję za spotkanie


(ak)

© Magazyn Pomorski 2013

Tworzenie stron www megaweb.pl